Przegląd Polski
14 listopada 2008

Z tradycją w przyszłość

Zakład Narodowy im. Ossolińskich

JAKUB TYSZKIEWICZ

Pięknie odnowiona siedziba Zakładu Narodowego im. Ossolińskich we Wrocławiu

Pragnąłem jedynie zrobić przysługę mej ojczyźnie, rozciągnąć jej użyteczność do najdalszych pokoleń. Jeżeli, nadając temu dziełu istnienie, nadałem i trwałość, celu mych zamiarów dopiąłem. Mogę rzec z Horacym: Exegi monumentum aere perennius.

Józef Maksymilian Ossoliński

W ubiegłym roku obchodziliśmy 190. rocznicę utworzenia Zakładu Narodowego im. Ossolińskich, instytucji o ogromnym znaczeniu dla polskiej kultury. W roku bieżącym przypadła z kolei 260. rocznica urodzin jej twórcy i fundatora Józefa Maksymiliana hr. Ossolińskiego (1748-1826). To dobry moment na przypomnienie dziejów i opisanie obecnego stanu tej zasłużonej dla polskiego dziedzictwa narodowego placówki bibliotecznej, muzealnej i wydawniczej, która po II wojnie światowej znalazła swoje miejsce we Wrocławiu. Ostatnie lata przyniosły bowiem ogromne zmiany organizacyjne i powrót do świetności, jaką dla Zakładu Narodowego im. Ossolińskich przewidział jego wielki fundator. W roku 2008 dokonał się kolejny ważny krok sprzyjający dalszemu rozwojowi tej placówki - ponownie połączono Bibliotekę i Wydawnictwo ZNiO po przymusowym rozdziale, dokonanym przez władze komunistyczne w 1953 r. Tym samym Ossolineum odzyskało strukturę nadaną mu przez fundatora.

JÓZEF MAKSYMILIAN OSSOLIŃSKI, pochodzący z zasłużonej dla polskiej historii rodziny magnackiej, zdobył wykształcenie w warszawskim kolegium jezuickim, w tym czasie jednej z najlepszych szkół tego typu w kraju. Niewątpliwie wychowanie i zdobyta u jezuitów wiedza wprowadziły go w krąg idei oświecenia i przyczyniły się do jego późniejszych zainteresowań. Ossoliński z zapałem i wielkim znawstwem zaczął zbierać skarby polskiej kultury, hołdując hasłu: "Nauka niemniej [sic!] jak szabla stworzyła nasze szlachectwo". Odziedziczone księgozbiory rodowe Józef Maksymilian wytrwale uzupełniał, przede wszystkim zakupując dzieła pochodzące z bibliotek klasztorów, które rozwiązane zostały przez Habsburgów. Jednym z jego najgorliwszych pomocników był Samuel Bogumił Linde, późniejszy autor monumentalnego Słownika języka polskiego.

Po upadku Rzeczypospolitej Obojga Narodów w 1795 r. i jej podziale między trzech zaborców Ossoliński zaczął myśleć o stworzeniu instytucji o charakterze biblioteczno-muzealnym, która pozwoliłaby zniewolonemu narodowi polskiemu na podtrzymanie jego tożsamości, przypominając o utraconej niepodległości i przeszłej wielkości unii polsko-litewskiej. Marzenie to udało się spełnić już w 1817 r. we Lwowie, znajdującym się w tym czasie w zaborze austriackim. Pretekstem do utworzenia placówki bibliotecznej było odnowienie w tym mieście uniwersytetu, w którym znalazła się także katedra języka i literatury polskiej. 4 czerwca 1817 r. cesarz austriacki zatwierdził powstanie Zakładu Narodowego im. Ossolińskich.

SPRAWNE DZIAŁANIE PLACÓWKI miała zapewnić ustanowiona przez Ossolińskiego fundacja, której przekazał należące do niego majątki ziemskie. Główną częścią ZNiO była biblioteka, w której po śmierci ofiarodawcy znalazły się kolekcje książek, rękopisów, numizmatów i muzealiów. Ogromny księgozbiór, a także imponujący zbiór autografów, w tym manuskryptów średniowiecznych i najstarszych druków sprawił, że Zakład Narodowy im. Ossolińskich nie tylko szybko stał się głównym miejscem przechowywania skarbów narodowych, ale także jednym z najważniejszych ośrodków rozwoju polskiego ruchu umysłowego w zaborze austriackim.

Ossoliński nie ustawał w wysiłkach na rzecz pozyskania innych ofiarodawców i poparcia polskich elit umysłowych. Szczególnie istotne dla rozwoju lwowskiej placówki było porozumienie zawarte w 1823 r. z księciem Henrykiem Lubomirskim, znawcą i kolekcjonerem dzieł sztuki. W wyniku tego porozumienia pół wieku później powstało Muzeum Książąt Lubomirskich, stanowiące część Zakładu Narodowego im. Ossolińskich. Zbiory zgromadzone przez tę bogatą szlachecką rodzinę, na które składały się m.in. znakomite obrazy, miniatury, rzeźby, broń oraz rysunki wielkich mistrzów malarstwa, w tym Albrechta Dürera i Rembrandta van Rijna, znalazły się w Ossolineum.

