[an error occurred while processing this directive]
 
[an error occurred while processing this directive]

PRENUMERATA
"PRZEGLĄDU POLSKIEGO"
W WERSJI PDF:

 

 

 

Przeglad Polski (1 grudnia 2000)


Porady
wicehrabiego
Chateaubrianda

Czasami w starych kufrach mozna znalezc rzeczy bardzo na czasie. Tak jest z malutka ksiazeczka La Belgica y la Polonia, ktora przeszlo 30 lat temu kupilem w Barcelonie. Myslalem, ze chodzilo o uratowanie Belgii od rosyjskiej interwencji przez wybuch powstania w Polsce. Okazalo sie, ze jest to tlumaczenie malej rozprawy francuskiego pisarza, wicehrabiego Franciszka Augusta de Chateaubrianda, wydane w Walencji w roku 1831 i zaopatrzone wstepem i uwagami przez tajemniczego i rownie pretensjonalnego Hiszpana kryjacego sie pod inicjalami D. R. L. S. Calosc - w archaicznym i okropnie zawilym jezyku hiszpanskim. Napracowalem sie co niemiara, aby przelozyc te wywody, nie majace zreszta nic wspolnego z uratowaniem Belgii, ktorej wicehrabia bardzo nie lubil. Tekst w wielu miejscach jest dosyc denerwujacy i tlumaczac go zastanawialem sie, po co to czynie. Doszedlem jednak do wniosku, ze warto pokazac, jak szerokie byly echa powstania listopadowego i upowszechnic opinie rzucajace swiatlo na to, jak swiat zachodni na tle wlasnych interesow patrzyl w 1831 r. na nasz zryw narodowy. Mowia o tym dobitnie nawet wyjatki z rozprawy Chateaubrianda.

Krzysztof Gluchowski

"Dotad nie wyruszyly w pole wielkie potegi, ani ich floty morskie nie pokryly krwia powierzchni morz, ale nie przez to ich nastawienie jest mniej niepewne i wrogie. Zasada nieinterwencji, podstawa, na ktorej sie obecnie opiera ich harmonia, nie ma solidnosci i nie jest wiecej niz sofizmatem dyplomatycznym pokrywajacym lek, ktory opanowuje Francje z powodu wewnetrznych manifestacji i ktory porusza rowniez pozostale potegi, gdyz obawiaja sie wzburzenia swych ludow i parlamentow. Nie wydaje sie jednak, ze stulecie obecne mialoby przeznaczone, na wzor Attyli i Karola V, zmienic oblicze Europy, dajac jej przeciwny kierunek, niz ten przyjety przez naszych ojcow...

Nie chcemy, malujac bezczynnosc wojenna narodow pierwszego rzedu, przemawiac energicznie i przesadnie przeciw wysilkom Belgii i Polski, tym wiecej, ze okrzyki ich buntow tworza szczegolny kontrast z glebokim letargiem Europy. Ale czy widziano kiedys od czasu, gdy Richelieu nakreslil plan rownowagi politycznej, czy widziano, powtarzamy, ze nie braly udzialu wielkie potegi w wojnach na kontynencie i ze spokojem byly swiadkami dzielnej walki ludow, niczym Rzymianie z marmurowego amfiteatru krwawej walki dzikich zwierzat? Prosmy Boga, ze to nie nadmiar dobrobytu usmierza w naszych piersiach szlachetne i stare zasady honoru i sprawiedliwosci! Prosmy Boga, ze nie doszlismy do lubieznej skrajnosci tyberyjskich matron, ktore prosily atletow w cyrku, by umierajac padali w pozie pelnej gracji!

