[an error occurred while processing this directive]
 
[an error occurred while processing this directive]

PRENUMERATA
"PRZEGLĄDU POLSKIEGO"
W WERSJI PDF:

 

 

 

Przeglad Polski (20 pazdziernika 2000)


JANUSZ K. ZAWODNY

Somosierra:
- to wszystko bylo tak samo, ale inaczej...

Wszyscy bracia to Polacy
Kochajmy sie wszyscy razem...

Z piesni 1. Pulku Lekkokonnego
Polskiej Gwardii Napoleona I

Od redakcji: Za zgoda prof. Zawodnego redakcja byla zmuszona zrezygnowac z bardzo obszernego warsztatu naukowego w kilku jezykach, gdzie prof. Zawodny cytuje pierwotne zrodla. W lecie 1999 r. autor wraz z dr. M. Sokolowskim, potomkiem wachmistrza Sokolowskiego, ktory wraz z ppor. Niegolewskim dotarl do szczytu Somosierry, burmistrzem Francisco Gutierrezem, ksiedzem proboszczem Jose Medina Pintado i hiszpanskim saperem chodzil z kompasem i mapami po przeleczy. Celem bylo odtworzenie trasy szarzy szwolezerow i odnalezienie grobow poleglych.

Od autora: Autor dziekuje wyzej wymienionym osobom za ich trud, osobiste poswiecenie i wiedze, ktora mi tak bardzo pomogli w tym pierwszym orientacyjnym przegladzie topografii miejsca szarzy. Rownie pomocni byli dr Slawomir Radon, dyrektor Archiwum Panstwowego w Krakowie i jego bardzo mily personel, w czasie moich wizyt poswiecajacy czas i wiedze w poszukiwaniu polskich zrodel. Dziekuje tez kpt. F. Niegolewskiemu i prof. M.K. Dziewanowskiemu za udzielone informacje. Obaj, jak i dr Sokolowski, sa potomkami uczestnikow szarzy. Ambasadorom J. Kozminskiemu (USA) i Wl. Klaczynskiemu (Hiszpania) dziekuje za ich kurtuazje i zyczliwosc.

Mimo bardzo solidnych polskich opracowan tego tematu, brak jest pracy doglebnej i naukowej, wykorzystujacej hiszpanskie zrodla historyczne dostepne w Muzeum Wojskowym w Madrycie. Bez tych zrodel dotychczasowe opracowania odzwierciedlaja stanowiska (i uprzedzenia) polskie i francuskie, ale gdzie sa Hiszpanie? Przeciez oni tez tam byli, prawde mowiac, bronili wlasnej ziemi...

Wstep

Biedny ten polski zolnierz... Zaczal przysiegac na wiernosc juz Mieszkowi I, a pomiedzy 1529 i 1992 rokiem przysiegal co najmniej 79 razy. Miedzy innymi carowi Aleksandrowi I (1815-1830), Matce Boskiej (1831), cesarzowi Austrii (1914). Przysiegal tez i Napoleonowi (1809). Przecietnie wypada, ze czynil to prawie co 6 lat. Napoleonowi - nastepujacymi slowami:

"Przysiegamy wiernosc, scisle posluszenstwo i wieczna wdziecznosc Najjasniejszemu Napoleonowi Wielkiemu, Cesarzowi Francuzow, Krolowi Wloskiemu i Oswobodzicielowi Narodu Polskiego; przysiegamy uznanie, uszanowanie i posluszenstwo wojskowe generalom, oficerom i komendantom w imieniu Najjasniejszego Cesarza i Krola nam ogloszonym" (Wojcicki).

Te przysiege spelnil uczciwie 3. szwadron polskiego 1. Pulku Szwolezerow Gwardii w zimny poranek 30 listopada 1808 roku w Hiszpanii na lagodnej przeleczy na wysokosci ok. 1500 m, bronionej przez ustawione na drodze armaty i strzelcow hiszpanskich po obu stronach, strzelajacych z odleglosci kilku metrow. Obrona tej przeleczy, znajdujacej sie 75 km od Madrytu, blokowala i uniemozliwiala Napoleonowi pochod na to miasto. Napoleon byl przy wejsciu na przelecz, i to on wydal rozkaz do tej szarzy. Kontrowersje dotyczace szarzy trwaja do dzisiaj i sa tematem tego artykulu.

