[an error occurred while processing this directive]
 
[an error occurred while processing this directive]

PRENUMERATA
"PRZEGLĄDU POLSKIEGO"
W WERSJI PDF:

 

 

Przegląd Polski 17 września 2004


JANUSZ WRÓBEL

Rewolucja
bez rewolucji?


Historyk zajmujący się najnowszymi dziejami Polski znajduje się w zupełnie innym położeniu niż jego koledzy badający problemy starożytnej Grecji czy średniowiecznej Francji. Podejmując tematy sprzed kilku lub kilkunastu lat, musi liczyć się z tym, że nie wszystkie dokumenty będą dostępne, a wielu żyjących uczestników wydarzeń będzie mieć własny, subiektywny pogląd na niedawne wydarzenia, często sprzeczny z opisem historyka. To istotna niedogodność i jednocześnie niebezpieczeństwo skutkujące w praktyce tym, że wyniki badań historycznych odebrane będą bardzo emocjonalnie i spotkać się mogą z silną krytyką. Z drugiej jednak strony, dziejopis ma niepowtarzalną okazję skonfrontowania wiedzy zaczerpniętej z dokumentów z relacjami bohaterów opisywanych wydarzeń, którzy są przecież zawsze nieocenionym źródłem informacji historycznej.

Historycy polskiej transformacji ustrojowej z przełomu lat 80. i 90. ubiegłego wieku są o tyle w szczęśliwej sytuacji, że mają dostęp do tej kategorii akt, które z natury rzeczy są niezmiernie rzadko udostępniane, i to niezależnie od ustroju państwa. Mam tu na myśli archiwalia służb specjalnych PRL. Po przekazaniu Instytutowi Pamięci Narodowej, zostały one kilka lat temu wprowadzone do obiegu naukowego.

Warsztatowe możliwości historyka najnowszych dziejów Polski są więc ogromne. Ma do dyspozycji akta władz państwowych, dokumentację pozostawioną przez służby specjalne, relacje świadków wydarzeń biorących wówczas udział w życiu politycznym kraju. Ma wreszcie własne doświadczenia z tego okresu, które mogą, choć nie muszą, stanowić istotną pomoc. Jedyne, na co może się uskarżać, to utrudniony dostęp do dokumentacji dotyczącej polityki międzynarodowej. Archiwa rosyjskie i wielu krajów zachodnich nie są tak chętne, jak polskie, w ujawnianiu politycznych tajemnic.

W ostatnim okresie na półki księgarskie trafiło kilka książek dotyczących polskiej drogi od komunistycznej dyktatury do kapitalistycznej demokracji. Warto chociażby wspomnieć wydaną w ubiegłym roku głośną pracę prof. Andrzeja Garlickiego Karuzela. Rzecz o Okrągłym Stole. W tym roku ukazała się obszerna, licząca ponad 500 stron publikacja dr. Antoniego Dudka pt. Reglamentowana rewolucja. Rozkład dyktatury komunistycznej w Polsce 1988-1990. Już sam jej tytuł kryje pewną sprzeczność, wszak rewolucja jest zmianą szybką i gwałtowną, a rozkład z natury jest procesem powolnym. Jak się wydaje, autor miał jednak świadomość tej sprzeczności i cały jego wywód z założenia prowadzi do udzielenia odpowiedzi nie tylko na pytanie, jak przebiegały procesy destrukcji ustroju komunistycznego, ale również wskazania i opisania czynników, które tę destrukcję hamowały.

Wykorzystana przez autora baza źródłowa jest imponująca, pochodzi nie tylko z archiwów centralnych, ale również regionalnych. Ponadto Antoni Dudek sięgnął do prywatnych kolekcji dokumentów i zbiorów stowarzyszeń. Szeroko czerpał z relacji świadków wydarzeń. W swej pracy uwzględnił potężną ilościowo literaturę przedmiotu, publikacje źródłowe oraz prasę legalną i konspiracyjną.

Układ książki jest chronologiczny. Rozdział pierwszy, wykraczający poza ramy czasowe zakreślone w tytule, ma charakter wprowadzający, ukazuje sytuację w Polsce w latach 1982-1987. Pięć następnych dotyczy kolejnych, kilkumiesięcznych okresów począwszy od początku 1988 r. do kwietnia 1990 r. To właśnie w czasie tych 28 miesięcy dokonał się proces transformacji ustrojowej, odeszła do historii Polska Rzeczpospolita Ludowa, wyłoniła się natomiast Trzecia Rzeczpospolita.

