[an error occurred while processing this directive]
 
[an error occurred while processing this directive]

PRENUMERATA
"PRZEGLĄDU POLSKIEGO"
W WERSJI PDF:

 

 

 

Przeglad Polski (3 listopada 2000)


FELIKS GROSS

Uwagi o tradycjach
polskiej mysli politycznej
w Polsce i na emigracji (czesc I)

Niezaprzeczalna zasluga Adrzeja Friszkego jest ustalenie terminu-nazwy dla wychodzstwa polskiego epoki drugiej wojny swiatowej i czasow po niej nastalych. Tytul trzytomowej publikacji Biblioteki Wiezi z 1999 roku Druga Wielka Emigracja 1945-1990 wprowadza nas na historyczna mape, jasno okreslajac charakter i znaczenie naszej emigracji. Zapoznajac sie z tym dzielem powinnismy jednoczesnie szukac odpowiedzi na pytania dotyczace charakteru i specyfiki naszej emigracji. Gdzie lezala jej sila? Jakie byly wartosci, w ktorych wyrazala sie jej odrebnosc?

Znajac historie wiemy, ze dla Pierwszej Wielkiej Emigracji byla to idea wolnosci, niepodleglosci, bezkompromisowosc w walce o odzyskanie ojczyzny. W naszych czasach bylo inaczej. Druga Wielka Emigracja miala specjalny wymiar i wprowadzila do polityki elementy kompromisu i umiaru. Byla przy tym bardzo mocno osadzona nie w relatywizmie, ale w absolutnych wartosciach, od ktorych nigdy nie odstapila. Choc to brzmi paradoksalnie, potrafila laczyc kompromizm z relatywizmem. Potrafila zyc w swiecie sprzecznosci i te sprzecznosci akceptowac. Wynikaly z tego liczne korzysci.

Po okrutnej okupacji niemieckiej, nowa okupacja - sowiecka, stwarzala jednak pewne mozliwosci, ktore trzeba bylo wykorzystywac. Rozwijalo sie szkolnictwo, powstawaly uniwersytety, wydawano ksiazki. Autorzy, po zlozeniu obowiazujacego holdu Stalinowi na poczatku dziela, mogli potem wyrazac otwarcie lub w zakamuflowanej formie przerozne poglady, czesto bardzo odlegle od oficjalnej linii partyjnej. Takich mozliwosci nie wolno bylo odrzucac. Trzeba bylo przyjmowac warunki, wybierac kompromis i miec wiare w znaczenie przetrwania, przechowania wartosci dla przyszlosci. Kiedy w najstraszniejszych stalinowskich czasach Bierut skazywal ludzi na smierc, przez Listona Oaka, dziennikarza z New Leadera przeslalem Jozefowi Cyrankiewiczowi, przedwojennemu socjaliscie, przypomnienie, ze przeciez kiedys wspolnie przemawialismy przeciw karze smierci. Przez tegoz dziennikarza Cyrankiewicz odpowiedzial mi: "Tobie latwo jest mowic, bo zyjesz na Zachodzie, ale przeciez w Polsce tez zyja ludzie i trzeba im pomoc". Byl czlowiekiem kompromisu. Wiemy, ze pozniej w swoich kompromisach posunal sie o wiele za daleko, ale i on rozumial, ze trzeba korzystac z tych szans, ktore istnieja.

Jesli chodzi o Druga Wielka Emigracje, nasza emigracje, to powazny wplyw miala na nia kultura krakowska. Kulture cechowalo zrozumienie i umiejetnosc wyzyskiwania wszelkich mozliwosci dla tworzenia jakiejs ludzkiej egzystencji narodowej w warunkach ograniczonej swobody i politycznych represji. Skad sie ta umiejetnosc brala? Trzeba moze troche inaczej spojrzec na historie Galicji. Narodziny w 1867 roku Austro-Wegier to poczatek monarchii konstytucyjnej. I to bylo sprawa zasadnicza, traktowana powaznie. W Galicji obchodzono polskie swieta narodowe, rocznice Konstytucji 3 maja. Agenor Goluchowski byl ministrem spraw zagranicznych Austrii. Namiestnikami w Galicji z reguly byli Polacy. Jednym z nich, dla przykladu, byl hr. Zabielski, ktory swojemu siostrzencowi Arturowi Grottgerowi dawal pieniadze na malowanie patriotycznych obrazow. Wiem o tym, bo dobrze znalem pania Grottgerowa i jej dwie corki.

