Przegląd Polski 7 września 2007
- 70 lat Muzeum Polskiego w Ameryce - Radosław Święs
- Herbert Hoover a Polska - Zbigniew L. Stańczyk
- Żabką przez Atlantyk - Marek Kusiba
Herbert Hoover a Polska
W historycznym centrum Warszawy, na Krakowskim Przedmieściu, w październikowy dzień 1922 r. odsłonięto pomnik, który miał przypominać pokoleniom wkład Herberta Hoovera w odrodzenie niepodległego państwa polskiego.
Dzisiaj pozostały po nim ledwie widoczne fundamenty. W dwudziestoleciu międzywojennym nazwisko Hoovera znało każde polskie dziecko. Nazywano go wręcz "zbawicielem Polski". Po roku 1945 trudno było znaleźć wzmiankę o istnieniu pomnika i skweru Hoovera.
Jego potomkowie wywodzili się ze Szwajcarii. Nazwisko rodowe zmieniono z Huber na brzmiące anglosasko Hoover. Herbert urodził się w 1874 r. w stanie Iowa, w rodzinie biednego wiejskiego kowala. Ubóstwo było przyczyną śmierci obojga rodziców. Sierotą zaopiekował się wuj, który sam stracił syna jedynaka. Od najmłodszych lat Herbert ciężko pracował na własne utrzymanie. Został przyjęty na założony przez rodzinę Stanfordów uniwersytet ze specjalnej puli przyznawanej sierotom. Po otrzymaniu dyplomu rozpoczął "karierę zawodową" pchając wózki wyrobnicze w kopalni. Pracował przez siedem dni w tygodniu, na dziesięciogodzinnej szychcie. Za zarobione pieniądze przeniósł się do San Francisco, gdzie przyjął skromną posadę urzędnika w kompanii górniczej. Wysyłano go za granicę w celu ratowania podupadłych przedsiębiorstw. Ponieważ wykazał się świetnymi zdolnościami menedżerskimi, przenoszono go z placówki na placówkę. Podczas pobytu w Chinach w 1900 r. dał się poznać jako świetny organizator pomocy humanitarnej dla ofiar powstania bokserów. Znaczny procent funduszy pochodził z jego własnej kieszeni.
Wybuch I wojny światowej zastał go w Londynie, gdzie wraz z grupą przyjaciół utworzył biuro pomocy dla Amerykanów opuszczających kontynent europejski. Ambasador USA w Wielkiej Brytanii zwrócił się do niego z prośbą o zorganizowanie dostaw żywności dla głodujących Europejczyków. Hoover, porzucając plany osobiste, oddał się całkowicie nowemu zadaniu.
Naczelną inspiracją działań humanitarnych była jego religia. Był kwakrem, a naczelną dewizą tej protestanckiej grupy wyznaniowej było sprzeciwianie się przemocy, zapobieganie wojnom i wspomaganie ich ofiar. Po przystąpieniu Ameryki do wojny Hoover odwołał się do swych rodaków o poczynienie oszczędności w gospodarstwach domowych dla zebrania żywności niezbędnej na ocalenie od śmierci głodowej milionów ludzi. Pozwoliło to trzykrotnie zwiększyć transatlantyckie transporty. Skala jego poczynań nie da się porównać z niczym, co widziała dotąd historia. Uruchomił największą pomoc humanitarną w dziejach ludzkości.
JEGO WIĘŹ Z POLSKĄ zaczęła się od długu. Dorabiając sobie jako student organizowaniem imprez artystycznych, zaprosił do występu na Stanford Ignacego Paderewskiego. Cena biletów dla tego wówczas najwyżej opłacanego na świecie artysty, jak i zmiana sali koncertowej sprawiły, że publiczność nie dopisała. Należne honorarium opiewało na kwotę, której zebranie zabrałoby Herbertowi całe lata. Paderewski z uśmiechem na twarzy nie tylko odmówił przyjęcia wynagrodzenia, ale prosił, by uzyskane pieniądze przekazano na cele dobroczynne.
