Przegląd Polski
26 września 2008

SZTUKIPLASYCZNE

Nowojorska kronika

CZESLAWKARKOWSKI

Aleksandra Nowak - Dance With the Wind

Z poczuciem wielkiej bezsilności oglądałem wystawę "Landscapes Clear and Radiant" w Metropolitan Museum of Art.

Prezentuje ona sztukę chińskiego mistrza Wang Hui (1632-1717) oraz artystów jego epoki. Wystawione dzieła są przepiękne, ale towarzyszące uczucie, że ich nie rozumiemy i w istocie w naszej kulturze nie jesteśmy w stanie docenić w pełni ich klasy, niweczyło radość z obcowania ze sztuką wielką i niezwykłą.

W pierwszej kolejności musimy zawierzyć specjalistom powiadającym nam, że Wang Hui był wielkim mistrzem. Nawet pobieżna znajomość dawnej chińskiej sztuki nie pozwala przeciętnemu miłośnikowi malarstwa odróżnić dzieł wielkich od - powiedzmy sobie - przeciętnych. Na większości mamy podobne krajobrazy, podobny spokój natury przedstawionej, podobne góry, w których metaforycznego, a nie tylko literalnego sensu natychmiast domyślamy się: owe dróżki prowadzące na szczyty to nie tylko rzeczywiste ścieżki, ale jednocześnie droga duchowa ku szczytom doskonałości.

Chińska sztuka ma charakter graficzny, z podkreśloną rolą linii, konturu i wyraźnie oddzielonych od siebie wyglądów rzeczy. Nie używa tego, co stało się osiągnięciem zachodniego malarstwa od włoskiego renesansu, a w powszechnym zastosowaniu od sztuki holenderskiej XVII w. (czyli mniej więcej epoki chińskiego mistrza) - światłocienia, plam barwnych, zacierania konturów rzeczy, przenikania i wzajemnego oświetlania się przedstawianych obiektów.

Mistrzostwo w sztuce chińskiej wyraża się w doskonałości naśladownictwa - ale nie natury, jak w malarstwie europejskim, a starych mistrzów. Kopiowanie dawnych twórców, cenionych klasyków było w cenie i Wang Hui wyrobił sobie pozycję w świecie artystycznym ówczesnych Chin. To więc, co w wśród malarzy Zachodu uchodziło za wtórne, nieoryginalne i epigońskie, albo zgoła nawet plagiatorskie, w oczach koneserów sztuki w Chinach miało właśnie najwyższą wartość - należało malować dokładnie tak, jak dawni mistrzowie. Własna inwencja, oryginalność, innowacyjność były surowo dyskwalifikowane.

Oczywiście, każdy wielki artysta tamtego świata w owym wysiłku malowania podług dawnych wzorów nadawał własne, indywidualne piętno wykonanym dziełom. Ale trzeba wybitnie szkolonego oka i wielkiego znawstwa kultury chińskiej, aby dostrzec niuanse, te subtelne różnice, które odróżniają wielkiego twórcę od po prostu zręcznego imitatora. Oglądając tę przepiękną wystawę musimy po prostu zdać się na oceny znawców i zawiesić własny sąd.

Inaczej też dzieła malarskie oglądano. Na Zachodzie z uznaniem i szacunkiem dla oryginału; w Chinach - "recenzenci" wpisywali swe opinie na marginesach obrazu, uzupełniali je o zwięzły własny komentarz, często w postaci krótkiego wiersza albo trafnej sentencji. Im obraz obrastał w więcej takich uwag, tym stawał się pełniejszym dziełem sztuki, tym był cenniejszy; dla nas, ludzi Zachodu, obraz taki oznaczałby zbędny dodatek albo zgoła zniszczenie oryginalnego malunku. Artysta chiński stoi jakby w jednym szeregu z pokoleniami komentatorów, koneserów i znawców; na Zachodzie zostaje wyniesiony ponad innych ludzi, jego produkt oglądany z dystansem i z założenia - z pewna pokorą wobec mistrza i jego skończonego dzieła.

Tych różnic jest zapewne więcej. Piszę jednak jako laik dla zainteresowanych odwiedzeniem tej wystawy (do czego gorąco zachęcam), którzy w większości także staną wobec sztuki Wang Hui i twórców tego okresu bezradni. Będą przykładać zachodnie kryteria do tej absolutnie odmiennej sztuki, świadomi zarazem, iż nie mogą one stanowić klucza do tajemnicy malarstwa Dalekiego Wschodu.

