New York
70°
Sunny
5:24 am8:29 pm EDT
12mph
43%
30.25
MonTueWed
84°F
90°F
90°F
Jesteśmy z Polonią od 1971 r.
Wiadomości
Świat

„Izraelski 9/11” – zrobiło się groźnie

11.10.2023
FOTO: EPA - Atak palestyńskiego Hamasu na Izrael może być wstępem do dużo poważniejszych konfrontacji

Stany Zjednoczone, które zawsze wojskowo wspierały Izrael, mogą mieć poważne problemy z udzielaniem pomocy dwóm walczącym krajom – Izraelowi i Ukrainie.

Tomasz Deptuła

Po minionym weekendzie świat zrobił się mniej bezpieczny. Wydarzenia na Bliskim Wschodzie, brutalny atak terrorystyczny Hamasu i mocna odpowiedź Izraela przypomniały o tym, że to, co uważamy za pokój i bezpieczeństwo, ma bardzo kruche fundamenty. Świat można bardzo łatwo rozchwiać i doprowadzić do sytuacji, z których trudno będzie się wycofać.

Wszystko wskazuje na to, że konflikt na Bliskim Wschodzie będzie jeszcze eskalować. Atak Hamasu zamknął na długo możliwości jakiegokolwiek dialogu izraelsko-palestyńskiego, a perspektywy pokoju są co najmniej iluzoryczne. Gdy piszę te słowa, Izrael rozpoczyna twardą blokadę Strefy Gazy – jednego z najgęściej zaludnionych obszarów na świecie – i działania odwetowe włącznie z groźbami fizycznego unicestwienia przywódców Hamasu. Jest za co się mścić, bo bilans ofiar po stronie izraelskiej to co najmniej 800 zabitych i 2,5 tys. rannych. To liczby porównywalne tylko z czasem otwartych wojen z 1973 i 1967 roku, choć bardziej adekwatne byłoby chyba mówienie o „izraelskim 9/11” albo „izraelskim Pearl Harbor”. Do tego liczni Izraelczycy przetrzymywani jako zakładnicy, a negocjacje w tej sprawie mogą się ciągnąć miesiącami.

Izrael będzie musiał rozliczyć się też za klęskę własnego wywiadu – wszystko wskazuje na to, że palestyńskie uderzenie było dla Tel Awiwu zupełnym zaskoczeniem. Hamas skutecznie zwodził izraelskie służby i usypiał ich czujność, przygotowując uderzenie w bezprecedensowej skali. Wystrzelenie kilku tysięcy rakiet, sprawne posługiwanie się dronami i inną nowoczesną bronią oraz przeprowadzenie operacji lądowej, wzbudza podejrzenia, że bojownicy Hamasu zostali przeszkoleni nie tylko przez irańskich, ale także rosyjskich ekspertów. Tylko w ten sposób można wytłumaczyć sprawność i rozmach przeprowadzonej operacji.

CZY TYLKO IRAŃSKI SPONSOR?

To, że za palestyńskim Hamasem stoi Iran, który od dłuższego czasu finansuje i wspiera tę organizację, uważane jest za pewnik. Stwarza to zagrożenie otwartego wybuchu wojny między Iranem a Izraelem, choć oba kraje ze sobą nie graniczą. Ale za nową wojną kryć się może także Rosja. Temu pierwszemu zależeć może na powstrzymaniu procesu normalizacji stosunków między Arabią Saudyjską a Izraelem. Kreml liczy na erozję poparcia pomocy dla Ukrainy. To z kolei może oznaczać, że erupcja napięcia na Bliskim Wschodzie może odbić się także na bezpieczeństwie Polski. Na konflikcie korzysta Rosja, która próbuje za wszelką cenę odciąć walczącą Ukrainę od wojskowej pomocy Zachodu. Już sama skala ataku Hamasu odciągnęła uwagę świata od wydarzeń na Ukrainie. To także na rękę Moskwie, która chciałaby, aby „specjalna operacja wojskowa” jawiła się bardziej jako stosunkowo mało ważny zatarg terytorialny niż poważny konflikt.