Tak charakterystyczna dla Krakowa kawiarnia byla miejscem, gdzie na gruncie towarzyskim spotykali sie dzentelmeni skrajnie przeciwnych kierunkow. W kawiarni Hotelu Grand, po poludniu, spontanicznie schodzili sie: czolowy konserwatysta Stanislaw Estreicher, rektor Uniwersytetu Jagiellonskiego i naczelny redaktor Czasu - z Emilem Heckerem, redaktorem socjalistycznego Naprzodu oraz Adamem Asnykiem, redaktorem Nowej Reformy, czolowego organu demokratow. W dyskusji konserwatysta Estreicher tlumaczyl koniecznosc istnienia partii socjalistycznej w kraju, gdzie rozwija sie przemysl i powinna istniec silna partia robotnikow. Hecker z kolei uzasadnial uzytecznosc konserwatystow, ktorzy przeciez musza liczyc sie z opinia i zawsze "we Wiedniu" cos tam uzyskaja dla spoleczenstwa. W sprawach kultury potrafiono sie godzic. Gdy chodzilo na przyklad o budowe teatru, w radzie miejskiej popierali ten projekt zarowno konserwatysci, jak i socjalisci. Echa tych dyskusji przenikaly do prasy, tworzac ogolnie pozytywna atmosfere krakowskiego zycia politycznego.

W takich okolicznosciach wlasnie wyrobila sie w Galicji owa sztuka kompromisu, politycznego umiaru, bo polityka umiaru do czegos prowadzila, cos dawala. Ludzie uczyli sie godzenia sprzecznosci. Nie wiem, czy polscy mezowie stanu czytali francuskiego filozofa Montaigne’a, ale daje sie tu zauwazyc interesujaca zbieznosc. To on uczyl godzenia sie ze sprzecznosciami tego swiata, uczyl spokojnego umiaru.

Moj przyjaciel, austriacki ambasador Stefan Werosta, profesor Uniwersytetu Wiedenskiego, gdzie wykladal polityke miedzynarodowa, pracujac nad historia polityki zagranicznej monarchii pisal do mnie, ze jedynym madrym ministrem spraw zagranicznych Austrii w XIX wieku byl Agenor Goluchowski. A przeciez dzialali tez Polacy w innych dziedzinach. Byl Leon Bilinski i Dunajewski, ktorzy uratowali finanse austriackie. Byli polscy namiestnicy Galicji. W Galicji polityka toczyla sie po linii kompromisu, tolerancji i zrozumienia samej istoty umiarkowania.

Po aneksji Bosni i Hercegowiny Austriacy wysylali do tych prowincji na kierownicze stanowiska z reguly obcych poddanych, Polakow czy Czechow i oczywiscie Serbow i Chorwatow. Leon Bilinski byl jednym z architektow tej polityki i w tym wielonarodowosciowym kraju, przez wieki uciskanym przez Turkow, to Polacy wlasnie wprowadzali rzady, ktore zapewnily wzgledny porzadek i spokoj. Wprowadzali nowoczesne urzadzenia, zasady higieny, szczepionki dla ludzi i zwierzat, budowali drogi, jednym slowem - cywilizowali kraj. Zapewniali prawa polityczne i osobiste, konstytucyjne, niezalezne i nieskorumpowane sadownictwo. Przemiany, jakich wtedy dokonano, to byl zupelny przewrot. Pozniejsza Jugoslawia nie potrafila przejac tej polityki i w miejsce spokojnych, konstytucyjnych rzadow wystapil skrajny nacjonalizm, ktory prowadzil do narastania konfliktow i politycznego gwaltu.

