[an error occurred while processing this directive]
 
[an error occurred while processing this directive]

PRENUMERATA
"PRZEGLĄDU POLSKIEGO"
W WERSJI PDF:

 

 

Przegląd Polski 28 października 2005


RYSZARD KOŁODZIEJ

O twórczości emigracyjnej Jerzego Gizelli

Między Ameryką
a Polską

Dorobek poetycki Jerzego Gizelli można podzielić na dwa okresy. Krakowski, do roku 1986, oraz emigracyjny, francusko-amerykański (lata 1986-2004). Pierwszy został zamknięty w zbiorze Wiersze wybrane (1997). Weszły do niego liryki z tomików: Obustronne milczenie (1977), Gorzko (1979), Szkoła winowajców (1980), Rozstrój (1984) oraz Ballady, sielanki, elegie (1994). Ten ostatni ukazał się po dziesięcioletnim milczeniu poety. Był pożegnaniem z czasem "poemów naiwnych", bolesnym okresem stanu wojennego i jego ponurą eschatologią. Znalazł się w nim cykl Sennik podróżny, który właściwie otwiera emigracyjną twórczość poety. Okres amerykański został podsumowany w tomie Weterani wojny trojańskiej (2002) składającym się z większości utworów opublikowanych w zbiorach: Sąsiad marnotrawny (1988), Wpadanie (1999), Odrywanie Ameryki (2001), Nocna straż (2001). Trzy lata później ukazał się kolejny tom liryków pt. Tu ciało tam dusza (2004). Znalazło się w nim także kilka wierszy z bibliofilskiego wydania Prawo pobytu (2002).

Autor Dwóch miast jest absolwentem filologii polskiej Uniwersytetu Jagiellońskiego. Na tej samej uczelni obronił doktorat z psychologii. Poezje i szkice krytyczne publikował między innymi w Twórczości, Toposie, Frazie, Nowej Okolicy Poetów, Kwartalniku Artystycznym, Czasie Kultury oraz Dekadzie Literackiej. Otrzymał nagrody im. Andrzeja Bursy, Stanisława Piętaka i Listu Oceanicznego. Poza granicami kraju pisał dla paryskiej Kultury, Kontaktu, Listu Oceanicznego, Nowego Prądu. Od lat jest stałym współpracownikiem Przeglądu Polskiego.

Oprócz wyborów poetyckich wydał dwa tomy recenzji i tekstów publicystycznych: Pisarze i kopiści (2003), Pożegnanie z uproszczeniami (2004). Jest autorem przekładów oraz scenariuszy dla teatru "TAM" w Krakowie.

Krytycy widzą poezję Gizelli w ramach konwencji literackiej, a nie w żywej dosłowności. Piszą o grotesce, dowodząc, że twórca tak tylko sobie żartuje, błaznuje, droczy się, przedrzeźnia. Tymczasem prawda jest zgoła inna. Autor Ślubowania obficie wykorzystując satyrę i autoironię traktuje wszystko bardzo poważnie.

W poezji emigracyjnej Gizelli można wyodrębnić szereg tematów. Pierwszym jest pamięć. To, o czym pisze, stanowi dla wielu "rozdrapywanie ran", przypominanie czasu, o którym chcą jak najszybciej zapomnieć. Zmiana ustroju w 1989 r. nie przyniosła oczekiwanych rezultatów. Następnie, w latach 90., do władzy wrócili członkowie dawnej nomenklatury. Żeby uciec od niewygodnej przeszłości, notorycznie fałszują życiorysy. Im kto ma bardziej poszlakowaną przeszłość, tym większym chce zostać "autorytetem moralnym". Poeta wyciąga na światło dzienne fakty z historii PRL-u: przymusowe przesiedlenia ludności; likwidacja opozycji politycznej; rozpasanie, konsumpcja na kredyt, obrzydliwa korupcja i indoktrynacja ideologiczna.

