[an error occurred while processing this directive]
 
[an error occurred while processing this directive]

PRENUMERATA
"PRZEGLĄDU POLSKIEGO"
W WERSJI PDF:

 

 

 

Przeglad Polski (24 listopada 2000)


TERESA SIEDLAR-KOLYSZKO

Wesele w Rydlowce

W drukowanym wiosna reportazu z Bronowic i Tetmajerowki obiecalam moim czytelnikom jeszcze jeden - Rydlowke. Obietnice spelnilam z przyjemnoscia, bo zawsze bardzo lubilam chodzic do Bronowic. Wczesna jesienia, w blaskach zlotych i purpurowych lisci zasnutych babim latem i przeswietlonych promieniami pazdziernikowego slonca, zjawilam sie tu, gdzie "ta chata rozspiewana".

20 listopada minela kolejna rocznica wesela Rydla z Mikolajczykowna. Bylam juz tu wielokrotnie. Pierwszy raz prawie czterdziesci lat temu, kiedy w Rydlowce gospodarzyla jeszcze pani Helena, corka Lucjana Rydla i Jadwigi z Mikolajczykow. Minelo wiele lat i po slawnej weselem i Weselem chacie, przed dwudziestu laty oprowadzala mnie ich wnuczka - pani Anna.

Izba weselna, ta izba-scena, w ktorej artysta zamknal trzy akty dramatu, urzadzona jest tak jak wtedy, tzn. tak jak dekoracja projektu samego Wyspianskiego do Wesela, przygotowana na premiere w teatrze krakowskim 16 marca 1901 roku.

Jest okno, przez ktore do izby zaproszono Chochola:

Skoro polnoc zacznie bic,
do nas tu na izbe przyjdz.

Tetmajer mial tutaj ogrod z rozami, ktore na zime musialy byc otulone slomianym chocholem. Wyspianski w ogole mial do chocholow specjalny stosunek, czego wyrazem jest namalowany dwa lata wczesniej piekny obraz pt. Chocholy na plantach.

Nad drzwiami do alkierza - obraz Matki Boskiej Czestochowskiej, a nad drzwiami do izby, gdzie tanczyli goscie i skad dochodzily odglosy muzyki, wisi obraz Matki Boskiej Ostrobramskiej. Na scianie powieszono zlozone w krzyz szable i flinty. Przy scianie stoi stolik empirowy, nad nim wisi portret pieknej damy. Z lewej - biurko Tetmajera zarzucone papierami, nad nim zas reprodukcje obrazow Matejki Kosciuszko pod Raclawicami oraz wizerunek Wernyhory, postaci bedacej przeciez osia dramatu.

Wernyhora

Slowo -Rozkaz, Rozkaz -Slowo;
dla serca, serce gotowo.
Sluchaj panie Wlodzimierzu:
oto chwila osobliwa,
pomowimy o Przymierzu.

Izba jest jak wtedy bielona, na srodku stoi okragly stol przykryty bialym obrusem, na nim zas zydowski swiecznik z orlem ("A tak, bo byly takie - potwierdzila pozniej pani Maria Rydlowa. - W Muzeum Zydowskim na Kazimierzu znalazlam jego blizniaka z orlem wlasnie"). Pod oknem stoi fotel, grat, na ktorym siedzial Stanczyk, Stanczyk z obrazu Matejki.

Stanczyk

Nasci; rzadz!
Masz tu kaduceus polski,
mac nim wode, mac.

Pod sciana - malowana skrzynia wyprawna, taka, do ktorej Gospodyni w Weselu chowala zlota podkowe i na ktora w ostatniej scenie wychodzi Chochol i na patykach gra melodie:

Miales chamie zloty rog,
miales chamie czapke z pior:
czapke wicher niesie,
wiatr huka po lesie,
ostal ci sie ino sznur,
ostal ci sie ino sznur.

Wciaz w myslach wsluchuje sie w grana przez Chochola melodie.

Nieprzemijajaca i niezwykla atmosfera zawsze towarzyszy odwiedzinom tego skrawka Krakowa, tego skrawka Polski, tych jedynych w swoim rodzaju miejsc przepelnionych aura Mlodej Polski.

