Przegląd Polski
5 grudnia 2008
- Elektryk w kadrze - Wojciech Gorczyca
- Kartki ze skażonej strefy - Ewa Berberyusz
- Żabką przez Atlantyk - Marek Kusiba
Żabką przez Atlantyk
Włosy Kopernika
W dniach bliskich mikołajkom zawsze przypominają mi się Mikołajki z mazurskiej okolicy oraz Mikołaj Kopernik z Fromborka, czyli też z Warmii i Mazur. Ten ostatni z racji szkoły jego imienia, w której pozorowałem pobieranie nauk, a miasto Mikołajki z racji pewnego zdarzenia w hotelu Gołębiewski, dominującym szkaradnym szpanem piękne jezioro Tałty. Pan Gołębiewski dorobił się w PRL-u na słonych paluszkach, sabotując soc-surrealizm kapitalizmem, a teraz uprawia sabotaż krajobrazowy. O zdarzeniu w jego przybytku nie opowiem z uwagi na dzieci, surfujące chętniej po internecie niż po jeziorach, dostające wszak co roku prezenty na imprezie "Mikołajki w Mikołajkach".
Gorzej z Kopernikiem. Nie dość, że wyciągają po niego łapy Niemcy, uznając za swego, to teraz Szwedzi zidentyfikowali szczątki astronoma i być może też go sobie spróbują przywłaszczyć, jak złupili nam książkę Kopernika, w której znaleźli włosy, na podstawie których ustalili tożsamość. Gazeta Wyborcza ani się nie zająknęła, w jaki sposób własność Kopernika trafiła do krainy cudownie szalonego Augusta Strindberga - z której zresztą musiał uciekać na obczyznę po nagonce, jaką urządzono na niego po wydaniu zbioru tekstów publicystycznych Nowe państwo.
Jak pisze do mnie Lucjan Feldman ze Sztokholmu, twórca niepowtarzalnej Daskografii, czyli internetowej bibliografii Henryka Daski, owa tajemnicza księga Kopernika została skradziona przez Szwedów podczas potopu i jest przechowywana w bibliotece uniwersyteckiej w Uppsali. "Jedno jest pewne - pisze Lucjan - wizerunek Kopernika na stuzłotówkach nie zgadza się z rekonstrukcją rysów wedle metod współczesnej medycyny sądowej. Prawdziwy Kopernik mógłby zagrać rolę Wiedźmina w dowolnej bajce fantastycznej".
Lucjan pisze dalej, że w Magazynie Naukowym szwedzkiej telewizji pokazano półgodzinny film dokumentalny rekonstruujący dochodzenie tożsamości DNA Kopernika na podstawie zęba z czaszki wykopanej spod posadzki katedry we Fromborku oraz kilku włosów właściciela złupionej przez Szwedów w XVI wieku księgi Johannesa Stöfflera, którą nasz astronom studiował przez 25 lat. Włosy wklejone były w grzbiet mądrej księgi. Widzowi dane jest skonfrontowanie się z nadal tylko na wpół zmurszałymi, mimo upływu kilku wieków, zwłokami pochowanymi pod posadzką katedry.
Widzowie w krainie Bergmana i tak mają lepiej niż widzowie w krainie Bermana, oglądający niedawno na ekranach szczątki 65 dzieci, kobiet i mężczyzn z dziurami po kulach w niektórych czaszkach, wykopane barbarzyńsko koparką z dołu pod fundamenty nowego hotelu w Malborku. Szwedzi poświęcili trzy lata na identyfikację szczątków Kopernika, a Polakom wystarczyło trzy dni, by sprawę umorzyć i o niej zapomnieć. Szwedzi mozolnie porównywali DNA włosów znalezionych w księdze Kopernika z DNA zęba z czaszki znalezionej w katedrze, a prokurator rejonowy z Malborka zarządził wygrzebanie czaszek, kości i kosteczek łyżką koparki (sic!) i "pochowanie" ich w pospiesznie wykopanej mogile na miejscowym cmentarzu. Dlaczego? Podobno były to niemieckie szkielety...
Ciekaw jestem, czy prokurator tak bardzo by się spieszył z umarzaniem i przyklepywaniem (łopatą) sprawy, gdyby Rosjanie odkryli na Kresach nową zbiorową mogiłę z polskimi szczątkami? Dorota Masłowska musiałaby napisać nową Wojnę polsko-ruską pod flagą biało-czerwoną, z tą różnicą, że byłby to reportaż z pola bitwy, bynajmniej nie na kije bejsbolowe. Okazuje się, że także zmarli są równi i równiejsi.
Odkopane szczątki powinien był zbadać antropolog w zakładzie medycyny sądowej, znaleziskiem powinien był też zająć się Instytut Pamięci Narodowej, bo szczątkom ludzkim należy się nie tylko pamięć, jak najbardziej narodowa, ale i szacunek. Okazywanie szacunku szkieletom za pomocą koparki gruchoczącej odkryte kości?! W czaszce się nie mieści.
Na forach internetowych zawrzało. Oto niektóre z łagodniejszych wpisów: "IPN ma w nosie zbiorowe mogiły, które mogą być dowodem zbrodni. Ważne są teczki"; "Smutek i żal, że państwo, które mieni się być katolicką enklawą świata i krajem, z którego wywodzi się największy z papieży, dopuszcza się takich czynów. Przecież to, co zrobili, to najbardziej poniżające i upodlające potraktowanie świętości cmentarza! Obraza grobu! Miejsca spoczynku czyichś przodków!"; "Pieniądz rządzi światem - najpewniej bano się wstrzymać budowę luksusowego hotelu. To przerażające i straszne, do czego zdolny jest człowiek".
Te zdania pasują do świeżej jak rana, przeprowadzonej w majestacie prawa (i sprawiedliwości?), politycznej profanacji szczątków generała Władysława Sikorskiego. Gdzieś czytałem, że jak tak dalej pójdzie, dowiemy się o potrzebie ekshumacji Jana Pawła II.
Mikołaj Kopernik wstrzymał Ziemię. Kto powstrzyma poruszanie ziemi na polskich mogiłach? Cała nadzieja w Świętym Mikołaju. Może w końcu przyniesie w prezencie naszym świętym, politycznym krowom trochę rozumu?
