Przegląd Polski
27 czerwca 2008
- Makbet jako efekt specjalny - Andrzej Józef Dąbrowski
- Żywe świadectwo historii - Jerzy R. Krzyżanowski
- Żyd z wykrzyknikiem - Irena Grudzińska-Gross
- Żabką przez Atlantyk - Marek Kusiba
Żabką przez Atlantyk
Boje o "Bolka"
... książki zbójeckie!
Adam Mickiewicz, Dziady
Instytut Pamięci Narodowej, zwany niekiedy Instytutem Parodii Narodowej, wystawił kolejną sztukę wyreżyserowaną przez dwóch takich, co ukradli księżyc, a napisaną przez dwóch takich, co ukradli złudzenia. Chodzi oczywiście o bestseller ostatniego tygodnia, SB a Lech Wałęsa. Przyczynek do biografii. Historyk IPN Sławomir Cenckiewicz miał osiem miesięcy i dopiero raczkował, gdy Lech Wałęsa w zbuntowanym Trójmieście narażał się na kulkę albo aresztowanie przez Służbę Bezpieczeństwa, co zakończyło się rzekomą ofertą współpracy. Piotra Gontarczyka nie było jeszcze wtedy na polskim łez padole, ale miał się niebawem na nim pojawić, by go wybawić.
Obaj autorzy są dziś wybitnymi znawcami i badaczami okresu Grudnia '70 i lat po nim następujących tudzież autorami dzieła napisanego na podstawie esbeckich teczek i własnej, jedynie słusznej interpretacji najnowszej historii Polski. Waśnie i spory o tę pozycję znacznie przewyższyły najważniejszą sprawę narodową, jaką do niedawna była sprawa gwizdka sędziego Webba. Młodzi historycy, jako nieprzejednani tępiciele wszelkiego bolkowizmu (tudzież bolszewizmu), postanowili rozpiąć na trzech krzyżach, zbudowanych przed Stocznią Gdańską, nikomu w świecie nieznanego Lecha Wałęsę.
Sztuka cieszy się dużym wzięciem narodu, głodnego igrzysk, bo chleba już nie brak. Do teatrów, zamienionych chwilowo w księgarnie Instytutu Palenia Niewiernych (Instytutu Panaceum Na-wszystko, Instytutu Paranoi Narodowej, etc.) ustawiają się kolejki ochoczych oglądaczy linczowania bohatera narodowego, rzekomo przez bezpiekę wybranego. Ludzie płacą 65 złotych za dzieło, czyli tyle srebrników, ile ma rzekomy "Bolek" na liczniku, jako że 29 września Lech Wałęsa skończy 65 lat. Tak się składa, że jeden z jego pogromców też się urodził dnia 29, tyle że kwietnia i ćwierć wieku później.
Jak mówią gwiazdy (nie mylić z Joanną i Andrzejem Gwiazdami) urodzony 29 kwietnia Cenckiewicz ma umysł nastrojony pokojowo i życzliwie dla ludzkości. Dlatego z chęcią zajmuje się rozpowszechnianiem nowych poglądów. Tu trzeba uważać: Cenckiewicz jest ekspertem w dziedzinie penetrowania Polonii przez SB. W książce Oczami bezpieki pokazuje potyczki agentów z polską emigracją polityczną, zwłaszcza amerykańską Polonią. W wydanym przez Videoafct DVD Jak szpiegowano Polonię, na konkretnych przykładach tajnych i zupełnie jawnych donosicieli pokazuje, w jaki sposób służby specjalne PRL rozpracowywały emigrację.
W przeciwieństwie do Cenckiewicza urodzony 29 września Wałęsa jest usposobiony dość konserwatywnie, choć okazuje szacunek dla dawnych polskich obyczajów i tradycji, w tym tradycji niszczenia dorobku młodej polskiej demokracji i dobrego imienia Polski w świecie. Lubi też korzystać z życia, łącznie z tańczeniem nowego tańca narodowego, zwanego bolka-galopka.
Cenckiewicz i Gontarczyk, dwaj wodzireje, tancerze-rycerze niezłomni Polski oczyszczonej z "Bolków" i innych pachołków III RP, nie czują się ani trochę odpowiedzialni za wygląd ojczystej tancbudy we własnych i obcych oczach. Jak się można domyślać, zdania na temat IPN-owej rozprawy (z Wałęsą) wypowiadane w kraju są skrajne: od potępienia do wniebowzięcia. Przy okazji dochodzi do zbiorowego obrzucania się błotem w Sejmie i mediach. Premier Donald Tusk mówi o Kaczyńskich, że zlecili wydanie paszkwilu na Wałęsę powodowani niską potrzebą zemsty, a poseł Janusz Palikot nazywa byłego premiera Jarosława Kaczyńskiego sowieckim agentem.
Wypowiedź Palikota przebija wszystko, co dotychczas napisano i powiedziano w tej zbiorowej tragikomedii: "Ja jeszcze Lecha Kaczyńskiego wypowiedź na temat Wałęsy rozumiem, bo wciąż nie znamy stanu jego zdrowia. Ale Jarosław Kaczyński, który sprawia wrażenie człowieka całkiem zdrowego, przynajmniej fizycznie, to on niestety, trzeba powiedzieć, zachował się trochę jak agent sowiecki".
Janusz Palikot jest chyba niespełnionym autorem komediowym albo w swej bolce-galopce zagalopowuje się w okolice schizofrenii: "Jest pytanie, czy tej książki Cenckiewicza nie powinna w ogóle finansować ambasada rosyjska. Bo to na pewno przetłumaczone na rosyjski świetnie by się tam sprzedało. W tym sensie uważam, że to jest trochę taka właśnie, obiektywnie rzecz biorąc - nie subiektywnie, w intencje nie włączam się - prosowiecka, agenturalna działalność i autorów tej książki, i samego Jarosława Kaczyńskiego". Poseł podsumował też wygląd Cenckiewicza: "Te jego okulary trochę bolszewicko-rewolucyjne z przełomu XIX i XX wieku; Raskolnikow ze Zbrodni i kary mógłby chodzić w takich okularach przed zabiciem staruszki siekierą".
Boje o "Bolka" nabierają rozpędu. Puszczona w ruch siekiera pary Cenckiewicz-Gontarczyk wiruje niczym ciupaga w tańcu zbójnickim. Napisali książkę zbójecką, jakże bliską klimatem źródłom, z których korzystali. Polska świętuje kolejne zwycięstwo komuny - zza grobu...

