[an error occurred while processing this directive]
 
[an error occurred while processing this directive]

PRENUMERATA
"PRZEGLĄDU POLSKIEGO"
W WERSJI PDF:

 

 

Przegląd Polski 25 listopada 2005


Marek Kusiba

Żabką przez Atlantyk

Ulice
krokodyli

"Jak ja się cieszę, że wyjechałem z tego kraju" - pisze Marek z UK (czytaj: United Kingdom). "Ja też się cieszę, że wyjechałeś" - odpowiada mu "moherowy beret" z IV RP (czytaj: Raj Powszechny). Najciekawsze Polaków rozmowy toczą się od lat na Forum Onetu (nie mylić z Forum Romanum). Są o niebo ciekawsze od wymiany poglądów na ulicy Wiejskiej w Warszawie czy Półwiejskiej w Poznaniu, bo przekraczają nie tylko kordony policji, ale i granice państw. Poza tym nie są nudne. "Żądam przeniesienia stolicy do Torunia, wyjdzie taniej, a jaśnie ojca powołać na tron królewski" - pisze "Proboszcz z B.". Do wypowiedzi sprowokowała go dyskusja nad rządową propozycją naprawy dróg ze stolicy do Torunia, gdzie ostatnio tłumnie pielgrzymują rządowe limuzyny z premierem i ministrami bić pokłony księdzu dyrektorowi.

Wkład o. Rydzyka w rozwój drogownictwa w Polsce zostanie mu na pewno policzony na Sądzie Ostatecznym. Wcześniej czeka go zapewne sąd doczesny, bo jak znam Lecha W., nawet księdzu nie odpuści i będzie się procesował z Radiem Maryja o "Bolka". Tym bardziej że w Polsce znów podnosi łeb fatalizm wrogości. Polityka braci Kaczyńskich jest wszak historyczna. Wraca więc do łask zasada trudnego sąsiedztwa z Rosją i Niemcami, a jedyna nadzieja w tym, że polityka polska nigdy nie była konsekwentna. Prezydent elekt opowiada w niemieckiej gazecie, że w Niemczech nigdy nie był, a jedyną książką niemieckiego autora, jaką przeczytał, była Czarodziejska góra Tomasza Manna. Red. Adam Krzemiński nawoływał ostatnio na sesji polsko-niemieckiej, by zmienić narodowy kod Polski, oparty na opresji, napaści i wrogości. Tymczasem rządząca Polską prawica zdaje się całkowicie odrzucać europejskie spojrzenie na historię. Polska ma niepowtarzalną szansę, gdyż Europa uwalnia nas od klątwy naszego losu. Ale na życzenie PiS-u stajemy się na powrót zakładnikami wzorców myślenia z pierwszej połowy XX wieku.

Roman Dmowski "umarł" w 1989 r., a dziś z martwych wstaje w procesie endeckiej rewizji polskiej polityki. Następuje powrót do retoryki potrząsania piszczelami ofiar. Rządzący popisują się megalomanią. Świat patrzy na Polskę jak na rozbrykane dziecko w stodółce, któremu dano do zabawy zapałki. Usłużni wasale PiS-owskiego dworu wykazują się inicjatywą, w nadziei wykazania się. W Poznaniu zabronili pokojowej demonstracji, bo przed rokiem zrobił tak prezydent Warszawy, a obecnie Polski. "Pisz o tym, co nowe, co zatyka dech w piersiach, co przeobraża prywiśliński kraj w Polskę" - sugeruje w liście przyjaciel. A więc piszę o tym, co zatyka mi dech.

Duma rozpiera mą pierś z powodu patriotycznej postawy oficerów policji, którzy odważnie pociągnęli głowami po bruku ulicy Półwiejskiej kilku półludzi, czyli gejów w opinii nadludzi, czyli gierojów z pociągu jadącego do Częstochowy. Czyżby na pielgrzymkę? Rozpiera mnie duma, gdy widzę triumf polskiej drogi do Europy - po trupie tolerancji. Jesteśmy sercem i duszą Europy. Dlatego zaciągniemy ją, choćby i mordą po bruku, ku szczęśliwości powszechnej.

Media od soboty zręcznie balansują na linie rozciągniętej pomiędzy dzwonnicą a mównicą. Aż strach otwierać odbiornik, bo odbiorą resztki nadziei. I zwalą, jak zwykle, na Niemców. Poznań to przecież niemieckie geny, pruska buta w podkutych butach. W historii świata 19 listopada to data rozpoczęcia pod Stalingradem kontrataku Armii Czerwonej. Jak widać, 19 listopada na obcych ruszyli też Polacy. Zrobili to w 63. rocznicę śmierci autora Ulicy Krokodyli, Brunona Schulza, zastrzelonego przez Niemca na ulicy w Drohobyczu.

Pesymiści twierdzą, że Poznań to początek końca demokracji, że rozpoczęło się zamykanie uchylonych drzwi do Europy. A swoją drogą ciekawe, co nam w Brukseli najpierw przymkną. Bo na pewno nie przymkną oka. Mieliśmy 16 lat na to, by zmądrzeć, ale jakoś nie wyszło. Niemcy też zgłupieli w 1933 r. Zmądrzał Marek Siwiec, co jeszcze nie tak dawno naigrywał się z Papieża, a teraz jest posłem do Parlamentu Europejskiego i nie może zrozumieć agresji policji. Na pewno zapomniał o poznańskiej obietnicy Cyrankiewicza z 1956 r.: "Każdy prowokator czy szaleniec, który odważy się podnieść rękę przeciw władzy ludowej, niech będzie pewny, że mu tę rękę władza ludowa odrąbie".

Piszę te słowa w Światowy Dzień Życzliwości lub Pozdrowienia. Wymyślił go oczywiście Amerykanin, Aleksander Graham Bell. Wynalazca telefonu zaproponował rządowi, by po podniesieniu słuchawki mówić hello. Od tradycyjnego "halo" zaczął też swój dzień życzliwości anonimowy rozmówca w Toruniu, informując policję o podłożeniu trzech bomb.

Ewakuowano cały uniwersytet oraz Urząd Marszałkowski. Trwały tam negocjacje PKP z samorządem. Niewykluczone, że chodziło o budowę szybkiej kolei, najlepiej podziemnej, pomiędzy ulicą Wiejską w Warszawie a Radiem Maryja. Ja bym też pomyślał o uruchomieniu stałej linii lotniczej o nazwie Ikar. Codzienne tłuczenie się polskimi drogami ministrów na konsultacje do Torunia może nie wyjść Polsce na zdrowie.

 

komentarze, opinie, sugestie - kliknij tu aby wysłać e-mail