New York
50°
Clear
6:56 am4:30 pm EST
7mph
44%
29.97
MonTueWed
54°F
48°F
59°F
Jesteśmy z Polonią od 1971 r.

Pożegnanie z Polonią w USA Janusza Kapusty, ilustratora i odkrywcy K-drona, podczas wystawy w Nowym Jorku

W sobotę Janusz Kapusta, ilustrator, scenograf, odkrywca nowego kształtu geometrycznego K-dronu pożegnał się po 38 latach pobytu w USA z Polonią nowojorską ekspozycją „Refleksje”. Pokazano na niej 50 akrylików, a także 28 fotografii streszczających w skrócie jego twórczość i życie.

„Ku mojemu ogromnemu zdziwieniu Nowy Jork znowu zaskoczył mnie swoją witalnością, którą pamiętałem z czasu, kiedy żyłem w tym mieście. W tej chwili mam poczucie, że to Polska sprzyja bardziej mojej zadumie nad światem. Nowy Jork pozwala naładować baterię, ale jej twórcze wykorzystanie jest dla mnie bardziej owocne w polskiej ciszy i spokoju” – powiedział PAP Kapusta.

Jak dodał, jest to wystawa o zadumie. Łączy w jednym pokazie refleksje prowokowane rzeczywistością Nowego Jorku i Polski. Część fotograficzna ekspozycji to ważne obrazki z mojego życia i twórczości – powiedział.

W Centrum Polsko-Słowiańskim Kapusta prezentuje 50 akrylików, co symbolicznie łączy się z 50-leciem tej największej instytucji społeczno-kulturalnej Polaków na Wschodnim Wybrzeżu USA. Przedstawia wybór prac, które przez 19 lat ukazywały się co tydzień w „Rzeczpospolitej”, a „Zysk i S-ka” wydała je w książkach: „Plus, minus, podręcznik do myślenia” oraz „Pion, poziom, podręcznik do myślenia, cd.”

Janusz Kapusta mówi o sobie, że jest artystą o zainteresowaniach matematycznych i filozoficznych. Przez kilka dekad współpracował m.in. z „New York Timesem” i jest jedynym, którego zebrane tam ilustracje wyszły w oddzielnej książce. Zamieszczał swe prace także m.in. w „Wall Street Journal”, a teraz w „Rzeczpospolitej. Jest autorem pięciu książek. Zdobył doktorat na Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie. Muzeum Narodowe w Krakowie zakupiło do stałej kolekcji jego rzeźbę „K- dron, Między niebem a ziemią”

W 2020 roku, po ponad 38 latach pobytu w Nowym Jorku, Kapusta powrócił do Polski. Przebywa obecnie z wizytą w USA, a jego pożegnanie z Polonią opóźniło się z powodu pandemii koronawirusa. Ekspozycja jest częścią 24. edycji międzynarodowego festiwalu „Chopin i przyjaciele”.

Z Nowego Jorku Andrzej Dobrowolski (PAP)

150 lat parafii św. Stanisława Biskupa i Męczennika

Okolicznościowa msza św. odprawiona przez bp. Andrzeja Zglejszewskiego z diecezji Rockville Centre zakończyła całoroczne obchody jubileuszu 150-lecia erygowania parafii św. Stanisława Biskupa i Męczennika na Manhattanie. Na sąsiadujących z kościołem ulicach – East 7th Street i St Marks Place – odbył się także kilkugodzinny polonijny piknik.

W niedzielę, 25 września, a więc dokładnie rok po inauguracji jubileuszu 150-lecia istnienia najstarszej polskiej parafii na wschodnim wybrzeżu Stanów Zjednoczonych, odbyło się zakończenie tego wyjątkowego okresu w jej życiu. Okolicznościową mszę św. celebrował bp Andrzej Zglejszewski z diecezji Rockville Centre, a koncelebransami byli o. Tadeusz Lizińczyk, prowincjał zakonu paulinów w USA, o. Karol Jarząbek, proboszcz kościoła św. Stanisława Biskupa i Męczennika na Manhattanie, oraz ks. Andrzej Bielak. Wśród licznie zebranych wiernych i gości byli m.in.: konsul Mateusz Gmura z żoną, a także przedstawiciele SWAP, ZHP oraz Klubu Miłośników Militariów Polskich im. Andrzeja Zaremby w Nowym Jorku. Nabożeństwo pięknym śpiewem uatrakcyjnił Michał Jamrożek.