Moje zainteresowanie Somosierra zaczelo sie dzieki dziadkowi, wedlug ktorego swiat byl stworzony w nastepujacej kolejnosci: Napoleon, 1. Pulk Szwolezerow, Virtuti Militari i Marszalek Pilsudski - reszta sie nie liczyla. Jego - jak mowil - "rodzinne drzewo" skladalo sie tylko z tych, co mieli albo Legie Honorowa, albo Virtuti... Reszty rodziny na "rodzinnym drzewie" nie bylo. Virtuti Militari z drugiej wojny swiatowej dziadek juz nie dodal, bo zostal zabity w 1939 roku podczas oblezenia Warszawy. Ubylo mu tez wtedy posiadacza tego orderu z 1920 roku.

Duzym przezyciem dla mnie byl tez Londyn, gdzie w Muzeum im. Generala Sikorskiego pozwolono mi nalozyc czapke szwolezerska gen. Wincentego Krasinskiego, bardzo ciezka - i fizycznie, i duchowo (gen. Krasinski robil kariere przy wielkim ksieciu Konstantym, 1815-1830, w tym czasie 49 polskich oficerow popelnilo samobojstwo - Bortnowski, Szyndler).

A teraz o szarzy. Zbierajac materialy napotkalem 22 do dzisiaj nie wyjasnione kontrowersje. Na temat 12, 15-minutowej szarzy (co jest rowniez kontrowersyjne) sa 22 roznice i wzajemne oskarzenia osobiste, inwektywy i twierdzenia, ze "tak nie bylo". Spekulacje na ten temat trwaja juz prawie 200 lat!

Sliczny wklad do historii szarzy zrobili Niegolewski, Zaluski, Puzyrewski, Balagny, Rembowski, Dautantcourt, Bielecki, Marian Brandys, Kujawski, Penconek i okolo 220 innych osob; choc konflikty empiryczne i uczuciowe ciagle istnieja - sa nie wyjasnione nie tylko miedzy Polakami, ale takze miedzy Francuzami, Francuzami i Polakami, a takze Anglikami (ktorzy cytuja Francuzow) i Polakami...

Ponizej przedstawiam kilka z tych kontrowersji.

Dlugosc terenu przeleczy

Szczyt przeleczy znajduje sie 1438 metrow (Roux) ponad poziomem morza. Oceny jej dlugosci wahaja sie od 2,5 km do 4 km. W 1967 r. rozmawialem w Londynie z naszym seniorem historykiem, gen. Kukielem o dlugosci terenu szarzy. Wiedzial wiecej niz ja, wiec sluchalem uwaznie. Z jego opinii wynikalo, ze przelecz liczyla "2-3 kilometry". Kossak, ktory badal ten teren, jeszcze nie przebudowany, uwazal, iz liczyla 4 kilometry. Balagny i Kujawski stwierdzili natomiast, iz 2,5 km (Roux - 2 km). Chodzac z moja hiszpanska komisja (wyposazona w 5 map i kompas), nie moglismy dokladnie odtworzyc trasy, bo pokryto juz wowczas szose asfaltem, "uproszczono" zakrety, zmieniono teren zakladajac kable (Bielecki). Zbudowano takze przylegly tor kolejowy i tunel. Jednak tu i tam krotkie odcinki byly mozliwe do odtworzenia.

W mojej opinii nalezy przyjac troche zmodyfikowana dlugosc podana przez mjr. Balagny’ego (Francuz): z 2,5 km na 2 1/4 do 2 1/2. Dlugosc przebytego terenu jest o tyle wazna, ze ma wplyw na ustalenie czasu szarzy. Naukowcy piszacy o Somosierze sa ludzmi kompetentnymi i dobrej woli. Niektorzy licza dlugosc przeleczy od jej poczatku, a niektorzy od miejsca, gdzie stal szwadron. Stad roznice. Mjr Balagny liczy ja od miejsca, gdzie stal szwadron, co uwazam za sluszne.