DLA KRZEWIENIA, PODTRZYMANIA KULTURY I NAUKI POLSKIEJ istotne znaczenie miała działalność ossolińskiej oficyny wydawniczej. Istniała już w XIX w., ale jej rozkwit przypadł na lata 1918-1939. Po odzyskaniu przez Polskę niepodległości publikowano rozprawy z historii piśmiennictwa polskiego, podręczniki, prace krytyczne. Nową pozycją wydawniczą stała się seria Biblioteka Narodowa, która ukazuje się do dziś.

W okresie między wojnami ZNiO pomnażał swoje zbiory. Przed wybuchem II wojny światowej w bibliotece przechowywano 220 tys. dzieł, ponad 6 tys. rękopisów, ponad 9 tys. autografów, ponad 2 tys. dyplomów i ponad 3 tys. map. W Ossolineum znajdował się także największy w Polsce zbiór prasy polskiej z XIX i XX wieku.

Czas II wojny światowej okazał się bezlitosny dla losów i zbiorów placówki. 17 września 1939 r. Lwów został zajęty przez wojska sowieckie. Okupanci zadecydowali o likwidacji ZNiO i Muzeum Książąt Lubomirskich, tworząc w 1940 r. w to miejsce Lwowską Bibliotekę Naukową im. Wasyla Stefanyka. Zbiory artystyczne rozproszono w różnych muzeach lwowskich, podległych sowieckim władzom ukraińskim. Dwa lata później, gdy do Lwowa weszli hitlerowcy, Ossolineum włączono w skład niemieckiej Biblioteki Państwowej, w której scalono zbiory ze wszystkich bibliotek naukowych w tym mieście. Bardzo istotny był jednak fakt, że nad zbiorami Ossolineum czuwał polski kustosz, Mieczysław Gębarowicz, potajemnie zaprzysiężony na dyrektora ZNiO.

W związku ze zbliżeniem się frontu wschodniego, w początkach 1944 r. władze niemieckie zarządziły ewakuację ważnych dla kultury niemieckiej zbiorów. Nad selekcją czuwał jednak Mieczysław Gębarowicz, który - ryzykując własne życie - wybrał najcenniejsze dla polskiego dziedzictwa materiały literackie, które przewieziono do Biblioteki Jagiellońskiej. Wśród nich znalazł się m.in. autograf Pana Tadeusza Adama Mickiewicza, spuścizna rękopiśmienna Juliusza Słowackiego, rękopisy Henryka Sienkiewicza (wśród nich autograf Potopu) czy manuskrypt nagrodzonych Noblem Chłopów Władysława Reymonta.

Latem 1944 r. władze niemieckie postanowiły jednak przewieźć te skarby polskiej kultury do Rzeszy. Transport porzucono w miejscowości Adelin (obecnie Zagrodno) na Dolnym Śląsku, gdzie po zakończeniu działań wojennych został odnaleziony przez Polaków. Dzięki temu zbiegowi okoliczności część najcenniejszych zbiorów ossolińskich znalazła się na terytorium Polski. Nie oznaczało to jednak natychmiastowego odtworzenia Zakładu Narodowego im. Ossolińskich, bowiem komunistyczne władze w Warszawie dopiero po długich wahaniach zdecydowały się na umieszczenie go we Wrocławiu, przejętym przez Polskę w 1945 r.

DECYZJA O PRZEKAZANIU DO POLSKI CZĘŚCI ZBIORÓW OSSOLINEUM pozostałych we Lwowie zapadła w 1946 r. Chociaż wówczas propagandowo przedstawiano ją jako "dar przyjaźni narodu ukraińskiego dla narodu polskiego", w rzeczywistości był to barbarzyński podział lwowskich zbiorów Ossolineum. Początkowo władze w Kijowie zamierzały przekazać do Wrocławia tylko 30 tysięcy książek. Ostatecznie dwóch transzach - w 1946 i 1947 r. - stronie polskiej przekazano ok. 210 tys. woluminów i ponad 46,5 tys. starych druków, czyli wydawnictw sprzed XIX w. oraz 6,7 tys. rękopisów. We Wrocławiu znalazło się zatem zaledwie ok. 40% przedwojennych zasobów, przy czym prawie wszystkie zbiory graficzne i kartograficzne zostały we Lwowie, podobnie jak najbogatszy zespół czasopism polskich z XIX-XX w., który przez wiele lat niszczał niezabezpieczony w kościele jezuickim. Co gorsza, strona polska nie mała żadnego wpływu na to, co trafi do Wrocławia. Przyjęta generalna zasada, że wszystkxie materiały związane geograficznie z terytorium ukraińskim zostają we Lwowie, powodowała często bezsensowny podział całych, jednolitych kolekcji.

