[an error occurred while processing this directive]
 
[an error occurred while processing this directive]

PRENUMERATA
"PRZEGLĄDU POLSKIEGO"
W WERSJI PDF:

 

 

Przeglad Polski (29 wrzesnia 2000)


Koniec epoki

Smierc Jerzego Giedroycia oznacza wiecej niz tylko koniec Kultury. Jest takze koncem epoki. Jesli przyjmiemy periodyzacje literatury emigracyjnej na trzy wyrazne okresy - literature Polski walczacej, literature emigracyjna i literature powstajaca za granica - dzialalnosc Giedroycia, Instytutu Literackiego i wydawnictwo Kultury, mimo ze bezposrednio wywodzi sie z zolnierskiego eposu II Korpusu, pokrywa sie niemal dokladnie z okresem drugim: poczatkiem i koncem literatury emigracyjnej - politycznie jednoznacznie okreslonej, wobec komunizmu nieprzejednanej.

Powstala w lipcu 1947 roku Kultura przetrwala pod redakcja zalozyciela i tworcy Instytutu Literackiego az do miesiaca jego smierci, do wrzesnia roku 2000. Ukazalo sie w okresie przeszlo pol wieku 636 regularnie wydawanych numerow miesiecznika. Rekord w dziejach literatury emigracyjnej nie do przekroczenia, epoka wyraznie zakreslona historycznie, gdyz mimo oficjalnego zakonczenia okresu emigracyjnego przekazaniem insygniow prezydenckich - trwajaca przez nastepne dziesieciolecie w wielu formach manifestacji kulturalnej raczej niz politycznej.

Od razu nalezy zwrocic uwage na tytul miesiecznika okreslajacy jego charakter i zadanie: Kultura, a nie na przyklad Polityka, ktora Giedroyc od 1937 roku redagowal, ani tez nie nawiazujacy do tradycji przedwojennej (jak Wiadomosci Grydzewskiego). Kultura z podtytulem Szkice, opowiadania, sprawozdania - mowiacym o tresci miesiecznika dosyc dokladnie, mimo kolejnych zmian dyktowanych biezaca problematyka. Kultura w tym samym formacie, ukladzie i objetosci prawie nie zmienionymi w czasie piecdziesieciu przeszlo lat. Dzielo jednolite, zwarte, najwierniej odbijajace indywidualnosc i stanowisko redaktora. Dzielo zycia Jerzego Giedroycia, wraz z jego odejsciem zamykajace epoke. Trwale. Dawniej, obecnie i na przyszlosc. Potrzebne, a moze nawet konieczne do zrozumienia zjawiska emigracji. Omawiajac w nowym tomie Niepodleglosci wydana w Warszawie korespondencje miedzy Giedroyciem a Andrzejem Bobkowskim, nazwalem ja dialogiem o istocie emigracji, do tego bowiem sprowadzala sie wymiana pogladow obu piszacych - ludzi o trzezwych, realistycznych pogladach i niezwyklym poczuciu humoru.

Trudno natomiast sie zgodzic z opinia Adama Zagajewskiego, ktory zaraz po smierci redaktora Kultury oswiadczyl, ze "razem z Witoldem Gombrowiczem Giedroyc przyczynil sie do nowej definicji polskosci. To, co Gombrowicz osiagal przez polemike, przez satyre i drwine, Giedroyc uzyskiwal przez rezyserie polityczna, przez wprowadzenie nurtu trzezwego, antylondynskiego, przez sprzeciw wobec naturalnego polskiego kombatanctwa, przez krytyke zrozumialych nawet pretensji politycznych i terytorialnych. Korespondencje Giedroycia z Gombrowiczem czyta sie jak listy dwoch architektow polskosci" (Gazeta Wyborcza, 15 wrzesnia 2000). Wypowiedz co najmniej dziwna, jesli sie pamieta, ze Zagajewski jest autorem zbioru wierszy Jechac do Lwowa, zrozumiala moze dla tych, ktorym obce jest owo "naturalne polskie kombatanctwo" (?), natomiast razaca poczucie kazdego, komu sprawy te pozostaly bliskie. Nawet Czeslaw Milosz piszacy w tym samym wydaniu Gazety okazal sie bardziej obiektywny, gdy powiedzial o Giedroyciu, ze "dzieki niemu powstala ta mala tratwa, ktorej mogli sie uczepic rozbitkowie w literaturze, jak Gombrowicz czy ja". Totez przypisywanie redaktorowi Kultury roli "architekta polskosci" przyjac mozna jedynie pod warunkiem wlasciwego rozumienia polskosci - odmiennego od wykrzywionej wizji stworzonej przez autora Trans-Atlantyku i Slubu, wizji ujetej z perspektywy slynnej juz Gombrowiczowskiej "geby". Wystarczy porownac korespondencje Giedroycia z Bobkowskim i z Gombrowiczem, zeby zobaczyc, jak ta pierwsza omawiala sprawy dla Polski najistotniejsze, podczas gdy w drugiej glownym tematem bylo zdobywanie przez Giedroycia coraz to nowych funduszow dla rozpieszczonego krotkotrwalym przedwojennym powodzeniem pisarza, ktory chcial ciagle pozostac enfant terrible polskiej literatury, typem czlowieka, jaki moj ojciec Julian zwykl okreslac ladnym neologizmem "infantylek".