Zakończeniu jubileuszu towarzyszył polonijny piknik. Na dwóch zamkniętych ulicach, pomiędzy którymi znajdują się parafialne budynki, oraz na szkolnym placu można było nabyć książki, polskie jedzenie, bursztynową biżuterię oraz wyroby ręcznie. Były też różne stoiska z atrakcjami dla najmłodszych. Z kolei w audytorium można było podziwiać wystawę przygotowaną przez Klub Miłośników Militariów Polskich im. Zaremby, a także skosztować dobrego polskiego jedzenia.

Głównemu celebransowi bp. Andrzejowi Zglejszewskiemu (drugi z prawej) towarzyszyli księża i ojcowie związani z zakonem paulinów oraz parafią św. Stanisława Biskupa i Męczennika na Manhattanie / Foto: WOJTEK MAŚLANKA/NOWY DZIENNIK

JUBILEUSZOWA MSZA

Tuż po rozpoczęciu jubileuszowej mszy św. główny celebrans przekazał jej uczestnikom życzenia i gratulacje w związku ze 150-leciem istnienia parafialnej wspólnoty.

„Niech te piękne wotum naszego dziękczynienia, wotum naszej wiary stanie się również wotum zawierzenia i niech ten wspaniały płomień wiary, to nasze polskie dziedzictwo, które jest także dziedzictwem naszej religijności i katolicyzmu płonie nie tylko przez następne 150 lat, ale przez wszystkie wieki” – zaznaczył bp Andrzej Zglejszewski.

Podczas wygłoszonej później homilii podkreślił też, że dla wielu osób, jak również dla niego, kościół św. Stanisława Biskupa i Męczennika był pierwszym przystankiem i początkiem nowego życia w Stanach Zjednoczonych. Powrócił też pamięcią do sytuacji, która miała miejsce, gdy rozpakowywał swoją walizkę i znalazł w niej coś, czego do niej nie włożył. Był to mały drewniany wizerunek Matki Boskiej Częstochowskiej.

Okolicznościową mszę św., kończącą jubileusz 150-lecia istnienia parafii św. Stanisława Biskupa i Męczennika na Manhattanie, odprawił bp Andrzej Zglejszewski z diecezji Rockville Centre / Foto: WOJTEK MAŚLANKA/NOWY DZIENNIK

„Wiem, że go nie spakowałem. Musiała zrobić to moja mama” – mówił bp Zglejszewski podkreślając, że po odwróceniu tego wizerunku zauważył na jego tylnej części napisane słowo – „Mama”. Przy tej okazji zacytował fragment Inwokacji z mickiewiczowskiego „Pana Tadeusza”, który idealnie korespondował z jego wspomnieniami i zapewne pasował także do życiowych losów wielu osób zebranych na jubileuszowej mszy św. oraz uczęszczających do kościoła św. Stanisława Biskupa i Męczennika na Manhattanie. Przywołał także innych wielkich emigracyjnych polskich poetów, jak Cyprian Kamil Norwid i Czesław Miłosz, a nawet cytował słowa piosenki Jana Pietrzaka „Żeby Polska była Polską” oraz pieśni nieznanego autora „Nie rzucim Chryste świątyń twych”.

Bp Zglejszewski mówił też o wotum wdzięczności, którym niekoniecznie musi być coś wartościowego materialnie. Może także być nim modlitwa, jakieś wydarzenie, jubileusz czy też akt zawierzenia. Dlatego też stwierdził, że zarówno najstarsza polska parafia na wschodnim wybrzeżu USA, jak i odprawiana w niej jubileuszowa msza św. stanowią wotum, czyli są dziękczynieniem Bogu za półtora wieku jej istnienia.

„Ile się wydarzyło w ciągu tych 150 lat w tej świątyni i tej parafii, do której ludzie mogli przyjść i w swoim własnym języku wylać swoje serce i modlić się przed Bogiem” – podkreślił celebrans. Zwrócił też uwagę, że ten kościół był świadkiem wielu ważnych wydarzeń związanych z Polską. W tym kontekście wspominał wiernych modlących się i okazujących wdzięczność za odzyskanie niepodległości po 123 latach niewoli i zaborów, za zwycięstwo nad bolszewikami w Bitwie Warszawskiej, za koniec pierwszej i drugiej wojny światowej, za wyzwolenie z jarzma komunizmu, za demokratyczną Polskę.

„Niech nasza dzisiejsza modlitwa stanie się wotum dziękczynienia za dar wiary, który jest nam dany i zadany, jak pięknie mówił Jan Paweł II” – podkreślił bp Andrzej Zglejszewski.

