Przegląd Polski
5 grudnia 2008
- Elektryk w kadrze - Wojciech Gorczyca
- Kartki ze skażonej strefy - Ewa Berberyusz
- Żabką przez Atlantyk - Marek Kusiba
Elektryk w kadrze
Andrzej
Chyra (Lech Wałęsa) i Katharina Thalbach (Anna Walentynowicz - w filmie
Agnieszka) w scenie ze Strajku Volkera Schlondorffa
Lech Wałęsa, jeden z najbardziej rozpoznawalnych Polaków na świecie, nie doczekał się jeszcze filmu biograficznego. Jest za to bohaterem wielu dzieł opowiadających o najnowszej historii Polski i roli byłego prezydenta w walce o demokrację.
Ostatnie zamieszanie wokół pierwszego demokratycznie wybranego prezydenta powojennej Polski przypomina i udowadnia, jak bardzo kontrowersyjną postacią stał się dla rodaków Lech Wałęsa. Zarówno opinia publiczna, jak i różni komentatorzy najnowszej historii i politycy stanęli po dwóch stronach barykady, która rośnie wraz z każdym argumentem rzucanym na jej drugą stronę. Paradoksalnie, właśnie toczący się w ostatnich latach spór o miejsce Wałęsy w historii zapewnił mu powrót do społecznej świadomości po latach politycznej smuty rozpoczętej prezydenckimi wyborami w 2000 roku. Symbol polskiej walki z komunizmem zdobył wtedy zaledwie 1,01 procent głosów poparcia i postanowił odejść na polityczną emeryturę. Być może rzeczywiście wytrwałby na niej do dziś, gdyby nie coraz brutalniejsze ataki na niego i powtarzające się zarzuty o współpracę ze Służbą Bezpieczeństwa. Gdyby ktoś miał wątpliwości, iż oponenci Wałęsy źle ocenili jego legendarną siłę (określaną w zależności od przekonań jako determinację lub upór), wystarczy przypomnieć, że parę tygodni temu na szczycie w Brukseli szefowie rządów państw Unii Europejskiej bez dyskusji zatwierdzili włączenie Lecha Wałęsy w skład 12-osobowej tzw. Grupy Mędrców mających doradzać w sprawach dotyczących przyszłości UE.
STWIERDZENIE, ŻE BIOGRAFIA BYŁEGO PREZYDENTA nadawałaby się idealnie na scenariusz hollywoodzkiej produkcji, będzie po pierwsze banałem, a po drugie zdaniem częściowo nieaktualnym. W 1989 r. Wałęsa podpisał z wytwórnią Warner Bros. umowę przekazującą wytwórni prawa do sfilmowania swego życiorysu. Według anegdoty poświęcił także kilka miesięcy na współpracę z przedstawicielami amerykańskich producentów podczas gromadzenia materiałów do filmu. Można założyć, że nie była to dla obu stron łatwa współpraca. Zaczęła się zresztą prawdziwie filmowo, według relacji Wałęsy: "... ten milion dolarów też mi dziwnie proponowano. (...) Jakiś człowiek czepił się mnie, jeździł za mną i wciąż mnie na film namawiał. Miałem go dość. Powiedziałem: Panie, daj pan spokój. Daj pan milion. I rób sobie film. A ten mówi: Daję. No to ja - Daj pan. Ale pomyślałem - wariat, nie znam człowieka. On siadł, podpisał czek na milion dolarów. Wziąłem to za kiepski żart. Włożyłem czek do kieszeni spodni i zapomniałem o nim. Po dwóch tygodniach zakładam te same spodnie, wkładam ręce do kieszeni i... wyciągam czek. (...) Jadę do banku w Sopocie, oddaję ten czek. Każą mi dwa dni czekać, bo muszą sprawdzić. Przychodzę za dwa dni i słyszę: - Chce pan pobrać te pieniądze?" (Dziennik Bałtycki-Wieczór Wybrzeża, nr 100, 30 kwietnia - 1 maja 2005 r.). Najważniejszy i najdziwniejszy jednocześnie jest jednak fakt, iż do dziś film nie powstał, brak również informacji o przygotowaniach do niego. Oczekując na zmianę tego stanu rzeczy warto przypomnieć, w jaki sposób do tej pory X i XI muza korzystały z tej wyjątkowej biografii.
