New York
82°
Partly Cloudy
5:36 am8:27 pm EDT
3mph
73%
30.11
SunMonTue
91°F
93°F
97°F
Jesteśmy z Polonią od 1971 r.
Polonia

200. Salon Artystyczny u Drucha w Trenton, NJ

06.11.2023
Robert Stodnick z żoną Tracy i Ryszard Druch (siedzą) pozowali do zdjęć z uczestnikami salonu

„Ja kocham Polska!”

To był wyjątkowy salon artystyczny w Druch Studio Gallery w Trenton, bo… 200! Odbył się w niedzielę, 29 października. Spotkanie prowadził sam Ryszard Druch, a jego bohaterem był były żołnierz armii amerykańskiej, starszy sierżant Robert Stodnick.

Ryszard Druch (z lewej) i Robert Stodnick opowiadali o swoich relacjach i historię powstania książki

Podczas salonu Ryszard Druch zaprezentował autorską książkę, zatytułowaną „Ja kocham Polska! Amerykańskiego żołnierza przygoda z kufrem”. Są w niej zawarte 44 zdjęcia ilustrujące historię rodziny Roberta Stodnicka. Książkę wydało kilka tygodni temu Wydawnictwo Impuls w Krakowie. Jest też wersja angielska. Tłumaczenia dokonała Alicja Wujec-Kaczmarek.

Niezwykle intrygujące jest to, iż Ryszard Druch historię Roberta Stodnicka poznał w swojej galerii. Tutaj też narodził się pomysł napisania książki. Na początku października 2012 roku przyszedł do niego wysoki, szczupły brunet ubrany w wojskową kurtkę i zapytał, czy mógłby go uczyć języka polskiego. Ryszard podjął się tego zadania. W trakcie salonu opowiedział słuchaczom o relacjach z Robertem i o tym, jak powstawała książka.

Robert Stodnick pokazał na zdjęciu dom babci Bronisławy Graczyk, w którym znalazł z bratem kufer z dokumentami i zdjęciami

Robert pamiętał swoich polskich dziadków: babcię Bronisławę Graczyk (z domu Sapińska) i dziadka Franciszka Graczyka. Zaczął wkrótce poszukiwania swojej rodziny w Polsce. W roku 2013 udało im się opublikować informacje o rodzinie Roberta, ze zdjęciami, w „Nowym Kurierze Ostrowii” w Ostrowii Mazowieckiej. Robert wyraźnie napisał, że szuka swoich krewnych w Polsce. Dziennikarki w redakcji nie bardzo wierzyły w to, że opublikowanie pamiątek przez amerykańskiego żołnierza przyniesie jakiś efekt. Tymczasem drugiego dnia po ukazaniu się gazety w redakcji pojawiła się krewna Roberta, a potem zgłosiły się kolejne kuzynki.

– Zacząłem namawiać Roberta, żeby poleciał do Polski i spotkał się z tymi krewnymi – opowiadał Ryszard Druch. – W 2016 roku nastąpił szczęśliwy finał całej akcji. Robert poleciał do Polski i po raz pierwszy spotkał się ze swoimi kuzynami. Towarzyszyłem mu w tej podróży i wtedy podjąłem decyzję, aby spisać tę historię. Dopiero jednak w tym roku, kiedy jestem emerytem i mam więcej czasu, skupiłem się na pisaniu i książka się ukazała. Tracy, żona Roberta, przeznaczyła określoną sumę dolarów na jej wydanie – podkreślił.

W trakcie spotkania Robert po polsku opowiedział trochę o historii swojej rodziny. Do jej zgłębienia zainspirował go stary kufer babci Bronisławy Graczyk, który wraz z bratem Johnem znalazł na strychu jej starego, ponad stuletniego domu w Bogocie w stanie New Jersey. W kufrze tym znajdowały się listy, zdjęcia i dokumenty rodzinne. Robert podkreślał, że były świetnie zachowane, w bardzo dobrym stanie. Wiele tych zdjęć i dokumentów znalazło się w książce. Znalazł również dokumenty babci Bronisławy Graczyk w Ellis Island National Museum of Immigration, dokąd kiedyś przypływali statkami emigranci i przechodzili proces rejestracji.

Zarówno Ryszard, jak i Robert odpowiadali potem na pytania słuchaczy, a tych zadano wiele. Wyraźnie zaznaczył – co mogliśmy usłyszeć w jednym z wywiadów, jakiego udzielił dla polskiej telewizji – „ja kocham Polska!” I taki tytuł nosi książka.

Było to ciekawe i emocjonujące spotkanie i zdecydowanie warto sięgnąć po książkę, aby dowiedzieć się więcej o głównym bohaterze.

Janusz M. Szlechta

Podobne artykuły

NAJCZĘŚCIEJ CZYTANE

baner