Przegląd Polski
12 grudnia 2008
- Recital Piotra Anderszewskiego - Roman Markowicz
- Z ulicy Gęsiej na Manhattan - Izabela Joanna Bożek
- Żabką przez Atlantyk - Marek Kusiba
Z ulicy Gęsiej na Manhattan
Urodziła się w samym sercu żydowskiej przedwojennej Warszawy - rodzice mieszkali przy ulicy Gęsiej - jako Sula Epstein czy też Epsztajn. Niewiele wiadomo o jej życiu w Polsce, poza tym, że w latach 20. minionego wieku wyszła za mąż za Samuela Beneta, ale szybko została wdową.
Była studentką jednej z najbardziej szanowanych i niezależnych instytucji edukacyjnych - Wolnej Wszechnicy Polskiej. Studiowała pod kierunkiem profesora Stanisława Poniatowskiego, etnografa i antropologa, pod jego kierunkiem obroniła pracę magisterską, która przyniosła jej rozgłos i stypendium do Nowego Jorku w 1936 roku.
Praca ta dotyczyła rośliny kanem-bosh, kneh-bosm lub kanah-bosm wielokrotnie wspominanej w Starym Testamencie. Najczęściej wymieniano ją jako jeden z ważnych produktów handlu wymiennego, ale także jako składnik świętych olejów do namaszczania ciała, używanych przez najwyższych kapłanów żydowskich, oraz jako składnik kadzidła. W Septuagincie, pierwszym znanym tłumaczeniu Biblii z hebrajskiego na grekę, dokonanym pomiędzy III a I wiekiem przed Chrystusem, hebrajskie słowo kanem-bosh przetłumaczone zostało jako cannabis, czyli tatarak lub słodka trzcina, i ta wersja, powielana w kolejnych tłumaczeniach i opracowaniach biblijnych, obowiązywała przez następne dwa tysiące lat.
SULA BENET DOKONAŁA GŁĘBOKIEJ ANALIZY LINGWISTYCZNEJ TEKSTÓW TORY, a także innych języków owych czasów, dochodząc do wniosku, że aramejskie słowo określające konopie może być czytane jako kannabos, a zatem wykazuje pokrewieństwo ze współczesnym słowem cannabis - konopie. Zatem, pisała w swojej pracy magisterskiej ponad 80 lat temu, Bóg nakazując Mojżeszowi w Księdze Wyjścia (30:23) sporządzenie świętego oleju z mirry, cynamonu i kaneh bosm, najwyraźniej nie miał na myśli "słodkiego tataraku", jak błędnie przetłumaczono to słowo z hebrajskiego na grecki, ale po prostu konopie. "Zaskakujące podobieństwo pomiędzy semickim słowem kanbos a scytyjskim cannabis zasugerowało mi, iż scytyjski wyraz miał semickie korzenie. Te etymologiczne dyskusje zbiegają się z przesłankami historycznymi. Irańscy Scytowie byli prawdopodobnie spokrewnieni z Medami (lud zamieszkujący północno-wschodni Iran - przyp. IJB) którzy z kolei sąsiadowali z Semitami. Od nich zatem mogli zapożyczyć słowo określające konopie. Semici mogli także rozpowszechnić to słowo w czasie swoich migracyjnych wędrówek w Azji Mniejszej" - podsumowała Benet swoje badania (przekład - IJB). Trzeba dodać, że nie ograniczyła się tylko do języków kręgu semickiego czy też śródziemnomorskiego. W swoich badaniach przeprowadziła także analizę słów oznaczających konopie w językach słowiańskich, fińskim, celtyckim i wielu innych. W każdym z nich słowo to miało wspólny rdzeń: can.
W późnych latach 60. praca Suli Benet została przedrukowana w książce The Book of Grass (Grove Press, New York), a jeszcze później wielokrotnie prezentowana na konferencjach naukowych, za każdym razem wzbudzając spore emocje zarówno wśród naukowców, jak i zwolenników legalizacji marihuany. W 1980 r. zwrócono się do naukowców izraelskiego Hebrew University z prośbą o powtórne przyjrzenie się wynikom pracy Suli Benet. Grupa lingwistów tam pracujących potwierdziła jej tezę.
Z LAT 1936-1939 ZACHOWAŁO SIĘ CZTERNAŚCIE LISTÓW Suli Benet do Stanisława Poniatowskiego (oryginały przechowywane są w Polskim Towarzystwie Ludoznawczym we Wrocławiu). W pisanym pięknym charakterem pisma liście z 5 grudnia 1936 r. - pierwszym po przyjeździe do USA - czytamy: "(...) Obecnie czuję się już doskonale. Uczęszczam na wszystkie wykłady z zakresu etnologii, pracuję w bibliotekach, zwiedzam muzea i wszystko co należy zobaczyć. Od chwili mojego przyjazdu mam wciąż szeroko otwarte oczy i trudno mi się powstrzymać od zbyt częstego ´ach!ª". Inne listy zawierają informacje o pracach, jakie podejmowała, a było wśród nich porządkowanie polskich materiałów w New York Public Library, potem praca w Museum of Natural History, a także kilka miesięcy spędzonych na Harvardzie przy porządkowaniu zbiorów rosyjskich. Przez jakiś czas współpracowała także z Library Literature, sporządzając notatki bibliograficzne z książek polskich. Pisała o tym do Poniatowskiego: "Otrzymałam dorywczą pracę do Library Literature dokąd mam pisać przegląd polskich książek z dziedziny bibliotekarstwa. Redaktor zaproponował mi dział rosyjski, ale ja na to nie miałam ochoty, ponieważ musiałabym poświęcać za dużo czasu. Zaproponowałam więc wprowadzenie działu polskiego, na co po długich wahaniach redakcja zgodziła się. A więc jeszcze jedna pozycja polska na mojem sumieniu!".
