New York
54°
Fair
7:02 am4:28 pm EST
8mph
52%
30.09
SunMonTue
45°F
48°F
57°F
Jesteśmy z Polonią od 1971 r.

Wieczór pełen śpiewanej poezji

Janusz M. Szlechta

Dorota Huculak i Dariusz Ocetek byli uczestnikami i laureatami wielu festiwali piosenki żeglarskiej w Nowym Jorku i w Baltimore w stanie Maryland. Ten wieczór w Kaskade był dla nich szczególny. Nie liczyli na nagrody czy wyróżnienia, lecz na bliskie spotkanie z osobami, które lubią szanty i poezję. I nie zawiedli się. Restauracja była pełna gości.

Dorota i Darek usiedli przed mikrofonami, tuż przy barze, ujęli w ręce gitary, no i popłynęła muzyka i chwytające za serce teksty.

Najpierw zaśpiewali kilka utworów Leonarda Cohena. Darek zaśpiewał: „Opowiadanie Izaaka”, „Zuzannę”, „Goście” i „Dzisiaj tu, a jutro tam”, a Dorota: „Maleńka, nie wolno” i „Dla ciebie walc”; kiedy zaczęła śpiewać znaną na całym świecie balladę „Alleluja” (Hallelujah), dołączyli do niej wszyscy obecni na sali.

Potem popłynęły ballady rosyjskiego barda Bułata Okudżawy. Darek zaśpiewał „Trzy miłości” i „Modlitwę”, a Dorota „Buty” i „Aleksander Siergiejewicz Puszkin”. Utwory Okudżawy zawsze cieszyły się dużą popularnością wśród Polaków. Jego ballady są ponadczasowe, znajdziemy w nich ponadczasowe przesłanie. Dzisiaj, kiedy trwa rosyjska agresja na Ukrainę, wciąż chwytają za serce, gdyż mówią o tym, że nie ma nic lepszego niż przyjaźń, a wojna niesie ze sobą cierpienie.

Podczas takiego wieczoru nie mogły się nie pojawić wiersze Edwarda Stachury. Darek zaśpiewał jego utwór „Opadły mgły”, a Dorota „Zrozum to, co powiem”. Na zakończenie pierwszej części Darek zaśpiewał wiersz Jana Kasprowicza „Modlitwa wędrownego grajka”, a Dorota utwór Wojtka Bellona „Sielanka o domu”.

Kiedy odłożyli gitary, siedzący przy stolikach mogli porozmawiać, podzielić się wrażeniami, a także zamówić coś dobrego do jedzenia.

Na początek drugiej części wieczoru Dariusz Ocetek zaśpiewał wiersz księdza Jerzego Szymika „Październik, czyli Nr 15“, do którego muzykę napisał Witold Wolny. Z kolei Dorota Huculak zaśpiewała poruszający wiersz Krzysztofa Kamila Baczyńskiego „Słońce w ramionach“ (autorem muzyki jest Janusz Lipiński). Poeta zginął w czwartym dniu powstania warszawskiego, mając 23 lata.

A potem nadszedł czas dla ballad żeglarskich. Dorota i Darek na przemian śpiewali utwory Jurka Porębskiego – legendy polskiego ruchu szantowego: „Gra w zielone“, „Szara muszelka“, „Portowa tawerna“… Kiedy Darek zaczął śpiewać „Barmankę z Vancouver“, to już śpiewali z nim wszyscy. Utwór ten doskonale znają żeglarze.

Następny nosił tytuł „Mewy“. Darek specjalnie go zapowiedział. Stwierdził, że autorstwo przypisuje się Andrzejowi Koryckiemu, a tak naprawdę napisał tekst i skomponował muzykę Tomasz Opoka. Ten świetny poeta i pieśniarz napisał ten utwór kilka miesięcy przed swoją śmiercią, kiedy już zupełnie tracił wzrok. Zmarł we wrześniu 1984 roku w wieku 29 lat.