DYLEMAT DWÓCH KONFLIKTÓW

Stany Zjednoczone, które zawsze wojskowo wspierały Izrael, mogą mieć poważne problemy z udzielaniem pomocy dwóm walczącym krajom. Już przed atakiem Hamasu w USA coraz głośniej kwestionowano, zwłaszcza po prawej stronie, rozmiary pomocy wojskowej przekazywanej Ukrainie. Ostatni pakiet pomocy dla Kijowa z trudem przepchnięto przez Kongres. Kwestia wsparcia dla Ukrainy stała się przedmiotem wewnętrznego sporu politycznego, co nie jest dobrą wiadomością biorąc pod uwagę skalę polaryzacji amerykańskiego społeczeństwa i powracające resentymenty izolacjonistyczne po prawej stronie. Poza tym wyborców w USA dużo bardziej interesuje to, co się dzieje w Izraelu niż na Ukrainie. To wyjaśnia, dlaczego w tak szybkim tempie wysłano w rejon konfliktu amerykańskie okręty.

Administracja Joego Bidena może zostać zmuszona do zmiany priorytetów i skupienia wysiłków przede wszystkim na pomocy swojemu największemu sojusznikowi na Bliskim Wschodzie. Tym bardziej że na Ukrainę posłano już mnóstwo broni, opróżniając magazyny ze starszego sprzętu. Nowe uzbrojenie i amunicję trzeba po prostu wyprodukować. Ten sam problem dotyczy zresztą innych zachodnich sojuszników Ukrainy, którzy mniej lub bardziej szczerze twierdzą, że pozbyli się już wszystkich rezerw ze swoich arsenałów i nie mają już czym się dzielić.

O ile jednak sprawa palestyńska straciła poparcie w europejskich stolicach, to zyskała nowe poparcie na ulicach miast w krajach Bliskiego Wschodu, a także w dzielnicach zamieszkanych przez społeczności muzułmańskie w Unii Europejskiej. Zainteresowanie Ukrainą będzie więc słabło tam, gdzie będzie dochodziło niepokojów i zamieszek związanych z konfliktem izraelsko-palestyńskim.

Jeśli pomoc dla Kijowa zacznie topnieć, sytuacja Ukrainy na froncie stanie się dużo trudniejsza niż obecnie. A i tak łatwa nie jest, bo długo zapowiadana kontrofensywa nie przyniosła spodziewanych efektów w postaci odzyskania zajętych przez wojsko rosyjskie terytoriów. W ten sposób czas zacznie działać na korzyść Rosji, która już zaczęła sprowadzać z Korei Północnej dodatkową broń i amunicję. Ukrainę może czekać bardzo trudna zima, podczas której będzie musiała się bronić przed rosyjskimi atakami na własną infrastrukturę krytyczną i energetyczną. Porażka Ukrainy z kolei zasadniczo wpłynęłaby na sytuację geostrategiczną Polski.

W Ukrainie i na Bliskim Wschodzie napięcie tworzone przez nieformalną, ale coraz bardziej wyraźną oś Moskwa – Teheran – Pekin wcale się nie kończy. Wciąż nabrzmiewa napięcie wokół Tajwanu, a Chiny oprócz chęci zajęcia tej wyspy wysuwają także roszczenia terytorialne na Morzu Południowochińskim. Stany Zjednoczone mogą z dnia na dzień zostać zmuszone do zaangażowania się w jeszcze jeden konflikt, tym razem zagrożonym użyciem broni jądrowej. „Izraelski 9/11” może być więc przygrywką do dużo poważniejszych konfrontacji – ostrzegają eksperci zajmujący się kwestiami globalnego bezpieczeństwa. I dodają, że akurat w tej sprawie bardzo by chcieli się mylić.

Podobne artykuły

NAJCZĘŚCIEJ CZYTANE

baner