Członkowie Komitetu Parafialnego oraz wolontariusze z przykościelnych organizacji tworzyli zgraną ekipę, odpowiedzialną za przygotowanie i przebieg pikniku, towarzyszącego zakończeniu jubileuszowych obchodów / Foto: WOJTEK MAŚLANKA/NOWY DZIENNIK

WRAŻENIA I PODZIĘKOWANIA

„To był piękny jubileusz – podkreślił w rozmowie z „Nowym Dziennikiem” konsul Mateusz Gmura. – Parafa przeżyła wspaniałych 15 dekad i aż trudno wyobrazić sobie czas, kiedy powstawała w 1872 r., gdy na mapie Europy nie było Polski. Dzięki temu później Polacy ją budujący i wokół niej skupieni mogli – jak wspominał w pięknym kazaniu bp Andrzej Zglejszewski – radować się z odzyskania niepodległości, zwycięstwem podczas Bitwy Warszawskiej itd. Ta parafia była świadkiem wielkich wydarzeń w historii Polski, tak więc cieszymy się z tych 150 lat i życzymy sobie kolejnych 150” – dodał przedstawiciel polskich władz.

Radości z wielomiesięcznych obchodów roku jubileuszowego nie krył o. Karol Jarząbek.

„Dla parafian, ale też dla Polonii nowojorskiej i zamieszkującej całe wschodnie wybrzeże USA był on wielkim dziękczynieniem za to, że przez te 150 lat mogliśmy modlić się w ojczystym języku i doświadczać obecności Boga oraz jego pomocy, szczególnie w tych latach, gdy nie mieliśmy swojego kraju. Było to w czasie, gdy Polska nie istniała na mapie świata” – podkreślił proboszcz parafii św. Stanisława Biskupa i Męczennika. Zwrócił też uwagę na duchowe zalety wynikające ze wszystkich wydarzeń związanych z obchodami.

„To był rok wielu błogosławieństw i łask. Podjęliśmy próbę zjednoczenia Polonii amerykańskiej wokół Matki Bożej Królowej Polski. Był to też czas zawierzenia Panu Bogu i Matce Bożej naszych spraw i trosk. Prosiliśmy też o to, żeby ta wiara, która jest w nas, nie gasła i nie zamierała” – zaznaczył o. Jarząbek.

Na pikniku można było zobaczyć wystawę związaną z polskim orężem i przygotowaną przez Klub Miłośników Militariów Polskich im. Andrzeja Zaremby w Nowym Jorku / Foto: WOJTEK MAŚLANKA/NOWY DZIENNIK

Dla parafian od lat uczęszczających do kościoła św. Stanisława Biskupa i Męczennika na Manhattanie jubileusz 150-lecia erygowania parafii był też okazją do refleksji i wspomnień.

„Mogliśmy zastanowić się i porównać, jak to było kiedyś i jak parafia wygląda dziś. Pomógł nam w tym Dariusz Wójcik, który przygotował wystawę zdjęć zatytułowaną 'Nasza parafia, kościół, rodzina… zatrzymane w kadrze’.  Niektórzy z nas odeszli już do wieczności, kolejni ludzie wykruszają się, część z nich wyjechała z Nowego Jorku szukać spokojniejszego życia, a inni wracają do Polski. Jest nas coraz mniej, ale trwamy, gdyż jesteśmy świadomi odpowiedzialności, jaka na nas spoczywa za przyszłość tej parafii” – podkreśliła Alicja Rubacha, przedstawicielka Rady Parafialnej kościoła św. Stanisława Biskupa i Męczennika. Dodała, że są również świadomi tego, że jako parafianie, tworzą historię, z której są dumni, i chcą zrobić wszystko co w ich mocy, aby mogli przekazać parafię kolejnym polonijnym pokoleniom.

„Jedną z inicjatyw jubileuszowych była peregrynacja małej kopii obrazu Matki Boskiej Częstochowskiej po domach naszych parafian, dzięki czemu każdy z nas mógł gościć wizerunek Pani Jasnogórskiej u siebie” – wyjaśniła pani Alicja.

Zwieńczeniem jubileuszu było wspólne świętowanie w czasie pikniku, który został przygotowany przez Radę Parafialną, Komitet Parady Pułaskiego oraz nauczycieli i rodziców z Polskiej Szkoły im. o. Augustyna Kordeckiego, działającej przy parafii św. Stanisława Biskupa i Męczennika.

