[an error occurred while processing this directive]
 
[an error occurred while processing this directive]

PRENUMERATA
"PRZEGLĄDU POLSKIEGO"
W WERSJI PDF:

 

 

Przeglad Polski
(22 grudnia 2000)


BARBARA WACHOWICZ

Wigilie wielkich Polakow

Nasza Panna Gwiazdka

Dawniej przed Bozym Narodzeniem grywano w teatrach jaselka. Mozna by rowniez w teatrze operowym stworzyc tego rodzaju widowisko, opowiadajace o narodzinach Dzieciatka - przy dzwiekach muzyki, z chorami i tancami.
Nie zrobimy jednak tego, poki zyje i dziala Barbara Wachowicz. Jej Wigilie polskie wystarcza za opere, dramat, balet i spiewogre, a poki bedzie osobiscie w nich uczestniczyc - rowniez za tragedie grecka i komedie francuska jednoczesnie!
W drugiej polowie XX wieku pojawilo sie kulturowe zjawisko, bedace zarazem przedluzeniem czasow Tadeusza Kosciuszki, romantycznosci Adama Mickiewicza, idei "trafiania pod strzechy" Stanislawa Moniuszki, fortepianowego patosu Fryderyka Chopina, narracji Kraszewskiego, epiki Sienkiewicza i pracy organicznej Stefana Zeromskiego. To wszystko razem nazywa sie Barbara Wachowicz. Poki dziala i tworzy - a jest wciaz mloda i w pelni formy - nie bedzie zadnych jaselek. Bedziemy sluchac, wzruszac sie i usmiechac, dzielic oplatkiem i spiewac koledy na Wigiliach polskich Barbary Wachowicz.

Dyrektor Teatru Wielkiego
im. Stanislawa Moniuszki w Poznaniu
Slawomir Pietras o widowisku Barbary Wachowicz
Wigilie polskie

 

Jednym z najpiekniejszych darow milosci - jest obecnosc. W czasie swiat chcemy byc z tymi, ktorych kochamy... Wigilijny wieczor otwieral odrzwia domostw dla wszystkich - przyjaciol i nieprzyjaciol! Wybaczano sobie winy dzielac sie oplatkiem. Tylko w Polsce. Jestesmy jedynym na swiecie krajem, gdzie ow"dar ofiarny" (oblatum), "chleb Bozy", dzielony dlonmi - laczy ludzi w noc wigilijna.

Blogoslawienstwo Dzieciatka

Oto widze dom mego dziecinstwa na Podlasiu, w ow wieczor jedyny. Siano pachnie laka pod snieznobialym obrusem i latem pachna snopy zboza w katach jadalni. Wigilia - wyklada uczenie dziad- od lacinskiego pochodzi slowa vigiliere - czuwac. Albowiem chrzescijanie zawsze przed swietem wielkim czuwali i modlili sie...

Szlismy ogrodem snieznym, by podzielic sie oplatkiem z pszczolami i zwierzetami, jak to przykazywal sloneczny biedaczyna z Asyzu - swiety Franciszek. To on - o czym mowi swiety Bonawentura - pierwszy odtworzyl betlejemska Noc Narodzenia niosac sianko do groty, wiodac wolu i osla: "I zawolal braciszkow, ludnosc sie zgromadzila i las zabrzmial piesniami", spiewaly ptaki, drzewa, "wszystko stworzenie". To on jest - wedle tradycji - autorem najstarszej koledy Altissimo omnipotente bon Signore - Najwyzszy, dobry i wszechmocny Panie!:

Dusza niech spiewa Ci jak ptasze
I dzieki czyni, zes nam siostry nasze
Gwiazdy zapalil, co blekitna noca
Wkolo srebrnego ksiezyca migoca.

Koledy, pastoralki polskie... Kiedyz sie narodzily? Ktoz je tworzyl? Skad powziely imie? Tu dziad moj by wywiodl: - Juz starozytni Rzymianie swietujac Calendae, czyli pierwszy dzien miesiaca, swietowali, spiewali, skladali podarki i zyczenia. Stad koleda.

W oprawach klasztornych ksiag lacinskich z XV wieku ocaleje fragment najstarszej koledy polskiej z Kazan swietokrzyskich odnalezionych w klasztorze na Lysej Gorze, a pochodzacych ze schylku XIII wieku. Od slowa canticum - piesn, wczesne koledy kantyczkami zwano.