CZĘSTA OSTATNIO OBECNOŚĆ LECHA WAŁĘSY NA EKRANACH POLSKICH TELEWIZORÓW zapewne daleka jest od jego oczekiwań. Pojawia się tam najczęściej w filmach dokumentalnych, będących mniej lub bardziej bezpośrednią formą podważenia jego roli w walce o demokratyczne państwo polskie. Nocna zmiana - film zrealizowany w 1994 roku przez Jacka Kurskiego i Michała Balcerzaka, wskazuje na prezydenta jako inicjatora działań skierowanych przeciwko ustawie lustracyjnej oraz gabinetowi Jana Olszewskiego tuż przed nocnym głosowaniem nad odwołaniem rządu 5 czerwca 1992 r. Nadany w porze najwyższej oglądalności niecałe cztery miesiące przed wyborami prezydenckimi zgromadził przed ekranami około sześciu milionów widzów, co nie mogło pozostać bez wpływu na wyniki głosowania. Po dekadzie względnego spokoju kolejny dokument, współprodukowany przez TVP, uderzył w legendę byłego przywódcy Solidarności. Film Plusy dodatnie, plusy ujemne Grzegorza Brauna powstał na podstawie dokumentów Instytutu Pamięci Narodowej i zawierał wypowiedzi świadków najczęściej pozostających w konflikcie z Wałęsą. Bohaterem jest tajny współpracownik Służby Bezpieczeństwa o pseudonimie "Bolek", którego do dzisiaj wielu - na czele z obecnym prezydentem Lechem Kaczyńskim - utożsamia z Wałęsą. Ten sam reżyser kontynuuje temat w tegorocznym obrazie TW Bolek, który zbiegł się z wydaniem przez IPN książki SB a Lech Wałęsa. Przyczynek do biografii, kontrowersyjnego (i - jak chce wielu - stronniczego) opracowania dokumentów ze zbiorów IPN. Poza wymienionymi powstało kilkanaście filmów dokumentalnych, nawiązujących do politycznej i wolnościowej walki Wałęsy z komunizmem. Nawet Michael Jackson w swym obrazie Moonwalker (1988) wykorzystuje archiwalne nagrania przy jednej z filmowych piosenek w takim właśnie kontekście.
BIOGRAFIA PRZYWÓDCY SOLIDARNOŚCI będzie zapewne niewyczerpanym źródłem polemik historyków, komentatorów oraz zwykłych obywateli. Zanim czas złagodzi skrajne opinie, warto oderwać się od politycznego kontekstu dzisiejszych wydarzeń i spojrzeć na biografię prezydenta jak na wyjątkowo ciekawą podstawę filmowego scenariusza. Choć film fabularny o samym Lechu Wałęsie jeszcze nie powstał, kino upomniało się o niego już kilkakrotnie.
Samego siebie zagrał w Człowieku z żelaza (1981) Andrzeja Wajdy. Wydarzenia sierpniowe 1980 r. stanowią tu oś narracyjną uniwersalnej historii o polskich losach, a pojawienie się Wałęsy - choć tylko w epizodzie - dodaje obrazowi autentyczności. Po latach Andrzej Wajda nakręcił Człowieka z nadziei - dokumentalną etiudę będącą zapisem rozmowy Lecha Wałęsy z aktorami grającymi główne role w Człowieku z żelza - Krystyną Jandą i Jerzym Radziwiłowiczem (2005 r.).
W 1981 r. na podstawie scenariusza Bolesława Sulika powstał w Anglii telewizyjny film Strike: The Birth of Solidarity w reżyserii Lesliego Woodheada. Była to rekonstrukcja sierpniowego strajku, a w postać Wałęsy wcielił się znany ostatnimi czasy z trylogii Władca pierścieni Ian Holm.
Warty przypomnienia jest film Ryszarda Bugajskiego z 1995 r. Gracze, w którym co prawda były prezydent nie zagrał, ale za to cała intryga tej political-fiction rozgrywa się wokół pierwszych demokratycznych wyborów na najwyższe stanowisko w III RP. Były opozycjonista i filmowiec podejmuje się poprowadzenia telewizyjnej kampanii Lecha Wałęsy. Poza wieloma problemami związanymi z przygotowaniami do elekcji bohaterowie wplątują się w międzynarodową intrygę, zagrażającą życiu przywódcy Solidarności.