Ruch w Belgii byl wczesniejszy od tego w Polsce... - tu dosyc cierpko opisuje Chateaubriand stan i tlo wypadkow w Belgii i dalej ciagnie: - ...Inna sytuacja sie przedstawia, jezeli chodzi o wojne w Polsce, jej skutki i jej przebieg... [idzie tu] ...o narod do pewnego stopnia zawstydzony swa okrutna niewola, narod, ktory odkrywa na kazdym kroku w swych kronikach i w ruinach swych pomnikow swiadectwa dawnej potegi, majacy powody do desperackiej rozpaczy widzac sie poddanym tych wlasnie sasiadow, ktorymi ich ojcowie pogardzali jako barbarzyncami... [Idzie] o lud wojenny i gniewny, kochajacy przez sklonnosc wojne, niezgode i zemste. Wielka jest wiec roznica pomiedzy Belgia a Polska i tak rozna jest sytuacja, w ktorej sie obie znajduja, ze wszyscy widza w pierwszym powstaniu zarozumiala probe imitacji manifestacji w Paryzu i wypadek izolowany, a w drugim - niezalezne, wydaje sie, od wojowniczego i niespodziewanego przewrotu we Francji. Tak jest jednak bardzo rozny los obu narodow, ze Belgowie otrzymali poparcie w dyplomacji europejskiej, podczas gdy Polacy, pozostawieni swej wlasnej rozpaczy, musza sami stawiac czolo gwaltownemu postepowi imperium. Pod sztandarami walcza cywilizacja i barbarzynstwo, wojska najbardziej wprawione w boju i hordy najdziksze, czyli po prostu Europa i Tataria. Czyzby bylo to dlatego, ze ludzie uznaja zawsze uprawnienia poteznego panstwa, chociaz nie wygladaja na calkowicie sprawiedliwe, i depcza z latwoscia sluszniejsze uprawnienia innego, pogardzanego przez nich, poniewaz nie posiada bogactw?

Tak jak rozne byly przyczyny, ktore spowodowaly jedno i drugie powstanie, tak rozny sie prezentuje charakter przebiegu ich obu. Zamieszki, gwalty, brak tolerancji politycznej, brak poszanowania w stosunku do religii i autorytetu... oto glowne cechy tumultu Belgow; waleczna odwaga, szlachetna i nieustraszona determinacja i ostra dyscyplina wojskowa daja powstancom Warszawy postawe dostatecznie godna, abysmy w jakis sposob mogli zapomniec oburzenie wzbudzane przez tych, ktorzy w warunkach tak krytycznych zaklocaja pokoj Europy. Podczas gdy niskie zadze i zemsta ludu szaleja sie w Belgii, surmy wojenne i pelny entuzjazm obywatelski uszlachetniaja walke prowadzona przez Polske. Nie mamy watpliwosci, ze ta upadnie, a ta pierwsza bedzie prosperowac, ale bardziej honorowa, czcigodna i bardziej warta zazdrosci bedzie ta w klesce, niz ta czyniaca widowisko z powodu swego latwego i halasliwego tryumfu.

Polacy, zostawieni na dlugie lata pomiedzy cywilizacja a barbarzynstwem i bedac jak gdyby tylna straza Europy, tworzyli zelazny okop przeciw hordom Septentriona... szli zawsze z pochylona kopia szlachetni kasztelanie przeciw nieznanym wodzom, ktorzy kolejno prowadzili do bardziej umiarkowanych klimatow Europy Tatarow, Wandali i Turkow... W ten sposob zapobiegli, aby nowi Attylowie otworzyli sobie droge az do Paryza, czy penetrujac Pireneje nie podali reki legionom muzulmanow, ktore rozpoczely inwazje nie mniej grozna, uparta i krwawa.

W zadnym panstwie tak jak w Polsce nie zachowaly sie slady tej heroicznej epoki. Wyroznienie szlachcica, instytucje feudalne, werwa wojenna, charakter surowy i chmurny i pewien powiew arystokratyczny, ktory mozna widziec kolejno w uleglosci ludu i proporcjach architektury dworow i zamkow, ukazywaly cudzoziemcowi z miejsca narod wierny uczuciom ojcow, gotowy wylac swa krew, aby zachowac ten rodzaj niezaleznosci w zwyczajach. Napoleon podburzyl nieco te idee, kiedy oslepiwszy ich aparatem wojennym swych wojsk obiecal wyrwac ich z jarzma, ktore nad nimi sprawowali nastepcy Fryderyka Wielkiego i Katarzyny II, ale te nie konczace sie linie zolnierzy przeznaczone na zniewolenie wszystkich ludow zamieszkujacych obszar od piaskow Kadyksu po lody Sankt Petersburga znikly jak ulatujacy meteor, a z nimi iluzyjne nadzieje Polakow podniesienia sie do pewnego znaczenia politycznego. Zamiast dumnej niepodleglosci, ktora obiecal im Napoleon, zobaczyli sie przylaczeni do Rosji, rodzaj degradacji i obelgi znacznie bardziej bolesnej dla nich, niz jakakolwiek inna przeciwnosc. Podobni do tak slawnego, jak nieszczesliwego Pakula, byli skazani bez zadnego innego przestepstwa, oprocz checi polepszenia swego losu i tego, ze woleli od panowania narodow sasiednich laury i szlachetna dume, ktora im oferowala Francja.