Kantyczki towarzyszyly XVI-wiecznym franciszkanskim misteriom bozonarodzeniowym nazwanym w Polsce jaselkami - od staropolskiego jasla oznaczajacego zlobek...

Bezimienni autorzy koled (zakonnicy? bakalarze? organisci?) z cala familiarnoscia traktuja Boga Ojca - "Starego Tatke" i Boskie Dzieciatko - "kwiatek polny, najsliczniejszy", "maluchnego czlowieczka". "...Udal sie Bogu ten cudowny wynalazek milosci, jakim bylo przyjscie na swiat malego Dziecka, ktorym trzeba sie opiekowac" - mowi ksiadz Janusz Pasierb.

Ktoz pierwszy dostrzegl urode anonimowych polskich koled, do rangi "pierwszych probek poezji narodowej" je podnoszac?

18 maja 1841 roku wszedl na katedre w paryskiej College de France w aureoli srebrzystych wlosow czlowiek o "fizjonomii orla". On sam - wigilijnego dnia urodzony- Adam Mickiewicz. Glosem "dzwiecznym, niskim, przenikajacym" powiedzial, wracajac mysla do Wigilii dalekich, ojczystych, nadniemenskich: "Nie wiem, czy jaki inny kraj moze poszczycic sie zbiorem podobnym do tego, jaki posiada Polska [...]. Autorowie ich niewiadomi, zapewne byli to zakonnicy, bakalarze. Tradycja wszelako glosi, ze pozniej do tego zbioru i slawni poeci dorzucili garsc piesni [...]. Uczucia w nich wypowiedziane, uczucia macierzynskie, gorliwej czci Najswietszej Panny dla Boskiego Dzieciatka sa tak delikatne i swiete, ze trudno by znalezc w jakiejkolwiek innej poezji wyrazenia tak czyste, o takiej slodyczy i takiej delikatnosci".

Slawni poeci, ktorzy dorzucili garsc strof do skarbca koled polskich to wielki Jan Kochanowski z Czarnolasu; to pierwszy rektor Akademii Wilenskiej i kaznodzieja natchniony ksiadz Piotr Skarga, ktoremu tradycja przypisuje autorstwo ukochanej koledy Mickiewicza - W zlobie lezy; to Wespazjan Kochowski, zolnierz, historyk slynny spod znakow hetmana Czarnieckiego; to sam marszalek wielki koronny Stanislaw Herakliusz Lubomirski, Salomonem polskim zwany, autor uroczej kantyczki, gdzie usypiaja Paniatko gloski wesolymi ptaszkowie z piorki umalowanymi; to skromny syn sandomierskiego kusnierza Jan Zabczyc, autor pierwszego tomu pastoralek staropolskich, AD 1630 w Krakowie wydanego! Pastoralka - od slowa pasterz (pastor) pochodzi i dzwiecza slowa i nuty piesni pastuszych na legach nadwislanskich zaslyszanych...

Autorowi najslynniejszej koledy polskiej - wielkiego poloneza Bog sie rodzi - Franciszkowi Karpinskiemu zlozyl Adam Mickiewicz hold niezwykly, poswiecajac mu caly wyklad w College de France 19 kwietnia 1842 r. O tym, ktory swe piesni narodowe "spiewal jak ptak", powiedzial: "On jeden tylko utrafil w ton modlitwy, zasluzyl na ten ogromny zaszczyt, ze zostal przyjety przez lud. Juz za jego zycia po wszystkich kosciolach wiejskich w calej katolickiej Polsce spiewano piesni nabozne, proste i serdeczne".

Podnies raczke, Boze dziecie
Blogoslaw Ojczyzne mila...

W epilogu do Pana Tadeusza wspomniawszy jak "przy wiejskiej zabawie" czytano sielanki Franciszka Karpinskiego, zamarzyl, by wiesniaczki, krecac kolowrotki,/ Gdy odspiewaja ulubione zwrotki [...]/ wziely na koniec do reki/ te ksiegi proste jako ich piosenki!

Oplatek Mickiewicza

Narodzinom jego towarzyszyla koleda i legenda.
W siarczysty mroz i sniezysta sanne Barbara z Majewskich Mickiewiczowa, zona Mikolaja, urodzila drugiego syna. Mkneli na wilie z Nowogrodka do Zaosia, gdy zaslabla. Karczemka, w ktorej przyszedl na swiat najwiekszy poeta Polski, byla tak ubozuchna, ze nie bylo na czym ulozyc niemowlatka. Tedy - jak chce legenda - papa Mikolaj wytaszczyl z sepetow podroznych ksiege (oczywiscie!), byly to poezje (oczywiscie! oczywiscie!) imc ksiedza biskupa Krasickiego.