Na koniec Darek zaśpiewał dwa utwory, do których sam napisał teksty i skomponował muzykę: „Żeglarski los“ i „Żeglarska gitara“. Dorota też zagrała na gitarze i zaśpiewała dwa własne utwory: „Marzenie żony żeglarza“ i „Szczęścia pół“. Ta druga piosenka powstała przed jednym z festiwali szantowych, w którym wzięła udział.

Wraz z organizatorami wieczoru i zarazem wykonawcami szant żeglarskich i ballad śpiewali zebrani w restauracji słuchacze

„Większość szant jest pisana przez mężczyzn dla mężczyzn, a ja chciałam pokazać inny aspekt żeglarstwa, widziany oczami kobiety oczekującej swojego ukochanego na lądzie. Chciałam zawrzeć w tym utworze emocje kobiet, które pół swojego życia spędzały same na lądzie“ – wyjaśniła.

Świt za świtem rozświetla szczyty starych wzgórz

Zaplątany we wrzosy czas zatrzymał się tuż

Stoję sama na brzegu morza patrząc w twarz

Siwe chmury na niebie smętnie targa wiatr

Ile już łez upłynęło od tamtego dnia

Gdy mnie w porcie tuliłeś wypływając w świat

Wanty grały dla ciebie zaklętą swą pieśń

Z moich ramion morze znów wyrwało cię

Powitań pożegnań poszarpany rytm

Do tych dni wytęsknionych wracam sercem swym

I choć przyszło mi z morzem dzielić cię po pół

Zawsze będę tu czekać, wróć kochany mój

Podczas tego wieczoru miało miejsce nieplanowane, ale radosne wydarzenie. Otóż nagle stanęła w drzwiach restauracji Kaskade Aneta Chronowska. Przybyła niemal prosto ze szpitala, gdzie walczyła z chorobą nowotworową. I tego dnia obchodziła 50. urodziny. Najbliżsi i wszyscy zebrani w restauracji zaśpiewali jej „Sto lat“ i złożyli życzenia, aby zdrowie jej nie opuszczało.

Już na zakończenie wieczoru wszyscy zaśpiewali razem „Hej, me Bałtyckie Morze“.

Dorota Huculak i Dariusz Ocetek podkreślają, że chętnie taki koncert poezji śpiewanej powtórzą, jeśli tylko znajdzie się odpowiednie miejsce na spotkanie

A może będzie powtórka? Po latach spędzonych na Florydzie Dariusz Ocetek dwa miesiące temu przeprowadził się ponownie do Nowego Jorku. Postanowił wrócić do działalności kulturalnej. Zaproponował Dorocie wspólny koncert. Znalazł fajne miejsce, no i dotarli tutaj z gitarami. Byli szczęśliwi, że wieczór był taki fajny. Podkreślali, że uczestnicy koncertu byli nie tylko słuchaczami, ale i podporą, dodawali im wiatru w żagle. To był wieczór, jakie rzadko już się zdarzają. Dlatego Dorota i Darek jednoznacznie stwierdzili, że jeśli byłaby taka możliwość i znalazłoby się miejsce, chętnie powtórzyliby to spotkanie z poezją.

Edukacja to jeden z kluczy do udanego życia

Elżbieta Popławska

Jak czytamy na stronie internetowej stowarzyszenia, „cele organizacji mają charakter charytatywny i edukacyjny i dążą do promowania rozwoju kulturalnego, społecznego i ekonomicznego swoich członkiń, pielęgnowania wśród nich patriotyzmu i zachowania wysokich standardów uczciwości i honoru. Stowarzyszenie promuje również działania na rzecz dobra i dobrobytu Polonii amerykańskiej”.

MSCPWA corocznie organizuje bal, aby systematycznie zasilać i odbudowywać fundusz stypendialny. Doskonale wiemy, co znaczy kształcenie młodego pokolenia i jakie są z tego osiągnięcia i radości, nie tylko dla rodziców, ale całej naszej grupy etnicznej. Młodzi rodacy odnoszą wielkie, światowe sukcesy na wszystkich płaszczyznach działania, najlepszym przykładem nasza wybitna, dwukrotna noblistka Maria Skłodowska-Curie.

