[an error occurred while processing this directive]
 
[an error occurred while processing this directive]

PRENUMERATA
"PRZEGLĄDU POLSKIEGO"
W WERSJI PDF:

 

 

Przegląd Polski 8 października 2004


Bruno Schulz dzisiaj

Z literaturoznawcą, profesorem Uniwersytetu Jagiellońskiego Jerzym Jarzębskim rozmawia Czesław Karkowski


Czesław Karkowski: - Jak to się stało, że Bruno Schulz, jeszcze parę dziesiątków lat temu pisarz niemal nieznany poza Polską, stał się twórcą modnym, aktualnym i podziwianym na świecie?

Prof. Jerzy Jarzębski: - Przede wszystkim Schulz należy do tych pisarzy, których coraz głębiej się czyta. Im bardziej wnikać w jego tekst, tym więcej sensów można się doszukać, pojawia się tym więcej interesujących możliwych interpretacji. A początkowo odczytywano go bardzo prosto. Jeszcze Witold Gombrowicz przewidywał, że Schulzowi może zaszkodzić kojarzenie go z Kafką i uważanie go zgoła za ucznia Kafki.

Podstawę do takiej interpretacji dało to, że Schulz firmował swoim nazwiskiem tłumaczenie Procesu Kafki na język polski. Sprzyjały takiemu widzeniu także powierzchowne podobieństwo między pisarzami: obaj byli pochodzenia żydowskiego, obaj tworzyli dzieła na pograniczu fantastyki i realności, przede wszystkim zaś w dziełach obu pojawiał się podobny motyw fizycznej przemiany człowieka w karalucha, człowieka w robaka. Widziano więc postawy do traktowania Schulza jako jednego z mnogich naśladowców Kafki.

Tymczasem Schulz jest pisarzem innym, punkt ciężkości jego twórczości leży gdzie indziej. Tam, gdzie Kafka jest totalnym pesymistą mówiącym o tragicznym losie człowieka, tam Schulz próbuje człowieka ocalić, wpisując jego historię osobistą w uniwersalny mit. A mit jest zawsze jakoś optymistyczny, jako że po każdej śmierci następuje odrodzenie. U Schulza nigdy się nie umiera do końca; jego postacie niby to umierają, ale żyją dalej.

Mitologizacja rzeczywistości przedstawionej u Schulza spowodowała, że gdy dołączyć dodatkowy czynnik - Holocaustu, którego ofiarą stał się również autor Sklepów cynamonowych, doszła inna możliwa interpretacja, podług której pisarz starał się ów Holocaust przezwyciężyć, nim on jeszcze nastąpił.

Bardzo istotną cechą Schulza (i jego twórczości zarazem) jest jego swoisty prowincjonalizm. Był on człowiekiem prowincji, a współczesne czasy to epoka, w której punkt ciężkości świata zaczął się przesuwać od metropolii ku prowincji właśnie. Tam przecież żyje większość ludzi, których świat jest przede wszystkim rzeczywistością prowincjuszy aspirujących do zaistnienia w centrach świata. Schulz jest takim modelowym pisarzem, który pokazuje, że prowincja może być jednocześnie centrum, centrum mitologicznym. W Drohobyczu pisarza dokonuje się ta mitologiczna wymiana między podziemiem a światem rzeczywistym i niebiosami.

Zresztą to jest motyw, który bardzo wyraźnie pojawia się w jego prozie, w metaforyce, w jego obrazowaniu. rodkiem rzeczywistości dla Schulza jest łóżko bohatera jako łącznik między światem podziemnym a światem naziemnym. W łóżku bowiem przechodzi się od jawy w świat snu.

- Jak wygląda równoległa międzynarodowa kariera Schulza jako plastyka?

- W ślad za rosnącą popularnością pisarza zaczynają krążyć po świecie wystawy rysunków Schulza. Nie jestem specjalistą, więc nie umiem ocenić wartości rysunków pisarza, ale wydaje mi się, że chyba mają one wartość nie tyle jako wielkie osiągnięcia sztuki plastycznej, ale jako dzieła artysty mającego pewną bardzo konsekwentną wizję świata. Schulz ma bardzo łatwo rozpoznawalny styl, łatwo rozpoznawalną tematykę - masochistyczną, rozumianą przez niego znowu bardzo uniwersalnie, jako mówiącą o pozycji artysty wobec rzeczywistości, pozycji z jednej strony nadrzędnej jako kreatora, twórcy, a z drugiej - w ramach samego obrazu umieszcza siebie jako tego, który podziwia, wielbi, klęczy przed pięknem kobiety.

Schulzowi pomogła bardzo legenda twórczości "wygrzebanej z popiołów". Jego rysunki ciągle się odnajduje. Mocno do jego sławy jako artysty plastyka przyczyniła się sprawa zagrabionych przez Yad Vashem rysunków ściennych z Drohobycza. W czasie okupacji niemieckiej pisarz wykonał na ścianie dziecinnego pokoju hitlerowca, który się nim niejako opiekował, serię kolorowych rysunków - ilustracji do popularnych bajek. Obrazy te przetrwały, a ich odkrycie kilka lat temu stało się nie lada sensacją, spotęgowaną przez bezceremonialną akcję izraelskiego Yad Vashem. W pewnym momencie sprawa ta weszła na czołówki gazet całego świata i paradoksalnie, choć to akurat dzieło Schulza zostało zniszczone i nigdy już nie zostanie otworzone w swej pierwotnej postaci, rozgłos bardzo mu pomógł, pisarz stał się znany na całym świecie. Nawet jeśli ktoś o nim wcześniej nie słyszał, to w związku z tą sprawą dowiadywał się zarazem i o oryginalnym prozaiku.

- Schulz ma ugruntowaną pozycję w literaturze polskiej, ale czy dalej jego twórczość jest przedmiotem inspiracji i badań naukowych w Polsce?

- Mniej więcej działa to na zasadzie sinusoidy: są lata obfitujące w literaturę dotyczącą pisarza (zwykle związane z jakimiś okrągłymi rocznicami), wystawy, inscenizacje teatralne, sesje naukowe; i są okresy ubogie.

Ale również w okresach zwanych przeze mnie "ubogimi" powstają prace, o które często szerzej nie są znane; są to zwykle prace magisterskie i doktorskie, nie zawsze publikowane.

Co pewien czas też pojawiają się spektakle teatralne. Warto przy tej okazji wspomnieć o inscenizacji zrobionej przez studentów z Ukrainy, zagranej przez młodych drohobyczan. Było to przedstawienie o tyle ważne, że ukraiński Drohobycz do końca jeszcze Schulza nie zaakceptował. Ciągle trwa ta absurdalna walka między większością, dla której Drohobycz to przede wszystkim Iwan Franko, i mniejszością - patrzącą na Schulza. Tak jakby jeden drugiemu przeszkadzał.

Był to spektakl przygotowany na podstawie składanki tekstów "demiurgicznych", mówiących o stwarzaniu. Pomysł wywodził się ze zdania z listu Schulza do Witkacego, że w jego prozie postaci tylko grają; dla zabawy ktoś jest akurat człowiekiem, a za chwilę karakonem.

Wokół Schulza wciąż trwa ferment i intelektualny, i artystyczny. Wydaje się, że każde pokolenie czyta jego prozę inaczej.


komentarze, opinie, sugestie - kliknij tu aby wysłać e-mail