JAN GAC
Podziemne cmentarzysko
Jedna
z chwalebnych cech Rzymu w roku Wielkiego Jubileuszu jest
udostepnienie patnikom i turystom wielu obiektow do tej
pory nieosiagalnych. Mysle o odkrytych w 1955 roku katakumbach
na Via Latina u zbiegu z ulica Dino Compagni, nieco na poludnie
od Murow Aurelianskich. I znow odkryciu towarzyszyl przypadek.
Wlasnie konczono prace budowlane przy stojacej naroznie
kamienicy, gdy okazalo sie, ze przebity w ziemi otwor nie
jest wejsciem do wyeksploatowanego w starozytnosci kamieniolomu,
jak poczatkowo sadzono, lecz ze pozwala wniknac w glab labiryntow
podziemnej nekropolii. Na glebokosci szesnastu metrow, pod
warstwa twardego tufu, na ktorym osadzono fundamenty wspolczesnych
budynkow mieszkalnych, zalegalo miasto umarlych zalozone
na podstawie starannie przemyslanego planu.
Od pierwotnego wejscia, ktore w starozytnosci przesuniete
bylo w bok od wejscia wspolczesnego, prowadzi w glab ziemi,
czesciowo po wykutych w podlozu schodach, krotka galeria,
od ktorej odchodzi pod katem prostym galeria glowna, trzykrotnie
dluzsza. Ta z kolei laczy sie z jeszcze jedna, poprowadzona
prostopadle w stosunku do poprzedniej, by raz jeszcze przeciac
sie, znow pod katem prostym, z galeria czwarta i ostatnia.
Tym sposobem wydrazono siec chodnikow dlugich na kilkadziesiat
metrow, szerokich na blisko metr i wysokich miejscami nawet
do trzech metrow. Korytarze te pelnily dwojaka funkcje,
komunikacyjna i czesciowo grzebalna. W pierwszym przypadku
pozwalaly na bezkolizyjny ruch w podziemiach i latwy dostep
do cubiculow usytuowanych po bokach galerii i w zakonczeniu
ich biegu. Aby jeszcze bardziej usprawnic dostep do owych
krypt grzebalnych, na skrzyzowaniu galerii z korytarzami
wiodacymi do poszczegolnych cubiculow zalozono centralne
pomieszczenia komunikacyjne o wyszukanej dekoracji architektonicznej.
Nie bylo w nich zadnych pochowkow, rzecz na ogol niespotykana
w katakumbach, gdzie kazdy skrawek ziemi byl wykorzystywany
do grzebania zmarlych. Juz ta jednak okolicznosc moze przemawiac
na rzecz jakiejs niewielkiej, w miare zamoznej wspolnoty
jako wlasciciela cmentarza, wspolnoty, ktorej nie tyle chodzilo
o oszczednosc miejsca, ile o wystroj miasta umarlych.
Galerii komunikacyjnych nie drazono na jednym poziomie,
schodami opuszczano sie nizej, nawet na glebokosc 21 metrow,
osiagajac poziom wod podskornych, zbieranych w specjalnie
na ten cel zbudowanym basenie. Owszem, w scianach bocznych
niektorych galerii chowano zmarlych, glownie dzieci, ktorych
zwloki starannie pieczetowano w drazonych loculach i oznaczano
na zewnatrz plyta marmurowa ze stosownym napisem. Ale bywalo
i tak, ze i w scianach galerii wykuwano arcosolia.
Te wyprofilowane w staranny luk nisze grzebalne znajduja
sie w cubiculach, w owych kryptach grobowych, zdolnych pomiescic
zwykle trzy arcosolia. Jedna z krypt wyroznia sie owalnym
wykrojem i promieniscie rozmieszczonymi arcosoliami. Inna,
ktorej nie zdazono jeszcze wykorzystac do grzebania ludzi,
wydrazona zostala na planie piecioboku. Przewazaja jednak
cubicule na planie czworoboku, latwe do poszerzania o kolejne
arcosolia w miare przybywania zmarlych z rodziny wlasciciela
grobowca.
Ktokolwiek byl wlascicielem owego cmentarzyska w podziemiach
- jedna osoba, czy moze jakas lokalna wspolnota - naleza
sie wyrazy podziwu jego architektom, a to z powodu troski
o piekno architektury nekropolii. I tak arcosolia to nie
wyciete w pospiechu zaglebienia w scianie dopasowane do
wzrostu zmarlego, lecz ksztaltnie wymodelowane w luk pomieszczenia
o scianach tynkowych i pokrytych pieknymi malowidlami o
tematyce glownie chrzescijanskiej. Pomieszczenia komunikacyjne
na przecieciu galerii otrzymaly w naroznikach kolumienki
wyrastajace z solidnych baz i zwienczone kapitelami w stylu
nawet korynckim. Sklepienia zalamuja sie kopertowo, rozwiniete
w luk nadproza nie raza surowoscia scian golego tynku. Tym
bardziej ze wszedzie tam, gdzie nie bylo stosownego miejsca
do polozenia malowidel tematycznych, powierzchnie tufu starannie
tynkowano i malowano w sposob imitujacy plyty z prazkowanego
marmuru.
