[an error occurred while processing this directive]
 
[an error occurred while processing this directive]

PRENUMERATA
"PRZEGLĄDU POLSKIEGO"
W WERSJI PDF:

 

 

Przegląd Polski 25 listopada 2005


HALINA FILIPOWICZ

Pojedynek Anny Schugt Terleckiej
z Mickiewiczem

Sierpień 1831 roku dobiegał końca. W Królestwie Polskim narastały zbiorowe nastroje rozgoryczenia, niepokoju i niepewności. Dwa tygodnie wcześniej wzburzony lud warszawski wyległ na ulice, by dokonać krwawych samosądów na prawdziwych lub rzekomych zdrajcach i szpiegach. Dotychczasowy rząd powstania listopadowego złożył dymisję. Na jego miejsce powstał rząd generała Jana Krukowieckiego. Dla jednych generał był uosobieniem wszelkiego zła, dla innych - silnym człowiekiem, który mógł uratować powstanie. W trzy tygodnie później armia rosyjska ruszy do szturmu na stolicę. Po pierwszym dniu bitwy, w nocy z 6 na 7 września, Krukowiecki rozpocznie pertraktacje kapitulacyjne, choć sprawa zdobycia Warszawy przez Rosjan nie była wcale przesądzona.

Naelektryzowana atmosfera nie ominęła Rzeczypospolitej Krakowskiej. Oliwy do ognia dolał Goniec Krakowski. W numerze z 30 sierpnia zamieścił na prawach pierwodruku wiersz, który uchodzi - jak napisze po latach Dorota Siwicka - "za jeden z najbardziej przerażających w poezji polskiej": Do matki Polki Adama Mickiewicza. Z pewnością wiersz ten nie jest narkotykiem egzaltacji patriotycznej ani utworem, który na pamięć zbiorową działa kojąco. Zofia Stefanowska, wybitna badaczka polskiego romantyzmu, zestawi gorzki tragizm Do matki Polki

Zwyciężonemu za pomnik grobowy
Zostaną suche drewna szubienicy,
Za całą sławę krótki płacz kobiecy
I długie nocne rodaków rozmowy.

- z tragiczną wizją w Pieśni (1942) Tadeusza Borowskiego:

Zostanie po nas złom żelazny
I głuchy, drwiący płacz pokoleń.

Z czasem wiersz Mickiewicza wszedł do tradycji i podręczników szkolnych. Spetryfikował się w stereotypie cierpiącej niewinnie Matki Polki, zawsze gotowej do poświęceń i wyrzeczeń. Zredukowany został do banalnych formułek, które rzekomo kodyfikowały cierpiętnicze wzory postępowania dla Polek oraz zakres ich ról i obowiązków. Martyrologiczny upiór przystrojony w kostium Matki Polki to widok niezbyt zachęcający. Nic więc dziwnego, że wiersz Mickiewicza nie budzi dzisiaj szczególnego zainteresowania. Stereotyp skutecznie zablokował naszą ciekawość. Sprawa jest przecież znana, rozpoznana, uklasyczniona. Nie bardzo nawet wypada się przyznawać, że czytujemy Matkę Polkę.

Cóż pozostaje? Na początek - przypomnienie, że już za życia Mickiewicza wiersz ten budził wątpliwości. Owszem, poeta każe Polkom mężnie znosić śmierć synów, którzy oddali życie dla ojczyzny. Nie ukrywa jednak, że synowie wezwani zostali "do boju bez chwały" i do "męczeństwa bez zmartwychpowstania". Zastanawiano się więc, czy wiersz jest wezwaniem do walki, czy raczej wyrazem rozpaczy, zwątpienia i rezygnacji. Czy daje nadzieję, czy ją odbiera? Czy zatem sprzyja Polakom, czy - jak pisano w latach 30. XIX w. - Moskalom? Wątpliwości budziła też postać Matki Polki. Czy jest ona "jakby Matką Boską, jakby Mater dolorosa pod krzyżem, na którym wisi jej Syn i swą śmiercią zbawia ludzkość" - jak pisał w 1870 roku Wojciech Cybulski? A może w Mickiewiczowskiej kapłance polskiej religii patriotyzmu trzeba raczej upatrywać wampira, który szczepi w chłopcu niegodną chrześcijanina zemstę na wrogu? To tylko wstępny, szkicowy zarys niepokojów etycznych i trudności interpretacyjnych, na jakie natrafiamy, pytając o sens i wartość wiersza.