Podobnie bylo w sprawach religii. W Galicji zarowno Stanczycy jak i oczywiscie socjalisci bronili tolerancji i praw innych, przeciwstawiajac sie skrajnemu klerykalizmowi. Znowu przypomne, ze konserwatysta i oddany Kosciolowi katolik Stanislaw Estreicher popieral studia nad historia polskiego protestantyzmu i podkreslal ogromne zaslugi polskiej tolerancji, ktora zapewnila rozwoj radykalnych kierunkow innowierczych - antytrynitarian i braci polskich. Uwazal, ze ich istnienie swiadczylo o poziomie oswiecenia spoleczenstwa i nie ukrywal swojej sympatii dla tych ruchow, pisujac nawet o nich w swiatecznych numerach Czasu. Odnosze wrazenie, ze wychowany w tej tradycji kardynal Karol Wojtyla mial podobne ciche sympatie dla braci polskich, unitarian, choc nie dzielil ich przekonan religijnych.

Jeszcze za czasow mojej mlodosci pamiec o unitarianach pozostawala zywa. Potomkowie unitarianskich rodzin, podobnie jak dawniej wielu innych ludzi pochodzenia szlacheckiego, uzywali zawsze toponimow tzn. po nazwisku podawali miejsce pochodzenia. Na przyklad moj kolega przedstawial sie jako Schlichting z Bukowca, inny - Podlewski z Gaja (byl to zreszta wnuk Podlewskiego, przywodcy powstania 1863 roku na Litwie). Moj brat chodzil do szkoly z Przypkowskim, potomkiem unitarianina, ktory nalezal do tych, co w Europie najwczesniej domagali sie rozdzialu Kosciola od panstwa, zniesienia kary smierci i propagowali pacyfizm. W Polsce niepodleglej zywa pozostawala pamiec tych ruchow. Utrzymywali ja tacy katolicy jak Stanislaw Kot, ktory przeciez nigdy nie byl unitarianinem. Nie ukrywano, ze to katolicka kontrreformacja zniszczyla reformacje i jej piekne polskie tradycje. Tolerancja objeta byla ludnosc zydowska. Galicja nie znala pogromow, ludnosc zazywala swobod, odmiennosc w zasadzie byla respektowana, choc naturalnie istnialy przesady, a antysemickie nastroje byly podsycane przez wielu nieoswieconych ksiezy.

Austria z pewnoscia nie byla panstwem idealnym, ale galicyjski umiar przeniknal do najlepszych tradycji polskiej mysli politycznej. W naszych czasach jeszcze mozna jego wplyw obserwowac w ideologii wczesnej "Solidarnosci", a przede wszystkim Komitetu Obrony Robotnikow i innych ugrupowan inteligenckich.

