TERESA SIEDLAR-KOLYSZKO
Wesele w Rydlowce
W
drukowanym wiosna reportazu z Bronowic i Tetmajerowki obiecalam
moim czytelnikom jeszcze jeden - Rydlowke. Obietnice spelnilam
z przyjemnoscia, bo zawsze bardzo lubilam chodzic do Bronowic.
Wczesna jesienia, w blaskach zlotych i purpurowych lisci
zasnutych babim latem i przeswietlonych promieniami pazdziernikowego
slonca, zjawilam sie tu, gdzie "ta chata rozspiewana".
20 listopada minela kolejna rocznica
wesela Rydla z Mikolajczykowna. Bylam juz tu wielokrotnie.
Pierwszy raz prawie czterdziesci lat temu, kiedy w Rydlowce
gospodarzyla jeszcze pani Helena, corka Lucjana Rydla i
Jadwigi z Mikolajczykow. Minelo wiele lat i po slawnej weselem
i Weselem chacie, przed dwudziestu laty oprowadzala
mnie ich wnuczka - pani Anna.
Izba weselna, ta izba-scena, w ktorej
artysta zamknal trzy akty dramatu, urzadzona jest tak jak
wtedy, tzn. tak jak dekoracja projektu samego Wyspianskiego
do Wesela, przygotowana na premiere w teatrze krakowskim
16 marca 1901 roku.
Jest okno, przez ktore do izby zaproszono
Chochola:
Skoro polnoc zacznie bic,
do
nas tu na izbe przyjdz.
Tetmajer mial tutaj ogrod z rozami,
ktore na zime musialy byc otulone slomianym chocholem. Wyspianski
w ogole mial do chocholow specjalny stosunek, czego wyrazem
jest namalowany dwa lata wczesniej piekny obraz pt. Chocholy
na plantach.
Nad drzwiami do alkierza - obraz Matki Boskiej Czestochowskiej,
a nad drzwiami do izby, gdzie tanczyli goscie i skad dochodzily
odglosy muzyki, wisi obraz Matki Boskiej Ostrobramskiej.
Na scianie powieszono zlozone w krzyz szable i flinty. Przy
scianie stoi stolik empirowy, nad nim wisi portret pieknej
damy. Z lewej - biurko Tetmajera zarzucone papierami, nad
nim zas reprodukcje obrazow Matejki Kosciuszko pod Raclawicami oraz wizerunek Wernyhory, postaci bedacej przeciez osia
dramatu.
Wernyhora
Slowo -Rozkaz, Rozkaz -Slowo;
dla serca, serce gotowo.
Sluchaj panie Wlodzimierzu:
oto chwila osobliwa,
pomowimy o Przymierzu.
Izba jest jak wtedy bielona, na srodku stoi okragly stol
przykryty bialym obrusem, na nim zas zydowski swiecznik
z orlem ("A tak, bo byly takie - potwierdzila pozniej pani
Maria Rydlowa. - W Muzeum Zydowskim na Kazimierzu znalazlam
jego blizniaka z orlem wlasnie"). Pod oknem stoi fotel,
grat, na ktorym siedzial Stanczyk, Stanczyk z obrazu Matejki.
Stanczyk
Nasci; rzadz!
Masz tu kaduceus polski,
mac nim wode, mac.
Pod sciana - malowana skrzynia wyprawna, taka, do ktorej
Gospodyni w Weselu chowala zlota podkowe i na ktora
w ostatniej scenie wychodzi Chochol i na patykach gra melodie:
Miales chamie zloty rog,
miales chamie czapke z pior:
czapke wicher niesie,
wiatr huka po lesie,
ostal ci sie ino sznur,
ostal ci sie ino sznur.
Wciaz w myslach wsluchuje sie w grana
przez Chochola melodie.
Nieprzemijajaca i niezwykla atmosfera
zawsze towarzyszy odwiedzinom tego skrawka Krakowa, tego
skrawka Polski, tych jedynych w swoim rodzaju miejsc przepelnionych
aura Mlodej Polski.