Czas szarzy

Gen. Kukiel w naszych rozmowach w Londynie twierdzil, ze czas szarzy trwal od 8 do 10 minut. Kujawski w swojej rzetelnej pracy ocenia, iz 7-8 minut Kossak (byly kawalerzysta) obliczal w szarzy "marsz 700 krokow na minute". Segur natomiast mowi o 7 minutach (chociaz chyba nie byl tam obecny). Por. Niegolewski w swoich relacjach stwierdzil: "Kilka minut".

Zrobilem eksperyment. Jako student w USA, w czasie wakacji mylem talerze (w towarzystwie majora-studenta i syna 3-gwiazdkowego generala); pracowalem z lopata przy budowie tamy, dostalem tez prace jako kowboj. Oblozylem wiec mojego konia ciezarem przypuszczalnego rynsztunku szwolezera. Dodalem nawet 15 kg. Wybralem droge z zakretami, z ta sama pochyloscia i odlegloscia. Dalem mu ostroga w pelnym galopie... i w polowie "szarzy" kon sie zaparl. Ja natomiast spadlem na glowe na droge z kamieniami. W ten oto sposob zakonczyl sie moj eksperyment. Wg wieczornego anonsu ramroda (starszego lidera): "Janusz zostal uderzony biustem Mary w czasie walca i dlatego tak mizernie wyglada". Mary byla kucharka; 240 funtow zywej wagi. Stad moral, iz naukowy eksperyment nie zawsze poplaca.

Rozmawialem rowniez z hodowca koni. Po przedstawieniu mu scenariusza uznal, ze czas zalezal od tego, ile naprawde bylo szarz. Jedna, dwie czy trzy? Z tym jest najpowazniejszy problem... Powod? Ambicje oficerow pulku.

Szarza: kto "zdobyl" Somosierre? Ile bylo szarz?

Nawet sami uczestnicy szarzy nie zgadzaja sie co do ich liczby. Mamy Niegolewskiego przeciwko Lubienskiemu, badaczy: Bieleckiego przeciwko Kujawskiemu itd. Gdzie lezy zrodlo niezgody w kwestii tej tak waznej strategicznie i tragicznej (straty) szarzy? W opinii autora - w braku definicji: kiedy szarza jest "szarza", i co stanowi o jej sukcesie.

Plk Krasinski twierdzil, ze to on zdobyl Somosierre, "bo byl dowodca pulku" (mimo ze pozostawal 3-4 km w tyle podczas szarzy). Niegolewski uwazal, ze to on i wachmistrze Sokolowski i Dabczewski plus kilku szwolezerow (5-6), ktorzy pierwsi dotarli na szczyt, byli zdobywcami Somosierry. Natomiast kpt. Lubienski, ktory prowadzil szwadron nr 1 za 3. szwadronem i omijal zamilkle armaty, twierdzil, ze to on byl zdobywca Somosierry, gdyz to jego szwolezerowie wraz z plutonem francuskich strzelcow konnych spedzili reszte hiszpanskiej piechoty ze szczytu, bo w innym razie fala obroncow pokrylaby Niegolewskiego (9 pchniec bagnetami plus 2 rany glowy z broni palnej) wraz z jego kilkoma szwolezerami. Co wiecej: wg uczestnika szarzy ppor. Zielonki (jego owczesny stopien jest tez kontrowersja), szwadron sie zalamal i zatrzymal w chaosie rannych i zabitych szwolezerow i koni po wystrzale 1. baterii. Jednak pod dowodztwem oficerow - zamieszanie opanowano i szwadron ruszyl na 2. baterie. Niektorzy badacze uwazaja, ze zaczeto druga szarze...

Lubienskiego 1. szwadron, jak wyzej wymieniono, wg niego tez "szarzowal" (na zamilkle armaty) posuwajac sie za 3. szwadronem "tworzac 3. szarze". Ale czy to byla szarza?

Przy calym szacunku dla poprzednikow-badaczy, jako byl oficer AK i 12. Pulku Ulanow Podolskich 2. Korpusu, gdzie uczono mnie, jak czytac teren, w mojej opinii szarza byla jedna. Zdobywcami Somosierry byli: ppor. Niegolewski, dwoch wachmistrzow i kilku ocalalych szwolezerow. Szarza miala swoje fazy ataku, ale Corona Muralis nalezala do ppor. Niegolewskiego, wachmistrzow Sokolnickiego i Dabczewskiego plus kilku szwolezerow. (Corona Muralis bylo to jedno z najbardziej szanowanych i cenionych odznaczen Rzymskich Legionow nadawanym temu, kto pierwszy znalazl sie na szczycie i przekroczyl wal fortecy nieprzyjaciela.)