Na nich upowito chlopaczka, ktory otrzymal imie, jakie mu przyniosl dzien urodzin - Adam.

Byl 24 grudnia 1798 roku. Szly Wigilie nowogrodzkie sielskie-anielskie.

Kucja - rozgotowane ziarno, miodem i makiem przyprawione, przysmak obowiazkowy, litewski. Od niego wigilie na Litwie wprost kucja zwano. Franciszek Mickiewicz, syn najstarszy, skladajac po latach mozolnie okruch tamtych dni w Pamietniku, jeszcze raz zobaczyl "dobra, nieoszacowana" matke, jak "bialego orzelka dzierzgajac na kanwie", patrzy z czuloscia na swych czterech synow i krewkiego ich ojca, ktoren, "oburacz wasa podkrecajac" i bijac palcem w tabakierke, zwykl powtarzac: "Dla dziatek i mojej Basi zyje...". Rozbite gniazdo po wczesnej smierci rodzicow zastapi Adamowi przyjazn.

Promieniste wigilie filomackie, urodziny-imieniny wilenskie, gdy przyjaciele wiwatowali hucznie i mlodzienczo: "Adamie - nasze kochanie!", a on improwizowal podniosle: Lecz gdy winem leb zaleje - Adam jak wulkan zieje. I bylo radosnie, bozonarodzeniowo i Adamowo...

Wigilie 1823 roku spedzili juz w wiezieniu. Mickiewicza zamknieto poczatkowo w jakiejs lodowatej sali. Mial na sobie tylko tuzurek. Ganial zacierajac rece. Przechodzily gluche kroki strazy. Nagle ktos zapukal i cichy glos kobiecy zapytal - Kto tu jest? - Ladny chlopiec! - odpalil Adam.

Ostatni raz podzielili sie oplatkiem w celi bazylianow, przytykajacej do Ostrobramskiej kaplicy.

"(...) z jutrzni w noc Bozego Narodzenia dochodzila nas przy wtorowaniu dalekiego organu przytlumiona piesn Przybiezeli pastuszkowie, ktora przenosila nas w progi domowe, gdzie po nas matki i siostry plakaly (...). Zbieralismy sie w celi Adama. Za oknami byla zima i grozacy nam Sybir. W wiezieniu panowala wiosna i nadzieja na przyszlosc - choc dalekiej Polski". Tak zapamietal te Wigilie Ignacy Domeyko - Zegota z III czesci Dziadow, dedykowanej im wszystkim: "Spoluczniom, spolwiezniom, spolwygnancom, za milosc ku ojczyznie przesladowanym, z tesknoty ku ojczyznie zmarlym...".

Z reporterska wiernoscia powroci sceneria wieziennej Wigilii wilenskiej w otwierajacej III czesc Dziadow Wigilii Konrada. Gdy laska pokoju splywa na udreczonego wieznia,"w pobliskim kosciele, za sciana zaczynaja spiewac piesn Bozego Narodzenia".

Wigilia bedzie dla Mickiewicza do konca dni wieczorem tesknych powrotow do tradycji ojczystej. Antoni Edward Odyniec, towarzysz podrozy i wierny kronikarz, pisze z Rzymu 24 grudnia 1829 roku: "Wigilia byla bardzo wesola. Uczta calkiem po polsku. Stol nakryty na sianie, nad nim krecila sie gwiazdka z oplatkow. Od dwoch zup: grzybowej i migdalowej, az do slizykow, grochu i pszenicy z syta (czyli litewskiej kucji - przyp. B.W.), zadnej z potraw obrzedowych nie braklo. Adam jadl wszystkie". I popatrywal w blekitne oczy panny Ewy Henrietty Ankwiczowny, ktora stanie sie Ewa z Pana Tadeusza. Czul sie mlody, mlody...

W grudniu 1830 r. zapisze: "Ktoz by byl przewidzial wszystkie burze, ktore nam groza?" Nie przewidzieli burz. Ani tez nastepnej Wilii.

Kosciolek drewniany, brazowym gontem kryty odbija sie w stawie. Wielkopolska, wies Lukowo. W tej modrzewiowej, do dzis istniejacej - a tak rodakom nieznanej - swiatynce przezyl Adam Mickiewicz ostatnia pasterke z bratem i ostatnia w ojczyznie.