„W pomoc w przeprowadzeniu pikniku zaangażowani byli również uczniowie i absolwenci tej szkoły, członkowie Odnowy w Duchu Świętym, Towarzystwo im. Jezus, Mężczyźni św. Józefa oraz panie z kółek różańcowych, za co wszystkim serdecznie dziękujemy – wyliczała przedstawicielka Rady Parafialnej. – Pragniemy też serdecznie podziękować wszystkim sponsorom, wśród których są: Polsko-Słowiańska Federalna Unia Kredytowa, Apteka Markowa, piekarnia Syrena, Imperial Times, restauracja Pyza, Baczynski Meat Market, Northside Bakery, Basik oraz pani Jadwiga Radlinska” – dodała Alicja Rubacha.

Autor tekstu: Wojtek Maślanka

Na jednym ze stoisk można było nabyć polską, ręcznie robioną bursztynową biżuterię / Foto: WOJTEK MAŚLANKA/NOWY DZIENNIK

Pobiegli, dobiegli… wspari i pomogli – 6. edycja „Biegu o Uśmiech Dziecka”

Oliver Dołęga wśród mężczyzn, Anna Grodzki wśród kobiet, Mikołaj Paparoussopoulos wśród chłopców i Carolina Wolski wśród dziewczynek – to zdobywcy pierwszych miejsc w swoich kategoriach startowych. Oliver Dołęga uzyskał również najlepszy czas wśród wszystkich uczestników „Biegu o Uśmiech Dziecka”.

Szósta edycja dorocznej imprezy organizowanej przez Children’s Smile Foundation w kooperacji ze stowarzyszeniem Polska Running Team oraz pod honorowym patronatem Konsulatu Generalnego RP w Nowym Jorku odbyła się w sobotę, 10 września, i miała miejsce w Highland Park na pograniczu Queensu i Brooklynu.

Charytatywna akcja, z której dochód przeznaczony jest na pomoc potrzebującym dzieciom, powróciła po przerwie spowodowanej pandemą całkowicie uniemożliwijaącą przeprowadzenie biegu w dwóch ostatnich latach. Dlatego też zarówno jego organizatorzy jak i uczestnicy byli bardzo zadowoleni z faktu, że w końcu wszystko powróciło do normalności i chętnie wzięli udział w sportowej rywalizacji. W dodatku dopisała pogoda przez co w parku prócz biegaczy pojawiło się wiele rodzin z dziećmi, ale była też młodzież, a nawet seniorzy.

W sumie wokół bieżni rozciągającej się wzdłuż zbiornika wodnego znanego jako Ridgewood Reservoir zebrało się około 120 osób. W biegu wzięło udział ponad 60 zawodników. Przeprowadzono go na dwóch dystansach – dzieci miały do pokonania 1000 metrów, natomiast pozostali biegacze trasę wynoszącą 5 km. 

Podczas oficjalnego rozpoczęcia biegu konsul Jan Końsko (w środku) odczytał list przesłany przez konsula generalnego Adriana Kubickiego. Na zdjęciu również: ks. Grzegorz Markulak (pierwszy z lewej), kapelan Children’s Smile Foundation oraz jej prezes Mariusz Śniarowski (drugi z lewej), konsul Wawrzyn Warkocki (drugi z prawej) i prezes Polska Running Team Paweł Myśliwiec (pierwszy z prawej) / Foto: WOJTEK MAŚLANKA/NOWY DZIENNIK

PRZEMOWY I GOŚCIE

Oficjalną część „Biegu o Uśmiech Dziecka” rozpoczął Mariusz Śniarowski, prezes Children’s Smile Foundation, który przywitał wszystkich uczestników sportowej imprezy oraz przedstawił gości specjalnych. Wśród nich było dwóch nowych konsulów – Jan Końsko i Wawrzyn Warkocki – którzy dopiero od kilku dni pełnią swoją misję w polskiej placówce dyplomatycznej w Nowym Jorku. Była także Małgorzata Leniartek, menedżerka oddziału PSFCU mieszczącego się na Maspeth oraz kapelan fundacji, ks. Grzegorz Markulak. Mariusz Śniarowski złożył także podziękowania dla wszystkich sponsorów wspierających bieg oraz dla stowarzyszenia Polska Running Team będącego jego współorganizatorem.