W III RP sprzeciw Gizelli budzi notoryczne ograniczanie historii do kilku wygodnych dat, do jednego pokolenia. Dlatego "ja" liryczne wiersza Samotność we dwoje ostrzega:

Nie bądź taki gorliwy
W zasypywaniu przeszłości
Ona się z grobu wygrzebie
I da ci nożem ostrym
Jak rozdwojenie jaźni.

Nawiązuje w ten sposób do kaukaskiego przysłowia: "Kto strzeli do przeszłości z pistoletu, do tego przeszłość wystrzeli z armaty".

W przywoływaniu historii podmiot liryczny "katuje się pamięcią". Mówi o sobie: "Wernyhora/ wróżący przeszłość", "więzień zatrzymanego czasu", boleśnie kąsający grzechotnik z Alabamy.

Kolejny ważny wątek w utworach Gizelli stanowi emigracja. Przedmiot zazdrości i drwin rodaków w kraju oraz gorycz i absurd marnej egzystencji na obczyźnie. Choć w kraju ojczystym rodacy szydzą z przybyszów zza oceanu, to w głębi serca "Chcą oczywiście emigrować/ Do piekła Ameryki" (Wyjątek stanowy). Nie zdają sobie jednak sprawy, iż na emigracji, podobnie jak w kraju, "każdy dzień jest stawką najwyższą" (Kantor przemiany). Trzeba naprawdę harować, żeby przetrwać. Można przewędrować tysiące mil i nigdy nie trafić do wyśnionego eldorado. Dlatego emigracja dla wielu pozostanie "Cnotą z konieczności/ Pokorą z braku wyboru" (Idy marcowe).

Kolejne liryki wyrażają dramat egzystencjalny. Ludzie już są tak między sobą podzieleni, że pusty talerz na wigilijnym stole nie ma dla nich żadnego znaczenia. Jest tylko "zbędnym dodatkowym sprzętem" (Latające talerze). Podmiot liryczny nie traci jednak nadziei. Uzbraja się w cierpliwość. Pragnie całkowitej odmiany losu, zarówno dla siebie, jak i dla rodaków z opuszczonej przed laty ojczyzny.

Poza granicami kraju Polacy hołdują rozmaitym stereotypom. Podczas spotkań jad przenika słowa. Dominują kłótnie, zatargi, "wzajemne odpychanie się". Pełni kompleksów wszędzie węszą wroga:

Mówimy o dwóch
Różnych miejscach
O innych czasach

Innych światach
Dwoma obcymi
Językami polskimi
Obaj katolicy

A jeden drugiemu
Nie wierzy

Dwa miasta

Bohater wierszy niejednokrotnie zauważa, że niewolnicza praca nie uszlachetnia, nie nadaje jakiegokolwiek poczucia sensu w życiu. Szczególnie jeżeli pozostaje bezlitosną walką o byt w jak najbardziej zoologicznej postaci. Załamany emigrant wytrzymuje tylko do momentu, w którym zdecydowanie uznaje swe życie za absurd absurdów, lawinę nieszczęść niesprawiedliwie mu ofiarowanych.

Nic więc dziwnego, że w trudnych chwilach atakuje choroba powrotu. Męczy nostalgia. Doskwiera bezsilność. Wtedy podmiot liryczny pakuje bagaże i leci do... Krakowa. W tym mieście poeta przyszedł na świat. Tam się wychował i skończył studia, założył rodzinę. Nad Wisłą doświadczył perfidii totalitarnego systemu, esbeckich prześladowań. Stamtąd, przez Francję, udał się do Ameryki. Mimo wszystko duchowo przebywał w ukochanym mieście. W Birmingham mieszkał wyłącznie cieleśnie. "Tak naprawdę nigdy nie opuściłem Krakowa/ Tylko na chwilę wstałem od stolika" (Kwarantanna).