Byl rok 1831. Dogasalo powstanie listopadowe. Stali mocno zacisnawszy dlonie w powitalnym uscisku dwaj bracia, spotkawszy sie po latach rozlaki. Garbaty, pochylony, krzyzem srebrnym za walecznosc w bitwach powstanczych odznaczony Franciszek Mickiewicz. I smukly, ciemnowlosy jego piekny brat, ktory zdazal do powstania przez Wlochy, Francje, Niemcy i prozno usilowal przejsc granice...

"(...) przyjechalismy do Lukowa, tu poznalem naszego slawnego Poete Mickiewicza: brunet, oczy ciemnozielone, wlosy czarne (...), nie lubi, aby mu dac album do wpisywania lub tyz wiersze deklamowac (...), lubi zwyczaje narodowe do przesady - uwazal, aby w czasie wigilii Bozego Narodzenia jedzono na sianie, aby sloma w kacie stala, aby gwiazdka na wlosie wisiala. - Lubi tylko potrawy Narodowe: Barszcz, Kapuste, Kielbasy, Czernine, Kluski (...). Jest nabozny, zegna sie siadajac i wstajac od stolu, bywa na nabozenstwach. Pieknie opowiada swe przygody. Przyjechal takze do Lukowa brat jego Franciszek, ulomny, kulawy, ten wypedzony z kraju, bo nalezal do Powstania 1830". Taki prozaiczny opis ostatniej Wigilii w ojczyznie Adama Mickiewicza przekazal potomnym zacny Wielkopolanin, zolnierz napoleonski, kapitan Adam Turno.

Franciszek Mickiewicz - bohater powstania mial przezyc w Lukowie jeszcze wiele, wiele wigilii, zzerany nostalgia do tych pagorkow lesnych, do tych lak zielonych szeroko nad blekitnym Niemnem rozciagnionych. Pisal don brat Adam z Paryza: "Ktoz lepiej wie ode mnie, co to jest tesknota!". Bo juz do konca zycia mialy byc tylko wigilie wygnancze, paryskie. Przywolujac je najstarsza corka poety Maria, Misia zwana, wspomina tradycyjna gwiazdke z oplatka wykonana przez ojca i potrawy "z wielka nieraz trudnoscia pod dozorem mamy przyprawione". Radosc, gdy nadybano Zydowke, ktora umiala upitrasic szczupaka... I wzruszenie owa koleda, ktora zawsze zza drzwi o polnocy huczeli przybyli przyjaciele-wygnancy - ulubiona koleda Mickiewicza - W zlobie lezy...

W Wigilie 1854 r. Misia zaplakala: "Na imieniny ojca juz nie mogla mama zasiasc z nami do stolu i do jej lozka poszlismy sie dzielic oplatkiem, ktorego na ziemi juz ani ojciec, ani mama przelamac z nami wiecej nie mieli". Ostatnie slowa poety brzmialy: "Powiedz moim dzieciom, by sie kochaly...". Dzieci. Tym mianem obdarzal i rodakow.

Nasza Panna Gwiazdka

"(...) byla Wigilia i piekny, wyraznie wiosenny czas (...). Sam jeden o 12-tej wolnym krokiem udalem sie do s-tego Szczepana (...), cicho bylo (...). Czulem wiecej nizeli kiedy osierocialosc moja". To pierwsza sieroca Wigilia mlodziutkiego Fryderyka Chopina. Obce sciany wiedenskiego kosciola. Powstancze dymy osnuly pozostawiony w Warszawie umilowany dom. "Mameczke" i "Papeczke", "Lube siostrylle" i ow "ideal, na pamiatke ktorego stanelo adagio" koncertu f-moll - panne Konstancje Gladkowska (ktora wkrotce wyjdzie za maz za tegiego hreczkosieja, co wyrwie Fryderykowi westchnienie: "Myslalem, ze to byl aniol... A to byla zwykla Konstancja!").

Opuszczal ukochanych 2 listopada. Gorzaly ogniem zadusznym cmentarze. 29 listopada wybuchlo powstanie.