Wlascicielem Rydlowki byl pierwotnie Wlodzimierz Tetmajer, artysta malarz pojawiajacy sie jako Gospodarz w Weselu Wyspianskiego. Tutaj byla pierwotna Tetmajerowka, ktora w 1908 roku odkupil Rydel i dobudowal pracownie. Kiedy Tetmajer mieszkal w tym domu, odwiedzali go koledzy, przyjaciele, przychodzili malarze, poeci, literaci. Takze Wyspianski, ktory malowal tutaj kwiaty w ogrodku i corke Tetmajera - Klementyne Rybicka.

Dom Rydlow byl jednym z pierwszych domow krakowskich. Lucjan Rydel byl poeta, czlowiekiem bardzo wyksztalconym. Jego ojciec, takze Lucjan, byl rektorem i profesorem medycyny, slawnym okulista, ktory nie tylko stworzyl okulistyke krakowska, ale rozpoczal budowe specjalistycznej kliniki. Matka Lucjana Rydla pochodzila z bardzo starej krakowskiej rodziny Kremerow. Dziadkiem byl Jozef Kremer - profesor uniwersytetu, filozof, historyk sztuki, estetyki. Podczas tzw. piatkow rydlowskich zbieral sie u nich caly artystyczny Krakow.

Rydlowke ponownie odwiedzil Wyspianski juz jako gosc na weselu Lucjana Rydla w roku 1900. Poprzedniego dnia byl swiadkiem na jego slubie. Drugim swiadkiem byl Blazej Czepiec z Bronowic, pozniej utrwalony w Weselu jako Czepiec:

Ptok ptakowi nie jednaki,
czlek czlekowi nie dorowna,
dusa dusy zajrzy w oczy,

.............................

pon jest taki, a ja taki;
jakby przyszlo co do czego,
wisz pon, to my tu gotowi,
my som swoi, my som zdrowi.

Wciaz pomijany jest fakt, ze wesele odbywalo sie w trzech roznych pomieszczeniach. Co wiecej, rownoczesnie u Tetmajera i w chalupie Mikolajczykow! W Rydlowce byly dwie izby do tanca. Tutaj caly czas grala muzyka, tu byly oczepiny. Wyspianski stal w progu miedzy dwiema izbami. Tutaj siedzieli goscie, ci nie tanczacy, powazni. W weselu uczestniczylo duzo ludzi. Dwadziescia osob z miasta, a ze wsi dwa razy tyle - "bo to stara wies, a wszyscy krewni, powinowaci". W przydroznej chacie u Mikolajczykow stoly byly zastawione jedzeniem i piciem, dlatego tez bohaterowie dramatu ciagle chodza po ogrodzie. "A to byl 20 listopada. Pozna jesien, ktozby chodzil po ogrodzie bez koniecznej potrzeby!". Zjesc i wypic. Stad krotkie sceny i odwolanie do szopki, bo postaci dramatu wchodza parami i parami wychodza. Ciagle ktos wchodzi, to znowu wychodzi. Z chaty Mikolajczykow goscie weselni przychodzili tanczyc w obecnej Rydlowce. Potanczyli jedni, szli z powrotem, przychodzili drudzy. Wyspianski, uwazny obserwator, wszystko doskonale w Weselu uchwycil.

Teraz stoja tutaj "wspaniale" rezydencje, a nie tylko - jak kiedys - chaty pobielane. Kiedys to byl inny swiat i prawie inna okolica. Mimo ze administracyjnie Bronowice juz dawno wchlonal Krakow, to przeciez dla bronowiczan ich miejsce na ziemi pozostalo dalej ta jedyna na swiecie wsia "bajecznie kolorowa".

