New York
61°
Cloudy
5:34 am8:10 pm EDT
3mph
87%
29.97
MonTueWed
72°F
81°F
82°F
Jesteśmy z Polonią od 1971 r.
Publicystyka
Wywiady

Języki obce zawsze wzbudzały moją ciekawość

11.05.2024
FOTO: ARCH. MMP Brazylijczyka Matheusa Moreirę Penę język polski zafascynował tak mocno, że zmienił kierunek studiów z filologii włoskiej na polską

Cieszy mnie, że jestem w stanie zobaczyć owoce mojej pracy w postaci przekładów książek, które się ukazują w druku, czy w postaci postępów moich uczniów w nauce.

Najtrudniejsze w języku polskim są dla mnie formy czasownikowe w połączeniu z przedrostkami. Wiele osób panicznie boi się siedmiu polskich przypadków gramatycznych, ale moim zdaniem odmiana przez przypadki nie jest taka straszna, jak ją malują – mówi brazylijski tłumacz Matheus Moreira Pena.

Mówi Pan pięknie po polsku, bez akcentu. Ze zdziwieniem dowiedziałam się, że nie ma Pan polskich korzeni.

Zacząłem się uczyć polskiego w 2016 roku. Byłem wtedy na pierwszym roku studiów filologii włoskiej. Z ciekawości postanowiłem się zapisać na przedmiot poświęcony kulturze polskiej. To właśnie w ramach tych zajęć wszedłem w kontakt z językiem polskim po raz pierwszy. Zajęcia były prowadzone w języku portugalskim, ale często mieliśmy okazję na przykład słuchać polskich piosenek. Na początku uczyłem się samodzielnie. Wypożyczyłem kilka podręczników z biblioteki uniwersyteckiej i oglądałem filmiki w internecie na temat wymowy i gramatyki języka polskiego. Ten język zafascynował mnie na tyle, że w drugim semestrze postanowiłem się zapisać na zajęcia językowe wydziału polonistyki. Wtedy to już stało się dla mnie jasne, że zmienię kierunek studiów z filologii włoskiej na polską, co ostatecznie zrobiłem pod koniec pierwszego roku studiów. Studia polonistyczne ukończyłem w 2022 roku.

Jak zrodziła się w Panu chęć uczenia się innych języków?

Początki mojej pasji do nauki języków obcych wiążą się z grami wideo. Gdy byłem dzieckiem, dostałem konsolę PS1 i często grałem w różne gry po angielsku. W tamtych czasach prawie wszystkie gry były dostępne tylko w tym języku. Bardzo lubiłem grać i rozmawiać na ten temat z kolegami w szkole. Nieznajomość angielskiego jednak czasami utrudniała postępy w grach. To ostatecznie zmotywowało mnie do nauki języka angielskiego. Uważam, że to dość popularne zjawisko wśród moich rówieśników. Miałem sporo kolegów w szkole, którym udało się opanować angielski na całkiem dobrym poziomie właśnie dzięki grom i miłości do nich. Jakiś czas później, kiedy miałem około 14 lat, zaczęły mnie interesować piosenki i literatura rosyjska, więc postanowiłem podjąć się nauki tego języka. W wieku 16-17 lat poznałem muzykę grecką i gatunek rembetiko, który tak mnie zafascynował, że kupiłem duży słownik i zacząłem się samodzielnie uczyć języka greckiego w domu, po szkole. Więc można powiedzieć, że języki obce od zawsze wzbudzały moją ciekawość.

Jakie języki Pan zna?

Język obcy, którym najlepiej się posługuję, to polski. Ale też znam angielski, rosyjski, grecki (współczesny) i węgierski na poziomie podstawowym.

Studiował Pan na Uniwersytecie w Kurytybie?

Tak, ukończyłem polonistykę w Kurytybie. To jedyne miasto w całej Ameryce Południowej, w którym można studiować filologię polską. Spora część moich kolegów ze studiów obecnie prowadzi zajęcia językowe lub zajmuje się tłumaczeniami, tak jak ja. Warto zaznaczyć, że nie jestem jedyną osobą o innych korzeniach, która wybrała te studia. Mam wielu kolegów, którzy nie mają pochodzenia polskiego, a świetnie mówią po polsku.

Po studiach spędził Pan w sumie 7 miesięcy w Polsce…

W 2017 roku w Cieszynie uczyłem się w letniej szkole języka polskiego Uniwersytetu Śląskiego. A w 2018 pojechałem do Katowic w ramach programu Erasmus i tam studiowałem przez semestr.

Jak się Panu podobali ludzie i kraj?