"Czemuz nie moge byc z wami, czemuz nie moge byc doboszem!!!" - zawola z rozpacza. "Przeklinam chwile wyjazdu... Wszystkie obiady, wieczory, koncerta, tance, ktorych mam po uszy, jak mi tu smetno, glucho, ponuro. Musze sie stroic, fryzowac, chossowac, w salonie udaje spokojnego, a wrociwszy piorunuje po fortepianie". Z tych piorunow zrodzi sie etiuda c-moll zwana rewolucyjna, tragiczne preludium d-moll i scherzo h-moll. Pierwsze scherzo Chopina. Scherzo znaczy "zart"... Jest tu wszystko poza nim - burza, zwatpienie, zal. I ten przejmujacy kontrast miedzy przeszywajacym uderzeniem dwoch akordow a srodkowym cytatem - jasnym, swietlistym. Cytatem polskiej koledy Lulaj-ze Jezuniu...

Choinka pachnie. "Izabelisko" i Ludwika spiewaja, Fryderyk akompaniuje, "Mameczka" Justyna powtarza: A ty go matulu w placzu utulaj... Byloz tak kiedy naprawde w domu dalekim, ukochanym, utesknionym? "(...) miedzy skalami i morzem opuszczony ogromny klasztor kartuzow, gdzie w jednej celi (...) mozesz sobie wystawic nieufryzowanego, bez bialych rekawiczek, bladego jak zawsze. Cela ma forme trumny wysokiej, sklepienie ogromne, zakurzonem okno male, przed oknem pomarancze, palmy, cyprysy... cicho!... mozna krzyczec... jeszcze cicho...".

Jak w mickiewiczowskich Stepach akermanskich - Stojmy... jak cicho.... To Wigilia na Majorce. Z George Sand. Ich burzliwy romans wlasnie zagasl. Zastapi go "sojusz familijny" i takie Wigilie, jak ta paryska w 1845 roku, kiedy wszyscy byli zagrypieni i tak bardzo sobie obcy... "Ze ja kaszle nieznosnie, to nic dziwnego, ale Pani domu tez zakatarzona i gardlo ja boli!... Dzis Wigilia Bozego Narodzenia, nasza Panna Gwiazdka. Tutaj tego nie znaja (...), smutna Wigilia. (...) Nigdy sie o mnie nie turbujcie (...). Kocham Was!" - poslal oplatek - list.

Pisala Ludwika bratu do Paryza: "(...) i mysla bylismy razem i lamalismy sie oplatkiem z Toba; ale ja tylko pragne, aby to choc raz w zyciu, nim umre, bylo naprawde".
Nie bylo.

Wigilie Kordiana

"Dzien Bozego Narodzenia przepedzilem smutno. Wszyscy wyjechali - zostalem sam - ale nie sam zupelnie, bo wlasnie w tym dniu odebralem do poprawy arkusz druku nowego poematu. Wyjscie na swiat tego poematu bedzie dla mnie bardzo wazna epoka". Dla literatury polskiej takze! Bo ten poemat - to Kordian. List jest z Genewy. Wigilia 1833 roku. Swieci slonce i Juliusz Slowacki uzbieral wlasnie bukiet fiolkow w ogrodzie nad Lemanem. Patrzy na sniezyste Alpy i coz pisze? "O gdybyscie wiedzieli, jak mi sie nasz kraj pieknym teraz wydaje! Szczegolnie Litwa (...). Taka cisza kolo mnie, ze slyszalbym glos od Was...". Znow drzy echo mickiewiczowskie: "W takiej ciszy - tak ucho natezam ciekawie - ze slyszalbym glos z Litwy".

"(...) do niej kiedys swieta zrobie pielgrzymke" - zapewnial matke Slowacki. Na Wigilie 1834 ucieszyl sie sniegiem "jak dziecko", wrocily"wspomnienia ostatnich swiat Bozego Narodzenia (...), staje mi w oczach postac Mamy (...). Teraz, przy zblizajacym sie nowym Bozym Narodzeniem chcialbym, zeby mi tu kto mogl zaspiewac kolede taka, jaka slyszalem ostatniego roku bedac w Krzemiencu". Jasna koleda w przycmionej piekarni plakala w rymy ubrana najlichsze w poemacie Zlota Czaszka, tak jak plakala w krzemienieckim domu. "Jak ja lubilem niegdys Boze Narodzenie! (...) Kleilem z oplatkow roznokolorowe slonca, kolyski - jakas swietosc i wesele napelnialy moje dziecinne serce..." - wyzna poeta w Horsztynskim.

