Przegląd Polski
17 października 2008
- Słynna kobieta pracująca. 96-lecie Ireny Kwiatkowskiej - Jolanta Ciosek
- Nowy świadek w sprawie śmierci gen. Władysława Sikorskiego - Teofil Lachowicz
- Nowojorska kronika (muzyka) - Roman Markowicz
- Żabką przez Atlantyk - Marek Kusiba
Słynna kobieta pracująca
Scena tonąca w kwiatach, widownia wypełniona do ostatniego miejsca - tak w Krakowie fetowano 96. urodziny Ireny Kwiatkowskiej
Mistrzyni słowa i piosenki. Niezapomniana gwiazda Kabaretu Starszych Panów i kabaretu Dudek. Wielbiona przez widzów. Zawsze pogodna, życzliwa.
To specjalnie dla niej Konstanty Ildefons Gałczyński pisał teksty, ze słynną Sierotką na czele. Była uczennicą Stefana Jaracza i Aleksandra Zelwerowicza, który zwykł mawiać: "Jestem, jak twierdzą, znakomitym pedagogiem. Nic dziwnego, skoro miałem uczniów tej miary co Irena".
IRENA KWIATKOWSKA - wspaniała artystka, urocza pani, obchodziła niedawno, podczas festiwalu filmowego w Gdyni, 96. urodziny. Pokazano tam film Jacka Bławuta Jeszcze nie wieczór, w którym wystąpiła wraz m.in. z Danutą Szaflarską, Beatą Tyszkiewicz i Janem Nowickim. Zgromadzonym dziennikarzom i tłumom publiczności wyznała, iż najbardziej zadowolona jest z czystego sumienia, które pozwala jej patrzeć sobie i ludziom prosto w oczy, a w życiu zawsze najważniejsza była dla niej praca.
Hucznie powitano artystkę na planie serialu Niania, gdzie jako gwiazda specjalna wystąpiła w jednym z odcinków (emisja wiosną 2009 r.). Niestrudzona Kobieta Pracująca odwiedziła również Kraków - jako Hermenegilda Kociubińska w spektaklu Zielona Gęś przywiezionym przez Teatr Polski z Warszawy. Równie huczny był benefis Jubilatki, podczas którego pani Irena obchodziła po krakowsku swe urodziny. Ileż poczucia humoru, jakże błyskotliwe riposty były udziałem tej wielkiej aktorki.
Urodziła się w Warszawie. Ojciec - drukarz i zapalony bibliofil - gromadził w domu dziesiątki książek i zaraził córkę manią czytania. Cztery lata przed wybuchem II wojny światowej ukończyła studia na wydziale aktorskim Państwowego Instytutu Sztuki Teatralnej, zaś jej sceniczny debiut miał miejsce na deskach kabaretu Cyrulik Warszawski, którym kierował Fryderyk Jarosy. Do wybuchu wojny występowała na scenie Teatru Powszechnego w Warszawie, Nowego w Poznaniu, Polskiego w Katowicach. W czasie okupacji brała udział w konspiracyjnym życiu teatralnym współpracując m.in. z Leonem Schillerem. Na życie zarabiała pracując jako kelnerka i kosmetyczka, włączyła się również do pracy w służbie sanitarnej w Warszawie.
PRAWDZIWA PRZYGODA ARTYSTKI Z KABARETEM rozpoczęła się dopiero po wojnie. W latach 1946-48 występowała w krakowskim kabarecie Siedem Kotów, do czego namówił ją Marian Eile, ówczesny redaktor naczelny Przekroju. To właśnie z myślą o pani Irenie jako wykonawczyni Konstanty Ildefons Gałczyński napisał wiele wierszy, piosenek i tekstów satyrycznych, dla niej rozbudował rolę Hermenegildy Kociubińskiej i o niej powiedział: "Lepszej aktorki nie było i lepszej nie będzie".