A co do "szarzy" Lubienskiego na zamilkle armaty, zrodla potwierdzaja, iz oddzialek konnych francuskich szaserow gwardii z ekipy Napoleona, zostal poslany i dotarl na szczyt przed Lubienskim! (Zwierkowski, de Gonneville, Kujawski).

Wbrew mojej opinii, musze zacytowac opis uczestnika szarzy, ktory zupelnie niszczy moja konkluzje. Jest to opinia ppor. Zielonki (patrz: Bielewski):

"Szwadron, zbytnio oslabiony ogromnymi stratami dwu pierwszych szarz, zanim zaczal trzecia, byl zmuszony czekac na posilki, ktore przyprowadzil mu szef szwadronu, Lubienski. Ten wyzszy oficer na czele 1. szwadronu i resztek 3. szwadronu wykonal trzecia szarze". Watpie, i oddaje glos ppor. Niegolewskiemu. Cytuje Kujawskiego:

"Niegolewski nie ograniczyl sie zreszta do polemiki z Thiersem. Od dawna juz zwalczal on rownie goraco roszczenia Tomasza Lubienskiego, ktory przypisywal sobie lwia czesc zaslugi i slawy zdobycia Somosierry. Z tych pretensji Niegolewski otwarcie drwil: ‘Bylo to w roku 1831 na obiedzie u naszego wodza Skrzyneckiego. Lubienski utrzymywal, ze za 3. szwadronem on z pierwszym szwadronem szarzowal i baterie Hiszpanom odebral. Ja jemu na to powiedzialem, ze jezeli nazywa szarza na baterie i odbiera armaty, przy ktorych nie masz kanonierow, to przyznaje, gdyz 3. szwadron kanonierow hiszpanskich byl czescia porabal, czescia do ucieczki zmusil. Jak Lubienski zas twierdzil, ze ja o tym sadzic nie moge, gdyz lezalem tam na placu ranny bez przytomnosci, ja jemu zas, ze Hiszpanie na inne szwadrony pulku chevau-legerow, ktorzy po 3. szwadronie na baterie pod Somosierra szarzowali, nie granatami, nie kartaczami, lecz karmelkami zapewne strzelac musieli, kiedy oprocz tych co z trzeciego szwadronu polegli i rannymi byli, zaden zolnierz ani oficer innego szwadronu nie byl ani zabity, ani rany’ - nawet i po uplywie cwiercwiecza. Niegolewski zachowal widac swoj dawny temperament".

Faktem jest, ze jednak byli ranni i zabici w szwadronie Lubienskiego, ale: 1) guerrillas ostrzeliwali teren dalej z broni palnej, 2) mozliwe tez, ze te straty 1. szwadronu byly zadane w poscigu za Hiszpanami po drugiej stronie przeleczy.

Kolejnosc dowodzenia w czasie szarzy 3. szwadronu

1) Kpt. Kozietulski - kon zabity. Pieszo wracal po wystrzale 1. baterii. Ciekawe spotkanie z Napoleonem na drodze - Trepinski. Odebral ogien jednej baterii (patrz tez Waldemar Lysiak: slusznie porownujacy wklad w szarze Kozietulskiego i Dziewanowskiego).

2) Kpt. Dziewanowski "porywa" (swiadek Niegolewski) szwadron na 2. baterie. Bardzo ciezko ranny przed 3. bateria. Zwalony z konia. Umiera 5 grudnia po amputacji nogi w szpitalu w Madrycie. Czyli Dziewanowski odebral ogien z dwoch lub trzech hiszpanskich baterii (czlonek jego rodziny, prof. dr M.K. Dziewanowski, naukowiec z rownie dystyngowana sluzba dla Polski i nauki, zyje w USA).

3) Na 3. baterie prowadzi kpt. Piotr Krasinski. Spada z konia ciezko ranny.