BENET ZABIEGAŁA NIEZWYKLE USILNIE O NAWIĄZANIE KONTAKTÓW NAUKOWYCH pomiędzy warszawskim instytutem antropologii a tutejszymi wydziałami antropologicznymi i poszczególnymi naukowcami. Wielokrotnie wspomina o wysyłaniu książek, zarówno amerykańskich do Polski, jak i polskich pism antropologicznych do tutejszych placówek naukowych. W listach znajdujemy narzekania na biurokrację towarzyszącą załatwianiu takich wymian, na opieszałość poczty. Sugeruje przy tym Poniatowskiemu wydawanie części materiałów polskich po angielsku i gdzie może pokazuje jego książkę Etnografia Polski (1932), która - jak pisze - "strasznie się tu podoba i chociaż nikt nie zna polskiego, to jednak wszyscy z zachwytem oglądają piękne fotografje, a ja jak mogę, tłumaczę treść. Czy nie warto byłoby tego wydać po angielsku. Albo chociaż zrobić kilka artykułów!".
W tym czasie Benet poznała dwie wybitne antropolożki amerykańskie - Ruth Benedict i Margaret Mead. Obie stały się jej mentorkami, a Ruth Benedict była w latach 40. promotorką pracy doktorskiej Suli Benet. Zanim jednak do tego doszło, w 1938 r. pisała znów do profesora Poniatowskiego: "Drogi i Kochany Panie Profesorze, strasznie mi przykro, że dopiero teraz odpisuję Panu. Przyczyną była moja ´rozterka duchowaª. Nie byłam zdecydowana, czy mam wracać w maju do W-wy, czy też zostać w Ameryce, jak mnie tu wszyscy gorąco namawiają. Otóż w końcu zdecydowałam następująco: jeżeli Pan Profesor uważa, że mogę zostać tu na następny semestr zimowy bez uszczerbku dla moich obowiązków wszechnicowych, czyli formalnie mówiąc udziela mi urlopu - to zostanę".
Decyzja ta pozwoliła jej na rozpoczęcie studiów doktoranckich na Columbii. W ostatnim liście, z adnotacją profesora Poniatowskiego "otrzymałem 25/VII/1939", pisała: "Do zobaczenia w przyszłym roku".
PRZYSZŁEGO ROKU, JAK WIADOMO, NIE BYŁO. Wybuchła wojna, w Warszawie pozostali rodzice Suli, o których raz wspomina w jednym z listów do Poniatowskiego. Nekrolog Suli Benet w New York Timesie z 1982 r. zawiera informację, że cała jej rodzina została zamordowana w czasie wojny. Nigdy więcej nie spotkała się też ze swoim profesorem; w styczniu 1945 r., zaledwie kilka miesięcy przed zakończeniem wojny, Stanisław Poniatowski zginął w obozie hitlerowskim w Litomierzycach.
Benet zadomowiła się w Nowym Jorku na dobre. Związała się z Zeligiem Tyglem, dziennikarzem i wybitnym działaczem żydowskim polskiego pochodzenia (założył organizację World Federation of Polish Jews Abroad) i razem z nim działała na rzecz polskich Żydów. W 1943 r. uzyskała doktorat i rozpoczęła pracę w Hunter College. Nieco później pracowała także w Queens College i w Pratt Institute. W czasie wojny była konsultantem do spraw Europy Wschodniej w Departamencie Stanu.
Powojenny dorobek naukowy Suli Benet obejmuje kilka książek, między innymi wydaną w 1951 r. pracę zatytułowaną Song, Dance and Customs of Peasant Poland (Roy Publishers, New York). Bardzo serdecznym wstępem opatrzyła tę publikację inna wybitna antropolożka, Margaret Mead. Jednak książka nie spotkała się ze szczególnym uznaniem w kręgach naukowych. Pod koniec lat 60. Benet została zaproszona przez Akademię Nauk ZSRR do przeprowadzenia badań nad długowiecznością na Kaukazie. Odbyła wiele podróży do sowieckich republik, a ich naukowym rezultatem jest książka How to Live to Be 100: The Life-Style of the People of the Caucasus. Zawarła w niej Benet wyniki swych badań, opisała spotkania z mieszkańcami małych górskich wiosek, których dokumenty potwierdzały ich sędziwy, często ponadstuletni wiek. Oprócz książki powstało na ten temat kilka artykułów, które zostały przedrukowane w wielu pismach naukowych całego świata.
Sula Benet zmarła 12 listopada 1982 r. po długiej chorobie. Nekrolog w niedzielnym New York Timesie zatytułowano: "Dr Sula Benet, 76, specjalistka od długowieczności i Europy Wschodniej". Dziś na jej artykuły o konopiach powołują się zwolennicy legalizacji marihuany, a w internecie można znaleźć wiele odnośników do jej nazwiska.
Autorka dziękuje Polskiemu Towarzystwu Ludoznawczemu we Wrocławiu za udostępnienie kopii listów Suli Benet do Stanisława Poniatowskiego, a czytelników, którzy kiedykolwiek spotkali się z bohaterką tego artykułu i mogą przekazać jakiekolwiek informacje na jej temat, prosi o kontakt (biblioteko@gmail.com).
