Ks. JANUSZ BALICKI
BOZE NARODZENIE 2000
Na
poczatku bylo Slowo, a Slowo bylo u Boga i Bogiem bylo Slowo.
Ono bylo na poczatku u Boga. Wszystko przez Nie sie stalo,
co sie stalo.
(Jan, 1,1-3)
Ewangelisci w rozny sposob probowali przekazac radosna nowine o wydarzeniu,
jakim bylo przyjscie Jezusa na ziemie, wydaje sie jednak, ze wlasnie ten cytat
z Ewangelii sw. Jana najbardziej odpowiada atmosferze swiat Bozego Narodzenia
roku 2000. Zwraca on bowiem nasza uwage na odwieczne istnienie Boga w Trojcy
Jedynego i umieszczone w czasie stworzenie wszechswiata i czlowieka.
Poczatek trzeciego tysiaclecia sklania nas do refleksji nad narodzeniem Jezusa
w kontekscie tajemnicy samego istnienia oraz uplywu czasu. Na poczatku, czyli
od zawsze, bylo Slowo, Druga Osoba Trojcy Swietej, ktore w pewnym momencie ludzkiej
historii przyszlo na swiat. Zdaniem biblistow prolog Ewangelii sw. Jana jest
swiadomym nawiazaniem autora do slow Ksiegi Rodzaju: "Na poczatku Bog stworzyl
niebo i ziemie. Ziemia zas byla bezladem i pustkowiem; ciemnosc byla nad powierzchnia
bezmiaru wod, a Duch Bozy unosil sie nad wodami" (Rodz. 1,1-2).
Ostatnio jedna z amerykanskich stacji telewizyjnych nadala program na temat
wystepowania tzw. czarnych dziur, czyli niewidzialnych obiektow o niewyobrazalnej
sile grawitacji we wszechswiecie, ktore wciagajac z niezwykla moca gaz i pyl
kosmiczny, jak wir wciaga wode, spowodowaly na poczatku formowania sie wszechswiata
zgeszczenie materii. Pokazano komputerowa symulacje tego procesu i dowody na
istnienie owych czarnych dziur w postaci przyspieszonego krazenia wokol nich
cial niebieskich.
Widac wiec, ze czlowiek wspolczesny, jak nigdy dotad, odkrywajac dzieki rozwinietej
nauce tajemnice wszechswiata ma mozliwosc poznawania procesu skladajacego sie
na jego powstanie. Proces ten to nieskonczona liczba przemian, ktore sie dokonaly
i dokonuja, aby moglo zaistniec na naszej planecie zycie i jego uwienczenie
- istota ludzka.
Poznawanie tajemnicy istnienia swiata jest fascynujace, ale wyjasnienie materialnego
procesu jego powstawania nie jest jeszcze rozwiklaniem zagadki ludzkiego bytu.
Czlowiek jest kims, kto potrzebuje nie tylko wiedzy naukowej o sobie i otaczajacym
go swiecie, ale takze kims, kto szuka odpowiedzi na pytanie o ostateczny sens
swego istnienia. Dwa tysiace lat temu mial miejsce fakt, ktory stal sie dopelnieniem
stworzenia, bylo nim przyjscie na swiat Bozego Syna, ktory przyjal ludzka nature,
stajac sie czlowiekiem. Kiedy wedlug Boga nastal wlasciwy moment, wybral On
Maryje, aby byla Matka Jego Syna. Nie znamy odpowiedzi na pytanie, dlaczego
stalo sie to wlasnie w Palestynie i wlasnie dwa tysiace lat temu. Patrzac jednak
z perspektywy historycznej mozna powiedziec, ze bylo to odpowiednie miejsce
i wlasciwy czas. Jezus narodzil sie w narodzie izraelskim, ktory byl przygotowywany
do tego faktu przez okolo 18 wiekow (liczac od czasow Abrahama, praojca tego
narodu), przez monoteizm i tesknote za Mesjaszem. Monoteizm ksztaltowal sie
w ogromnym trudzie, musial sie przebijac przez przyjmowana powszechnie w tamtych
czasach wiare w wielu bogow. Wiare Zydow w istnienie jedynego Boga trudno wytlumaczyc
w sposob naturalny, gdyz byl on calkowicie obcy starozytnej kulturze i mentalnosci
owczesnych ludzi. Z kolei miejsce na narodzenie Jezusa bylo najlepsze, gdyz
w Palestynie przecinaly sie szlaki komunikacyjne i handlowe. Stad tez tak latwo
Dobra Nowina mogla sie rozchodzic po krajach basenu srodziemnomorskiego.
Byl to takze odpowiedni czas, gdyz wielkie Imperium Romanum ulatwialo podrozowanie
i komunikacje miedzy ludzmi, przy owczesnych ograniczonych srodkach przekazu.
Czas ten jednak byl odpowiedni rowniez po innym wzgledem. Narodzenie Jezusa
wlasnie w tamtym momencie historii bylo podstawa nowej cywilizacji, jakby nurtem
swiezej wody wlanej w degenerujaca sie w pewnym sensie cywilizacje i kulture
rzymska.