Na szczególne więc podziękowania zasługują liderzy organizacji, zarządy, komisje stypendialne, które z pasją organizują tego typu imprezy i przyznają stypendia naszej utalentowanej młodzieży. W tym roku MSCPWA wybrało cztery stypendystki: Emilię Mikrut, Natalię Wojnowski, Oliwię Katan i Julię Zapadka.                                                                                            

Ks. Joseph Szpilski pobłogosławił zebranych oraz przekazał liderkom organizacji – szczególnie Marii Bielskiej – podziękowanie za promowanie tak wyjątkowych celów, jakimi jest dbałość o wykształcenie młodego pokolenia. Stypendystki przedstawiła Bernadette O’Keefe, przewodnicząca Komitetu Stypendialnego, w skład którego wchodzą również: Irene Krulewski, Helen Lesnik Mistak, Barbara Konopka, Ewa Korzeb.

Małgorzata Żak (z prawej) z przedstawicielkami grupy tanecznej z Greenpointu

Emilia Mikrut, która wychowała się na Maspeth, NY, nie mogła uczestniczyć w rozdaniu stypendiów, ale przysłała list zarówno z podziękowaniem, jak i informacjami, które zakwalifikowały ją do otrzymania tej nagrody. Należy do drugiej generacji polskich emigrantów, dorastała w NYC. Ukończyła Hunter College, gdzie otrzymała BA z psychologii. Obecnie kontynuuje medyczne badania na kierunku Clinical Psychology na St. John’s University, aby dowiedzieć się jaki wpływ na naszą psychikę, szczególnie emigrantów, mają nowe sytuacje życiowe, w których przyszło im żyć. W roku 2022 wydała pierwszą swoją publikację z klinicznymi obserwacjami i wynikami wieloletniej pracy, które ukazały się również w „Social Science and Medicine”.

Natalia Wojnowski z Chicago, która jest studentką Northwestern University Feinberg School of Medicine, również przysłała list, w którym podziękowała za stypendium, a także przesłała informacje z CV kwalifikujące do stypendium. Ukończyła University of Illinois z najwyższym i otrzymała BA z Economics and Molecular and Cellular Biology. Jak dodała, jest pierwszą osobą w rodzinie, która ukończyła college. Potrzeba pomagania emigrantom narodziła się w niej po chorobie psychicznej ojca, gdy nie można było jej zaradzić z braku możliwości właściwego kontaktu z lekarzem (nie tylko językowego), a także niemożliwością ubezpieczenia pewnej grupy emigratów. Dlatego marzy zostać lekarzem, by specjalną pomocą otoczyć emigrantów.

Oliwia Katan pochodzi z Brooklynu, NY. Aktualnie studiuje w Teacher’s College na Columbia University. Osobiście odebrała stypendium i piękną polszczyzną (a także po angielsku) przekazała podziękowania organizacji za nagrodę. Swoje przemówienie rozpoczęła zdaniem: „Edukacja, edukacja, edukacja jest kluczem, aby osiągnąć życiowy sukces”. Oliwa od dzieciństwa marzyła, aby być lekarzem, lubiła się uczyć. Przez 12 lat uczęszczała równocześnie do polskiej szkoły, bardzo była zainteresowana bogatą historią Polski. Należy także do ZHP, gdzie właśnie zdobywa wiedzę na pierwszy stopień instruktorski. Studiując na Stony Brook University współtworzyła Polish American Student Association (PASA), lansowała i Paradę Pułaskiego, i polskie tradycje. Zrezygnowała z marzenia bycia lekarzem, ale nie ze współpracy z ludźmi. Aktualnie chce zdobyć magisterium na wydziale Communication Sciences of Disorders Bilingual – z rozszerzonym programem dla nauczycieli – na Columbia University.