Wlascicielem Rydlowki byl pierwotnie
Wlodzimierz Tetmajer, artysta malarz pojawiajacy sie jako
Gospodarz w Weselu Wyspianskiego. Tutaj byla pierwotna
Tetmajerowka, ktora w 1908 roku odkupil Rydel i dobudowal
pracownie. Kiedy Tetmajer mieszkal w tym domu, odwiedzali
go koledzy, przyjaciele, przychodzili malarze, poeci, literaci.
Takze Wyspianski, ktory malowal tutaj kwiaty w ogrodku i
corke Tetmajera - Klementyne Rybicka.
Dom Rydlow byl jednym z pierwszych
domow krakowskich. Lucjan Rydel byl poeta, czlowiekiem bardzo
wyksztalconym. Jego ojciec, takze Lucjan, byl rektorem i
profesorem medycyny, slawnym okulista, ktory nie tylko stworzyl
okulistyke krakowska, ale rozpoczal budowe specjalistycznej
kliniki. Matka Lucjana Rydla pochodzila z bardzo starej
krakowskiej rodziny Kremerow. Dziadkiem byl Jozef Kremer
- profesor uniwersytetu, filozof, historyk sztuki, estetyki.
Podczas tzw. piatkow rydlowskich zbieral sie u nich caly
artystyczny Krakow.
Rydlowke ponownie odwiedzil Wyspianski
juz jako gosc na weselu Lucjana Rydla w roku 1900. Poprzedniego
dnia byl swiadkiem na jego slubie. Drugim swiadkiem byl
Blazej Czepiec z Bronowic, pozniej utrwalony w Weselu jako Czepiec:
Ptok ptakowi nie jednaki,
czlek
czlekowi nie dorowna,
dusa dusy zajrzy w oczy,
.............................
pon jest taki, a ja taki;
jakby
przyszlo co do czego,
wisz pon, to my tu gotowi,
my som swoi, my som
zdrowi.
Wciaz pomijany jest fakt, ze wesele
odbywalo sie w trzech roznych pomieszczeniach. Co wiecej,
rownoczesnie u Tetmajera i w chalupie Mikolajczykow! W Rydlowce
byly dwie izby do tanca. Tutaj caly czas grala muzyka, tu
byly oczepiny. Wyspianski stal w progu miedzy dwiema izbami.
Tutaj siedzieli goscie, ci nie tanczacy, powazni. W weselu
uczestniczylo duzo ludzi. Dwadziescia osob z miasta, a ze
wsi dwa razy tyle - "bo to stara wies, a wszyscy krewni,
powinowaci". W przydroznej chacie u Mikolajczykow stoly
byly zastawione jedzeniem i piciem, dlatego tez bohaterowie
dramatu ciagle chodza po ogrodzie. "A to byl 20 listopada.
Pozna jesien, ktozby chodzil po ogrodzie bez koniecznej
potrzeby!". Zjesc i wypic. Stad krotkie sceny i odwolanie
do szopki, bo postaci dramatu wchodza parami i parami wychodza.
Ciagle ktos wchodzi, to znowu wychodzi. Z chaty Mikolajczykow
goscie weselni przychodzili tanczyc w obecnej Rydlowce.
Potanczyli jedni, szli z powrotem, przychodzili drudzy.
Wyspianski, uwazny obserwator, wszystko doskonale w Weselu uchwycil.
Teraz stoja tutaj "wspaniale" rezydencje,
a nie tylko - jak kiedys - chaty pobielane. Kiedys to byl
inny swiat i prawie inna okolica. Mimo ze administracyjnie
Bronowice juz dawno wchlonal Krakow, to przeciez dla bronowiczan
ich miejsce na ziemi pozostalo dalej ta jedyna na swiecie
wsia "bajecznie kolorowa".
A w Rydlowce wszystko trwa niezmiennie.
W stulecie wesela Rydla z Mikolajczykowna poszlam tam ponownie.
Tym razem nie wybralam glownego wejscia. Minelam kapliczke
z Chrystusem Frasobliwym i aleje zolknacych brzoz sadzonych
jeszcze przez Lucjana Rydla ("Brzozek ci pod oknami nasadze").