Z kolei konsul Jan Końsko odczytał list przesłany przez konsula generalnego Adriana Kubickiego, który nie mógł pojawić się osobiście. Szef nowojorskiej placówki dyplomatycznej wyraził w nim radość z faktu, że doroczny charytatywny bieg powrócił po przerwie spowodowanej pandemią.

Wolontariusze swojąpracą wsparli organizatorów. Od lewej: Grażyna Ozga, Beata Jakubowska i Ewa Węglarz/ Foto: WOJTEK MAŚLANKA/NOWY DZIENNIK

„Teraz bardziej niżkiedykolwiek wcześniej takie działania są potrzebne dla naszych społeczności, które ogromnie ucierpiały przez te trudne lata. Wspólna sprawa, jaką jest pomoc potrzebującym dzieciom, to wspaniały sposób na łączenie ludzi, dodawanie im otuchy i dawanie poczucia sprawczości” – napisał w liście konsul generalny. Następnie ks. Grzegorz Markulak udzielił wszystkim błogosławieństwa oraz wygłosił krótkąprzemowę. Nawiązał w niej do słów konsula generalnego i wyraził nadzieję, że bieg mimo rywalizacji, z którą jest związany, będzie wszystkich łączył, a nie dzielił. „Biegnijcie i dobiegnijcie” – dodał na zakończenie proboszcz parafii św. Stanisława Kostki z Greenpointu i zarazem kapelan Children’s Smile Foundation.

Tuż po nim kilka zasad związanych z biegiem przekazał Paweł Myśliwiec, prezes Polska Running Team. Wszystkim uczestnikom, jak równieżkibicom dopisywały wyśmienite humory, a doping był bardzo duży, można było nawet zauważyć transparent z hasłem mobilizującym jedną ze startujących osób. Wśród biegaczy była nawet matka, która trasę 5 km pokonała wraz z wózkiem, w którym znajdowało się jej małe dziecko. Tak więc bieg spełnił swoje zadanie charytatywne, ale równieżjednoczące i integrujące Polonię. Na mecie na zwycięzców czekały medale i trofea, a także nagrody przygotowane przez Polsko-Słowiańską Federalną Unię Kredytową. Wszyscy biegacze otrzymali okolicznościowe koszulki, a dzieci w wieku od 5 do 12 lat zostały nagrodzone pamiątkowymi medalami. Był także słodki poczęstunek przygotowany przez Syrena Bakery oraz kawa i woda.

Wśród uczestników biegu był nawet całe rodziny. Na zdjęciu kapelan Children’s Smile Foundation ks. Grzegorz Markulak (pierwszy z lewej) wraz z rodziną Praszkowiczów/ Foto: WOJTEK MAŚLANKA/NOWY DZIENNIK

 WYNIKI I ZWYCIĘZCY

Najszybszym biegaczem okazał się 16-letni Oliver Dołęga, który dystans 5 km przebiegł w ciągu 18 minut i niespełna 22 sekund (18:22:50). Wśród mężczyzn drugi był Zbigniew Szczerba a trzeci Andrzej Siciarz. Z kolei najszybszą kobietąokazała się Anna Grodzki (25:03:20), druga była Urszula Musik, a trzecia Julia Czech. Wśród chłopców – na odcinku 1 km – najszybciej finiszował Mikołaj Paparoussopoulos, tuż za nim był Alec Krakowkski, a miejsce trzecie zajął Alex Ryndak. Natomiast wśród dziewczynek najlepsza okazała się Carolina Wolski, druga była Lena Olk, a trzecia Amelia Tyszuk. 

Paweł Myśliwiec (pierwszy z lewej) i Mariusz Śniarowski wręczają medal i trofeum zwycięzcy biegu Oliverowi Dołędze / Foto: WOJTEK MAŚLANKA/NOWY DZIENNIK

 OPINIE I PODZIĘKOWANIA

Na zakończenie sportowej imprezy odbyła się pamiątkowa sesja zdjęciowa, a uczestnicy biegu mieli okazję lepiej siępoznać i porozmawiać na różne tematy. Ogólnie panowała bardzo przyjazna i miła atmosfera, a wielu uczestników 6. edycji „Biegu o Uśmiech Dziecka” obiecało wziąć w nim udział za rok. Bardzo pozytywne o tej charytatywnej imprezie wypowiadali się przedstawiciele Konsulatu Generalnego, dla których była ona pierwszym bezpośrednim spotkaniem z Polonią.