Julia Zapadka studiuje na Catholic University of America w Washington DC, pochodzi z Connecticut. Osobiście odebrała stypendialną nagrodę. Jako emigrantka w pierwszym pokoleniu miała świadomość, że musi wykazać się czymś więcej, dlatego marzenia o studiach były dużą motywacją do działania. Od szkoły średniej systematycznie znajdowała się w czołówce wyróżnionych za najlepsze oceny w nauce. Równocześnie uczęszczała do sobotniej polskiej szkoły i zdała tam maturę. Grała na pianinie i należała do folklorystycznej polskiej grupy tanecznej, a także polskich harcerek, zdobyła stopień instruktorki i troop leader, aby wspomagać polonijne organizacje. Aktualnie na uczelni pełni rolę Cardinal Ambasador – pomaga nowo przyjętym studentom w zapoznaniu się z uczelnią i kółkami zainteresowań. Zawsze lubiła społecznie pracować na rzecz polonijnego środowiska, z którego się wywodzi, i oczywiście amerykańskiego, w którym mieszka.

Od lewej: Patrycja Posłuszny, Magdalena Luc, Celina Zieliński, Zofia Rębisz, Pola Kraeger

Komitet Stypendialny dla każdej ze stypendystek przekazał 2000 dolarów. Hymny odśpiewała Patrycja Posłuszna – piękna polonijna harcerka, bardzo muzycznie utalentowana.  Dopisali goście – przybyli przedstawiciele znaczących polonijnych organizacji i sponsorzy, którym prezeska Maria Bielska serdecznie podziękowała. Wszyscy ofiarodawcy znajdują się na stronie organizacji  www.curiewomen.org.  

Uroczystość odbyła się w Princess Manor na Greenpoincie, gdzie przy atrakcyjnej muzyce DJ-a Stefana Bielskiego i Friends był czas na rozmowy i taneczne swawole. Podano pyszne przekąski, a w bufecie można było zamawiać najbardziej wyrafinowane drinki. Zwieńczeniem wieczornego spotkania była loteria przygotowana przez MSCPWA, uzyskane z niej pieniądze zasilą stypendialne konto na rok 2023.

Gala 50-lecia Centrum Polsko-Słowiańskiego

Elżbieta Popławska

„To 50-lecie to moment nowych narodzin tego Centrum i stoją przed nim nowe zadania” – podkreślił w swoim przemówieniu na gali Centrum Polsko-Słowiańskiego Adrian Kubicki, konsul generalny w Nowym Jorku.

TROCHĘ HISTORII

Powstanie Centrum Polsko-Słowiańskiego było najpotrzebniejszą i najbardziej znaczącą dla Polonii sprawą. Organizacja była drogowskazem do dalszego działania w nowym kraju, szczególnie, że większość przybyłych do Stanów Zjednoczonych rodaków nie znała języka angielskiego, a dorobek, z którym przyjechali, to tzw. przysłowiowy dolar ukryty w walizce. W okolicznościowym pamiętniku, który znajdował się na każdym stole (i to w dwóch językach: po polsku i angielsku) można było przeczytać historię jubilatki. Za oficjalną datę założenia Centrum Polsko-Słowiańskiego przyjmuje się 15 sierpnia 1972 roku. W tym dniu Centrum otrzymało akt fundacyjny, uprawniający do działalności kulturalno-oświatowej. Misją CPS jest niesienie pomocy socjalnej i prawnej dla imigrantów z Polski i innych krajów słowiańskich, jak również lokalnej społeczności.

Członkowie zarządu CP-S z tortem jubileuszowym

Na początku lat 70. ks. Longin Tołczyk pracował wśród emigrantów, którzy przyjechali z Polski. Doskonale znał ich potrzeby i chciał ułatwić im zadomowienie się na ziemi amerykańskiej. I tak zrodziła się idea powołania do życia Centrum Polsko-Słowiańskiego. Jednym z pierwszych programów Centrum były lekcje języka angielskiego, które kontynuowane są do dziś, oraz kursy przygotowujące do obywatelstwa amerykańskiego. Tutaj też Polacy uzyskiwali porady i informacje dotyczące szukania pracy, zapisywania dzieci do szkół i wiele innych.                                                                                                                       

Przemawia konsul generalny RP Adrian Kubicki; za nim prowadzące wieczór jubileuszowy: Agnieszka Granatowska – dyrektor
wykonawcza CP-S, i Aleksandra Słabisz – dyrektor ds. rozwoju 

Kolejnym ważnym filarem działalności CP-S było utworzenie Polsko-Słowiańskiej Federalnej Unii Kredytowej, którą powołano roku w 1976. Unia odegrała ogromną rolę w poprawie finansowej sytuacji emigrantów. Dzięki pożyczkom z tej instytucji imigranci niemający historii kredytowej w USA mogli kupować nieruchomości w Nowym Jorku.