Przyszlam odwiedzic Marie Rydlowa, zone wnuka poety Jacka
Rydla. Pani Maria jest znawczynia okresu Mlodej Polski,
a w szczegolnosci Wyspianskiego (opracowala do druku trzy
tomy listow poety), jest takze moja kolezanka z krakowskiej
polonistyki. Urodzila sie w Bronowicach, w bielonej na niebiesko
chacie z okraglymi drzwiami. Jej wspomnienia o Rydlowce
siegaja czasow okupacji:
- Przyprowadzila mnie tu moja polonistka.
Byla zaprzyjazniona z Rydlami i sama chadzala do Bronowic.
Spotkala mnie i wprowadzila w dom Rydlow. Poznalam wtedy
Hanke Rydlowne, ktora wowczas lezala w lozku gipsowym (tak
wtedy leczono gruzlice kosci). Wyjatkowym uczuciem, uwielbieniem
nawet, darzylam corke poety Helene Rydlowa, matke mego pozniejszego
meza, ktora wyszla za Rydla, tyle ze dalekiego krewnego
i dlatego nie zmienila nazwiska. Garnelam sie zawsze do
wiedzy, do swiata, a ona imponowala mi swoja wiedza, znajomoscia
czasow swojej mlodosci.
Pani Maria znala tez najslawniejszych
bronowickich Zydow: - Niestety, Hirscha Singera juz nie,
ale Rachele znalam bardzo dobrze. Spotykalam sie z nia dosyc
czesto, bo mieszkala w przedwojennym mieszkaniu Rydlow przy
ulicy Loretanskiej z panstwem Mrozewskimi (aktorami). Bywalam
u niej i nawet z Jozefa Singer razem kuchnie malowalysmy.
Znalam tez Michala Borwicza, ktory sie najpierw Boruchowicz
nazywal, byl spikerem w radiu paryskim. Byl takze synem
karczmarza, ale w Bronowicach Wielkich. Bo tu byly Bronowice
Male! O czym niewielu juz pamieta.
Bez watpienia pani Maria jest szczesliwa,
ze moze byc w tym domu, w ktorym tyle pieknego sie dzialo.
Tu zyl najpierw Tetmajer, potem Rydel, tu bywali wazni i
wielcy poeci, malarze i muzycy, tu bylo wesele, ktore dalo
nam Wesele.
- W Rydlowce zadomowilam sie po smierci
Hanki Rydlownej, siostry mego meza, ktora przedtem zajmowala
sie muzeum. Ja natomiast przesunelam troche ciezar zwiedzania
i oprowadzania na Wesele, bo uwazam, ze ten dom jest
przede wszystkim miejscem akcji dramatu Wyspianskiego. Malo
jest tak ukazanych w naszej literaturze miejsc, a tu wszystko
mozna wskazac, gdzie Wyspianski stal, skad na wydarzenia
patrzyl, co bylo inspiracja jego dramatu.
Bardzo wazna postacia w Weselu jest Chochol. Historycy literatury do dzis dyskutuja, kto
kryje sie pod jego postacia, przewijajaca sie przez wszystkie
trzy akty. Zauwazyla go Rachela. Panstwo mlodzi zaprosili
go na przyjecie traktujac to jako zart weselny. Chochol
tez inspiruje akt drugi. Kiedy Isia wypedza go miotla, on
powiada:
Tatusiowi powiadaj,|
ze
tu gosci bedzie mial,
jako chcial, jako chcial.
Chochol do samego konca prowadzi
akcje w trzecim akcie. Pierwsza rzecz, jaka nakazal uczynic,
kiedy wszedl do izby i zobaczyl zrozpaczonego Jaska razem
z chlopami z kosami, to wyjac kosy z rak chlopskich.
Chochol
Powyjmuj im kosy z rak,
poodpasuj
szable z pet...
Wyspianski lepiej orientowal sie
niz niejeden polityk, ze kosa byla niebezpieczna w reku
chlopa. Ten sam chlop, co pod wodza Kosciuszki bil Moskali,
w pol wieku pozniej urzadzil rzez w Galicji.
Gospodarz
Mego ojca gdzies zadzgali,
gdzies zatlukli, spopychali;
kijakami, motykami
krwawiacego przez lod
gnali...
Mysmy wszystko zapomnieli.
Czepiec w trzecim akcie mowi:
Panowie, jakescie som
jesli nie pojdziecie
z nami,
to my na was
- i z kosami!