„Cieszę się bardzo, że ta szlachetna inicjatywa znów powróciła po przerwie spowodowanej pandemią i mam nadzieję, że w przyszłości ten bieg będzie się odbywał bez zakłóceń i o stałej porze. Gratulujęwszystkim uczestnikom i cieszę się, że frekwencja dopisała, oraz że w biegu wzięło udział dużo dzieci i młodzieży. Gratuluję organizatorom tego wydarzenia ponieważ spełniło ono swoje zadanie. Myślę, że wszyscy byli zadowoleni z powodu wyśmienitej atmosfery, która towarzyszyła uczestnikom. Dlatego też osobiście z przyjemnością wrócętu za rok i wezmę udział w charakterze biegacza” – zapewnił konsul Jan Końsko. Dodał, że bardzo kibicował swojemu koledze z Konsulatu Generalnego – Wawrzynowi Warkockiemu, który już w tym roku stanął w szranki z pozostałymi zawodnikami. Okazało się, że mimo braku wcześniejszego przygotowania osiągnął bardzo dobry wynik i ostatecznie zajął miejsce 8 w ogólnej klasyfikacji, a w kategorii męskiej znalazł się na pozycji 6. 

Konsul Jan Końsko wręcza trofeum Annie Grodzki, zwyciężczyni biegu wśród kobiet / Foto: WOJTEK MAŚLANKA/NOWY DZIENNIK

„Staraliśmy się,żeby Konsulat Generalny zaznaczył tutaj swoją obecność zarówno od strony reprezentacyjnej jak i czynnej. Dlatego wziąłem udział w biegu, mimo że właściwie od kilku lat nie biegałem. Bardzo się cieszę, że miałem okazję skorzystać z takiej możliwości za co serdecznie dziękuję organizatorom i czekam z niecierpliwością na kolejny bieg za rok” – podkreślił konsul Wawrzyn Warkocki.

Zadowolenia nie kryli także organizatorzy „Biegu o Uśmiech Dziecka”.

„Pogoda dopisała, frekwencja również, a poza tym była świetna atmosfera więc impreza była bardzo udana – podkreślił prezes Polska Running Team. – Myślę, że na pewno jest duży potencjał w tym biegu i śmiało można go rozwinąć. Uważam, że ta akcja spełniła swoje zadanie ponieważprzyciągnęła zarówno dużo dzieci, młodzieży oraz osób starszych, którzy nie bali się pobiec wraz z członkami naszej grupy. Cieszę się, że wszyscy walczyli do końca co pokazuje, że bieganie staje się coraz bardziej popularne. To świadczy o tym, że właśnie jest duży potencjał w tej imprezie i na pewno w przyszłości można ją jeszcze bardziej rozwinąć” – stwierdził Paweł Myśliwiec.

Niektórzy uczestnicy biegu mieli bardzo silny doping / Foto: WOJTEK MAŚLANKA/NOWY DZIENNIK

Z kolei prezes Children’s Smile Foundation wyraził podziękowania wszystkim, którzy przyczynili się do sukcesu tej charytatywnej akcji.

„Bardzo się cieszę, że po przerwie spowodowanej pandemią Covid-19 mogliśmy powrócić do naszej corocznej imprezy, którą organizujemy wspólnie z Polska Running Team. Serdecznie dziękuję wszystkim uczestnikom biegu oraz naszym sponsorom, dzięki którym ta impreza mogła się odbyć” – podkreślił Mariusz Śniarowski.

Wśród biegaczy była nawet mama z małym dzieckiem w wózku / Foto: WOJTEK MAŚLANKA/NOWY DZIENNIK

Głównym sponsorem była Polsko-Słowiańska Federalna Unia Kredytowa. Poza tym charytatywną imprezę wsparli również: ETS Contracting, Inc., Perecman Firm PLLC, Belvedere Bridge, Pulaski Association of Business and Professional Men, All State-Robert Dworniczak, AMN Corporation, Arthur’s Funeral Home, Block O’Toole & Murphy LLP-Paweł Wierzbicki, Cobalt Mechanical, Inc., Forteca Estate, Green & Szymanski, Grzegorz Wolski PTPC, JEPOL, Victoria Consulting & Development i Vision Financial Planning. Patronat honorowy nad biegiem sprawował Konsulat Generalny Rzeczypospolitej Polskiej w Nowym Jorku, a medialny: „Nowy Dziennik”, „Biały Orzeł”, „Kurier Plus”, „Super Express” oraz portale: www.bazarynka.com i www.poland.us. Prezes Children’s Smile Foundation słowa wdzięczności skierował także do wszystkich wolontariuszy, wśród których prócz przedstawicieli jej Rady Dyrektorów – Beaty Jakubowskiej i Aldony Trzeciak – byli także wieloletni przyjaciele fundacji m.in. Ewa Węglarz, Grażyna Ozga i Anna Koziołek.