Przedstawiciele Polonii of Long Island (od lewej): Krzysztof Brożek, Urszula Brożek, Marta Wesołowski, Zbigniew Koralewski,
Walter Wesołowski FOTO: ELZBIETA POPŁAWSKA

Rada Dyrektorów CP-S to grupa woluntariuszy zaangażowanych w rozwój organizacji: Marian Żak – prezes, Paweł Pachacz – wiceprezes, Izabela Kobus-Salkin – wiceprezes, Zbigniew Solarz – skarbnik, Bożena Konkiel – sekretarz, Jadwiga Bylinka-Oldakowska – dyrektor, ks. Józef Szpilski – dyrektor, Artur Dybanowski – dyrektor, Danuta Bronchard – dyrektor; Komisja Rewizyjna: Ela Gosek – przewodnicząca, Dariusz Knapik – członek komisji, Iwona Podolak – członek komisji. W CP-S pracuje 36 osób; na balu obecni byli: Agnieszka Granatowska – dyrektor wykonawcza, Aleksandra Słabisz – dyrektor do spraw rozwoju, Bożena Mazinska – dyrektor programu imigracyjnego, Jerzy Sokół – adwokat imigracyjny, Jakub Polaczyk – dyrektor Klubu Seniora im. JPII na Manhattanie, Igor Wieczorkowski – dyrektor finansowy.

GOŚCIE HONOROWI I NAGRODZENI

Galę jubileuszową rozpoczął inwokacją ks. Grzegorz Markulak, proboszcz parafii św. Stanisława Kostki na Greenpoincie, który nawiązał do słów Jezusa z Ewangelii: „Cokolwiek uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, to Mnie uczyniliście”. Podkreślił rolę, jaką odegrało CP-S w życiu nowo przybyłych i często zagubionych rodaków. Podziękował i pogratulował Centrum za tę wyjątkową i niełatwą pracę na rzecz polonijnego i emigracyjnego środowiska.

Marian Żak – prezes CP-S – w swojej mowie powitalnej podziękował wszystkim za udział w jubileuszu. Podkreślił wyjątkowe znaczenie współpracy z Polsko-Słowiańską Federalną Unią Kredytową i roli, jaką te dwie największe polonijne organizacje odegrały w rozwoju Polonii i promocji kultury polskiej w USA.

Od lewej: Krzysztof Matyszczyk – przewodniczący Rady Dyrektorów PSFCU, Bogdan Chmielewski – dyr. wykonawczy PSFCU, Marian Żak – prezes CP-S, Mariusz Śniarowski – dyrektor PSFCU, i jego żona Aneta Śniarowska (pierwsza z prawej), dr Iwona Korga – prezes
Instytutu Piłsudskiego

Oczywiście na balu nie mogło zabraknąć przedstawicieli PSFCU – największej w USA etnicznej unii kredytowej – na czele z Bogdanem Chmielewskim, dyrektorem wykonawczym Unii, i Krzysztofem Matyszczykiem, przewodniczącym Rady Dyrektorów. Krzysztof Matyszczyk w swoim wystąpieniu przypomniał, że „dzisiaj, ponad 40 tys. klientów Unii to członkowie CP-S. Wspieramy Centrum jak żadna inna instytucja od samego początku”. Dodał, że zapewne założyciele Centrum i Unii nie przypuszczali, że te dwie organizacje będą takie wspaniałe, jakimi są dzisiaj, i że powinniśmy być z nich dumni. 