Od 1948 r. Irena Kwiatkowska związała się na stałe ze stołecznymi scenami. Zagrała ponad sto ról teatralnych, a wśród nich m.in. Dulską w Moralności pani Dulskiej, Aurelię w Wariatce z Chaillot, Dorotę w Grubych rybach czy Eugenię w Tangu. W latach 60. Irena Kwiatkowska święciła triumfy w Kabarecie Starszych Panów Jeremiego Przybory i Jerzego Wasowskiego. Była też gwiazdą kabaretu Szpak, prowadzonego przez Zenona Wiktorczyka, i Dudek Edwarda Dziewońskiego. "Ona była od prapoczątków rewelacyjna. Taka się urodziła. A prywatnie? Jest osobą szalenie zwyczajną, kulturalną, nie opowiada głodnych kawałków, nie wymądrza się, nie wygłupia" - wspominał przed laty Edward Dziewoński. A Jeremi Przybora w liście otwartym pisał do niej: "Pisać i patrzeć na Ciebie, i słuchać, jak od pierwszej czytanej próby rozwija się powołana do życia przez Ciebie postać... Jak ta postać przekracza ramy zakreślone tekstem i żyje poza nim własnym życiem, zaskakując autora jego pełnią, mnóstwem wypełniających je, precyzyjnie przemyślanych drobiazgów...".
PANI IRENA MIAŁA SZCZĘŚCIE ZDOBYWAĆ SZLIFY ARTYSTYCZNE pod okiem takich mistrzów, jak Adolf Dymsza, Kazimierz Krukowski czy Edward Dziewoński. Przez wiele lat, obok Ludwika Sempolińskiego, Adolfa Dymszy i Hanki Bielickiej, była najbardziej wyczekiwaną i oklaskiwaną przez warszawską publiczność gwiazdą.
W latach 70. wróciła do repertuaru dramatycznego. Zagrała m.in. Szambelanową w Panu Jowialskim Fredry i zebrała znakomite recenzje. Jedną z najpiękniejszych ról aktorki była Aurelia w Wariatce z Chaillot, zaś po jej Julii w Domu kobiet napisano: "Śmieszy nas, ale u spodu tej śmieszności kryje się coś tragicznego". Bo Irena Kwiatkowska, choć kojarzona niemal wyłącznie z rolami komediowymi i charakterystycznymi, potrafi też być wzruszająca i dramatyczna. "O Irce muszę powiedzieć przede wszystkim jedno: to wielka dama - wyznał mi Jan Kobuszewski. - Spotkaliśmy się po raz pierwszy... ho, ho, nawet nie pamiętam kiedy. Natomiast pamiętam, że jako szczeniak, a były to lata 1949-50, oglądałem Irenę podczas koncertu dla dzieci, który odbywał się w salach redutowych Teatru Narodowego. Byłem zachwycony. Później, też jako kilkunastoletni szczawik, pamiętam Irkę z występów estradowych i z Teatru Syrena. No a potem, już jako aktor, miałem szczęście i zaszczyt spotkać się z Ireną w Kabarecie Starszych Panów i w Dudku. Graliśmy też w wielu telewizyjnych spektaklach, braliśmy udział w wielu programach. Irenie dużo zawdzięczam, a przede wszystkim profesjonalne podejście do zawodu i szacunek wobec publiczności. Niezwykle wymagająca wobec siebie i innych. A poza tym życzliwa, ciepła, niezamykająca się jedynie we własnych pomysłach.
Lubi radzić się nawet młodych, co dziś rzadkie. Ma ogromne poczucie humoru, także na własny temat. Kiedyś, podczas spektaklu ´zgotowałemª ją jakimś przejęzyczeniem. Wybuchnęła na scenie śmiechem, ale pięknie potrafiła to ´ograćª. I nie ochrzaniła mnie. Irenko, serdecznie pozdrawia Cię Twój wierny uczeń - Janek Kobuszewski".
KARIERA IRENY KWIATKOWSKIEJ NIE OGRANICZA SIĘ WYŁĄCZNIE DO RÓL TEATRALNYCH CZY KABARETOWYCH. Jako Kobieta Pracująca, która "żadnej pracy się nie boi", wystąpiła także w ponad dwudziestu filmach. Zadebiutowała w 1945 r. w obrazie 2x2 = 4. Była też matką Sabiny w Żołnierzu królowej Madagaskaru. A któż nie pamięta Wojny domowej Jerzego Gruzy, w której wraz z Kazimierzem Rudzkim stworzyli niezapomnianą parę rodziców Pawła? A któż zapomniałby słynną scenę "Nogi, nogi, nogi roztańczone" z filmu Hallo, Szpicbródka, kiedy to zachwycała nie tylko nogami, ale i roztańczeniem i rozśpiewaniem. "Gdyby nie Przybora i Wasowski, to w ogóle bym nie śpiewała. Uważałam swoje możliwości wokalne za ograniczone. Dopiero Starsi Panowie ośmielili mnie. Słuchając ich tekstów i muzyki byłam oczarowana" - wspomina aktorka.