Przedstawiając sytuację Polski po wprowadzeniu stanu wojennego w grudniu 1981 r., Antoni Dudek rysuje obraz, który nie napawał optymizmem i zdawał się potwierdzać rozpowszechnioną wówczas pesymistyczną tezę, że nad Wisłą przez wiele lat nic się nie zmieni. Wydawało się, że nie może być inaczej, skoro rządzący Polską aparatczycy PZPR byli ludźmi w większości po pięćdziesiątce, ukształtowanymi politycznie na przełomie lat 40. i 50., a więc jeszcze w epoce ortodoksyjnego komunizmu, w jego stalinowskiej odmianie. Co gorsza, z partii komunistycznej odeszło lub zostało wyrzuconych milion ludzi, często młodych, dynamicznych, skłonnych do poparcia reform. Tych, którzy pozostali, cechował nie tylko konserwatyzm, ale i niski stopień wykształcenia. Nawet ci funkcjonariusze PZPR, którzy mieli pokończone studia wyższe, w rzeczywistości niewiele mogli zrobić, gdyż w scentralizowanym systemie gospodarczym mało zostawało miejsca na inwencję i inicjatywę.

Okazało się jednak, że mimo panującej w kraju stagnacji, historia wyraźnie przyspieszyła w naszej części Europy, a Polska stała się swoistym poligonem zmian, na którym testowano rozwiązania zastosowane później w innych krajach regionu. W rozdziale pt. Dojrzewanie Dudek szczegółowo omawia czynniki, które do tego doprowadziły. Wskazuje na uwarunkowania międzynarodowe, a zwłaszcza na rolę Michaiła Gorbaczowa, który zapoczątkował nową politykę w stosunku do krajów bloku wschodniego. Wiele miejsca poświęca polityce Wojciecha Jaruzelskiego i otaczających go ludzi, którzy mając większą niż poprzednio swobodę manewru i przyzwolenie Kremla, pragnęli, przy zastosowaniu wielopłaszczyznowych działań, doprowadzić do umocnienia politycznego zaplecza władzy i osłabienia sił opozycyjnych. Jednym z przejawów nowego podejścia komunistów do politycznego przeciwnika była amnestia uchwalona przez Sejm w lipcu 1986 r. Również po drugiej stronie pojawiały się głosy nawołujące do kompromisu. Znaczący ruch wykonał Lech Wałęsa powołując jawną Tymczasową Radę NSZZ "Solidarność", której jednym z głównych celów miało być podjęcie negocjacji z władzami. Do porozumienia było jednak jeszcze bardzo daleko, gdyż obaj ewentualni partnerzy kompromisu mieli zupełnie odmienne cele. Stopniowo jednak do niego dojrzewali. Władze komunistyczne coraz bardziej uświadamiały sobie, że całkowite wyeliminowanie opozycji i konspiracyjnych struktur Solidarności jest niemożliwe, a sytuacja ekonomiczna kraju nie rokuje poprawy bez zasadniczych reform i pomocy Zachodu. Z drugiej strony, opozycja również świadoma była swoich ograniczeń. Konspiracyjne struktury wykruszały się, penetracja agenturalna szeregów opozycji nasilała się, a społeczeństwo było zmęczone.

Dla uważnych obserwatorów sceny politycznej nie ulegało wątpliwości, że czas nie pracował na rzecz komunistów. Władze coraz wyraźniej miały tego świadomość. Antoni Dudek, wykorzystując przechowywane w Instytucie Pamięci Narodowej materiały służb specjalnych PRL, przedstawił działalność Zespołu Analiz Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, który - jak pisze - "stał się w następnych latach jedną z najważniejszych komórek programujących proces kontrolowanej liberalizacji systemu". To właśnie służby specjalne oraz grupa polityków z najbliższego otoczenia gen. Jaruzelskiego, którą stanowili m.in. Stanisław Ciosek, Władysław Pożoga i Jerzy Urban (tzw. zespół trzech), miały stać się motorem przemian ze strony rządowej. Ludzie działający w obu tych nieformalnych ciałach z upływem czasu dostrzegali coraz wyraźniej niebezpieczeństwa przedłużania się stanu stagnacji politycznej i marazmu gospodarczego. Zrozumieli, że może to wszystko zakończyć się kolejną falą strajków lub społecznym wybuchem, z którym władze nie potrafią się uporać.

Opisana przez Antoniego Dudka na kilkuset stronach jego książki polityczna historia przełomowych miesięcy lat 1988-1990 pełna jest meandrów, zwrotów i uników. Chyba wszyscy bohaterowie pasjonującej gry, która się wówczas toczyła w Polsce, pełni byli obaw i wątpliwości. Nie mogło być inaczej, bowiem była to gra, w której nie mieli doświadczenia i nie mogli korzystać ze sprawdzonych wzorców. Cofali się i przyspieszali, próbowali przechytrzyć przeciwnika, szukali asekuracji.

