New York
57°
Fog
7:06 am4:28 pm EST
3mph
92%
30.2
ThuFriSat
54°F
46°F
45°F
Jesteśmy z Polonią od 1971 r.
Publicystyka
Kultura

Artyści o niepewności świata

28.07.2022

Na ulicy Green na Greenpoincie pod numerem 148 – w budynku po chińskiej fabryce butów – po wejściu przez nierzucające się w oczy drzwi otwiera się greenpoincka MoMA. Ogromna galeria, której tu się nie spodziewamy, olśniewa swoją przestrzenią.

W kilku salach mieszczą się prace chińskiego malarza neorealisty Liu Xiaodonga, urodzonego w 1963 r., którego kariera rozwinęła się w latach 90. XX w. Jego wielkoformatowe prace można zaliczyć do malarstwa historycznego, dokumentującego ludzi żyjących na marginesie wschodzącego świata i podnoszącego świadomość na temat szerokiego zakresu globalnych problemów, takich jak przesiedlenia ludności, kryzys środowiskowy i wstrząsy gospodarcze.

Liu Xiaodonga przy pracy nad jednym ze swoich wielkoformatowych obrazów
FOTO: WIKIMEDIA

Wiosną i latem 2017 roku Liu Xiaodong przebywał na wyspie Uummannaq na Grenlandii, gdzie kultura Inuitów, grupy podobnej do Eskimosów, jest nadal ważną częścią codziennego życia. Są to rdzenni mieszkańcy arktycznych i subarktycznych regionów Ameryki Północnej (części Alaski, Kanady i Grenlandii). Tradycyjny styl życia Eskimosów jest dostosowany do ekstremalnych warunków klimatycznych; ich podstawowe umiejętności przetrwania to polowanie i zastawianie pułapek na zwierzęta, a także szycie odzieży futrzanej.

Rolnictwo nigdy nie było możliwe na milionach kilometrów kwadratowych tundry i oblodzonych wybrzeży od Syberii po Amerykę Północną, w tym Grenlandię. Dlatego polowanie stało się rdzeniem kultury Eskimosów. Używali harpunów, łuków i strzał do polowania na zwierzęta wszelkich rozmiarów. Tak więc życie codzienne we współczesnych osadach Eskimosów, założonych zaledwie kilkadziesiąt lat temu, wciąż odzwierciedla 5000 lat historii kultury łowieckiej, która pozwoliła Eskimosom i ich przodkom zaludnić Arktykę.

Wyprawa Liu Xiaodong byla zainicjowana i wspierana przez Faurschou Foundation. Artysta stworzył tu serię prac skupiając się przede wszystkim na Domu Dziecka w Uummannaq, najbardziej wysuniętym na północ miejscu na świecie dla dzieci i młodzieży z rozbitych rodzin. W swoim charakterystycznym, realistycznym stylu malarz oddał ducha Arktyki, przedstawiając zarówno krajobraz, jak i jego mieszkańców na kilku wielkoformatowych obrazach, licznych portretach, rysunkach oraz notatkach w dzienniku, a także w filmie dokumentalnym o jego podróży.

Nazwa Uummannaq znaczy „ożywienie”. Można ją przypisać niezwykłemu krajobrazowi wysp i barwnym tradycjom ludzi, których piękno oddają obrazy Liu Xiaodonga. Jednak artysta obnaża też surowe realia wyspiarzy, skupiając się na codziennym życiu w Domu Dziecka. W wyniku działań kolonizacyjnych, konsekwencji ekstremalnego klimatu, gwałtownej urbanizacji i coraz bardziej niszczących skutków globalnego ocieplenia mieszkańcy Grenlandii cierpią z powodu szerzącego się alkoholizmu, narkomanii, przemocy domowej i samobójstw.

W swojej grenlandzkiej serii Liu odsłania świat nie sielankowy, ale pełen kontrastów, świat jednocześnie brutalny i malowniczy, żywy i mroczny, nowoczesny i tradycyjny, radosny i smutny. Podczas gdy artysta dokumentuje sposób życia, który jest zarówno podtrzymywany przez tradycję, jak i mocno zmieniony przez industrializację, widzom przypomina się niepewność ludzkiego życia i niestabilność niegdyś nie do pokonania środowiska, skazanego na zniknięcie wraz ze wzrostem temperatury.

Wystawa prezentuje też cztery ważne dzieła innych artystów, które mówią o niepewności świata.

Szklane zwierzątka Tiffany Chung, które migrują do nieznanego życia

„Turbulencja” – instalacja Mony Hatoum – składająca się ze szklanych kulek, utrzymywanych przez żyłkę wędkarską, nadaje ton wystawie poprzez medytację nad globalną kruchością. Delikatna i cienka żyłka wydaje się, że w każdej chwili może się zerwać, rozsypując wszędzie kulki.

