Przegląd Polski 10 listopada 2006
- Natchniony profesjonalista. W 60. urodziny Stanisława Barańczaka - Piotr Śliwiński
- Jerzego Krzyżanowskiego romans rycersko-łotrzykowski - Halina Filipowicz
- Żabką przez Atlantyk- Marek Kusiba
Żabką przez Atlantyk
Ucięta głowa na tarczy
Niniejszy felieton sięgnie druku w dzień po osiągnięciu przez amerykańskie myśliwce F-16 betonu lotniska w poznańskich Krzesinach. Nie będą go bombardowały, a spokojnie wylądują, rozpoczynając kolejny etap "wasalnego uzależnienia Polski od Ameryki" - w terminologii Romana Giertycha. Po jego poniedziałkowej wypowiedzi na temat wypowiedzi na jego temat amerykańskiego wiceambasadora Kennetha Hillasa, który sugerował Leszkowi Jesieniowi z Kancelarii Premiera zrzucenie Giertycha na polityczny bruk niczym fortepianu Chopina za jego krytykę wojny w Iraku, napięcie w stosunkach polsko-amerykańskich rośnie tak szybko jak polskie zadłużenie spowodowane tym zakupem.
Piszę te słowa we wtorek, gdy prasa huczy także na temat propozycji polskiego prezydenta utworzenia stutysięcznej armii europejskiej - chyba tylko po to, by bronić Giertycha, niesłusznie przeciwnego euroarmii, przed amerykańską inwazją (dyplomatyczną). Kaczyńskiemu przyszła ta szczytna idea do głowy w czasie wizyty w Berlinie. Nie przypadkiem. Oto Amerykanie oficjalnie przekażą Polsce zalążek wielkiej armii, czyli blisko pięćdziesiąt myśliwców, w wymowne rocznice przypadające 9 listopada: rozpoczęcia burzenia muru berlińskiego, rozpoczęcia przez Saddama wojny przeciw Iranowi oraz w rocznicę nocy kryształowej w Niemczech. Moim skromnym zdaniem wyciek informacji z biura Jesienia do telewizji Mariusza Waltera ma związek z nadchodzącą porą zbiorów politycznych, czyli amerykańską sugestią umieszczenia na terenie Polski bazy tarczy antyrakietowej. Przeciek może tę szansę pogrzebać na zawsze, a Polska zamiast tarczą, będzie się musiała obejść kolejnymi utarczkami, nie tylko politycznymi.
Bojowe nastroje w stosunkach z Ameryką przyćmiły nieco bój ich ostatni, choć nie ostateczny, jaki rozegrał się na deskach Teatru Słowackiego. Kraków to nie żadna Chandra Unyńska, leżąca gdzieś w mordobijskim powiecie, Antoni Libera to nie Piotr Płaksin, którego nie chciała bufetowa Anna Burzyńska, bo nie umiał grać na klarnecie, a jej mąż to nawet nie Julian Tuwim, a porywczy krytyk i felietonista Tygodnika Powszechnego Michał Paweł Markowski. Pobił ci on pisarza Liberę na oczach mdlejącej małżonki i zawiedzionego zespołu teatru, zawiedzionego z powodu braku tak atrakcyjnej sceny w wyreżyserowanym przez Liberę dość nudnym przedstawieniu trzech jednoaktówek Samuela Becketta o wszystko mówiącym tytule Urodził się i to go zgubiło. Wybitny tłumacz genialnego Irlandczyka wystawił utwory o ludziach "postawionych w sytuacjach ostatecznych, wymagających precyzji i subtelności w inteligentnym wyrażaniu emocji" - jak napisała prasa. Słowo ciałem się stało.
Markowski, człowiek inteligentny, precyzyjnie i subtelnie wyrażający swe emocje oraz definiujący w felietonach istotę swego powołania ("gatunek pod nazwą felieton albo żywi się świeżą krwią, albo umiera, wyschnięty na wiór"; "gatunek zobowiązuje i jeśli nie przynosi czytelnikowi na tarczy jakiejś uciętej głowy, to znaczy, że jego autor powinien zająć się czymś innym, na przykład wyplataniem koszy z wikliny") - wyplata teraz bzdury na własną obronę. Zamiast uczciwie wyznać, że przyłożył Liberze na poparcie tez wyrażonych w felietonie "Rozmowa z Wielkim Pisarzem" - bo nie lubi narcyza literackiego - powołuje się na kodeks Boziewicza i godność małżonki, rzekomo przez Liberę obrażonej. Spoliczkował wszak autora Madame już po tym, jak madame Burzyńska, kierownik literacki teatru, na niwie wspólnoty pisarskiego losu pogodziła się z Wielkim Tłumaczem. Sama bowiem idzie w ślady twórcy Czekając na Godota - i pisze sztuki pod dyktando Libery, najwyraźniej zbierającego haki na jej męża. Wystarczy spojrzeć na tytuł Mężczyźni na skraju załamania nerwowego. Nie wiem, czy Burzyńska ma siebie na myśli w tytule Jeśli pragniesz kobiety, to ją porwij, ale zapewne coś sugeruje mężowi, podobnie jak w tytułach Surwiwal, Życie do natychmiastowego użytku, Krzyk. Jeśli nie jest to wołanie o miłość, to ja jestem Antoni Libera i należy mi się lanie po pysku. Natomiast tytuł Burzyńskiej Najwięcej samobójstw zdarza się w niedzielę byłby już dla mnie sygnałem alarmowym. Tymczasem po wykonaniu wyroku na Liberze Markowski dumnie opuścił miejsce zbrodni, pozostawiając omdlałą żonę na scenicznych deskach. Zachciało się jej dramatów, to je ma...
Mężczyzna na skraju załamania nerwowego popełnia błędy, nie będąc nawet profesorem ze stacji Chandra Krakowska, a głupawym politykiem z Koziej Wólki. Jeśli Roman Giertych straci znowu głowę, żądając debaty o ofiarach wojny w Iraku, to mogą mu ją w końcu uciąć. Wtedy ruszy Romkowi na odsiecz Wielki Korpus Europejski, złożony wyłącznie z polskich żołnierzy i pod wodzą polskiego podwójnego Napoleona epoki podwójnej moralności. Myśliwce F-16 przemierzą Atlantyk w odwrotną stronę i potulnie wylądują na amerykańskim lotnisku, a ich piloci poproszą o azyl polityczny - z powodu skrajnego załamania nerwowego...