Warto więc sięgnąć ponownie do zasobów archiwalnych. Nie należy chyba oczekiwać odkrycia nowych i ważnych źródeł, ale wydaje się oczywiste, że ze źródeł, którymi dysponujemy, można jeszcze coś nowego wydobyć. Do tego wszakże potrzebne okazać się może nowe spojrzenie (np. przez pryzmat kategorii gender), jak też sformułowanie nowych pytań badawczych. Wydaje się równie oczywiste, że potrzebne będą ujęcia porównawcze, i to nie ograniczające się tylko do dzieł autorów, których pozycja jest ugruntowana i uznana. To właśnie mniej znani pisarze tworzyli wspólnie z luminarzami kulturę literacką i kształtowali naszą świadomość zbiorową. Okazja do przypomnienia tej oczywistej, wydawałoby się prawdy, jest poetycka replika Anny Schugt Terleckiej na wiersz Mickiewicza o Matce Polce.

Twórczość Terleckiej (1810-1835), utalentowanej poetki, znakomitej recytatorki Byrona i Szekspira, błyskotliwej pionierki romantyzmu w Rzeczypospolitej Krakowskiej, nie należy dziś do oficjalnej sfery literatury polskiej. Sprawiedliwość krytyczna nakazuje więc w tym miejscu zauważyć, że współcześni cenili pióro Terleckiej, a jej wiersz Żegnaj, miasto, Kraków stary śpiewali krakowianie wyruszający do powstania listopadowego.

Replika na Matkę Polkę Mickiewicza, zatytułowana O matko Polko, powstała prawdopodobnie jesienią lub zimą 1831 roku. Co prawda Zenon Jagoda, który przed laty wydobył pełny tekst wiersza Terleckiej z rękopisów, twierdzi, że poetka przeczytała utwór Mickiewicza dopiero w 1832 roku, w sprowadzonym potajemnie do kraju paryskim Pamiętniku Emigracji Polskiej (numer z 1 lipca 1832). Czyżby więc przeoczyła pierwodruk Matki Polki na łamach Gońca Krakowskiego w sierpniu 1831 roku? Trudno w to uwierzyć.

Domyślać się można, że dla Terleckiej wiersz Mickiewicza był kasandrycznym wieszczeniem, któremu trzeba się przeciwstawić nawet za cenę herezji wobec Wieszcza. Jej riposta jest rękawicą rzuconą pisarzowi-mężczyźnie przez pisarkę-kobietę:

O matko Polko, ja radzić przychodzę,
Co twoim synom będziesz opowiadać:
Ja smutne rady Adama osłodzę,
Chociaż on mądrze potrafi rozkładać.

[...]

Słuchać kobiety także nie zawadzi.

Już sama gotowość młodej poetki do podjęcia publicznej polemiki z narodowym autorytetem warta jest zauważenia. Zaś śmiały, zdecydowany ton polemiki, pozbawiony uniżoności wobec bóstwa polskiej poezji, jeszcze dzisiaj musi zdumiewać.

Rzuca się naturalnie natychmiast w oczy, że w wierszu Terleckiej nie ma mowy o rozpaczy, zwątpieniu i rezygnacji. Nie znaczy to jednak, że poetka przemilcza tragizm historii, by koloryzować rzeczywistość i krzepić serca. Nic z tych rzeczy. Tak jak u Mickiewicza słychać tu szczęk kajdan, lecz obok symboli klęski i niewoli pojawia się motyw Jeszcze Polska nie zginęła.... Wiersz zamyka sentencja:

Ojczyzna w sercach swych synów spoczęła,
Pokąd ci żyją, jeszcze nie zginęła.

Inaczej mówiąc: nam może się nie udać, ale po nas przyjdą następni, a po nich inni i jeszcze inni. Walka o wolność, nawet zakończona klęską, jest świadectwem uporczywego trwania sensu. I dopóki walka toczy się dalej, dopóty Polska żyje, choć żyje w ukryciu - w naszych sercach.