Stoisko Polsko-Słowiańskiej Federalnej Unii Kredytowej było chętnie odwiedzane przez dzieci / Foto: WOJTEK MAŚLANKA/NOWY DZIENNIK

Zestawienie zwycięzców:

Kategoria męska(5K):

1. Oliver Dołęga

2. Zbigniew Szczerba

3. Andrzej Siciarz

Najszybsi biegacze wraz z organizatorami i konsulem. Od lewej: prezes Polska Running Team Paweł Myśliwiec, konsul Jan Końsko, Andrzej Siciarz (miejsce 3), Oliver Dołęga (miejsce 1), prezes Children’s Smile Foundation Mariusz Śniarowski (z tyłu), Zbigniew Szczerba (miejsce 2) i Christian Kowalczuk (miejsce 4) / Foto: WOJTEK MAŚLANKA/NOWY DZIENNIK

Kategoria żeńska (5K):

1. Anna Grodzki

2. Urszula Musik

3. Julia Czech

Najszybsze biegaczki. Od lewej: Julia Czech (miejsce 3), Anna Grodzki (miejsce 1) i Urszula Musik (miejsce 2) / Foto: WOJTEK MAŚLANKA/NOWY DZIENNIK

Kategoria chłopięca (1K):

1. Mikołaj Paparoussopoulos

2. Alec Krakowski

3. Alex Ryndak

Kategoria dziewczęca (1K):

1. Carolina Wolski

2. Lena Olk

3. Amelia Tyszuk

Najlepsi biegacze wśród dzieci do lat 12 wraz z Małgorzatą Leniartek, menedżerką oddziału PSFCU na Maspeth. Od lewej: Carolina Wolski
(miejsce 1), Lena Olk (miejsce 2), Alec Krakowski (miejsce 2), Mikołaj Paparoussopoulos (miejsce 1), Amelia Tyszuk (miejsce 3)
i Alex Ryndak (miejsce 3) / Foto: WOJTEK MAŚLANKA/NOWY DZIENNIK

Wojna na migrantów

Za ich podróż przez pół kraju płacą władze tych dwóch przygranicznych stanów. Ich republikańscy gubernatorzy – Greg Abbott w Teksasie i Doug Ducey w Arizonie – chcą w ten sposób pokazać władzom liberalnych miast, jakim problemem są w ich stanach migranci, którzy przekraczają granicę w nadziei na uzyskanie azylu i w poszukiwaniu lepszego życia, wolnego od biedy i przemocy.

Pierwszy akcję rozpoczął gubernator Teksasu w kwietniu br. w proteście przeciwko planom administracji Joego Bidena zniesienia wprowadzonego na czas pandemii przepisu, zwanego Title 42, pozwalającego władzom USA na zawrócenie migrantów z granicy do kraju pochodzenia. “Dlatego, że prezydent Biden odmawia dojrzenia kryzysu, jaki wywołała jego polityka otwartych granic, stan Teksas musiał podjąć bezprecedensowe działania, żeby zapewnić bezpieczeństwo naszym społecznościom” – napisał Abbott w oświadczeniu. Gubernator Ducey poszedł za jego przykładem w maju.

Krytycy, w tym republikańscy przedstawiciele władz lokalnych, od dawna nazywają akcję autobusową Abbotta “politycznym teatrem”. “Gubernator Teksasu wykorzystuje istoty ludzkie jak pionki do swoich rozgrywek politycznych. To obrzydliwe” – stwierdziła nowojorska gubernator Kathy Hochul. Wbrew temu, co mówią środowiska konserwatywne, administracja Joego Bidena nie prowadzi polityki otwartych granic. Niemniej jednak pojawienie się w Białym Domu demokratycznego prezydenta, o wiele bardziej przyjaznego dla imigrantów niż jego poprzednik, zachęciło setki tysięcy mieszkańców krajów za południową granicą USA do prób przedostania się do Ameryki. Od początku kadencji Bidena około miliona zostało wpuszczonych i czekają na azyl albo deportację. Zanim nie dołączą do krewnych i znajomych rozsianych po całym kraju, migranci przebywają w Teksasie i Arizonie.

