Przegląd Polski
14 listopada 2008
- Z tradycją w przyszłość. Zakład Narodowy im. Ossolińskich - Jakub Tyszkiewicz
- Listy z Gwatemali - Jerzy R. Krzyżanowski
- Nasza ojczyzna-polszczyzna. Niepodległość polszczyzny - Krystyna S. Olszer
- Żabką przez Atlantyk - Marek Kusiba
Żabką przez Atlantyk
Żyd, Tatarzyn, bisurmanin...
Dzielny obrońca "cywilizacji białego człowieka" oraz narodu amerykańskiego przed czarnym i czerwonym zagrożeniem, poseł na Sejm RP Artur Górski, wyskoczył jak filip z konopi z atakiem na prezydenta elekta Baracka Obamę. Ale w bojach z muzułmanami i komunistami, czy tylko kryptokomunistami, poseł Górski zaprawion jest od dawna. Wystarczy poczytać jego interpelacje poselskie - są w internecie, na posła stronie, którą otwiera zdjęcie słodkiego bobasa z podpisem: "Gdy miałem 2 lata...". Doprawdy, trudno się było po tej fotce spodziewać, że z drobnego Arturka wyrośnie kiedyś taki mądry polityk, waleczny przeciw zastępom czarnego szatana, mocarz mocarstwowości, rzecznik polskiej i amerykańskiej państwowości, czystej rasowo i białej jak skóra naszego bobasa.
Zanim zatem nasz mocarz Górski, jakże elokwentnie, wymownie i odmownie załatwił Polakom zniesienie wiz do Ameryki na najbliższe cztery lata, zaprawiał się w bojach z komunistami i muzułmanami. W interpelacji zatytułowanej "Moje boje z Czerwonymi" krytyk Obamy skarży się Sejmowi na Andrzeja Celińskiego w te oto słowa: "W niezwykle gwałtownym ataku na mnie zarzucił mi ignorancję w kwestii biografii jego rodziny i jego osoby, i aż trzykrotnie wyraził przekonanie, że gdybym wiedział, co mówię, należałoby mi w pysk strzelić"...
Poseł Górski walczył także z Muzułmańskim Związkiem Wyznaniowym w Warszawie, próbując pokrzyżować mu wraże plany budowy meczetu. W interpelacji czytamy taką oto filipikę naszego filipa (z konopi): "Zapowiedzi budowy na terenie Ochoty meczetu z wysokim na 25 m minaretem wywołały obawy mieszkańców, którzy (...) obawiają się hałasu wynikającego z tradycyjnej modlitwy odprawianej z kopuły minaretu. Jak wiadomo, z kopuły minaretu muezin wzywa wiernych pięć razy dziennie, za każdym razem na cztery strony świata, co daje łącznie dwadzieścia głośnych modlitw, zapewne odprawianych przez megafony. Pierwsza modlitwa jest odprawiana o świcie, co w czerwcu i lipcu oznacza godz. 5:00-6:00. Obecnie w okolicy panuje taka cisza, że - jak mówią mieszkańcy - ´słychać kanarka o trzy domy dalejª".
Tu dygresja. Dawno temu, w drugiej połowie lat 70., gdy poseł Górski rozpoczynał naukę w szkole podstawowej, przemierzałem w reporterskich wyprawach polską "ścianę wschodnią", czyli zagubione w puszczach Knyszyńskiej i Białowieskiej, na pograniczu białoruskim i litewskim wioski, miasteczka i chutory, w których diabeł już dawno powiedział mieszkańcom dobranoc, dzięki czemu ludzie żyli tam w trudnej do ogarnięcia rozumem szczęśliwości. Na tym polskim wybrzeżu świata kultur i religii było cicho i spokojnie, polski pisarz Sokrat Janowicz tworzył w przygranicznych Krynkach po białorusku i odwiedzał bar Złota Orda, gdzie dawali wódkę w szklankach, a z meczetów w Bohonikach i Kruszynianach muezin wzywał wiernych na modlitwy. W Białymstoku sąsiedzi szli w niedzielę do kościoła albo cerkwi, a odbudowana synagoga w Tykocinie rozbrzmiewała muzyką Wandy Wiłkomirskiej.
Teraz trochę się tam zmieniło, bo na kirkucie w Tykocinie pasą się krowy. Ale jeszcze nie tak dawno ta ziemia była żywym laboratorium różnych narodów, które spragnione ogarnięcia myślą i ujęcia w ramiona sensu czekały na nadejście białego mesjasza prawicy, Artura Górskiego.
Działalność pana posła jako żywo przypomina mi działalność Piotra Czyżewskiego (nie mylić z Krzysztofem Czyżewskim, o którym napiszę za tydzień). Żył w czasach Zygmunta III i wydał drukiem Arfukan Tatarski, oskarżając polskich islamitów o czary i zatruwanie studni. Życie innowiercy nie podlegało wtedy ochronie jak teraz, dbano więc o rytmiczność w dostawach materiałów na stosy. Po wydaniu przez Tatara Azulewicza polemiki z Arfukanem - Apologii Tatarów - polscy islamici długo jeszcze traktowani byli tak, jak głosił Statut Litewski z roku 1588: "Ustanawiamy, i od tego czasu mieć chcemy, aby żyd i tatarzyn i każdy w ogóle bisurmanin na żadne dostojeństwa ani na urząd od nas Hospodara, ani od panów rady naszej naznaczony nie był i chrześcijan w poddaństwie nie miał".
Jakbym słyszał tezy posła Górskiego albo austriackiego dziennikarza Klausa Emmericha, który porównał Obamę do Hitlera, mówiąc o "błyskotliwej retoryce" i "porywającej charyzmie". Zresztą Górski też z dziennikarskiego pieca chleb jadł: był przez rok redaktorem Naszego Dziennika (nie mylić, Boże broń, z Nowym Dziennikiem!). Dziesięć lat temu w Akademii Teologii Katolickiej obronił także pracę doktorską na temat: "Koncepcja władzy politycznej Stanisława Cata-Mackiewicza".
Koncepcja władzy politycznej Artura Górskiego nie zakłada istnienia w Ameryce rządów innego niż biały człowieka. Trwa twardo Na prawicowym posterunku, a swoje Myśli reakcyjne - to tytuły jego książek - teraz, dzięki pośrednictwu Washington Post, upowszechnił na cały świat, przysparzając narodowi polskiemu powodu do chwały, tudzież kolejnego męczennika przegranej sprawy - we własnej, czystej rasowo, osobie.