Czepiec, mimo ze nalezal do stronnictwa
ludowego, mowi jako przedstawiciel chlopow galicyjskich,
a chlop galicyjski - wbrew powszechnemu przekonaniu - byl
nieuswiadomiony narodowo. Kiedy czyta sie stare pamietniki,
zwraca uwage fakt, ze chlop o sobie mowil, ze jest cesarski,
a nie polski. Germanizacja prowadzona byla przez Austrie
bardzo ostro i obludnie, gdyz w starych czytankach cesarz
kocha chlopa polskiego, najbiedniejszego w monarchii Habsburgow.
Austria prowadzila przewrotna polityke, poglebiajac przepasc
pomiedzy ludem a szlachta, miedzy Rusinami a Polakami.
Wezel tragiczny dramatu zasadzal
sie na niemoznosci poprowadzenia chlopow przez panow. Tetmajer
moglby stanac na ich czele, bo nalezal do stronnictwa ludowego,
mial program niepodleglosciowy, byl patriota i entuzjasta,
lecz w drugi dzien wesela - pijany - usnal. Kiedy go zbudzili,
nie pamietal nawet, czy byl Wernyhora, czy mu sie tylko
snilo.
Reszta panow to stanczycy. Byl to
oboz konserwatywny, przeciwny powstaniom, opowiadal sie
raczej za ugoda z Austria. Wedlug nich Polacy powinni skupic
sie pod berlem Habsburgow w panstwie wielonarodowym, ktore
gwarantowaloby duza autonomie, i po prostu spokojnie zyc.
Wyspianski w Weselu wystapil wyraznie przeciwko ich
polityce. Caly dialog Dziennikarza (bardzo dobry znajomy
Wyspianskiego, przyjaciel nawet, Rudolf Starzewski) ze Stanczykiem
jest ostra krytyka calego programu politycznego tego stronnictwa.
Wyspianski swoje dwa najpiekniejsze
utwory: Warszawianke i Noc listopadowa poswiecil
przegranemu powstaniu. W Nocy listopadowej mowi:
"Umierac musi, co ma zyc", bo uwazal, ze niewola jest katastrofa.
Czlowiek najpierw musi byc wolnym, zeby pozniej moc decydowac.
Wyspianski byl wielkim piewca wolnosci.
A jak sie konczy Wesele? Chochol
gra na patykach: "Miales chamie zloty rog, miales chamie
czapke z pior". I wszyscy tancza tak, jak im chochol gra.
Taniec senny, apatyczny, bezwolny. Upada wszelka mysl o
niepodleglosci.
Na Wesele nie mozna patrzec
jak na reportaz. Wyspianski napisal dramat narodowy. Potraktowal
narod bez jakiejkolwiek taryfy ulgowej. Nie oszczedzil nikogo,
krytykujac spoleczenstwo polskie ukazane poprzez grono bliskich
sobie ludzi. Nie ma pozytywnej postaci wsrod bohaterow dramatu.
Nie pisal nigdy po to, zeby sie podobalo, ani nie malowal
po to, zeby schlebiac. Znal swoja wielkosc i racje artystyczna.
Byl czlowiekiem nieuleglym. Nie tylko nie poprawial swoich
dziel czy chocby projektow, wolal je zniszczyc. W 1897 roku
napisal do Rydla tragiczny list: "Siedze nad koszem podartych
projektow. Krakow bedzie temu winien".
Wesele bylo bardzo dobrze
zrozumiane przez wspolczesnych. Maria Estreicherowna byla
na premierze dramatu ze swoim ojcem Karolem, wielkim bibliografem.
Opowiadala, ze kiedy po trzecim akcie kurtyna zapadla, panowala
gleboka cisza. Wszyscy siedzieli jak porazeni, a premierowa
publicznoscia byla inteligencja krakowska i arystokracja.
Wyspianski pokazal im lustrzane ich odbicie, demonstrujac,
kim sa naprawde, jaka jest ich swiadomosc polityczna i narodowa.
Po zakonczeniu sztuki do lozy Estreicherow przyszedl Lucjan
Rydel przywitac sie i jedno tylko slowo powiedzial: "Wspaniale".