SIEDZIBĄ ZAKŁADU NARODOWEGO IM. OSSOLIŃSKICH WE WROCŁAWIU stał się barokowy budynek klasztoru Zakonu Kawalerów Mieczowych z Czerwoną Gwiazdą, gdzie od początku XIX w. działało męskie gimnazjum katolickie p.w. Świętego Macieja. Nawet mocno uszczuplone zbiory Ossolineum w dolnośląskiej aglomeracji odgrywały znaczącą rolę, służąc prężnemu rozwojowi polskiej humanistyki na Uniwersytecie Wrocławskim. Jednocześnie pełniły inne, równie istotne zadanie, kultywując związki z utraconymi Kresami Wschodnimi wśród napływowego społeczeństwa.

Z tego właśnie powodu w okresie stalinowskim władze coraz niechętniej patrzyły na Zakład Narodowy im. Ossolińskich, widząc w nim jeden z niebezpiecznych dla władz ośrodków podtrzymywania ducha narodowego. W celu osłabienia jego znaczenia, w 1953 r. wcielono Ossolineum w struktury Polskiej Akademii Nauk, dzieląc na dwie odrębne placówki: bibliotekę i wydawnictwo. Faktycznie oznaczało to likwidację samodzielności zasłużonej instytucji. Taki stan utrzymał się przez cały okres rządów komunistycznych w Polsce.

DOPIERO DEMOKRATYCZNE ZMIANY po 1989 r. umożliwiły działania zmierzające do przywrócenia pierwotnej struktury ZNiO. Milowym krokiem w tym kierunku było uchwalenie przez Sejm III RP w styczniu 1995 r. ustawy o restytucji Fundacji Zakład Narodowy im. Ossolińskich pod patronatem Prezydenta RP i bezpośrednim nadzorem 13-osobowej Rady Kuratorów. Trzeba w tym miejscu podkreślić, że sukces ten nie byłby możliwy bez wysiłków historyka i działacza opozycji niepodległościowej w latach 70. i 80., dr. Adolfa Juzwenki, od lat 90. dyrektora ZNiO, który wytrwale dąży do przywrócenia placówce pełnego blasku. Po zakończeniu kompleksowego remontu, pierwszego od zakończenia II wojny światowej, w odnowionych wnętrzach barokowego budynku Ossolineum we Wrocławiu urządzono sale wyposażone w najnowsze zdobycze multimedialne, oferując komfortowe warunki pracy naukowej.

Po zakończeniu tego dzieła dyrektor Juzwenko z pomocą Rady Kuratorów przystąpił do następnego wielkiego, ale i niezmiernie trudnego zadania - odtworzenia Muzeum Książąt Lubomirskich. Równocześnie z przygotowywaniem projektu budynku, który pomieści zbiory, trwają starania o rewindykację cennych kolekcji, rozproszonych w wyniku II wojny światowej po całym świecie, w tym zbioru rysunków Dürera.

Udało się także przełamać lody w stosunkach z Biblioteką Naukową im. Wasyla Stefanyka, znajdującą się w budynkach lwowskiego Ossolineum, gdzie przechowywana jest część przedwojennych zbiorów. Jednym z istotniejszych osiągnięć jest uruchomienie w 2006 r. delegatury wrocławskiego ZNiO, dzięki czemu strona polska zyskała możliwość pełnego dostępu do kolekcji znajdujących się we Lwowie, co dotąd było bardzo utrudnione. Nawiązanie tej współpracy umożliwiło pokazanie na wystawie we Wrocławiu w 2007 r., po raz pierwszy po wojnie, rozproszonych po różnych muzeach lwowskich zbiorów dawnego Muzeum Książąt Lubomirskich.

KOLEJNY KROK W ODZYSKIWANIU PEŁNEGO BLASKU przez Zakład Narodowy im. Ossolińskich stanowi połączenie biblioteki z wydawnictwem, co przywraca pierwotną strukturę tej instytucji. Znaczenie Ossolineum dla rozwoju kultury nie tylko polskiej, ale całej Europy Środkowej, oraz podtrzymywania wielokulturowej tradycji dostrzegane jest coraz częściej także za granicą. W roku 2009 w Wiedniu odbędzie się wystawa, na której zaprezentowane zostaną najcenniejsze zbiory wrocławskiego Zakładu Narodowego im. Ossolińskich. W początkach XXI wieku przed tą zasłużoną dla polskiej kultury i historii instytucją rysują się zatem realne perspektywy rozwoju w nowej, zjednoczonej Europie i zajęcia znaczącego miejsca na mapie kulturalnej Starego Kontynentu.

Autor jest profesorem Uniwersytetu Wrocławskiego, stypendystą (2007-2009) Fundacji Kościuszkowskiej i Fundacji Amesbury. Obecnie gościnnie wykłada na University of Massachusetts w Amherst. Wiceprzewodniczący Rady Naukowej Zakładu Narodowego im. Ossolińskich.

komentarze, opinie, sugestie - kliknij tutaj aby wysłać e-mail