Mozna jasno wywnioskowac z tego szybkiego szkicu, ze Belgia byla posluszna jedynie ambitnym zadzom, podczas gdy Polska pozwolila sie poniesc cnotliwemu uczuciu, choc zawsze buntowniczemu, niebacznemu i niepoprawnemu. Jezeli Belgowie powinni byli szukac niepodleglosci w potedze swego handlu, Polacy mogliby znalezc ja jedynie w dziedzictwie swych starych praw. Cala duma pierwszych powinna sie opierac na ich okretach, wszystkie zadania drugich musza miec za podstawe ducha narodowego Sobieskiego i heroiczna krew, ktorej slady pokrywaja jeszcze mury ich sredniowiecznych zamkow. W pelni zadowoleni Belgowie wysylajac swe towary, znajdujac nowe kierunki na morzach, zakladajac kwitnace kolonie nie powinni snic ani mieszac sie wiecej w zawile zasadzki niepokojow politycznych; ale to niebezpieczne pragnienie jest czyms wybaczalnym w ludziach nieustannie pozostawionych samym sobie, napotykajacych na kazdym kroku pomniki swiadczace o przepychu ich dziadow, w ludziach, ktorym rozpalaja sie piersi w miare jak wzrasta ponizenie i zniewaga ze strony ich dawnych rywali. Belgia, jednym slowem, ukazuje sie w tym obrazie jako zarozumialy mlodzieniec chcacy nasladowac bledne kroki kolosa, a Polska jako dawny wodz pelen cnoty i entuzjazmu, nie zwazajacy na odraze swego nieposluszenstwa, poniewaz pragnie pokazac swiatu, ze ulegl silom znacznie wyzszym bez ponizenia sie i upodlenia.

W wypadku, gdy odziedziczenie przez narod niepodleglosci, gdy wyswiadczenie wielkich uslug dla Europy i pomoc silnym ramieniem w utrzymaniu rownowagi politycznej stanowia dostateczne podstawy, aby zachowal swe zwyczaje i swe instytucje, w imie sprawiedliwosci moze powinny sie zainteresowac gabinety, aby nie zostal zupelnie pominiety sejm w Warszawie. Dodajmy do tego gniew, jaki wzbudza walka tak niespodziewana i nierowna przeciw pierwszej potedze swiatowej, przeciw surowosci pory roku i co najgorsze, przeciw szkodom wyrzadzonym przez zaraze wyjatkowo smiertelna i zdradliwa.

Jezeli Europa wyciagnela reke wybawienia do Grecji [...], z przyczyn bardzo podobnych powinna czuc sie sklonna do wspanialomyslnosci i podziwu w stosunku do wojny Polski [...] z cala slawa, ktora zdobyla pierwsza w historii prymitywnej narodow, nie byla druga mniej slawna w wiekach srednich, ani mniejszej proby byly korzysci, jakie oddala swietej sprawie cywilizacji i kultury.

Atakuja [Polacy] ze smialoscia i pewnoscia te niezdyscyplinowane legiony Azji, jedynie straszne w ferworze swego pierwszego impetu i szybko oslabione przez swa wlasna liczebnosc i swoj bezlad; ale trudne jest zadanie i malo przydaje sie odwaga, kiedy ma sie walczyc cialo w cialo z wojskami wdrozonymi w sztuke wojenna, poddanymi surowej dyscyplinie, latwymi w manewrach, przyzwyczajonymi do zwyciezania i dowodzonymi przez wodzow, ktorzy tysiac razy prowadzili je do bitwy i zwyciestwa.