Gościem honorowym uroczystości był Adrian Kubicki – konsul generalny RP, który objął honorowym patronatem obchody 50-lecia CP-S. Konsul przeczytał list gratulacyjny Sławomira Kowalskiego – dyrektora Departamentu Współpracy z Polonią i Polakami za Granicą w MSZ. A w swojej przemowie szczególnie podkreślił, że „nie byłoby nas tutaj, gdyby nie idea ojców założycieli CP-S, by w tym miejscu, w którym nie zawsze nas chciano, nie wszyscy nam chcieli wierzyć, zawsze mogliśmy liczyć na siebie nawzajem. Myślę, że to jest taka najważniejsza i najpiękniejsza istota miejsca, z którego wszyscy pochodzimy, czyli Polski”. Stwierdził, że należy wrócić do korzeni tej organizacji, żeby wszyscy przedstawiciele różnych instytucji mieli możliwość organizowania się w CP-S. Przypomniał, jak ważne jest dawanie, nie tylko branie, wspieranie innych, pomaganie sobie nawzajem, po to, aby Polacy i polskie organizacje mogły rozwijać swoją polską tożsamość. „To 50-lecie to moment nowych narodzin tego Centrum i stoją przed nim nowe zadania” – zaznaczył mówca.

Pamiątkowe zdjęcie uczestników balu z gościem z Polski – senatorem Michałem Kamińskim (stoi czwarty z lewej)

W jubileuszu wziął udział Michał Kamiński – wicemarszałek Senatu RP – który podczas swojego wystąpienia stwierdził, „że Polacy potrafili zbudować świetną wspólnotę w USA i być przewodnikiem świata słowiańskiego”.

Centrum Polsko-Słowiańskie cieszy się wielkim uznaniem również wśród władz nowojorskich, a najlepszym tego przykładem była obecność na balu Ady Roszkowskiej z biura posłanki dystryktu 50. Emily Gallager.

Grafikę Janusza Kapusty (drugi z lewej) wygrał na loterii Richard Mazur (w środku) – dyr.  North Brooklyn Development Corp.; pierwsza z lewej – dyr. Agnieszka Granatowska, pierwszy z prawej – prezes Marian Żak

Najważniejsze jednak dla władz CP-S było to, że na bal przybyli przedstawiciele wszystkich niemal polonijnych organizacji, prezesi, adwokaci, lekarze, przedstawiciele biznesu i oczywiście członkowie i sympatycy Centrum.

Uhonorowani przez CP-S statuetkami Ignacego Jana Paderewskiego (od lewej) Alex Storożyński i Ryszard Zawisny;
z prawej – prezes CP-S Marian Żak

Z okazji jubileuszu Rada Dyrektorów CP-S nagrodziła wybitnych przedstawicieli Polonii: Ryszarda Zawisnego – polonijnego biznesmena i przewodniczącego Głównego Komitetu Parady Pułaskiego od 1998 r. Pan Ryszard przyjechał z rodzicami do USA w 1962 r. jako dziecko. Wszystko osiągnął wytrwałością i ciężką pracą. Po tylu latach pobytu w USA mówi płynnie po polsku. Drugim wyróżnionym został Alex Storożyński – laureat Nagrody Pulitzera w 1999 r., autor m.in. książki o Tadeuszu Kościuszce, dziennikarz, kompozytor piosenek, obecnie przewodniczący Rady Dyrektorów w Fundacji Kościuszkowskiej. Zdobył uznanie za promowanie prawdziwego wizerunku historii Polski i działalność antykomunistyczną w swoich publikacjach. Pisząc nagłaśnia wielki dorobek kultury polskiej i współczesnej Polski. Nagrodzeni otrzymali statuetki Ignacego Jana Paderewskiego, wykonane przez Andrzeja Szczepańca, polonijnego rzeźbiarza z Nowego Jorku.                                                                                                                                     

Na rocznicowym balu bawiła się też polonijna młodzież FOTO: ELZBIETA POPŁAWSKA

Wieczór poprowadziły Agnieszka Granatowska i Aleksandra Słabisz. W części artystycznej wieczoru wystąpiła Nicole Renaud – francuska sopranistka, autorka i kompozytorka lirycznych, francuskich piosenek. Akompaniowała sobie na przezroczystym, oświetlanym od środka akordeonie, zaprojektowanym dla niej przez brytyjskiego artystę Paula Etienne Lincolna. Muzyczną oprawę tego wieczoru zapewnił zespół The Masters, który doskonale nadążał za tym, co komu w duszy gra, tworząc ciekawą jubileuszową atmosferę.