"Swieta" pielgrzymke odbyl zas nie na Litwe, lecz do Ziemi Swietej. 24 grudnia 1836 r. znalazl sie na pustyni w kanionie wsrod "krzakow cierniowych palacych sie lekkim plomykiem" o zachodzie slonca... "I tak zastala nas wigilija Bozego Narodzenia... Wieczorem towarzysz moj, dobywszy zapomnianego czekana, zagral mi wiejska kolede, ktorej sluchalem z rozczuleniem".

W Betlejem "o drugiej w nocy ksiadz rodak wyszedl ze mna na intencje mojej Kuzynki". Tu adresatka listu, pani Salomea Slowacka, dopisala wyjasnienie dla potomnych w obawie, ze moze nie potrafia zrozumiec, o jakiejze to "Kuzynce" mowa - "Ojczyzny".

We Florencji na wigilii "z ziomkami" staropolskim obyczajem wrozono. Wyciagnal Juliusz zdzblo siana spod obrusa, krociutkie, ale z klosem. "Dni moje beda krotki, ale klos zostanie po nich".

Gdy nadeszla Wigilia ostatnia, roku 1848 napisal z Paryza do Krzemienca z czuloscia: "W dzien wilii czulem Wasz smutek.. Mocno! Mocno chcialbym byc z Wami...".

Gwiazda - ta sama

"Wigilia to jest zamyslenie..." Nad losem tych, ktorzy lamali sie oplatkiem polskim przez wszystkie lata niewoli i mroku.

Dzis dzielimy sie z nimi nasza wierna pamiecia przy symbolicznym wigilijnym stole...

Przywolujemy ich koleda - wolaniem Krzysztofa Kamila Baczynskiego: Aniolowie, aniolowie biali - O! Przyswieccie blaskiem skrzydel swoich.... Pisano o nim: "Ostatni z romantykow", "Ofiara krwi i pozogi", "Pomnik z plomienia".

Harcerz Szarych Szeregow, zolnierz plutonu Alek kompanii Rudy Batalionu "Zoska". Wiersz Swieta Bozego Narodzenia roku 1940 poswiecil "Ukochanej Matce", przywolujac glos kantyczki dziecinnej spiewanej w ktoras sniezna niedziele. Na Gwiazdke 1942 r. matka ofiarowala mu notes z dedykacja: "Doskonalemu poecie, najlepszemu synowi, radosci moich oczu, chlubie mego serca"... Idac do powstania pocieszal ja: "...badz spokojna o mnie, na pewno nic mi nie bedzie". Polegl 4 sierpnia 1944 r. Prof. Stanislaw Pigon pozegnal go slowy: "nalezymy do narodu, ktorego losem jest strzelac do wroga z brylantow".

Zostawil testament:

Trzeba nam teraz umierac
By Polska umiala znow zyc...

W zyjacej Polsce lamiemy sie oplatkiem z bohaterami Kamieni na szaniec: Jankiem Bytnarem - Rudym i Jankiem Rodowiczem - Anoda, jego przyjacielem, "ulanem Batalionu Zoska", aresztowanym w Wigilie roku 1948 i zameczonym.

Pisal autor Kamieni druh Aleksander Kaminski w najwiekszym pismie podziemnej Europy, Biuletynie Informacyjnym, witajac Gwiazdke roku 1943: "Boze Narodzenie zwraca nasza mysl ku tym wszystkim, co zyli, walczyli i cierpieli z nami. Czujemy z nieomylna pewnoscia serca, ze jestesmy razem, ze razem walczymy. Tak czuja w ten wieczor wigilijny wszyscy Polacy, wygladajac gwiazdy - tej samej!".

Z ktorym wielkim Polakiem naszej narodowej przeszlosci chcieliby Panstwo dzis - w wolnej Polsce podzielic sie oplatkiem i posadzic go na tym pustym miejscu, ktore zawsze czeka przy polskim wigilijnym stole? - takie bylo pytanie konkursu ogloszonego przez realizatorow spektaklu Wigilie polskie.

A oto wyniki.

Najwieksza liczba glosow, madrze i pieknie umotywowanych, wybrani zostali:

Poeci: Adam Mickiewicz, Cyprian Kamil Norwid, Stanislaw Wyspianski, Krzysztof Kamil Baczynski
Powiesciopisarz: Henryk Sienkiewicz
Kompozytorzy: Fryderyk Chopin, Stanislaw Moniuszko, Ignacy Jan Paderewski
Bohaterowie narodowi: Jozef Pilsudski, Tadeusz Kosciuszko
W konkursie udzial wzieli Polacy od lat 8 do 88.


komentarze, opinie, sugestie - kliknij tu aby wyslac e-mail