To, co najbardziej zachwyca w katakumbach przy Via Latina,
to malowidla scienne o tak wielkiej urodzie, tak pelne ekspresji,
o tak bogatej tematyce i tresci odwolujacej sie prawie w
calosci do zdarzen ze Starego i Nowego Testamentu, iz trudno
jest znalezc podobny im program artystyczny w swiecie nekropolii.
Mamy do czynienia z najprawdziwsza galeria sztuki wczesnochrzescijanskiej,
ze swego rodzaju Kaplica Sykstynska katakumb. Korytarze,
cubicula, arcosolia, nisze, krzywizny lunet, sklepienia:
wszystko to ozdobione jest malowidlami, i to malowidlami
trwalymi, bo polozonymi technika al fresco, co zapewnilo
im tak odlegla zywotnosc i pozwolilo zachowac cos z pierwotnej
atmosfery swiezosci. Mimo uplywu czasu, mechanicznych uszkodzen,
zniszczen spowodowanych specyficznym klimatem podziemnych
pomieszczen zamknietych, nie przestaja przemawiac do nas
owe zielenie, blekity, zolcienie, brazy i czerwienie jakby
pompejanskie. Nie przestaja przemawiac przywodzac w barwnych
obrazach zdarzenia biblijne, bedace dla tych zmarlych jak
gdyby legitymacja przynaleznosci do Chrystusa, ktory pierwszy
pokonal smierc i pozwolil im spoczywac w nadziei, ze i oni
powstana do zycia, o czym nie omieszkali nas powiadomic
slowami nagrobnych inskrypcji.
Postac Chrystusa pojawia sie wielokrotnie w nawiazaniu
do roznych zdarzen nowotestamentowych, co nie znaczy, ze
zostaly uwzglednione wszystkie etapy Jego zycia. Nie o to
przeciez tu chodzilo.
Artysci traktowali je wybiorczo i zaprezentowali nam wylacznie
niektore epizody, jakby rzucajac same tylko hasla, na dzwiek
ktorych maja sie przed nami otworzyc glebsze tresci, jesli
naturalnie w ogole mogli brac pod uwage nasz osad ich dziel,
w co oczywiscie nalezy watpic.
Na przyklad nie znajdziemy w grobowych podziemiach sceny
z narodzenia Jezusa, ale mamy za to scene poklonu Trzech
Medrcow odmalowana na sklepieniu jednego z cubiculow. Przy
tej okazji pojawia sie jedno z najwczesniejszych wyobrazen
Maryi siedzacej na krzesle z Dzieciatkiem na rekach. Chrystus
wsrod apostolow jawi sie juz jako wladca, ten, ktory zajmuje
centralne miejsce w otoczeniu swych wybrancow znad Jeziora
Galilejskiego, ktorzy tu nie sa juz prostymi rybakami, lecz
lawnikami w sadzie, dzierzacymi zwoje pism, a zatem otrzymali
atrybuty orzekania wyrokow nad dwunastoma pokoleniami Izraela.
W innej scenie widzimy Chrystusa jako prawdziwego juz Pantokratora
na tronie z owa charakterystycznie uniesiona prawica w gescie
blogoslawienstwa, ale i napomnienia, i grozby. Towarzysza
Mu stojacy w togach rzymskich oratorow Piotr i Pawel. Az
dwukrotnie pojawia sie scena wskrzeszenia Lazarza, w obu
przypadkach piekna i sugestywna, znak, jak gleboko rzymscy
chrzescijanie przezyli cud, ktory spowodowal zaoczne orzeczenie
wyroku smierci Jezusa. I zastanawiajace szczegoly: w obu
przypadkach w tym samym polu pojawia sie Mojzesz otrzymujacy
w wizji dziesiec przykazan oraz kolumna ognia, idaca przed
Izraelitami na pustkowiach synajskich. W lunecie jednego
z arcosoliow odnajdujemy ujmujaca w swej prostocie scene
z rozmowy Jezusa z Samarytanka u studni Jakubowej. Natomiast
postac pasterza z kijem w dloni, do ktorego klusem zbiegaja
sie zwierzeta, mozna z cala pewnoscia odniesc do samego
Chrystusa jako Dobrego Pasterza, chociaz poza ogolna aluzja
przeslania nie mamy zadnych atrybutow identyfikujacych te
postac. Scene te zaliczylbym do bardziej urokliwych, bo
dzieki drzewom i trawie wnosi do cmentarnych podziemi radosc
zielonego ogrodu i powiew wiosny, nadzieje odzyskania utraconego
Raju.