4) Czwarta bateria (i ostatnia) stanowi problem. Wedlug francuskiego major Sequra i jego pamietnikow oraz Biuletynu nr 10 Napoleona z 2. grudnia 1808 r., on "bral udzial w szarzy" i otrzymal 3 rany. Pisze Sequr: "... Szarzowalem pelna szybkoscia [konia] bylem 10 krokow przed frontem". A przed 4. bateria? "Bylem sam 30 krokow przed [umocnieniem]". Tu, wg niego, jego kon zostal tak ranny, ze on sam musial cofac sie pieszo. Przez implikacje - to on prowadzil szarze po Dziewanowskim i Krasinskim (to stwierdza Puzyrewski contra Dautancourt, Balagny, Bielecki, Zawodny). Sequr nie szarzwal, bo byl ranny dwa razy (raz w obecnosci Dautancourta). Na jeden detal w pamietnikach Sequra zwrocilem uwage. Pisze on, ze wracajac w dol przeleczy juz bez konia, widzial placzacego chlopca, trebacza szwolezerow. Sprawdzilem w spisie uczestnikow szarzy u Bieleckiego (wspanialy wklad w badania na ten temat). Najmlodszy trebacz bioracy udzial w szarzy mial 18 lat. Czy to bylo dziecko-chlopiec? Interpretacje zostawiam czytelnikowi. Ten trebacz byl Francuzem, nazywal sie Amboise Marc. Wszystkich trebaczy bylo pieciu; najstarszy mial 38 lat. Trzech z nich to Francuzi; jeden Wloch i jeden Polak, Osinski. Wszyscy wyszli z szarzy z zyciem (jedna kontuzja).

Sumujac, na trzecia baterie prowadzi jednak kpt. Piotr Krasinski (nie mylic z Wincentym Krasinskim). Jest to teza Bieleckiego, z ktora piszacy te prace sie zgadza (opis szarzy w detalach i oparty na zrodlach pierwotnych [bez hiszpanskich] jest najlepszy u Bieleckiego, str. 103-136).

5) Czwarta bateria - szczyt przeleczy. Niegolewski byl jedynym oficerem uderzajacym z resztka szwolezerow. Czy "prowadzil", trudno powiedziec, to byla grupa wielu rannych ludzi i koni, w stanie psychicznym i fizycznym trudnym do opisania. W takiej sytuacji trudno nawet opanowac konie w czasie trwajacego 10-12 minut pelnego galopu. W dymie, zgielku krzykow i tetnienia kopyt konskich, huku armat i broni palnej. Czy ktos "prowadzil"? Chyba ten, ktory mial najsilniejszego konia... Kilku dociera na szczyt po 4. salwie. Niegolewski, dwoch wachmistrzow: Sokolowski i Dabczewski plus 5-6. innych szwolezerow, ktorych rangi nie moglem ustalic. Oni zrobili przelom w obronie Somosierry - dla nich Corona Muralis.

Jedno francuskie zrodlo jednak podaje, ze dowodca szarzy byl Francuz, gen. Montbrun (Thiers contra Niegolewski). Drugie francuskie zrodlo o podobnych informacjach to Barbot. Kujawski, bardzo solidny badacz, uwaza, ze to "brednie".

Francuzi sluzyli jednak w tym Pulku Polskich Szwolezerow Gwardii; W okresie istnienia pulku przez 7 lat, z 11 lekarzy pulkowych 6 bylo Francuzami, a na 207(?) oficerow w tym samym czasie bylo 16 Francuzow (Zembrzuski). W opinii piszacego te slowa Francuzow w szarzy bylo trzech: byli to trebacze (plus: jeden Polak i jeden Wloch).

Hiszpanska artyleria

Na ten temat w ogole nie ma zgody miedzy badaczami. Kontrowersje sa nastepujace: 1) Ile dzial? Jak rozmieszczone? Jaki kaliber? Po ile w kazdej baterii? Jak bronione? Ile odpalen oddano? Jakiego rodzaju amunicja? Te dane moga byc ustalone przez zbadanie hiszpanskich pierwotnych zrodel wojskowych na temat Somosierry (brawo Penconek i Fijalkowski!), a dane sa w Archivo Historico Nacional w Madrycie w dzialach Estado i Diversos. (Ja musialem przerwac badania w Madrycie wobec braku srodkow).