Roznice miedzy zaborami byly znaczne. Nie mniej silne, ale inne byly wplywy tradycji wyniesione z zaboru rosyjskiego, tzw. Kongresowki. Byla to przede wszystkim nieugietosc w sprawach zasadniczych, wiernosc dla podstawowych idei i pamiec bohaterskich powstan. To tradycja Kongresowki uczyla, ze sa granice kompromisu, ze kazdy kompromis ma prog, ktorego przestapic nie wolno. Te idee siegaly daleko i oddzialywaly bardzo mocno w Polsce niepodleglej. Reprezentowal je Jozef Pilsudski. Tradycje powstancze byly przekazywane rodzinnie. Moj przyjaciel Wladyslaw Malinowski, syn Aleksandra, jednego z przywodcow Polskiej Partii Socjalistycznej w rewolucji 1905 roku, byl synem chrzestnym Jozefa Pilsudskiego. Gdy odwiedzalem go w jego przestronnym mieszkaniu przy ulicy Krupniczej, ogladalem tam liczne pamiatki powstancze, miedzy innymi fotografie skutego w kajdany ojca w drodze na Sybir. Obok wycinkow z prasy i listow umieszczony byl skrawek pokrwawionej koszuli pradziada, ktory zginal w powstaniu 1831 roku. Przechowywane tez byly rodzinne pamiatki z powstania styczniowego. Matka Wadyslawa byla tzw. dromaderka - przewozila bibule PPS z Galicji do Kongresowki. Byla to niezwykle niebezpieczna i odpowiedzialna praca, ale tajne materialy nigdy nie trafily w rece policji carskiej. Jak dowiedzialem sie pozniej, byla to glownie zasluga gornikow, ktorzy przekopali tunel pod granica austriacko-rosyjska, by skutecznie zapobiec ingerencji policji. Jednym z bohaterow tej historii byl inz. Dehnel, rowniez spowinowacony z Malinowskimi, o ile mi wiadomo. Kto takie szczegoly dzis pamieta? Kiedy w czasie wojny znalazlem sie w Wilnie i dowiedzialem sie, ze Wladek Malinowski jest w tzw. internacie - wspolnym domu, gdzie mieszkali pisarze i dziennikarze, od razu domyslilem sie, ze musi tam dzialac organizacja podziemna. I tak bylo rzeczywiscie. (Malinowski ulegl jednak pozniej i przystapil do tej niewielkiej frakcji socjalistow, ktorzy uznali komunizm w Polsce. Az do smierci byl wysokim urzednikiem reprezentujacym komunistyczna Polske w jednej z agend Organizacji Narodow Zjednoczonych).

Ale to nie wszystko. Z Wilna szedl kierunek, ktorego znakomitym reprezentantem jest Czeslaw Milosz. Nie wiem, czy mozna by wykazac jakikolwiek zwiazek wspolczesnego uniwersalizmu z wczesnymi tradycjami unitarianizmu i wiekiem XVII, ale wydaje mi sie, ze cos takiego tkwi w naturze kresow polskich i ludnosci kresowej. Kresy polskie, podobnie jak kresy hiszpanskie, mialy ludnosc wielu narodowosci i wielu religii. Polacy byli tam w mniejszosci, wiec naturalna, nakazywana przez rozum polityka byla tolerancja. Podobnie tolerancyjne byly i kresy wegierskie, Transylwania, gdzie unitaryzm rowniez swietnie sie rozwijal. Ale po prawdzie tolerancja wcale nie byla opcja jedyna dla kresowych terenow. Przeciez kresy w Hiszpanii takze mialy kiedys ludnosc bardzo roznorodna, zlozona przede wszystkim z Arabow i Zydow, a na problemy wynikajace z tej roznorodnosci Hiszpanie odpowiedzieli krwawa nietolerancja, sadami inkwizycyjnymi i wygnaniem calej ludnosci innowierczej. Z tych wzorow skorzystal pozniej Hitler, a wspolczesnie posluzyly czystkom etnicznym na Balkanach.

Na polskich kresach wazny byl element ideologiczny, wazna polityka, ktora wybrano i ktora byla ludzka. Pisze o tym Czeslaw Milosz w swojej Historii literatury polskiej, bo Milosz jest znakomitym przykladem tego uniwersalistycznego pogladu na swiat i reprezentuje spojrzenie bardzo charakterystyczne dla polsko-litewsko-bialorusko-zydowskich stosunkow na kresach. Wsrod wspolczesnej sobie mlodziezy uniwersyteckiej w Wilnie nie byl on odosobniony.

Pamietac trzeba, ze istnialy i inne zrodla uniwersalizmu. Wspomne tylko, ze reprezentowali go swietnie polscy politycy dzialajacy w publicznym zyciu rosyjskim. Polacy w Rosji mieli swoja ksenofobiczna i antysemicka frakcje, ale czesto zapomina sie o tym, ze byli tez inni. Wymienie przede wszystkim Aleksandra Lednickiego, ktorego bezcenne archiwa znajduja sie w Nowym Jorku, w zbiorach Polskiego Instytutu Naukowego.