Na tym nie kończą się różnice. U Mickiewicza "przodków dzieje" przekazuje chłopcu starzec. Misterium męskiej inicjacji patriotycznej jest dla matki niedostępne. Jej rola jest bierna: ma się modlić i słuchać instrukcji narratora wiersza. U Terleckiej - zupełnie inaczej. Podczas gdy u Mickiewicza mężczyzna-narrator poucza Matkę Polkę, u Terleckiej kobieta-narratorka zwraca się do Matki Polki z przyjacielską radę. O mężczyznach-mentorach nie ma tu nawet mowy. To Matka Polka będzie uczyć syna - nie tylko historii ojczystej i patriotyzmu, ale także wspinania się na drzewa i spania na mokrej trawie. To ona prowadzić będzie chłopca w lasy i na szczyty gór, by hartować jego ciało i psychikę. To ona wreszcie pokazywać mu będzie - jej własnym, twardym przykładem - prawdziwe życie.

Ale i to jeszcze nie wszystko. Narratorka nie traktuje swej rozmówczyni jako posłuszne narzędzie wyższych celów. Przeciwnie, przekracza ramy wyznaczone kobietom, zachęcając Matkę Polkę do sięgnięcia po rolę organizatorki i przywódczyni wspólnoty patriotycznej. Trzeba zapytać: skąd ten ogromny kredyt zaufania, jakim narratorka darzy Matkę Polkę? Czy ufundowany jest na kobiecej solidarności? Bynajmniej. "Szczęśliw, kto w rozum, lecz i w czucie wierzy" - jakby mimochodem zauważa narratorka. Z jednej strony jest to wyrzut pod adresem autora Romantyczności, że nie zaufał sile uczucia - w tym przypadku miłości patriotycznej. Z drugiej strony jest to opis, by tak rzec, kwalifikacji, jakie spełnia Matka Polka, by awansować do rangi przywódcy: rozum i uczucie.

Pora sformułować wnioski. Otóż obserwujemy w wierszu Terleckiej wyzwalanie się Matki Polki spod patriarchalnej dominacji i przekraczanie tradycyjnie ustalonych, "męskich" i "kobiecych" wzorów postępowania. ledzimy zarazem kształtowanie się nowej tożsamości kobiecej, która odbiega od stereotypu "kobiecych przymiotów", "kobiecej natury" i "esencji kobiecości".

Wiersz swój wysłała Terlecka do Pamiętnika Emigracji Polskiej w Paryżu. Zachował się brulion listu, w którym poetka prosi redakcję: "[To,] co do Matki Polki młoda dziewica Polka napisała, raczcie w swej broszurze umieścić, a pozdrowienia braterskie [...] przyjąć". Ani listu, ani wiersza redakcja nie zamieściła. I choć utwór Terleckiej pozostał w rękopisie, to krążył po Polsce w licznych odpisach. Pytanie, jakie w tym miejscu się nasuwa, brzmi oczywiście następująco: jaka była reakcja współczesnych na poetycki pojedynek młodej kobiety z wielkim poetą? wiadectwa z epoki rejestrują zjawisko, które nie ma w historii nowożytnej kultury polskiej zbyt częstej analogii: oto zuchwała polemika Terleckiej z Wieszczem nie stawiała krakowskiej poetki w niekorzystnym świetle. Mało tego. Jej wiersz cieszył się u współczesnych większym uznaniem niż utwór Mickiewicza. Ta odmienność recepcji wiele mówi o życiu literackim i obyczajowości tamtych czasów: kult Adama nie blokował sporów z Mickiewiczem.

Przez 140 lat wiersz Terleckiej pozostawał samotnym rękopisem w poszukiwaniu badacza. Nic więc dziwnego, że wśród utworów podejmujących dyskusje z Matką Polką Mickiewicza historycy literatury wymieniają polemiczny sonet Hieronima Kajsiewicza Do ojca Polaka (1833), natomiast wiersz krakowskiej poetki znalazł się poza obszarem ich uwagi. Z zapomnienia wydobył go w 1971 roku Zenon Jagoda. Mimo to w oficjalnej mickiewiczologii na próżno wciąż szukać informacji o ripoście Terleckiej.

Z pewnością Terleckiej należy się osobna monografia, nie zaś niewielki szkic na rocznicę Mickiewiczowską. Niech jednak rocznica ta będzie okazją, by zrewidować przekonanie, że jej wiersz o Matce Polce proponuje - jak pisał Jagoda - staroświecki typ patriotyzmu. Czytany dzisiaj utwór Terleckiej przekonuje, że sięga on do najtrudniej dostępnych złoży polskiej refleksji romantycznej - do problematyki gender, która wciąż ginie w cieniu historiozoficznych nurtów polskiego romantyzmu.


komentarze, opinie, sugestie - kliknij tutaj aby wysłać e-mail