To rzadkość, by artysta był kochany zarówno przez starsze pokolenia, jak i przez ludzi młodych. Niewątpliwie tak jest w przypadku pani Ireny. Zachwycał się nią Gałczyński, zachwycają się i młodzi internauci - "jest super, chciałbym mieć taką babcię". A Krystyna Janda chyba najtrafniej podsumowała dokonania Ireny Kwiatkowskiej: "Wszystkie jej role, wszystkie uśmiechy, sposób mówienia zlane w jedno - w nią - są dziś naszą wspólną własnością, naszym wspólnym dobrem narodowym".
ARTYSTKA NIGDY NIE LUBIŁA UDZIELAĆ WYWIADÓW. Uważa, że o niej ma mówić to, co robi. Ponadto wyznaje: "Jest takie powiedzenie: rolnik musi patrzeć przed siebie, a nie za siebie. To się odnosi do każdego zawodu".
Pani Irena uwielbia muzykę, szczególnie klasyczną. Nie uciekając przed technicznymi nowinkami kupiła odtwarzacz płyt kompaktowych, dzięki czemu może słuchać m.in. utworów ulubionego Chopina.
Irena Kwiatkowska dzieliła się swoim talentem i umiejętnościami nie tylko z publicznością, ale i ze studentami. Przez wiele lat uczyła w szkole teatralnej twierdząc, że tym darem, który dostała od Pana Boga, trzeba dzielić się z innymi. "Oddawałam, co wzięłam. Darmo dostaliście, darmo dajecie". W jednym z wywiadów sprzed wielu lat wspominała: "Miałam zdjęcia chyba do Czterdziestolatka. Ale nie opuszczałam lekcji. Pamiętam, że kiedyś, po jakiejś mało udanej próbie, powiedziałam do studentów: ´Widzicie, ja się staram, mam zajęcia w Łodzi, ale do was przyjeżdżam. Kiedy lekceważycie moje prośby, jest mi przykroª. Wtedy jeden ze studentów odrzekł: ´Pani dobrze mówić, bo pani zarabiaª. A ja na to: ´A ty już masz co sprzedawać? Ja pracuję tu po to, żebyś ty też zarabiałª".
O pracy z Ireną Kwiatkowską w Czterdziestolatku, jednym z najpopularniejszych seriali, opowiada mi Andrzej Kopiczyński: "Perfekcja, gotowość artystyczna w każdym momencie. Nie było mowy o żadnej pomyłce, wpadce. Dlatego gdy wychodziła na plan, to nam dech w piersi zapierało ze strachu, żeby czegoś nie sknocić, bo przy pani Irenie nie wypadało. To byłaby kompromitacja. Najwyższy profesjonalizm, o jakim dziś można tylko pomarzyć. Urocza pani, wspaniała aktorka i koleżanka".
KOLEJNĄ ARTYSTYCZNĄ ŚCIEŻKĄ Ireny Kwiatkowskiej było Polskie Radio, w który nagrała setki słuchowisk i programów. Tam też poznała swojego męża Bolesława Kielskiego, jednego z najlepszych spikerów Polskiego Radia.
Za swą wspaniałą działalność artystyczną artystka została uhonorowana wieloma odznaczeniami, m.in. Nagrodą Artystyczną Miasta Warszawy, Wielkim Splendorem, Super Wiktorem, Złotym Wawrzynem Grzymały, wielokrotnie zdobywała laur najpopularniejszej aktorki Warszawy. Otrzymała też order Ecclesiae populoqueservitum praestanti (Wyróżniającemu się w służbie Kościoła i Narodu) przyznanym przez prymasa Polski oraz Złotym Medalem Gloria Artis - Zasłużony Kulturze.
O talentach i zasługach Ireny Kwiatkowskiej można by pisać długo. Ale najlepiej oddajmy głos Stefanii Grodzieńskiej, równie wspaniałej damie polskiego życia kulturalnego, która chyba najpiękniej powiedziała o Jubilatce: "Ten gejzer temperamentu, talentu i pomysłowości w życiu jest cichy, skromny i dyskretny. Gra rolę szarej myszki. Dobrze gra. A czy ona potrafi coś źle zagrać? Z winy Irenki okazałam się skończoną kabotynką. W czasie wykonywania przez nią monologu Dygnitarzowa popłakałam się. Tym razem wyjątkowo nie ze śmiechu. Tyle liryzmu, tragizmu, codzienności zamienionej na poezję - jak to się robi? Nie odpowiadaj na to pytanie, Irenko. Pozostań Jedyna".