A w Rydlowce wszystko trwa niezmiennie. W stulecie wesela Rydla z Mikolajczykowna poszlam tam ponownie. Tym razem nie wybralam glownego wejscia. Minelam kapliczke z Chrystusem Frasobliwym i aleje zolknacych brzoz sadzonych jeszcze przez Lucjana Rydla ("Brzozek ci pod oknami nasadze"). Przyszlam odwiedzic Marie Rydlowa, zone wnuka poety Jacka Rydla. Pani Maria jest znawczynia okresu Mlodej Polski, a w szczegolnosci Wyspianskiego (opracowala do druku trzy tomy listow poety), jest takze moja kolezanka z krakowskiej polonistyki. Urodzila sie w Bronowicach, w bielonej na niebiesko chacie z okraglymi drzwiami. Jej wspomnienia o Rydlowce siegaja czasow okupacji:

- Przyprowadzila mnie tu moja polonistka. Byla zaprzyjazniona z Rydlami i sama chadzala do Bronowic. Spotkala mnie i wprowadzila w dom Rydlow. Poznalam wtedy Hanke Rydlowne, ktora wowczas lezala w lozku gipsowym (tak wtedy leczono gruzlice kosci). Wyjatkowym uczuciem, uwielbieniem nawet, darzylam corke poety Helene Rydlowa, matke mego pozniejszego meza, ktora wyszla za Rydla, tyle ze dalekiego krewnego i dlatego nie zmienila nazwiska. Garnelam sie zawsze do wiedzy, do swiata, a ona imponowala mi swoja wiedza, znajomoscia czasow swojej mlodosci.

Pani Maria znala tez najslawniejszych bronowickich Zydow: - Niestety, Hirscha Singera juz nie, ale Rachele znalam bardzo dobrze. Spotykalam sie z nia dosyc czesto, bo mieszkala w przedwojennym mieszkaniu Rydlow przy ulicy Loretanskiej z panstwem Mrozewskimi (aktorami). Bywalam u niej i nawet z Jozefa Singer razem kuchnie malowalysmy. Znalam tez Michala Borwicza, ktory sie najpierw Boruchowicz nazywal, byl spikerem w radiu paryskim. Byl takze synem karczmarza, ale w Bronowicach Wielkich. Bo tu byly Bronowice Male! O czym niewielu juz pamieta.

Bez watpienia pani Maria jest szczesliwa, ze moze byc w tym domu, w ktorym tyle pieknego sie dzialo. Tu zyl najpierw Tetmajer, potem Rydel, tu bywali wazni i wielcy poeci, malarze i muzycy, tu bylo wesele, ktore dalo nam Wesele.

- W Rydlowce zadomowilam sie po smierci Hanki Rydlownej, siostry mego meza, ktora przedtem zajmowala sie muzeum. Ja natomiast przesunelam troche ciezar zwiedzania i oprowadzania na Wesele, bo uwazam, ze ten dom jest przede wszystkim miejscem akcji dramatu Wyspianskiego. Malo jest tak ukazanych w naszej literaturze miejsc, a tu wszystko mozna wskazac, gdzie Wyspianski stal, skad na wydarzenia patrzyl, co bylo inspiracja jego dramatu.

Bardzo wazna postacia w Weselu jest Chochol. Historycy literatury do dzis dyskutuja, kto kryje sie pod jego postacia, przewijajaca sie przez wszystkie trzy akty. Zauwazyla go Rachela. Panstwo mlodzi zaprosili go na przyjecie traktujac to jako zart weselny. Chochol tez inspiruje akt drugi. Kiedy Isia wypedza go miotla, on powiada:

Tatusiowi powiadaj,|
ze tu gosci bedzie mial,
jako chcial, jako chcial.

Chochol do samego konca prowadzi akcje w trzecim akcie. Pierwsza rzecz, jaka nakazal uczynic, kiedy wszedl do izby i zobaczyl zrozpaczonego Jaska razem z chlopami z kosami, to wyjac kosy z rak chlopskich.

Chochol

Powyjmuj im kosy z rak,
poodpasuj szable z pet...

Wyspianski lepiej orientowal sie niz niejeden polityk, ze kosa byla niebezpieczna w reku chlopa. Ten sam chlop, co pod wodza Kosciuszki bil Moskali, w pol wieku pozniej urzadzil rzez w Galicji.

Gospodarz

Mego ojca gdzies zadzgali,
gdzies zatlukli, spopychali;
kijakami, motykami
krwawiacego przez lod gnali...
Mysmy wszystko zapomnieli.

