New York
43°
Light Rain
6:39 am5:39 pm EST
5mph
89%
29.55
SatSunMon
41°F
41°F
54°F
Jesteśmy z Polonią od 1971 r.
Publicystyka
Opinie i Analizy

Jeden naród sobie nieznany

24.01.2024
FOTO: DREAMSTIME Samotność jako zjawisko dotykało zawsze Amerykę bardziej niż resztę świata, bo wynikało to ze specyfiki amerykańskiej państwowości

Nie znając się, postrzegamy się z coraz większą podejrzliwością i wrogością. Jeśli nic się nie zmieni, to z czasem przestaniemy się znać i rozumieć w ogóle.

Eliza Sarnacka-Mahoney

Wpadły może Państwu w ręce prognozy odnośnie właśnie rozpoczętego roku? Ja skusiłam się tylko na jeden zestaw, ale za to jaki!Magazyn „Politico” skompletował panel ekspertów z różnych dziedzin i pozwolił im puścić wodze wyobraźni, choć z zastrzeżeniem, by proroctwa pozostały zakotwiczone w faktach. I wyłoniły się obrazki niemal końca świata as we know it.Pierwszy: przerwane, na skutek protestów, a może i walk na ulicach, wybory prezydenckie, co kreuje sytuację nieznaną dotąd w historii USA i świata – Biały Dom bez lokatora, naród bez przywódcy, największa gospodarka świata w stanie chaosu.Obrazek drugi: w dzień głosowania w Amerykę uderza jakiś naturalny kataklizm i efekt jest podobny do tego, co powyżej.Obrazek trzeci: wojna w Gazie rozlewa się po całym Bliskim Wschodzie, podczas gdy Chiny wkraczają do Tajwanu, zmuszając USA do zaangażowania zbrojnego. To, oczywiście uruchamia ciąg reakcji na obu frontach ze stron innych państw skupionych w sojuszach z USA lub z jego przeciwnikami. Trzecia wojna światowa puka do drzwi, a może nawet już wstawiła w nie swój przerażający bucior.Obrazek czwarty: załamanie się, pod wpływem czynników naturalnych (np. aktywności Słońca) czy cyberataków systemów komunikacji, w tym satelitarnej, na świecie. Reperkusje ekonomiczne i humanitarne, jakich w związku z tym doświadczamy na każdym już poziomie życia, są niewyobrażalne.I wreszcie obrazek z kosmosu: otrzymujemy pierwszy, potwierdzony sygnał od obcej cywilizacji. Choć znaczenie takiej informacji dla naszego codziennego życia nie musiałoby być od razu negatywne, stawia nas ona niewątpliwie w nowej, niepewnej sytuacji. Jak na taką informację zareagować? Czego się dalej spodziewać? Czy powinniśmy szykować się do obrony, czy do pokojowego zacieśniania znajomości? Na te pytania odpowiedzi możemy śmiało szukać sięgając po literaturę i filmy sci-fi, tyle że traktując je już nie jako źródła rozrywki, a cenne przewodniki po nowym układzie sił w kosmosie.Przyznam, że ze wszystkich przepowiedni najbardziej przykuwają moją uwagę te odnośnie wyborów. Rozumowanie mam proste: nie mam wpływu na aktywność korespondencyjną obcych cywilizacji, raczej też niewielki na przywódców obcych państw, mam jednak jakiś wpływ na los państwa, w którym żyję i głosuję. Interesują mnie jednocześnie otaczający mnie ludzie, którzy też będą brali w tych wyborach udział. Minimum – chciałabym wiedzieć, jakie emocje i wartości będą nimi kierowały, gdy przyjdzie do pochylenia się nad kartą wyborczą. Co nas dzieli, a co łączy w naszych wizjach przyszłości jako narodu.Nie przyćmię Kopernika odkryciem wieszczącym, że łączy nas coraz mniej, a dzieli niemal wszystko. Ta informacja trwa nieruchomo niczym Słońce w centrum amerykańskiego układu wyborczego już od dobrych kilku lat. Nowością jest tylko to, że wirujących wokół niej baniek, czyli nas podzielonych na grupy i podgrupy o rozbieżnych opiniach, postawach i światopoglądzie, z wyborów na wybory tylko przybywa. Martwi mnie to bardzo. Nie na darmo istnieje powiedzenie, że gdzie dwóch się bije, tam trzeci korzysta oraz drugie – że im więcej stron do podziału, tym mniej dla każdej, i tym bardziej każda z nich jest niezadowolona. Prawdopodobieństwo, że zamiast pokojem takie układy kończą się nową wojną, jest niemałe. Wystarczy otworzyć podręcznik do historii na dowolnej stronie.Podręcznik mam otwarty cały czas, ale wpadła mi ostatnio w ręce inna ciekawa książka: „Last Best Hope. America in Crisis and Renewal” George’a Packera. Niewielka objętościowo – to jej wielka zaleta! – za to podejmująca właśnie temat gnębiących nas podziałów i szukająca