Czytając tę książkę o przełomowych wydarzeniach schyłku lat 80. trudno się oprzeć pokusie przeprowadzenia porównania z sytuacją z października 1956 r., kiedy to Polska stała również w obliczu wielkiego przełomu. Także wtedy w społeczeństwie panowało przekonanie, że "tak nadal być nie może", a w aparacie partyjnym było wielu ludzi skłonnych do daleko idących reform. Można nawet zaryzykować tezę, że jesienią 1956 r. temperatura napięć społecznych była wyższa niż u schyłku PRL. A jednak 50 lat temu kierownictwu partii komunistycznej udało się, i to w zasadzie bez użycia przemocy, opanować sytuację i przywrócić dyktaturę komunistyczną. W kilkadziesiąt lat później wydarzenia potoczyły się zupełnie inaczej i doprowadziły do zmiany ustrojowej. Dlaczego? Może decydujący wpływ miały zakulisowe działania Kremla, może przesądziły o takim obrocie spraw umiejętne działania ludzi Jaruzelskiego, zmierzających do zawarcia swoistego kontraktu z opozycją, który otworzyć miał przed nimi korzystne perspektywy na przyszłość. A może zasadniczą rolę odegrały niepoddające się ocenie i zmierzeniu czynniki psychologiczne?

Mam w związku z tym osobiste doświadczenie, które głęboko zapadło mi w pamięci. Wieczorem 30 listopada 1988 r. odbyła się transmitowana na żywo debata pomiędzy Lechem Wałęsą a Alfredem Miodowiczem, członkiem najwyższych władz PZPR i szefem prokomunistycznych związków zawodowych. Spotkała się ona z ogromnym zainteresowaniem, prawie cała Polska tego wieczora zasiadła przed telewizorami. Tak się złożyło, że w tym czasie przebywałem na konferencji naukowej zorganizowanej przez jedną z bydgoskich wyższych uczelni. Uczestnicy konferencji zakwaterowani byli w hotelu Pomorskiego Okręgu Wojskowego i dlatego debatę przyszło mi oglądać w dużej sali telewizyjnej, w niecodziennym dla mnie towarzystwie wyższych oficerów Wojska Polskiego, którzy uczestniczyli w jakiejś naradzie czy też szkoleniu. Muszę dodać, że moja ówczesna ocena sytuacji w Polsce, jako nauczyciela akademickiego i szeregowego członka zdelegalizowanej Solidarności, była raczej pesymistyczna. Nie sądziłem, aby w naszym kraju szybko cokolwiek się zmieniło, a już na pewno nie myślałem o tym, że w najbliższej przyszłości możliwy jest upadek komunizmu.

Po kilkudziesięciu minutach telewizyjnej debaty moje nastawienie zmieniło się. Oczywiście, tak jak ogromna większość moich rodaków podniesiony byłem na duchu stylem, w jakim Wałęsa wygrał telewizyjny pojedynek. Chyba jednak ważniejsze dla mnie było to, w jaki sposób reagowali na argumenty obu polemistów wysocy oficerowie Wojska Polskiego, niewątpliwie wszyscy członkowie partii komunistycznej. Po ich wymownych spojrzeniach, rzucanych mimochodem uwagach, uśmiechach, którymi reagowali na trafne riposty szefa Solidarności, było widać, że przyznają rację Wałęsie, że jest on dla nich człowiekiem wiarogodnym, może nawet autorytetem. Pomyślałem wówczas, że jeśli takie są poglądy kadry oficerskiej, stanowiącej opokę komunistycznej władzy, to chyba prędzej niż później do zasadniczych zmian politycznych jednak dojdzie.

Antoni Dudek nie udziela wprost odpowiedzi na pytanie, które z czynników kształtujących wydarzenia w latach 1988-1990 były decydujące. Sądzę jednak, iż książka zawiera na tyle kompetentny i wszechstronny opis wydarzeń i procesów, że umożliwia czytelnikowi wyrobienie sobie własnej opinii ten temat. I na tym głównie polega jej wartość.

----------------------

Antoni Dudek, Reglamentowana rewolucja. Rozkład dyktatury komunistycznej 1988-1990, Wydawnictwo Arcana, Kraków 2004, s. 511, cena 21 dol. plus 6,50 dol. porto w przypadku zamówienia z wysyłką (do nabycia w Księgarni Nowego Dziennika).

 


komentarze, opinie, sugestie - kliknij tu aby wysłać e-mail