Czepiec w trzecim akcie mowi:

Panowie, jakescie som
jesli nie pojdziecie z nami,
to my na was - i z kosami!

Czepiec, mimo ze nalezal do stronnictwa ludowego, mowi jako przedstawiciel chlopow galicyjskich, a chlop galicyjski - wbrew powszechnemu przekonaniu - byl nieuswiadomiony narodowo. Kiedy czyta sie stare pamietniki, zwraca uwage fakt, ze chlop o sobie mowil, ze jest cesarski, a nie polski. Germanizacja prowadzona byla przez Austrie bardzo ostro i obludnie, gdyz w starych czytankach cesarz kocha chlopa polskiego, najbiedniejszego w monarchii Habsburgow. Austria prowadzila przewrotna polityke, poglebiajac przepasc pomiedzy ludem a szlachta, miedzy Rusinami a Polakami.

Wezel tragiczny dramatu zasadzal sie na niemoznosci poprowadzenia chlopow przez panow. Tetmajer moglby stanac na ich czele, bo nalezal do stronnictwa ludowego, mial program niepodleglosciowy, byl patriota i entuzjasta, lecz w drugi dzien wesela - pijany - usnal. Kiedy go zbudzili, nie pamietal nawet, czy byl Wernyhora, czy mu sie tylko snilo.

Reszta panow to stanczycy. Byl to oboz konserwatywny, przeciwny powstaniom, opowiadal sie raczej za ugoda z Austria. Wedlug nich Polacy powinni skupic sie pod berlem Habsburgow w panstwie wielonarodowym, ktore gwarantowaloby duza autonomie, i po prostu spokojnie zyc. Wyspianski w Weselu wystapil wyraznie przeciwko ich polityce. Caly dialog Dziennikarza (bardzo dobry znajomy Wyspianskiego, przyjaciel nawet, Rudolf Starzewski) ze Stanczykiem jest ostra krytyka calego programu politycznego tego stronnictwa.

Wyspianski swoje dwa najpiekniejsze utwory: Warszawianke i Noc listopadowa poswiecil przegranemu powstaniu. W Nocy listopadowej mowi: "Umierac musi, co ma zyc", bo uwazal, ze niewola jest katastrofa. Czlowiek najpierw musi byc wolnym, zeby pozniej moc decydowac. Wyspianski byl wielkim piewca wolnosci.

A jak sie konczy Wesele? Chochol gra na patykach: "Miales chamie zloty rog, miales chamie czapke z pior". I wszyscy tancza tak, jak im chochol gra. Taniec senny, apatyczny, bezwolny. Upada wszelka mysl o niepodleglosci.

Na Wesele nie mozna patrzec jak na reportaz. Wyspianski napisal dramat narodowy. Potraktowal narod bez jakiejkolwiek taryfy ulgowej. Nie oszczedzil nikogo, krytykujac spoleczenstwo polskie ukazane poprzez grono bliskich sobie ludzi. Nie ma pozytywnej postaci wsrod bohaterow dramatu. Nie pisal nigdy po to, zeby sie podobalo, ani nie malowal po to, zeby schlebiac. Znal swoja wielkosc i racje artystyczna. Byl czlowiekiem nieuleglym. Nie tylko nie poprawial swoich dziel czy chocby projektow, wolal je zniszczyc. W 1897 roku napisal do Rydla tragiczny list: "Siedze nad koszem podartych projektow. Krakow bedzie temu winien".

Wesele bylo bardzo dobrze zrozumiane przez wspolczesnych. Maria Estreicherowna byla na premierze dramatu ze swoim ojcem Karolem, wielkim bibliografem. Opowiadala, ze kiedy po trzecim akcie kurtyna zapadla, panowala gleboka cisza. Wszyscy siedzieli jak porazeni, a premierowa publicznoscia byla inteligencja krakowska i arystokracja. Wyspianski pokazal im lustrzane ich odbicie, demonstrujac, kim sa naprawde, jaka jest ich swiadomosc polityczna i narodowa. Po zakonczeniu sztuki do lozy Estreicherow przyszedl Lucjan Rydel przywitac sie i jedno tylko slowo powiedzial: "Wspaniale". Taka byla jego pierwsza reakcja.