Nie nalezy wnioskowac z tego, co bylo powiedziane, ze aprobujemy nieposluszenstwo narodow, ktore uroczyste traktaty uzaleznily od cudzoziemskiej stolicy; ale zwalniamy z winy ich zryw, ktory moze oprzec sie na motywach czysto narodowych, takich jakie wzburzyly Hiszpanow przeciw orlom francuskim w obronie swej religii i swego krola, i zaliczamy do nierozsadnych pretensje Moskali uwazajacych sie za lepszych od tych, ktorzy byli w szeregach Bonapartego jako pierwsi zolnierze Europy...

Kiedy Rosja zupelnie ugasi wulkan Polski, niech lepiej uwaza ja za jeden z cennych diamentow w swej koronie, dajac jej te same warunki, co najbardziej kwitnacej ze swych prowincji; lecz jezeli przeciw wszelkiemu prawdopodobienstwu udaloby sie Polsce zlamac publiczne traktaty, ktore ja podporzadkuja St. Petersburgowi, powinna pamietac, ze wcisnieta pomiedzy trzy wielkie imperia, pomimo swego mestwa zawsze bedzie panstwem podrzednym i zaleznym, ktorego polityka powinna skupic sie na szukaniu oparcia w tym, ktore wzbudza najwiecej zaufania i przeciw temu, ktore wzbudza najwiecej obawy. Moze byloby dla niej z najwieksza korzyscia umiec wykorzystac swe tryumfy, aby poprosic o szlachetna protekcje i uzyskac przychylnosc tak wspanialego wojownika, jak imperator Mikolaj i byc tym sposobem pierwsza i najbardziej wojownicza prowincja wielkiego imperium, gdyz w kazdym przypadku bedzie odgrywac role zaszczytna i dostojna i nikt nie bedzie jej szanowal mniej, poniewaz otrzymuje z St. Petersburga prawo dajace jej wiecej powagi i zaszczytu, niz krucha niepodleglosc, ktorej pragnie.

Jednakze, choc biorac pod uwage potege orla rosyjskiego i nieznacznosc Holandii latwo jest przewidziec tryumf Belgow i kleske Polakow, powtarzamy, ze nieszczesna wojna, ktora prowadza ci ostatni, bedzie wolac po wsze czasy o szczery hold szacunku, podczas gdy ludzkosc bedzie rzucac gniewne spojrzenie na krwawe zamieszki, ktore spowodowalo, wskutek falszywej dumy, powstanie Belgow...".

***

Coz, nasza historia ma brzydki zwyczaj powtarzania sie. Ilez to jeszcze razy walka o niepodleglosc Polski przynosila krwawe ofiary i "wolala po wsze czasy o szczery hold szacunku"?

Wicehrabia, choc zachwycal sie mestwem Polski i przychylnie sie do niej odnosil, nie znal Rosji i jego polityczne rady dotyczace koronnych klejnotow nie na wiele mogly sie przydac wobec satrapy, jakim byl car Mikolaj I. Wspolzycie z naszym wschodnim sasiadem na przestrzeni przeszlo dwustu lat nic dobrego nam nie przynioslo. Nie darmo mowil Marszalek Jozef Pilsudski: "Najwiekszym niebezpieczenstwem dla narodu polskiego sa Moskale, wszystko jedno w jakiej formie czy kolorze, ich mentalnosc, ich chytrosc wschodnia, a w koncu ciezar, jest w stanie zniszczyc narod polski". Niestety, nie widac, aby dzisiejsza nowa demokratyczna Rosja okazywala choc symbolicznie, ze nastapila zmiana w jej stosunku do Polski. W 1994 r. na obchodach 50-lecia powstania warszawskiego zabraklo prezydenta Rosji, a niedawno uslyszelismy, ze rosyjskie ministerstwo spraw zagranicznych wydalo oswiadczenie, iz nie ma podstaw i dokumentow, by twierdzic, iz 17 wrzesnia 1939 r. "byly Zwiazek Sowiecki dokonal agresji na Polske". Trudno budowac dobre stosunki na takiej glebie. I nie dziw, ze zgodnie z inna porada wicehrabiego, polska polityka skupia sie "na szukaniu oparcia w tym, ktory wzbudza najwiecej zaufania". W obecnych czasach sa to dla Polski NATO i Unia Europejska.

Krzysztof Gluchowski


komentarze, opinie, sugestie - kliknij tu aby wyslac e-mail