W dwadzieścia parę lat później, już jako jeden z wyższych i bardziej wpływowych urzędników administracji amerykańskiej, Hoover skierował do prezydenta USA Wilsona i europejskich aliantów petycje o międzynarodowe poparcie Paderewskiego na stanowisko premiera Polski. Widział w tym nadzieję umocnienia odradzającej się w Polsce demokracji. Jego przyjaźń z Paderewskim i obecność w otoczeniu prezydenta USA zaowocowała w deklaracjach ze stycznia 1917 i 1918 roku. Jako pierwszy na świecie polityk, prezydent Wilson wskazał na potrzebę przywrócenia Polsce niepodległości i dostępu do morza.
W sześć dni po podpisaniu rozejmu, obarczony pakietem instrukcji, Hoover żeglował ponownie ku wybrzeżom Europy, by wcielać w życie nowe idee. Przed opuszczeniem Waszyngtonu złożył w Kongresie wniosek o przyznanie 100-milionowej zapomogi dla głodujących Europejczyków i podjął decyzję wysłania do Gdańska pierwszych statków z najbardziej niezbędnymi artykułami. Wysyłał je pod adresem "Polska", jakiego jeszcze nie było na mapach Europy. W telegramach do Wilsona nalegał, by jako pierwszy w świecie polityk uznał formujący się w Warszawie rząd.
W LUTYM 1919 ROKU ROZŁADOWANO W GDAŃSKU i dostarczono na południe Polski pierwsze 300 tysięcy ton towarów. Zużyto do tego celu 16 tysięcy wagonów towarowych i 550 barek rzecznych. Obecni już od miesięcy w Warszawie eksperci amerykańscy zajęli się organizacją sieci dystrybucji i formowaniem polskiego personelu pomocniczego, który z czasem osiągnął liczbę kilkudziesięciu tysięcy osób.
Hoover widział w żywności cenną strategicznie broń. W swych pamiętnikach pisał: "Polska stanie się wolna tylko wtedy, gdy będzie w stanie podźwignąć się z nędzy, w jaką ją wpędzili zaborcy i okupanci; kiedy będzie całkowicie uniezależniona od tych, co wydzielają jej życiodajne racje. Walka o przetrwanie nie może zakończyć się sukcesem, jak długo Polacy działają z pustym żołądkiem". Innym warunkiem pomocy było uwolnienie Polski od ciężaru długów i pożyczek. Obecność przedstawicieli amerykańskiej administracji pozwoliła na otwarcie kanału dopływu kredytów i przelewu gotówki tak ze Stanów Zjednoczonych, jak i z Europy.
Wraz z początkiem pokojowej konferencji w Paryżu w 1919 roku Hoover otrzymał tytuł doradcy prezydenta USA. Jego ekspertyzy, kontakty z uczestnikami i osobista reputacja przyczyniły się do określenia nowego oblicza środkowej Europy. Jak pisał wiele lat później Stanisław Mikołajczyk, Hoover w prywatnej rozmowie przyznał się, że "wybierał wprost z koszy na śmieci memoriały narodów walczących o wolność", wcześniej odrzucone przez Brytyjczyków i Francuzów.
POZA AKCJĄ ODŻYWIANIA Hoover wprowadził do Polski szereg komisji: do spraw finansów, transportu morskiego, rzecznego i kolejowego, górnictwa etc. Występując pod wspólną nazwą American Relief Administration (Amerykańska Administracja Pomocy, AAP), komisje zajmowały się wszelkimi aspektami ożywienia polskiej gospodarki, np. jedna z nich, Międzyaliancka Komisja Węglowa, była dowodzona przez pułkownika Armii USA Ansona Congera Goodyeara. Wysyłał on do Waszyngtonu i rządów państw zachodnich raport za raportem, domagając się przyspieszenia decyzji włączenia Śląska do Polski. Współpracujące z nim pozostałe komisje wyegzekwowały wcześniej od Niemców transfer do Polski kilkuset lokomotyw i paru tysięcy wagonów towarowych. W przemówieniu do członków University Club w Nowym Jorku w 1921 roku tak opisał swą misję: "Częstokroć pojawia się pytanie: czy Polska przetrwa? Niemcy, Austriacy i Czesi są zgodni w opinii, że nie. Nasza odpowiedź, Amerykanów obecnych na miejscu, jest jedna, że tak". Goodyear był zaniepokojony nędznymi pensjami śląskich górników. Obawiał się, że staną się podatni na propagandę niemiecką. Zorganizował dla nich stołówki i rozprowadził tysiące ton odzieży. W czasie trwania powstań śląskich, mimo iż miał zachować bezstronność, opowiadał się na forum międzynarodowym za interesami Polski.