Wiersz Urodzony z przegrania doskonale oddaje dylemat wewnętrznego rozdarcia emigranta.

Kiedy mówię
Szczerość to moja ojczyzna
Zaraz szybko pytają
Nie za dużo tych ojczyzn?

Polska Francja Europa
Stany Zjednoczone
Alabama język polski
wszystko porzucone

Jak zabawki
W sypialni dziecka
Które między nimi
Siedzi i kiwa się

Pogrążone w modlitwie
Pod ścianą płaczu.

Pisząc o rodzinnym mieście, poeta nigdy nie zapomina o Polsce, gdzie skorumpowani politycy, wspierani przez świat przestępczy, żyją ponad stan, a większość szarych obywateli ledwo wiąże koniec z końcem. Z jednej strony, panuje moda na lekkość i zabawność. Z drugiej, pustkę duchową opakowuje się w śmiertelną powagę. Bogiem jest pieniądz i ogłupiająca rozrywka.

Podmiot wierszy ogromnie boleje nad losem III Rzeczypospolitej. Szczególnie współczuje humanistom, artystom oraz wszystkim obywatelom żyjącym z uczciwej pracy, jeśli nie zostali już bezrobotnymi. Rozpacza nad sytuacją pokoleń urodzonych po drugiej wojnie światowej. Za starych, żeby zaczynać od nowa. Zbyt młodych na zbieranie emerytalnych plonów.

Jedyne szklane domy to
Filie zachodnich banków
W których polska bieda
Odbija się jak słońce

Do diabła z taką wolnością

Przed rokiem Gizella odbył kolejną przeprowadzkę - do Krakowa. Na jak długo? Któż to wie? Zwłaszcza gdy ukochane miasto nie jest już "wyspą/ z dobrego snu nad ranem" (Za późno na powrót, za wcześnie na śmierć). Przecież "Łatwiej znosić obelgi/ Od obcych na wygnaniu/ Niż od swoich gościnność/ Z szyderstwem za plecami" (To nie są wykręty).

Wraz ze zmianą ustroju zmienili się ludzie. Nie tylko przyjaciele, ale przede wszystkim najbliższa rodzina. Wszystkich dzielą życiowe wybory, interpretacja historii, przekonania polityczne, rozczarowanie polskim kapitalizmem. Do tego dochodzą: zazdrość, zawiść i arogancja ziomków.

Poeta ma świadomość upadku rodzimej kultury. Trzeciorzędna literatura zaśmieca umysły czytelników. Towarzyszy jej bełkot reklam i mediów. W podobnej sytuacji znajduje się teatr i cała sztuka. Do lamusa odchodzi inteligencja:

Wyostrzyłem się na teatr
Filmy literaturę
A tu: powiedz czy wolisz
Jeździć automatycznym
Czy z ręczną przekładnią?

Dużo masz akcji na giełdzie?
Ile wygrałeś w kasynie?
Kiedy ja spytam
Zapada milczenie

Licytacja

Autor Kraju utraconego ma znakomity słuch poetycki. Z łatwością wyłapuje wszelkie niuanse w języku potocznym, które potem skwapliwie wykorzystuje w utworach. Nasyca wiersze dużą dawką pesymizmu, ale ów brak optymistycznej nuty pozwala mu nieustannie kształtować cnotę cierpliwości. Dodaje zapału i energii na wypełnienie najtrudniejszych życiowych misji.

Patronami jego liryki są Zbigniew Herbert, Miron Białoszewski i tradycja romantyczna. Widać wyraźne wpływy myśli filozoficznej Mariana Zdziechowskiego. Nie brakuje odwołań do Junga i Freuda.

Jerzy Gizella zdecydowanie stroni od stadnych opinii i krótkotrwałych mód. Broniąc własnych przekonań, pozostaje otwarty na dialog. Zachęca do refleksji.

 


komentarze, opinie, sugestie - kliknij tutaj aby wysłać e-mail