Jednym z fantów na loterii był bilet LOT-u, który wręczyła zwycięzcy przedstawicielka polskich linii Agnieszka Kulikowska (trzecia z lewej), obok niej stoi (czwarta z lewej) Joanna Mrzyk – koordynatorka wydarzeń odbywających się w CP-S i organizatorka loterii; z prawej – Marian Żak, z lewej – Zbigniew Solarz

Podczas obiadu zorganizowano loterię, którą poprowadziła Joanna Mrzyk – koordynatorka wydarzeń odbywających się w CP-S. Sponsorzy balu zostali wymienieni na stronie CP-S, a także na specjalnym wydruku, znajdującym się na każdym stole. Cztery duże ekrany telewizyjne informowały o bieżących wydarzeniach. Na zakończenie podano jubileuszowy tort z logo CP-S.

Szopki Krakowskie 2022  

Kategoria „Szopki w wykonaniu pojedynczego autora/autorki”:

  1. miejsce – Jolanta Kret z Garfield, NJ 
  2. miejsce – Alicja Czajkowski, absolwentka z Polskiej Szkoły M.B. Częstochowskiej i św. Kazimierza, Brooklyn, NY.
  3. miejsce – Amelia Góra z Brooklynu 

 Kategoria „Szopki w wykonaniu grupowym, w tym rodzinne i grupy klasowe”. 

  1. miejscerodzina Dworakowskich – Jarosław, Elżbieta i Adam z Yonkers  
  2. miejsce – Dominika Zaborowska, praca oryginalnie wykonana w 1991 r. odnowiona i zmodyfikowana w 2022 przez Karolinę i Ewę Pazdrak z New Britain, CT
  3. miejsce – grupa klasowa w składzie: Liliana Sus oraz Oliver i Jakub Regent z Polskiej Szkoły im. Janusza Korczaka, Providence, RI.

 W kategorii „2D Rysunek, Malarstwo, Collage” 

 Dwie Pierwsze nagrody równorzędne dla: 

 – Helenki Grinienko ze Szkoły Kultury i Języka Polskiego im. św. Stanisława Kostki w Garfield, NJ 

Kai Szpenelewskiej z Polskiej Szkoły św. Cyryla i Metodego, Brooklyn, NY.

Druga nagroda dla Martina Wraga ze Szkoły Kultury i Języka Polskiego im. św. Stanisława Kostki w Garfield, NJ 

Trzecią nagrodę przyznano Marii Osenkowskiej ze Szkoły Kultury i Języka Polskiego im. św. Stanisława Kostki w Garfield, NJ. 

Specjalna Nagroda ufundowana przez Jerzego Leśniaka, organizatora i COO Nowodworski Foundation za ciekawą kolorystykę i innowacyjne lalki dla Julii Dołęgiewicz wraz z Natalią, Martą i Łukaszem z Polskiej Szkoły Dokształcającej św. Faustyny w Ozon Park, NY.

ND

Krew w podziemiach metra

Wiesław Cypryś

Od 2020 roku liczba zabójstw w nowojorskim metrze poszybowała w przestworza i osiągnęła nienotowany dotychczas poziom, pomimo dużego spadku pasażerów, spowodowanego pandemią. Do uderzenia koronawirusa w systemie metra nigdy nie było więcej jak pięć morderstw rocznie. W 2020 roku sześć osób straciło w nim życie, w ub. roku – osiem, a w bieżącym już siedem.

Co stoi za tym niechlubnym trendem, który przeraża pasażerów i odstrasza ich przed jazdą tym masowym środkiem komunikacji? Nie owijając niczego w bawełnę, jak to świetnie robią politycy, trzeba powiedzieć, że główną przyczyną tego zjawiska jest bezkarność, którą cieszą się przestępcy.

Reforma sprawiedliwości kryminalnej wprowadzona trzy lata temu pozwala przestępcom na opuszczanie aresztu tak szybko, jak się w nim znalezli. Recydywiści, którzy mają na koncie dziesiątki przestępstw, grasują po peronach i w pociągach o każdej porze dnia i nocy. Nawet nie starają się wybierać pustych przystanków i składów pociągów, gdzie nie muszą się obawiać, że trafią na policjanta – operują na węzłowych stacjach, jak Times Square i Union Square, i w wagonach, gdzie jedzie niemało podróżnych.