odpowiedzi na pytanie, skąd w Amerykanach, tak skądinąd miłujących wolność, równość i pragmatyzm, tyle dzisiaj ślepej, plemiennej w naturze lojalności, która z rozmysłem depcze i po ideach wolności, i równości, a przede wszystkim pragmatyzmu. Pytanie tym ciekawsze, że przecież amerykańska dusza, tradycyjnie nastawiona na sukces, więc i otwarta na poszukiwania sposobów, jak go osiągnąć, zawsze dotąd była aż nadto pragmatyczna.Packer wyjaśnia ten fenomen w dwójnasób. Po pierwsze poprzez mechanizm kontrrewolty na rewoltę, scenariusz dobrze znany z amerykańskiej historii. Ostatnio realizowany na dużą skalę w połowie ubiegłego wieku, kiedy to ciąg ruchów społecznych i cywilnych zafundował Ameryce spory lifting w wielu obszarach jej życia.Czynnik drugi zaskakuje i boli jednocześnie, bo Packer nie boi się bić poniżej pasa. Nasze nieracjonalne, niepraktyczne postawy, dowodzi, to nie wytwór ideologii ani religii, a po prostu rozjeżdżającej nas coraz bardziej „samotności w tłumie”. Samotność jako zjawisko społeczne gnębi, oczywiście, Amerykę nie od dziś. Można się też pokusić o stwierdzenie, że zawsze gnębiło ją bardziej niż resztę świata, bo wynikało to ze specyfiki amerykańskiej państwowości. Ameryka przez lwią część swego istnienia nigdy swoich obywateli nie rozpieszczała ani funduszami,ani działaniami na rzecz społecznej integracji. Zażarta walka o rolę i miejsce państwa w prywatnym życiu obywateli to jednej z jej najważniejszych wyróżników na tle reszty świata po dziś. W tym samym czasie amerykańska kultura wyrosła i uformowała się na specyficznym gruncie spuścizny po kanonie surowych, purytańskich wartości i też zawsze najbardziej nagradzała indywidualizm oraz samowystarczalność. Jak się nie podciągniesz sam za strzemiona, to miał nie będziesz – głosi popularne powiedzenie. Pamiętaj, że będziesz się musiał zatroszczyć o siebie sam – czyż nie to sami wpajamy naszym urodzonym w Ameryce dzieciom od samego początku?Cyfrowa rewolucja ostatnich dekad obiecała nam, że w końcu nas ze sobą połączy i przestaniemy być samotni. Zaufaliśmy jej porzucając inne formy kontaktów społecznych na skalę bezprecedensową w historii. Niestety. Ona okazała się równie bezprecedensową oszustką. Dzisiaj nadzieja na przezwyciężenie samotności dzięki technologii coraz bardziej się rozmywa, niestety, my wciąż pozostajemy ludźmi. Istotami społecznymi, powtarza za socjologami Packer, którzy prócz sensu i sukcesu w życiu potrzebują również tożsamości grupowej. I tutaj jest pies pogrzebany, bo pogoń za tą tożsamością jest tyleż intencjonalna, co instynktowna. Naukowcy już kilkadziesiąt lat temu dowiedli, że to potrzeba uwarunkowana fizjologicznie na poziomie naszych neuronów w mózgu. Wszystko razem tłumaczy, dlaczego zapieramy się rękami i nogami, byle tylko nie wypaść ze wspomnianych już baniek. Tkwimy w nich, bo oferują nam poczucie przynależności do czegoś większego niż my sami, dają poczucie obecności innych wokół. Choćby to wokół znajdowało się jedynie w cyberprzestrzeni. Kumulatywny efekt takiego stylu współczesnego życia? O ile mamy szansę poznać ludzi z własnej bańki, o tyle inne bańki stają się dla nas coraz większą enigmą. Nie znając się, postrzegamy się więc nawzajem z coraz większą podejrzliwością i wrogością, w sumie też rzecz naturalna, efekt wrodzonego instynktu przetrwania. Jeśli nic się nie zmieni, możemy być pewni, że z czasem przestaniemy się znać i rozumieć w ogóle.I tutaj pojawia się pytanie, które daje do myślenia najwięcej. Czy gdy do tego dojdzie, wciąż będziemy jednym narodem? Jaki sens będzie miało głosowanie tylko na jedną głowę państwa, skoro będzie nas, tych „państw” w państwie, baniek definiowanych przez rozbieżne wizje i interesy, mnóstwo, coraz więcej?Packer oferuje kilka odpowiedzi, ale już ich Państwu nie zdradzę. Myślę, że będzie wielkim sukcesem, jeśli w tym wyborczym roku zaczniemy sobie te pytania przynajmniej poważnie zadawać. A czy zaczniemy? Przepowiadam, że niewykluczone. W sumie szanse na to są nie mniejsze niż na list od mieszkańców galaktyki z drugiego końca wszechświata.

Tagi naród

NAJCZĘŚCIEJ CZYTANE

CO GDZIE KIEDY