Aleksander Lednicki byl czlonkiem rzadu Kierenskiego, w randze rownorzednej ministrowi. Sam Kierenski notabene, ktory juz w Ameryce utrzymywal ze mna bardzo zyczliwe stosunki, byl czlowiekiem innym niz go przedstawiono w historii; swiatlym i tolerancyjnym. Padl ofiara nagonki skrajnej prawicy rosyjskiej, a komunisci tez robili swoje, w czym pomagalo im wielu intelektualistow. Kiedy rozmawialismy o polityce, zwykl byl mi powtarzac: "Nie trzeba zapominac, ze historia to nic innego jak polityka wstecz".

Z Lednickim zapoznal mnie rektor Stanislaw Estreicher jeszcze w latach 20. Uczestniczylismy razem w I Zjezdzie Federalistow Europejskich w Wiedniu. Dodam tu, ze Aleksandrowi Lednickiemu wiele zawdzieczam, bo to on - naturalnie obok rodzinnych tradycji i atmosfery Krakowa - zaszczepil we mnie ducha uniwersalizmu, ducha tolerancji, rozumienia pogladow innych; on wprowadzil mnie w sprawy wielkiej polityki. W slady ojca poszedl Waclaw Lednicki, oddany przyjaciel Jana Lechonia i czlonek Polskiego Instytutu Naukowego w Ameryce, ktory odegral wazna role w amerykanskiej nauce i polskiej Drugiej Wielkiej Emigracji.

Oczywiscie nie mozna zapominac o federalistycznej inicjatywie gen. Wladyslawa Sikorskiego, jego entuzjastycznym udziale w tworzeniu Konfederacji Europy Srodkowo-Wschodniej, a potem Federacji Europejskiej. O tych sprawach pisalem juz w artykulach, ktore ukazaly sie w warszawskiej Gazecie Wyborczej i na lamach Przegladu Polskiego. Sikorski mial silne poparcie Stronnictwa Ludowego, na czele ktorego stal Stanislaw Mikolajczyk. Mikolajczyk byl jedynym przywodca ruchu ludowego, ktory interesowal sie rolnictwem. W znacznej mierze samouk, odznaczal sie wybitna inteligencja. Przed wojna zwiazany z Wincentym Witosem, przypomnial emigracji bardzo niegodny stosunek do Witosa i ruchu ludowego, przesladowania ludowcow w sanacyjnej Polsce. Byl z tych powodow znienawidzony przez czesc emigracji. A jednak ze zrodel wynika, ze bronil spraw polskich z niezwykla godnoscia i zdecydowaniem.

Pamietam wielu innych ludzi. Konstanty Srokowski, redaktor Nowej Reformy, a pozniej Kuriera Ilustrowanego, staly bywalec wspomnianych juz popoludniowych spotkan w krakowskim Grand Hotelu, byl pozniej pierwszym poslem Polski w ZSRR. W swej nielatwej dzialalnosci politycznej wslawil sie odwaga i dowcipem. Kiedys, wpisujac sie do ksiegi gosci podczas jakiejs waznej sowieckiej imprezy w Moskwie, w rubryce "przynaleznosc partyjna" napisal, ze nalezy do "partii sceptykow".

Trzeba tez pamietac, ze wsrod pionierow oficjalnego ruchu federalistycznego byl dr Jozef Rettinger, wspolzalozyciel Stowarzyszenia Federalistow, ktoremu patronowal po wojnie nie kto inny a sam Winston Churchill. Pod egida tego stowarzyszenia i przy wsparciu Chuchilla po wojnie stworzony zostal Uniwersytet Europejski. Dodam tu nieskromnie, ze bylem wsrod pierwszych visiting professors mianowanych w uniwersytecie w Brugii.

Dokonczenie za tydzien

-------------------

Autor dziekuje pani Krystynie Olszer za jej udzial w przygotowaniu tego artykulu.

*Sala Domu Narodowego we Lwowie, gdzie ok. 1870 r. odbywaly sie obrady sejmu galicyjskiego.


komentarze, opinie, sugestie - kliknij tu aby wyslac e-mail