Wspomniana przed chwila seria wypowiedzi na temat Giedroycia zawiera wiecej podobnych kuriozalnych stwierdzen ("konstatacji", jak mowia dzisiaj w kraju krytycy usilujacy udawac swiatowcow), m.in. wypowiedz Aleksandra Hrycenki, dyrektora Panstwowego Instytutu Polityki Kulturalnej w Kijowie. Swoja pochwale redaktora Kultury zaczyna on od slow: "Glowna rola Giedroycia polegala na naprawianiu szkod wyrzadzonych stosunkom miedzy naszymi narodami tworczoscia Sienkiewicza. Setki malych i duzych przedsiewziec inicjowanych przez Giedroycia oczywiscie nie byly w stanie zasypac tej przepasci, jaka wyrzadzila Trylogia". Wydaje sie, ze dyrektor Hrycenko nie tylko nie zrozumial roli Kultury, ale ze nie przeczytal Trylogii i w dalszym ciagu operuje nacjonalistycznym, najweziej pojetym obrazem stosunkow polsko-ukrainskich. Bez Trylogii malo kto dzis pamietalby o dumnej historii Kresow w Rzeczpospolitej Obojga Narodow.

I tu raz jeszcze napotykamy nierozlaczny styk kultury i literatury tak doskonale reprezentowany przez Jerzego Giedroycia, zwlaszcza w sprawach dotyczacych Rosji. Bez wzgledu na to, co sie z nimi stalo i co dzisiaj o nich sadzimy, Borys Pasternak i Aleksander Solzenicyn byli w ubieglych dziesiecioleciach czolowymi reprezentantami postepowych tendencji w Rosji Sowieckiej, a ich ksiazki stanowily kamienie milowe w odklamywaniu historii. Zarowno Doktor Zywago, jak i Archipelag Gulag, Oddzial chorych na raka czy Krag pierwszy wydane zostaly w polskim tlumaczeniu w serii Biblioteki Kultury w latach szescdziesiatych i siedemdziesiatych, kiedy w Polsce w dalszym ciagu drukowano autorow slawiacych sowiecki socrealizm, a czolowy owczesny rusycysta Andrzej Drawicz wciaz jeszcze nie odwazal sie na promowanie niezaleznej literatury rosyjskiej. Raz jeszcze dalekosiezna wizja Jerzego Giedroycia o mile wyprzedzala to, o czym w Polsce ledwie odwazano sie szeptac.

