KATARZYNA BUCZKOWSKA
MINIATURY
Niepodległość
Podczas wojny zabili jej matkę, ojca, siostrę i brata. Została sama, dziesięcioletnia, o dużych orzechowych oczach i niepewnych krokach. Chowała się w jamach, piwnicach, na strychach. Dużo widziała w obozach. Przez długie lata obcy ludzie zaplatali jej warkocze.
Patrzę na nią ze zdumieniem, bo zawsze radosna, po ziemi stąpa lekko, pociesza ludzi, uśmiechy rozsyła, jakby nic się jej nie przydarzyło.
W rozmowach o bólu, wyznania: kto ile przeżył, od kogo doznał, w jakich miejscach i okolicznościach; tu i tam ktoś pięściami wygraża. Cierpienia porównują i ważą. "Dlaczego nie narzekasz, nie oskarżasz i udajesz, jakbyś ból lekceważyła, przecież ty z nich wszystkich najwięcej przeżyłaś?" - szukam wyjaśnienia. "Dawno temu przyrzekłam sobie, że będę wolna od nienawiści, bo w trudnych chwilach najłatwiej jest się jej poddać. I tego całe życie kurczowo się trzymam" - odpowiada pogodnie, ja ze wzruszenia płaczę. "Przecież straciłaś wszystkich, a gdziekolwiek jesteś, tylko miłość rozdajesz". "Gdy widzę nienawiść, zabijam ją miłością, bo nie ma innego wyjścia".
2004
Porady
Ściskał pęki kredek w drobnych garściach. "Babciu, mam ogromny kłopot!". Stał przy stole niespokojnie. "W przedszkolu podoba mi się taka dziewczyna. Nic jej nie mówię, tylko patrzę na nią". Rozsypał kredki po całym stole. Dłońmi podparł głowę, jakby mu ciążyła. "Chciałbym jej coś narysować, zaśpiewać piosenkę. Chciałbym dać jej kwiaty, jak dziadek tobie. Chciałbym ją pocałować. Pokażę ci jak". Podszedł do niej, odgarnął włosy z jej policzka: "O tak!" - pocałował. Wpatrywał się w jej twarz przez moment, po czym wziął jej oba policzki między swoje dłonie. "Albo prosto w usta, jak dziadek ciebie. O tak!" - pocałował. Zaskoczenie skryła w uśmiech. "Jeśli mogę ci coś poradzić... - próbowała brzmieć rozsądnie - to to, żebyś nie przesładzał. Nie ma gdzie się śpieszyć. Zacznij właśnie od kredek. Wybierz odpowiednie kolory i narysuj jej coś od siebie. Pozwól dziewczynce nacieszyć się jednym i popatrz, jak na to odpowie". Wpatrywał się w jej twarz przez moment, po czym szybko zgarnął kredki ze stołu. Wyglądał na roztargnionego. "Ciekawy jestem, dlaczego nie poradzisz dziadkowi, żeby nie przesładzał. Ty już chyba, babciu, niedowidzisz, jak dziadek za tobą biega".
2006
Kartka na stole
Uważaj na siebie, proszę. Moje życie zależy od Ciebie.
2006
Oddam
Oddam w dobre ręce psa. Zadbany, pies-przylepa. (Moja druga połowa nie przepada za zwierzętami: "Albo pies, albo ja").
2006
|