Ilu szwolezerow i ich straty

Bielecki w swej pracy o szarzy podaje liczbe "okolo 450". Podstawa jego rachunku jest rozumowanie, ze pelne opanowanie i obsada szczytu przeleczy wymagalo nie tylko szwadronu Lubienskiego (juz nie pod ogniem armat), bo inaczej szczyt przeleczy bylby opanowany z powrotem przez Hiszpanow. Wiekszosc badaczy przyjmuje za ppor. Niegolewskim, ze to jednak on i resztki 3. szwadronu zdobyly przelecz, osiagajac szczyt Somosierry. Argument Bieleckiego jest widocznie oparty na fakcie, jak juz wzmiankowano, ze bez dalszej pomocy Niegolewski (ranny, jak wyzej opisano) wraz z kilkoma szwolezerami nie moglby przeleczy utrzymac. Jedni badacze podaja jednak liczby skromniejsze, uwazajac, ze to 3. szwadron zdobyl Somosierre. Czyli, szwolezerow w tym szwadronie bylo: 136 (Puzyrewski, Kossak); 125-140, w tym 7. oficerow (Kujawski); 125 (Toedwen) i 216 (Bielecki).

Sumujac, wracamy do braku definicji szarzy: czy zdobycie szczytu przeleczy (stad Corona Muralis dla Niegolewskiego), czy zupelne opanowanie, gdzie wlasciwie mozna i caly pulk doliczyc wraz z postepujacymi za nim Francuzami. Moze jakis polski oficer sztabowy poda tu definicje i rozsadzi. Autor tego artykulu mial w boju najpiekniejsza range na swiecie - podporucznika. Ale to za malo wiedzy na sformulowanie takiej definicji.

A ilu bylo zabitych i rannych? I tu jest kontrowersja. Wedlug Dautancourta - 57 zabitych i rannych, u innych - az do 100.

Miejsca pochowania szwolezerow, nawet z moja hiszpanska komisja w Somosierze, nie udalo mi sie znalezc. Jedno jest jednak pewne: wbrew wielu opiniom, szwolezerowie nie sa pochowani na cmentarzyku kolo kosciolka na szczycie przeleczy (kontra Bielecki).

Na zakonczenie kilka statystyk Pulku Szwolezerow Gwardii: z ksiegi pulkowej (Rembowski-Dautancourt) wynika, iz przeszlo przezen w ciagu 7 lat 2998 szwolezerow i 207 oficerow, czyli i tu jest kontrowersja! Inne zrodla obliczaja az do 10 tys., wlacznie z inna liczba oficerow. W pulku byly dezercje.

Pulk ten byl etniczno-demokratyczny. Sluzyli w nim takze zydzi i mahometanie (Zaluski). Liczby stanu wahaly sie od 400 (po wyprawie na Moskwe), do 1500 szwolezerow w 1813 r. Pulk byl ustanowiony rozkazem Napoleona w 1807 roku i rozwiazany w roku 1814. Ostatni szwolezer zmarl w Krakowie okolo 1900 roku.

Byloby godnie i sprawiedliwie, aby tak jak w Katyniu, odnalezc groby naszych bohaterow i z szacunkiem ich pochowac, lub przynajmniej postawic im nagrobek, gdyz to na nagrobkach polskiego zolnierza czyta sie historie naszego narodu...

Konkluzja

Biedny ten nasz polski zolnierz... I w Somosierze, i w XX wieku rzadzili nim politycy, ktorzy z reguly unikneli odpowiedzialnosci.

Piszacy te slowa byl wychowany prze dwie kultury: polska i amerykanska. Z tej to mieszanej perspektywy wydaje mi sie, porownawczo, ze ci "polityczni wodzowie", wlaczajac Napoleona, wydawali rozkazy oparte na zupelnie innych przeslankach myslowych. Amerykanie (nawet do dzisiaj) czynia to na podstawie dlugoplanowej analizy cost-benefit, czyli "jaki koszt i jaki zysk". Oczywiste, iz zysk przewaza... Napoleon bazowal swoje rozkazy na tym, co bylo dobre dla Francji i jego ambicji, bez wzgledu na koszta. A polscy "polityczni wodzowie"? Nadzieja przewazala nad inteligencja. Biedny ten nasz polski zolnierz...


komentarze, opinie, sugestie - kliknij tu aby wyslac e-mail