***

Migranci, głównie z pogrążonej w kryzysie Wenezueli, ale też z innych krajów Ameryki Centralnej, po przejściu granicy w Teksasie czy Arizonie dostają darmowy bilet i przyjeżdżają do Waszyngtonu sześć dni w tygodniu od 6 rano do 11 wieczorem. Od ub. piątku bezpośrednie autobusy zaczęły ich przywozić do Nowego Jorku. W ten sposób do stolicy kraju napłynęło już ponad 7 tysięcy przybyszy z Południa. Wysiadają na głównym dworcu, Union Station, a tam liczyć mogą tylko na pomoc wolontariuszy, którzy robią, co mogą, żeby zapewnić im jedzenie i schronienie.

“To straszne. Wysyłają ich tutaj i zostawiają na ulicy – mówi w rozmowie z National Public Radio Abel Nunez z Central American Resource Center. – Gubernator Teksasu spycha problem na D.C., ale my nie jesteśmy miastem przygranicznym, więc nie mamy środków ani doświadczenia w tym zakresie” – dodaje Nunez, którego organizacja pomaga tym, którzy wysiadają na Union Station z autobusów z Teksasu.

Ponad 15 procent migrantów nie ma gdzie się podziać, więc kierowani są do przytułków w stolicy. Część, jeżeli ma fundusze na podróż, udaje się przetransportować do innych stanów, gdzie mieszkają ich znajomi lub krewni. Inni ruszają w stronę Nowego Jorku, ponieważ – nawet bez żadnego punktu zaczepienia – mają nadzieję na znalezienie pracy w mieście uchodzącym za przyjazne dla imigrantów. Według danych miejskich, w ten sposób od maja do Wielkiego Jabłka przybyło już ponad 4 tysiące migrantów z terenów przygranicznych. 

“Oprócz Waszyngtonu miasto Nowy Jork jest idealnym miejscem dla tych migrantów, gdzie mogą otrzymać pomoc socjalną, którą chwali się Eric Adams, burmistrz tego ‘miasta sanktuarium dla imigrantów’ – napisał w oświadczeniu gubernator Abbott, który od tygodni prowadzi ostrą wymianę zdań w mediach społecznościowych na temat migrantów z burmistrzem Nowego Jorku, a w piątek wysłał do tego miasta pierwszy bezpośredni autobus z migrantami. – Mam nadzieję, że spełni swoje obietnice przyjmowania ich z otwartymi ramionami, a nasze przygraniczne miasta będą mogły odetchnąć z ulgą” – dodaje.

Eric Adams rzeczywiście zapewnił tydzień temu, że “nadal będzie przyjmował migrantów z otwartymi ramionami”, ale podobnie jak burmistrz Waszyngtonu Muriel Bowser, bije na alarm do władz federalnych, że jego miasto nie jest przygotowane na taki napływ mieszkańców potrzebujących całego wachlarza pomocy. Jeszcze przed pierwszym bezpośrednim transportem migrantów z Teksasu schroniska nowojorskie miały ponad 50 tysięcy podopiecznych, 10 procent więcej niż 4 miesiące wcześniej. Tydzień temu, w ramach środków nadzwyczajnych, Adams zarządził przyspieszone zwiększenie w mieście liczby łóżek dla bezdomnych, by pomieścić przybyszy z Południa oraz lokalnych bezdomnych, dla których brakuje miejsc schronienia.

“To, co on robi, jest złośliwe i okrutne – oświadczył nowojorski burmistrz, oskarżając gubernatora Teksasu, że wbrew woli migrantów zmusza ich do podróży Nowego Jorku. – Część z tych rodzin chciała jechać gdzie indziej. Nie pozwolono im. Wsadzono ich do autobusu do Nowego Jorku”.

“To okropne. Nie ma nic bardziej nieamerykańskiego niż wysłanie ludzi autobusem w 45-godzinną podróż bez zapewnienia im podstawowych potrzeb i planu działania” – stwierdził Adams, który w ubiegły weekend witał na Port Authority migrantów, którym miasto oferowało jedzenie oraz schronienie, m.in. w hotelach. Wolontariusze pomagają w zaaranżowaniu podróży dla tych, którzy chcą dołączyć do krewnych w innych częściach kraju.

“Okropna to jest polityka Bidena – uważa natomiast włodarz Teksasu – ponieważ za jego przyzwoleniem 2 miliony nielegalnych imigrantów przekracza granicę. Burmistrz Nowego Jorku nie ma pojęcia, co to naprawdę znaczy”.