Podobne jak górników było położenie łódzkich tkaczy. Na skutek wywiezienia większości maszyn przez okupantów, upadku tradycyjnych rynków zbytu i załamania się systemu bankowego miasto opanowało całkowite bezrobocie. Dla ratowania sytuacji Hoover zdecydował się wysłać 25 tysięcy bel bawełny. Pozwoliło to natychmiast powrócić do warsztatów 250 tysiącom pracowników. Bawełna płynęła na statkach przez ocean z USA do Łodzi jeszcze przed znalezieniem kredytów na jej opłacenie.
DOPŁYW LEKARSTW, ŻYWNOŚCI i materiałów produkcyjnych uczynił Hoovera najpopularniejszym politykiem zagranicznym w Polsce. Gloryfikowano go w prasie. Gdy 12 sierpnia 1919 roku pojawił się na dworcu w Warszawie, witano go z honorami należnymi głowie państwa. Przybyli Jan Ignacy Paderewski i Józef Piłsudski, a pełne entuzjazmu orkiestry wojskowe prześcigały się w popisach, uniemożliwiając dopełnienie protokołu. W dzień później poinformowano gościa o planach wizyty tysięcy dzieci z prowincji, które miały przybyć z najodleglejszych zakątków kraju, by wyrazić wdzięczność swemu dobroczyńcy. Były one pierwszymi i najważniejszymi odbiorcami żywności. Z czasem okazało się, że przyjeżdża nie kilka, a dziesiątki tysięcy małych przybyszów, którym rząd zagwarantował bezpłatne bilety. Imprezę przeniesiono z placu przed ambasadą amerykańską na Pole Mokotowskie. Warszawa była świadkiem najprzedziwniejszej w swoich dziejach parady. Przed trybuną przemaszerowało ponad 30 tysięcy maluchów. Każde z nich z blaszanym kubkiem i menażką, w których podano im wcześniej obiad. Jeden z jej obserwatorów tak opisał to wydarzenie: "Dzieci szły i szły w radosnych, niekończących się szeregach. Przechodziły przed człowiekiem, który ocalił je od głodu. Wszystko przebiegało w porządku, jakiego można oczekiwać od szczęśliwych, pogodnych dzieci, aż do momentu, gdy na murawę ni stąd ni zowąd wyskoczył królik. Załamując szyki pięć tysięcy z nich, śmiejąc się i pokrzykując, nie zważając na okoliczności, pobiegło go schwytać. Gdy już im się to udało, triumfalnie podarowały go swemu gościowi. Ten wielki, mocny mężczyzna zachował się tak, jakby zareagował każdy inny człowiek. Płakał".
Podobne przyjęcie zgotowano Hooverowi w Krakowie i Lwowie. W tym ostatnim udał się na parę dni na linię frontu polsko-ukraińskiego. Nie interesował się aspektami politycznymi wojny, ale jej stroną humanitarną.
Smutną ilustracją pogarszającego się stanu zdrowia ludności był tyfus szalejący szczególnie na wschodnich terenach Rzeczpospolitej. W podjętej w połowie 1919 roku akcji jego zwalczania zatrudniono ponad pół tysiąca amerykańskich specjalistów. Sprowadzono sprzęt składający się m.in. z 5 tysięcy przewoźnych łaźni, tysiąca parowych stacji dezynfekcyjnych i 800 ciężarówek. Wśród zmarłych na tyfus wysoki procent stanowił personel przewidzianej na parę miesięcy, a przedłużonej do dwóch lat akcji.
Dokończenie za tydzień
Wykorzystane źródła:
H. H. Fisher, America and the New Poland, New
York 1928 r.
J. Lerski, Herbert Hoover and Poland, Stanford, 1977 r.
A.C. Goodyear, Collection of Papers, Hoover Institution Archives
W Domu Weterana Polskiego w Nowym Jorku (119 E. 15 Street, Manhattan) do 20 września czynna jest wystawa "The Spirit of Compassion. Herbert Hoover in Poland" (poniedziałki - czwartki, godz. 11 rano - 4 ppł.).