A wszystko zaczelo sie od tego, ze Lucjan Rydel zaczal "chodzic" do Bronowic. Choc w Krakowie dyrektorem szkoly sztuk pieknych byl Jan Matejko, to jego najzdolniejsi uczniowie, jak Mehoffer czy Wyspianski, wyjezdzali na studia do Paryza, by zapoznac sie z nowymi pradami w sztuce. Odchodzili od historyzmu, zafascynowani impresjonizmem. Poniewaz obraz impresjonistyczny musi byc malowany z natury, artysci opuszczali swoje miejskie pracownie i szli malowac w okolice Krakowa - nad Rudawe, Wisle do Tynca czy Bronowic. W liscie do Maszkowskiego Wyspianski pisal: "Wezze farby, karton, idz na przedmiescia Krakowa i tam maluj. Po co Ci model, po co?".

Bronowice to dawna wies koscielna polozona siedem kilometrow od Rynku. Od czasow sredniowiecza nalezala do kosciola Mariackiego. Tam tez bronowiczanie brali sluby, Rydel takze. Kiedy jechalo bronowickie wesele, wszystko bylo kolorowe: wozy umajone, muzyka, druzbowie na koniach. Tutaj wiec przychodzili malarze. W lecie wynajmowali izdebki u chlopow: malowali w ciagu dnia, a wieczorem schodzili sie do karczmy Hirscha Singera, zawierajac znajomosci z mieszkancami wsi. Tam jedli, pili, a jak byl muzykant, to byly i tance. Dziewczeta bronowickie, kiedy szly na targ z mlekiem, zakladaly stroje krakowskie, a jak sprzedaly mleko na Starym Kleparzu - szly na plac Matejki (tuz obok) i tam pod Szkola Sztuk Pieknych pozowaly malarzom do obrazow. Portrety krakowianek mialy wtedy wziecie. Poniewaz malowali je mlodzi artysci - na zakup obrazow stac bylo sredniozamoznych krakowian. Tam wlasnie, wedlug Sewera, Tetmajer poznal swoja przyszla zone Anne Mikolajczykowne. Tetmajer sie ozenil, osiadl w Bronowicach i tu do niego przyszedl Rydel. I tak sie wszystko zaczelo.

To nie byla zadna moda, bo dla mody mozna sobie sprawic garnitur czy lampe, ale nie zenic sie. To byla daleko glebsza sprawa. Motyw zblizenia sie do chlopow pojawil sie w XIX wieku w literaturze pozytywistycznej. Dzialaly stronnictwa ludowe, gdyz zwracano uwage na chlopa jako na sile polityczna. Dla owczesnych artystow, wyprzedzajacych swa epoke, malzenstwa z chlopkami nie byly zadna ekstrawagancja. Po prostu chcieli zyc po swojemu. Najlepszy dowod, ze Tetmajerowa i Rydlowa do konca zycia nosily stroje krakowskie, zostaly kobietami wiejskimi, mowily gwara.

Rydlowi musiala sie Mikolajczykowna bardzo podobac. Na portretach jest mloda, swieza, sliczna.

Pan Mlody

Kochalem sie po roznemu,
a ciebie chce po swojemu,
po naszemu.

Jadwiga Rydlowa byla kobieta pelna wdzieku, delikatnosci, dobroci. Miala zawsze lagodny usmiech i byla bardzo przyjacielska.

W setna rocznice ich slubu warto przypomniec bardzo piekny testament Rydla, mowiacy wiele o jego stosunku do zony. Napisal: "Zonie mojej najlepszej, najcierpliwszej, najdrozszej, dziekuje za nieprzerwane szczescie, jakie mi dala od dnia slubu. Niech pamieta, ze ma zyc dla dzieci, niech bierze wzor z matki mojej. Dzieciom blogoslawie z calej duszy, za grobem czuwac nad nimi bede i Boga prosic o ich dobro ziemskie i wieczne".


komentarze, opinie, sugestie - kliknij tu aby wyslac e-mail>