Taka byla jego pierwsza reakcja.
A wszystko zaczelo sie od tego, ze
Lucjan Rydel zaczal "chodzic" do Bronowic. Choc w Krakowie
dyrektorem szkoly sztuk pieknych byl Jan Matejko, to jego
najzdolniejsi uczniowie, jak Mehoffer czy Wyspianski, wyjezdzali
na studia do Paryza, by zapoznac sie z nowymi pradami w
sztuce. Odchodzili od historyzmu, zafascynowani impresjonizmem.
Poniewaz obraz impresjonistyczny musi byc malowany z natury,
artysci opuszczali swoje miejskie pracownie i szli malowac
w okolice Krakowa - nad Rudawe, Wisle do Tynca czy Bronowic.
W liscie do Maszkowskiego Wyspianski pisal: "Wezze farby,
karton, idz na przedmiescia Krakowa i tam maluj. Po co Ci
model, po co?".
Bronowice to dawna wies koscielna
polozona siedem kilometrow od Rynku. Od czasow sredniowiecza
nalezala do kosciola Mariackiego. Tam tez bronowiczanie
brali sluby, Rydel takze. Kiedy jechalo bronowickie wesele,
wszystko bylo kolorowe: wozy umajone, muzyka, druzbowie
na koniach. Tutaj wiec przychodzili malarze. W lecie wynajmowali
izdebki u chlopow: malowali w ciagu dnia, a wieczorem schodzili
sie do karczmy Hirscha Singera, zawierajac znajomosci z
mieszkancami wsi. Tam jedli, pili, a jak byl muzykant, to
byly i tance. Dziewczeta bronowickie, kiedy szly na targ
z mlekiem, zakladaly stroje krakowskie, a jak sprzedaly
mleko na Starym Kleparzu - szly na plac Matejki (tuz obok)
i tam pod Szkola Sztuk Pieknych pozowaly malarzom do obrazow.
Portrety krakowianek mialy wtedy wziecie. Poniewaz malowali
je mlodzi artysci - na zakup obrazow stac bylo sredniozamoznych
krakowian. Tam wlasnie, wedlug Sewera, Tetmajer poznal swoja
przyszla zone Anne Mikolajczykowne. Tetmajer sie ozenil,
osiadl w Bronowicach i tu do niego przyszedl Rydel. I tak
sie wszystko zaczelo.
To nie byla zadna moda, bo dla mody
mozna sobie sprawic garnitur czy lampe, ale nie zenic sie.
To byla daleko glebsza sprawa. Motyw zblizenia sie do chlopow
pojawil sie w XIX wieku w literaturze pozytywistycznej.
Dzialaly stronnictwa ludowe, gdyz zwracano uwage na chlopa
jako na sile polityczna. Dla owczesnych artystow, wyprzedzajacych
swa epoke, malzenstwa z chlopkami nie byly zadna ekstrawagancja.
Po prostu chcieli zyc po swojemu. Najlepszy dowod, ze Tetmajerowa
i Rydlowa do konca zycia nosily stroje krakowskie, zostaly
kobietami wiejskimi, mowily gwara.
Rydlowi musiala sie Mikolajczykowna
bardzo podobac. Na portretach jest mloda, swieza, sliczna.
Pan Mlody
Kochalem sie po roznemu,
a ciebie chce po swojemu,
po
naszemu.
Jadwiga Rydlowa byla kobieta pelna
wdzieku, delikatnosci, dobroci. Miala zawsze lagodny usmiech
i byla bardzo przyjacielska.
W setna rocznice ich slubu warto
przypomniec bardzo piekny testament Rydla, mowiacy wiele
o jego stosunku do zony. Napisal: "Zonie mojej najlepszej,
najcierpliwszej, najdrozszej, dziekuje za nieprzerwane szczescie,
jakie mi dala od dnia slubu. Niech pamieta, ze ma zyc dla
dzieci, niech bierze wzor z matki mojej. Dzieciom blogoslawie
z calej duszy, za grobem czuwac nad nimi bede i Boga prosic
o ich dobro ziemskie i wieczne".
komentarze,
opinie, sugestie - kliknij
tu aby wyslac e-mail> |