Dowodem na to, jak swiadomosc pierwszych pokolen chrzescijan
rzymskich gleboko zapadla w swiat biblijny, jest mnogosc
scen zaczerpnietych ze Starego Testamentu. Jest ich zdecydowanie
wiecej anizeli scen nowotestamentowych i, co ciekawe, zachowaly
sie w lepszym stanie, moze wlasnie dlatego, ze jest ich
po prostu wiecej. Pierwsze odwoluja sie do samych prapoczatkow
historii ludzkosci. Adam i Ewa u stop rajskiego drzewa objetego
splotem weza sa juz wtedy potraktowani jak w malarstwie
poznym, chocby barokowym. Postaci patriarchow, prorokow
i wielkich wodzow Hebrajczykow przewijaja sie w barwnym
korowodzie biblijnych incydentow, czesto - rzecz zdumiewajaca
- wcale nie pierwszoplanowych. To, ze widzimy Abrahama sposobiacego
sie do zlozenia ofiary z Izaaka, to rzecz zrozumiala. Albo
Mojzesza, ktory przeprowadza przez Morze Czerwone Izraelitow
lub wyprowadza ze skaly wode na Synaju. Ale juz zupelnie
incydentalna scena jest znalezienie Mojzesza w nadbrzeznych
szuwarach Nilu. Tym bardziej dziwi upodobanie postaci Samsona,
ktorego mozemy podziwiac jako chytrego wojownika wypuszczajacego
na pszeniczne pola Filistynow gromade lisow z plonacymi
pochodniami uczepionymi ich ogonow. Innemu zmarlemu odmalowano
na grobie postac Samsona masakrujacego Filistynow osla szczeka.
Ktos inny wolal Samsona rozrywajacego lwa. Czyzby tym zmarlym
chrzescijanom imponowala nadludzka sila tego przebieglego
pogromcy wrogow Hebrajczykow? Bardziej zrozumiale w swej
tresci moga byc dla nas takie tematy, jak: aniolowie pod
debami Mamre, Daniel w jaskini lwow, Noe w arce, ale mniej
juz Noe w stanie upojenia alkoholowego, moze przemawiac
do nas Eliasz porwany do nieba na wozie ognistym czy drabina
siegajaca niebios z sennej wizji Jakuba, czy moze jeszcze
barwna i piekna scena z wedrowki tegoz Jakuba z synami do
Egiptu, ktorzy udaja sie nad Nil nie w egipskich rydwanach,
lecz na rzymskich kwadrygach. Zastanawiajace, ze Rzymianom
przypadl do gustu Jonasz, i to w roznych sytuacjach, na
przyklad w momencie wrzucania nieszczesnika do morza lub
wychodzenia z niego dzieki wielkiej rybie. Z upodobaniem,
i to wiele razy, drazono temat zbuntowanego na Boza sprawiedliwosc
proroka, ktory, przybrawszy poze antycznego biesiadnika,
w pozycji pollezacej, spoczywa prawie nagi pod zielona pergola
zamiast w cieniu krzewu rycynusowego.
Oprocz tych scen narracyjnych, wzietych szerokim gestem
z Biblii, glowne ze Starego Testamentu, pojawiaja sie juz
jednoznaczne w swej wymowie symbole chrzescijanskie, jak
chociazby pawie sycace swe pragnienie ze zdroju tryskajacej
woda fontanny.
Jedno cubiculum, architektonicznie starannie wykonane,
odbiega od pozostalych tematyka programu malarskiego, ktory
nie miesci sie w chrzescijanskiej konwencji. Zmarlym z kilku
arcosoliow patronuja po staremu postaci wziete z mitologii,
a wsrod nich najwazniejszym wydaje sie byc Herkules, podobnie
jak Samson na rozne sposoby demonstrujacy swa sile.
Wiek podziemnego cmentarza przy Via Latina okreslono na
pierwsza polowe IV wieku, a zatem na epoke przechodzenia
od poganstwa do pelnego chrzescijanstwa. Doliczono sie czterystu
zmarlych zlozonych w 325 grobach, przy czym ostatnich pochowano
okolo 360 roku. Malowidla natomiast pochodza z lat pomiedzy
rokiem 320 a 350 i wyszly z roznych warsztatow. Jedne zdradzaja
reke naiwna, nawet niewprawna, inne zas uznac nalezy za
wybitne dziela sztuki.
Zagadka pozostaje zrodlo ich inspiracji. Czy pierwowzorem
dla malowidel byly mozaiki z pierwszych bazylik, czy raczej
wyobrazenia z sarkofagow, a moze miniatury z kodeksow? Moglo
byc i tak, ze katakumby przechowaly pewna ogolna tendencje
wylaniana sie ikonografii wczesnochrzescijanskiej z rzymskiego
malarstwa antycznego. Dlatego znalezisko z Via Latina jest
dla nas bezcenne - pozwala dostrzec poczatek drogi, jaka
miala do pokonania w nastepnych stuleciach sztuka europejska.
komentarze,
opinie, sugestie - kliknij
tu aby wyslac e-mail |