O pięć lat późniejszy Bajland Henryka Dederki czerpie z kolei ze zbliżających się wyborów w 2000 r. Komediowa historia niezrównoważonego kandydata Jana Rydla rozpoczyna się kilkunastominutową sekwencją ukazującą działania sztabów wyborczych i kandydatów, m.in. samego Lecha Wałęsy. Ostatnie polskie fabularne dzieło, Nie kłam, kochanie (2008) po raz kolejny wykorzystuje jego postać jedynie w epizodzie.
DWA LATA TEMU ZNANY NIEMIECKI REŻYSER VOLKER SCHLUDORFF NAKRĘCIŁ STRAJK, autorską wizję wydarzeń sierpniowych prezentowaną z punktu widzenia robotnicy, której pierwowzorem była Anna Walentynowicz. Jednym z bohaterów jest elektryk Leszek, inspirowany bez wątpienia postacią Wałęsy. Sam prezydent, w przeciwieństwie do Walentynowicz, pozytywnie ocenił film Schlöndorffa, słusznie jednak wytknął mu jego podstawową wadę - uproszczenia i niezrozumienie skomplikowanego charakteru peerelowskiej rzeczywistości.
Charakterystyczna i atrakcyjna dla X muzy postać wciąż nie doczekała się właściwej dla swego formatu produkcji, choć rolą Wałęsy był zainteresowany sam Robert De Niro, notabene gorąco popierający walkę Solidarności (panowie spotkali się nawet kilkakrotnie). Dlaczego łatwiej nam obejrzeć wielkiego opozycjonistę w archiwalnych nagraniach, np. z uroczystego otwarcia zimowych Igrzysk Olimpijskich w 2002 r., podczas którego niósł flagę olimpijską? Bardzo ciekawej odpowiedzi udzielił przy okazji wywiadu na temat sztuki teatralnej Wałęsa. Historia wesoła, a ogromnie przez to smutna sam zainteresowany. W rozmowie z Ryszardą Wojciechowską o znamiennym tytule "Bohater na miarę Szekspira" (Dziennik Bałtycki-Wieczór Wybrzeża, j.w.) na pytanie, dlaczego nie powstał przywołany na wstępie film, odpowiada: "Zachód nic z tego nie rozumiał. On chciałby mieć jakieś sensacje (...) coś przejrzystego, krwistego. A jak tu w filmie pokazać, że my pokojowo walczymy. A nie tylko opowiadamy bzdury. Dlatego pokazać Wałęsę było bardzo trudno. Bo to nie było takie widowiskowe, jakby oni chcieli. Bomby nie leciały, strzałów nie było. Napisać dobry scenariusz nie było, widać, łatwo".
MOŻEMY MIEĆ TYLKO NADZIEJĘ, że spełni się pragnienie Andrzeja Wajdy, by powstał film, "który pokazywałby Lecha Wałęsę w najpiękniejszym momencie jego życia". Reżyser wielokrotnie wspominał o możliwości nakręcenia obrazu dopełniającego historię ukazaną w Człowieku z marmuru i Człowieku z żelaza. Wierzę, że dobrze tej opowieści zrobiłoby "młode oko", choć za trafiony uważam pomysł Wajdy, by zakończyć ją słowami Wałęsy rozpoczynającymi przemówienie przed amerykańskim Kongresem - "My, naród...". Przypomnę jeszcze słowa Adama Kinaszewskiego z jego dokumentu Lech Wałęsa. Bilans dwu dekad:
"Chcę wam opowiedzieć o tych wydarzeniach i o tym człowieku. Dlaczego? Bo to najciekawsza historia naszego pokolenia...".
Od redakcji
5 listopada w Gazecie Wyborczej i Gazecie Krakowskiej ukazała się informacja o rozpoczęciu w Krakowie zdjęć do filmu Gra o Nobla. Reżyserem jest Jakub Karyś, którego w scenach dokumentalnych wspiera Monika Góralewska. Historia o latach 1982-83 ma być w filmie opowiedziana z punktu widzenia dwojga bohaterów: Magdy Wójcik (przyjaciółki Danuty Wałęsowej) oraz działacza Solidarności i równocześnie tajnego współpracownika SB. Obraz ma być gotowy za kilka tygodni.