Najbardziej charakterystyczna cecha sztuki Wang Hui (i innych malarzy dawnych Chin) to malarstwo natury. Na dobrą sprawę nie ma w tej sztuce innej tematyki. Ale przyroda jest przedstawiana odmiennie niż w malarstwie zachodnim. Jest wszechogarniająca, dominująca nad dziełem człowieka czy w ogóle ludźmi, umieszczanymi gdzieś w tych pejzażach jako małe, nieważne albo trudno nawet zauważalne elementy całych kompozycji. Przyjrzawszy się bliżej tym dziełom, widać, iż w istocie idzie o przedstawienie równowagi, harmonii człowieka z przyrodą, ludzi jako jednego tylko czynnika wielkości przyrody pojmowanej nie tylko jako krajobrazy i zwierzęta, ale wraz z powietrzem, pełnią świata, którego nie można sprowadzić tylko do zmysłowych, dostrzegalnych i dotykalnych czynników. Dlatego w tych kompozycjach jest tyle "pustej" przestrzeni, białych plam nietkniętych i pozostawionych przez malarza; w sztuce zachodniej byłoby to nie do pomyślenia.

***

Aleksandra Nowak jest mistrzynią nastroju, nostalgii, stonowanych emocji (choć jeden z jej ostatnio prezentowanych obrazów, Jealousy, zdaje się temu przeczyć), tajemnicy przenikającej ludzkie życie i jednocześnie zaczajonej gdzieś i nieoczekiwanie ujawniającej się w rzeczywistości.

Twórczość tej doskonałej artystki jest dobrze znana miłośnikom sztuki. Wystawiała swe obrazy w Galerii Kuriera Plus i w Fundacji Kulturalnej w Clark, z którym to ośrodkiem jest związana. A nade wszystko regularnie prezentuje nowe zestawy dzieł w renomowanej galerii CFM (112 Greene St.) na SoHo. Placówka ta reprezentuje polską malarkę, co praktycznie oznacza, iż artystka jest zobowiązana co półtora roku przedstawić kolejną serię obrazów, na które jest duży popyt.

I nic dziwnego. Prace Aleksandry Nowak reprezentują wszystko, co najlepsze w malarstwie - doskonały warsztat, znakomite operowanie kolorem, efektowne przedstawienia, nutkę tęsknoty za przeszłością (albowiem jej dzieła "dzieją się" nie w dzisiejszym świecie), a jednocześnie na tyle nieokreśloną, iż emocje i wzruszenia, jakie te obrazy wzbudzają, mają charakter uniwersalny.

Polski miłośnik sztuki może łatwo rozpoznać tradycję, do której artystka nawiązuje. Jest to Młoda Polska (np. Irysy, obraz odwołujący się do podobnych kompozycji Stanisława Wyspiańskiego, z jej naciskiem na zdobniczy charakter malarstwa jako sztuki), która ma mieć przede wszystkim charakter dekoracyjny, w sferze zaś estetycznej nawiązywać do symbolizmu - treści trudnych do konkretnego sprecyzowania, ale odczuwalnie bogatszych niż bezpośredni wizerunek na płótnie. Jej obraz Any Moment przedstawiający dziewczynę w białym ozdobnym stroju siedzącą w zielonym fotelu w oczekiwaniu na coś nieokreślonego, co ma wkrótce się zdarzyć, co być może zmieni jej życie, nada mu inny sens.

Podobnie Any Moment II, na którym oczekującym jest młody człowiek w białej koszuli.

Obrazy Aleksandry Nowak mają charakter anegdotyczny - opowiadają jakąś historię, ale pełną niedomówień i aluzji.Wspomniana Jealousy przedstawia chmurną dziewczynę w białym stroju, gniewną, kipiącą zazdrością, choć nie wiemy, z jakiego powodu ani też - na ile jest to emocja trwała, a nie przelotne uczucie.

We wszystkich przedstawieniach artystki panuje właśnie owa atmosfera swoistej ulotności, uchwycenia jednego momentu, chwilowego nastroju i szybko przemijającego zdarzenia. Najlepiej oddają tę specyfikę "taneczne" obrazy malarki, których na wystawie w CFM jest dość sporo: Dance with the Wind, Cabaret Dancer, Dancer, The Bow, jakby właśnie w tematyce tanecznej Aleksandra Nowak odnajdywała wartości, które chce przekazać - wdzięku, elegancji, zwiewności i delikatności.

Obrazy polskiej malarki utrzymane są przy tym w stosunkowo jednolitej, "zgaszonej" tonacji. Nawet jeśli przedstawia kompozycje roślinne i kwietne, jak w Nasturtium, to w kolorach przydymionych. Na większości dominuje barwa jasnego brązu, sugerująca kolor sepii, emanującej przeszłości jakby zaklętej na starych fotografiach. Wszystko to sprawia, że prace Aleksandry Nowak ogląda się z przyjemnością. Wystawę w CFM Gallery zwiedzać można do 12 października.

komentarze, opinie, sugestie - kliknij tutaj aby wysłać e-mail