Dochodzimy tu do czesto zaniedbywanego w omowieniach watku dzialalnosci redaktora Kultury, a mianowicie stworzenia i utrzymywania przez lata Instytutu Literackiego - jednej z najwazniejszych placowek literatury na emigracji, mogacej sie poszczycic przeszlo pieciuset pozycjami wydawniczymi, wsrod ktorych przeszlo sto trzydziesci to pokazne tomy kwartalnika Zeszyty Historyczne. Lista autorow i tytulow wydanych w Bibliotece Kultury, serii ukazujacej sie w pamietnej szarobialej okladce, obejmuje nie tylko czolowych pisarzy emigracyjnych, zgodnie bowiem ze swa polityka otwarcia na kraj Giedroyc coraz czesciej zaczynal publikowac ksiazki autorow krajowych reprezentujacych drugi, nieoficjalny nurt literatury, dopiero po okresie "Solidarnosci" skonsolidowany w tzw. drugim obiegu. Wystarczy przypomniec, ze juz w 1958 roku Instytut drukowal powiesci Marka Hlaski, potem Leopolda Tyrmanda i Henryka Grynberga, nastepnie Apelacje Jerzego Andrzejewskiego, ze Zasypie wszystko, zawieje... Wlodzimierza Odojewskiego otworzylo temu pisarzowi droge na Zachod, ze drukowali tam Kazimierz Brandys, Andrzej Szczypiorski, Jaroslaw Marek Rymkiewicz, nie mowiac juz o Stefanie Kisielewskim, ktory jako Tomasz Stalinski opublikowal pod okladkami Instytutu Literackiego kilka swoich - naowczas rewelacyjnie smialych - powiesci politycznych... Rownoczesnie Giedroyc nie zapomnial o autorach emigracyjnych, drukujac powiesci, opowiadania i poezje pisarzy tak w tym nurcie literatury waznych, jak Czeslaw Milosz, Witold Gombrowicz, Jozef Mackiewicz, Waclaw Iwaniuk, Andrzej Bobkowski, Danuta Mostwin, Tadeusz Nowakowski i dziesiatki innych, tworzacych przebogata panorame literatury emigracyjnej. Przypomniec tu raz jeszcze nalezy, ze Nagrode Nobla Milosz dostal m.in. dzieki temu, ze utwory jego znane byly na Zachodzie w serii wydawnictw Instytutu Literackiego. Rzadko sie dzis o tym mowi, jeszcze mniej pamieta, jak wielka byla rola Jerzego Giedroycia jako jednoosobowego komitetu wydawniczego Instytutu Literackiego, co w warunkach krajowych wymagaloby kilkudziesieciu dobrze oplacanych etatow.

Zeszyty Historyczne, regularnie od lat omawiane na lamach Przegladu Polskiego, stanowia osobna chlubna pozycje w serii wydawnictw Instytutu Literackiego. Wydawane co kwartal z godna podziwu regularnoscia, przynosily mnostwo nowych materialow nie tylko z dziedziny historii, ale kultury polskiej w najszerszym tego slowa znaczeniu. Publikowane tu byly prace autorow najczesciej - ale nie tylko - emigracyjnych, przewaznie dotyczace historii najnowszej, przy czym kilka Zeszytow... poswiecono drukowi monograficznych wspomnien, opracowan i dyskusji o tej samej najczesciej tematyce. W sumie staly sie one jednym z czolowych periodykow historycznych, stanowiacym bezcenne zrodlo wiadomosci o sprawach, o ktorych w kraju przez lata "nie trzeba glosno mowic", jak je okreslil tytulem swojej - ogloszonej przez Instytut Literacki - powiesci z okresu II wojny swiatowej Jozef Mackiewicz.

Przypomniec tez warto, ze wsrod wydawnictw Instytutu Literackiego ukazywaly sie serie: Dokumenty (1955-1986), Archiwum rewolucji (1964-1967) i Bez cenzury (1977-1981), zeby zdac sobie sprawe z istotnie gigantycznej pracy, jaka podjal i niestrudzenie prowadzil Jerzy Giedroyc.

Wspominajac Wiadomosci nazwalem je kiedys magnesem diaspory; dzisiaj, zegnajac redaktora i jego Kulture powiedziec moge, ze bylo to sumienie nie tylko diaspory, ale Polski istniejacej pod kazda szerokoscia geograficzna, wszedzie tam, gdzie mieszkaja ludzie po polsku czujacy, rozrzuceni kolejami losu ostatnich lat szescdziesieciu. Tak jak zmienia sie oblicze nowej Polski, tak zmienia sie charakter emigracji. Zmiany te wymagaja nowego sposobu myslenia i dzialania. Nie bedzie wiec przesada powtorzenie poczatkowego stwierdzenia, ze wraz z odejsciem Jerzego Giedroycia odchodzi cala epoka. To nie tylko koniec Kultury, jak z pewna, latwo wyczuwalna satysfakcja sugeruje tytul w Gazecie Wyborczej. To istotnie koniec epoki. I od nas tylko zalezy, jaka po niej nastapi.


komentarze, opinie, sugestie - kliknij tu aby wyslac e-mail