W ten sposób skończyły się czasy, kiedy przestępczość dotykała mieszkańców biedniejszych dzielnic, w tym pasażerów metra przebiegającego przez te tereny i korzystających z przystanków zlokalizowanych w ich obrębie.

Morderstwa w podziemiach systemu metra nie ustają pomimo wielokrotnych deklaracji władz miasta o wysyłaniu do niego większej liczby policjantów. Od stycznia br., kiedy burmistrz Adams zainnicjował plan zredukowania przestępczości w nowojorskim metrze, każdego dnia ponad trzy tysiące dodatkowych funkcjonariuszy patroluje przystanki i pociągi, ale efektów tego nie widać. Poważne akty kryminalne w porównaniu do tego samego okresu w 2021 roku wzrosły o 42 procent.

Dwie ostatnie śmiertelne ofiary – Charles Moore (lat 38) i Tommy Bailey (lat 43) – zostały ugodzone nożem w oddzielnych niesprowokowanych atakach, gdy wracały z pracy do domu. Tuż przed wtorkowymi wyborami, które miały zdecydować o losie pobłażliwej wobec przestępców gubernator Hochul, w ciągu 24 godzin w podziemiach metra co najmniej sześciu pasażerów zostało albo pobitych, albo zaatakowanych nożem, w tym „dobry samarytanin”, który przyszedł z pomocą kobiecie zaczepianej przez bandziorów. Nie wpłynęło to na wynik głosowania – Hochul wygrała z Lee Zeldinem. Teraz kryminaliści śmieją się, bo bez większych konsekwencji będą mogli nadal uprawiać swój proceder.

Administracja miejska stara się przekonać nowojorczyków, że metro jest bezpieczne i nie powinni się obawiać podróżowania nim. Ale przecież gołym okiem widać coś innego. Próbuje się więc różnych chwytów. I tak główna komisarz policji miasta Keechant Sewell w towarzystwie kamer telewizyjnych wybrała się na rekonesans systemu i przejechała aż… jeden przystanek. Propagandowo nie wyglądało to dobrze, bo zakrawało na żart z obaw pasażerów, którzy w metrze spędzają godzinę, a nierzadko więcej, jadąc do lub z pracy i mijając po drodze niebezpieczne dzielnice.

Gorzej od komisarz policji wypada jej szef, burmistrz Eric Adams, który przestępstwa w metrze minimalizuje, oskarżając media o ich wyolbrzymianie przez umieszczanie artykułów je opisujących na czołowych stronach gazet lub na początku wiadomości dzienników telewizyjnych. „Średnio mamy mniej niż sześć przestępstw dziennie w systemie metra z 3,5 milionów przejazdów” – stwierdził Adams w rozmowie z dziennikarzem CNN Chrisem Wallacem.

Statystycznie to rzeczywiście niewiele, ale gdy bezpośrednio dotyczy ofiary, jest to tragedia. Niech burmistrz powtórzy swoją opinię Elizabeth Tucker, która w ub. miesiącu w niesprowokowanym ataku na przystanku na Queensie została ciężko pobita i może całkowicie utracić wzrok.  Niech powie to rodzinie Heriberto Quintany, ojcu trójki dzieci, który został zepchnięty z peronu na tory, kiedy przypadkowo potrącił Carlosa Garcię i wytrącił mu telefon komórkowy. Nadjeżdżający pociąg linii F na przystanku Roosevelt Ave. – Jackson Hights na Queensie – zabił go na miejscu.  Zdarzenie to miało miejsce dzień przed wypowiedzią Adamsa.

Pasażerowie zawsze obawiali się przestępców w podziemiach nowojorskiego metra, teraz jednak te obawy wzrosły, bo do aktów przemocy dochodzi ze zwiększoną mocą, częstotliwością i okrucieństwem. Kryminaliści już nie zadawalają się okradaniem pasażerów z pieniędzy, kosztowności i telefonów komórkowych, zagrażają także ich życiu.