Chrzescijanstwo bylo tez potrzebne, aby przez gloszenie transcendentnego Boga,
nie utozsamianego ze swiatem materialnym i zjawiskami przyrody, otworzyc ludzki
umysl na wyjasnianie naturalnych zjawisk przyrody i podporzadkowanie sobie otaczajacego
swiata. Z punktu widzenia historii mozna powiedziec, ze bylo to konieczne, aby
ziemia mogla w przyszlosci przyjac i wyzywic wiele miliardow nowych istnien
ludzkich.
Znaczenie chrzescijanstwa polegalo takze na tym, ze dawalo on czlowiekowi odpowiedz
na pytanie o przyczyne jego istnienia i sens zycia. Bylo to niezwykle wazne
dla rozwoju spoleczenstwa europejskiego. W ciagu wiekow religijna Europa zyla
swiadomoscia, ze przychodzac na ziemie Chrystus odkupil czlowieka i otworzyl
mu bramy do wiecznosci. Czlowiek nie czul sie bytem przypadkowym, wiedzial po
co i dlaczego zyje. Taka swiadomosc jest konieczna dla normalnego funkcjonowania
jednostki i spoleczenstwa. Jesli jej brak, to wzrasta liczba osob zagubionych,
dokonujacych dzialan destrukcyjnych wobec siebie, jak i innych ludzi.
Duzo do myslenia daje niedawna decyzja parlamentu holenderskiego legalizujacego
eutanazje. Pokazuje ona, co sie dzieje, gdy czlowiek nie czuje obecnosci Boga
w otaczajacym go swiecie, gdy uwaza, ze nie musi przy tworzeniu prawa uwzgledniac
wartosci obiektywnych, istniejacych niezaleznie od niego. Legalizacja eutanazji
przez demokratycznie wybrany parlament niegdys chrzescijanskiego spoleczenstwa
jest swiadectwem niemoznosci poradzenia sobie wspolczesnego czlowieka z problemem
cierpienia i nieuleczalnej choroby w oderwaniu od religii. Widac, jak ciagle
sa aktualne slowa Ojca Swietego wypowiedziane w 1979 r. w Warszawie podczas
jego pierwszej wizyty w Polsce - ze jest rzecza niemozliwa zrozumiec czlowieka
bez Chrystusa. W tym przypadku niezrozumienie czlowieka, czyli brak uznania
istoty ludzkiej w pelnych jej wymiarach, nie tylko cielesnych, ale i duchowych,
to tragedia jednostki, ktora nie moze znalezc sensu zycia w sytuacji nieuleczalnej
choroby, to takze tragedia spoleczenstwa, ktore wydajac prawo zezwalajace na
eutanazje podcina fundamenty relacji spolecznych i rodzinnych. Skrocenie nieuleczalnie
choremu cierpienia przez zadanie mu smierci, nawet na jego wyrazna prosbe, bedzie
poczatkiem procesu utraty zaufania chorych do sluzby zdrowia i do bliskich.
Moze tez byc poczatkiem procesu pozbywania sie osob starszych (starosc jest
takze nieuleczalna choroba), przy zachwianiu proporcji miedzypokoleniowych na
skutek drastycznego spadku urodzen w krajach rozwinietych. Wprawdzie obecnie
osoba nieuleczalnie chora musi prosic o zabieg, ale oczywiste sie wydaje, ze
tego rodzaju prosba moze byc w przyszlosci wyrazana pod wplywem przekonania,
iz opiekujaca sie nia rodzina takiej prosby oczekuje.
Mysle, ze legalizacja eutanazji w kraju europejskim w roku 2000 powinna sklonic
spolecznosc ludzka do postawienia sobie z jednej strony pytania: w jakim kierunku
potoczylaby sie historia Europy, a z nia swiata, gdyby nie narodziny Chrystusa,
jak wygladaloby w tej chwili zycie na kuli ziemskiej? A z drugiej strony - jak
bedzie wygladal w przyszlosci swiat, gdy nastapi jeszcze wiekszy stopien laicyzacji?
Podsumowujac refleksje nad narodzinami dwa tysiace lat temu Jezusa, Bozego
Syna mozna powiedziec, ze Jego przyjscie na ziemie, przyjecie ludzkiej natury
bylo ukoronowaniem dziela stworzenia, a przez to stalo sie takze odpowiedzia
na odwieczne pytanie: kim jest czlowiek, jaki jest cel i sens jego istnienia,
jego narodzin i smierci, jego radosci i smutkow? W okresie dwoch minionych tysiacleci
Jezus dawal odpowiedz naszym praojcom na te pytania. Wkraczajac w trzecie tysiaclecie
mozna powiedziec, ze odpowiedz ta jest wazniejsza niz kiedykolwiek w historii
ze wzgledu na problemy, jakie sie jawia przed ludzkoscia i ze wzgledu na moc,
jaka czlowiek dysponuje w stosunku do siebie, innych ludzi i otaczajacego go
swiata.
Ciekawe, jak bedzie wygladal swiat za nastepne tysiac lat, na progu czwartego
tysiaclecia. Tego nie wiemy, mozna patrzec w przyszlosc z optymizmem jedynie
wtedy, gdy sie ufa, ze historia ludzka nie jest wynikiem przypadku i slepych
sil, ale ze Ktos ja prowadzi i koryguje.
komentarze,
opinie, sugestie - kliknij
tu aby wyslac e-mail |