Mona Hatoum – prezentująca instalację „Turbulencja” – to uznana artystka brytyjsko-palestyńska, pokazująca swoje prace na całym świecie   FOTO: WIKIMEDIA

Wszystkie prace na wystawie dotykają niepewności i globalnych zagrożeń, które na nas wpływają, w tym zmian klimatycznych, pandemii, wojny i innych kryzysów humanitarnych. Wchodząc na wystawę zwiedzający odczuwa silną woń mydła, którą wydziela praca interaktywna Shilpy Gupty „Threat” („Groźba”), która składa się z tysięcy kostek mydła z nadrukowanym słowem „threat”. Interaktywność polega na tym, że oglądający może podjąć działania, które wpłyną na kształt dzieła, czyli zachęca zwiedzających do zmniejszenia poziomu zagrożenia poprzez fizyczne zabranie ze sobą do domu kostki mydła.

Duży stos brązowych kostek – mydło ma kolor nawiązujący do odcienia skóry artystki, która jest Hinduską – wygląda jak ułożone cegiełki. W zestawieniu z „Turbulencją”, instalacja Gupty potęguje poczucie niepokoju i niepewności.

Praca interaktywna Shilpy Gupty „Threat” („Groźba”), składająca się z tysięcy kostek mydła

Z kolei praca Wietnamki Tiffany Chung pt.  „Od gór po doliny, od pustyń po morza; podróże historycznej niepewności” wypełnia przestrzeń ponad tysiącem małych ręcznie wykonanych szklanych zwierząt, które migrują do nieznanego życia.

Shirin Neshat natomiast – znana artystka fotografka, kamerzystka i aktywistka pochodząca z Iranu, a mieszkająca w USA – przedstawia epicką pracę fotograficzną pt. „Oniemiała”, na której kobieta wpatruje się w publiczność nieubłaganym wzrokiem. Neshat, odpowiadając na to, co postrzega jako umniejszanie godności kobiet w Iranie, tworzy dzieła, które przeciwdziałają takim represjom. Jej sztuka ma na celu konsekwentne podkreślanie siły i szlachetności kobiet żyjących w tradycyjnych społeczeństwach muzułmańskich.

Fotografia Shirin Neshat pt. „Oniemiała”

„Magazyn był tylko jednym wielkim pomieszczeniem – wyjaśniał początki galerii Jens Faurschou – i było w nim pełno chińskich butów”. Opisywał pierwotny stan budynku w dzielnicy Greenpoint na Brooklynie, który po gruntownej renowacji jest teraz oszałamiającą instytucją artystyczną o powierzchni 1114 metrów kwadratowych, prowadzoną przez jego fundację Faurschou z Kopenhagi. Budynek jest parterowy i posiada teraz elegancką, minimalistyczną fasadę.

Jens Faurschou – 62-letni Duńczyk – od połowy lat 80. prowadził swoją galerię w Kopenhadze. W 2011 r. założył Fundację Faurschou, a w 2015 stał się współzałożycielem Kopenhaskiego Muzeum Współczesnego. Faurschou i jego fundacja odcisnęli już swoje ślady w Kopenhadze i Pekinie, mają także tymczasową przestrzeń w Wenecji. Nowy Jork wydawał się im oczywistym kolejnym krokiem. Możemy się cieszyć, że galeria ta została usytuowana w tradycyjnie polskiej dzielnicy Greenpoint. Stąd już tylko krótka przejażdżka rowerem przez most Pułaskiego do MoMA PS1 na Long Island City.

Fundacja Faurschou została założona, aby promować artystów oraz wspierać dialog międzykulturowy i wymianę międzynarodową, w szczególności między Wschodem a Zachodem. Fundacja ma dwa główne obszary działalności: pozyskiwanie znaczących dzieł sztuki współczesnej do swojej prywatnej kolekcji oraz organizowanie wystaw o jakości muzealnej na całym świecie, które oferują odwiedzającym wyjątkowe doświadczenia i możliwości. Fundacja Faurschou ma siedzibę w Kopenhadze, ale już rozszerzyła swoje stałe powierzchnie wystawiennicze o Pekin i Nowy Jork, organizuje też wystawy czasowe w Wenecji. Program wystaw składa się zarówno z grupowych pokazów tematycznych, jak i ekspozycji indywidualnych. Koncentruje się w znacznej mierze wokół pokaźnej i powiększającej się kolekcji sztuki fundacji, ale obejmuje również specjalne zamówienia, realizowane we współpracy z artystami, galeriami i innymi instytucjami.

Obecna wystawa czynna jest już tylko do końca lipca, od środy do niedzieli (od 12 w południe do 7 wieczorem). Następna wystawa ma być otwarta we wrześniu.

Podobne artykuły

NAJCZĘŚCIEJ CZYTANE

CO GDZIE KIEDY