Bardzo dobrze mieszkało mi się w Polsce. Polska to bezpieczny kraj w porównaniu z Brazylią. Komunikacja miejska w Polsce, na przykład, jest na zupełnie innym poziomie niż w moim kraju. Też lubię fakt, że różnice między porami roku są w Polsce bardzo wyraźne. Mówiąc o ludziach, to chyba nikogo nie zaskoczę stwierdzeniem, że Brazylijczycy i Polacy trochę różnią się od siebie. Polacy z reguły są bardziej zamknięci w sobie i potrzebują więcej czasu, aby się z kimś spoufalić. Trudniej przełamać pierwsze lody, kiedy kogoś poznajemy w Polsce. Ale też pamiętam, że niemal za każdym razem, gdy już się nawiązywały rozmowy i Polacy dowiadywali się, skąd jestem, to chętnie ze mną rozmawiali. Z moich doświadczeń wynika, że Polacy bardzo doceniają, kiedy widzą, że ktoś stara się nauczyć ich języka. I znowu nikogo tutaj pewnie nie zaskoczę, gdy powiem, że istnieją pewne różnice kulturowe pomiędzy tymi naszymi krajami. Z brazylijskiego punktu widzenia Polacy mogą się wydawać zbyt bezpośredni w komunikacji interpersonalnej. Na przykład, kiedy ktoś zaprasza nas, Brazylijczyków, na coś, to z reguły odpowiadamy coś w stylu “fajnie, jesteśmy umówieni!” albo “ok, sprawdzę i dam ci znać!” (słynne vou ver e te aviso), zamiast odmówić od razu. Moim zdaniem tak się zachowujemy, bo po prostu nie chcemy zepsuć atmosfery i sprawić, aby tej drugiej osobie było przykro. Z reguły się pisze do niej dzień lub dwa przed umówionym terminem, aby potwierdzić, że będziemy albo że nie możemy przyjść. Mówienie “nie” wprost zdecydowanie nie przychodzi nam łatwo, a odniosłem wrażenie, że Polacy z reguły świetnie sobie z tym radzą. Wiadomo, że to też działa w drugą stronę, więc wyobrażam sobie, jakie to może mylące i frustrujące dla Polaków mieszkających w Brazylii.

Czy jest coś, za czym Pan tęsknił podczas swojego pobytu w Polsce?

Bardzo tęskniłem za dobrą kawą i kulturą picia kawy. Brazylia jest największym producentem kawy na świecie, dlatego dobra kawa kosztuje u nas niewiele. Picie herbaty nie jest tak popularne jak w Polsce. Podczas wizyt nikt nie zadaje sakramentalnego pytania “kawa czy herbata?”, bo u nas króluje kawa. Różnice przejawiają się również w sposobach jej przygotowania. W Polsce jest wysokie prawdopodobieństwo, że gdy ktoś zaproponuje kawę, to ma na myśli rozpuszczalną lub sypaną. W Brazylii jest to raczej nie do pomyślenia.

A czy jest jakiś aspekt życia w Polsce, za którym Pan tęskni mieszkając w Brazylii?

Tęsknię za kolegami, których tam poznałem. Też tęsknię za tym, że język polski był wszędzie obecny i że miałem okazję go ćwiczyć na każdym kroku. Bardzo dobrze mi się mieszkało w Polsce, mam nadzieję, że kiedyś jeszcze do niej wrócę.

Kiedy zaczął Pan mówić i czytać po polsku?

W 2016 roku – od samego początku nauki starałem się czytać i pomału poznawać literaturę polską.

Przetłumaczył Pan trzy polskie książki na portugalski.

Tak. Są to „Demon ruchu i inne opowiadania” Stefana Grabińskiego, klasyka noweli fantastycznej, twórcy horroru, określanego czasem mianem „polskiego Edgara Poe”, „Pożegnanie z Marią i inne opowiadania” Tadeusza Borowskiego oraz „Znani i nieznani Polacy światu” (była to książka i wystawa).

Czy ma Pan ulubionego polskiego autora?

Bardzo lubię twórczość Sławomira Mrożka. Mam tu na myśli zarówno sztuki, jak i opowiadania.

A kto jest Pana ulubionym niepolskim autorem?

Lubię wiersze Kawafisa i prozę Istvána Örkény’ego.

Czy znajduje Pan podobieństwa w wymowie polskiej i portugalskiej?

Co jest z akcentem, który np. w języku angielskim Polacy często zachowują, nie mogąc się go pozbyć. Z moich doświadczeń wynika, że Brazylijczycy mają trudności w opanowaniu zawiłości wymowy polskiej, tyle że mamy inne problemy niż na przykład Anglicy lub Amerykanie. Brazylijska odmiana języka portugalskiego obfituje w samogłoski, polski zaś w spółgłoski. A co za tym idzie, zbitki spółgłoskowe obecne w języku polskim często sprawiają nam dużo trudności.

Czy języki polski i portugalski mają podobne brzmienia samogłosek?

Tak i nie. Z jednej strony, owszem, mamy nosowe samogłoski w języku portugalskim, co może ułatwić proces nauki. Ale z drugiej wymowa głoski „y” nie przychodzi nam zbyt łatwo. Czasami też się zdarza, że przekładamy pewne cechy fonetyki brazylijskiej odmiany portugalskiego na język polski. Chyba najlepszym przykładem tego jest dźwięk, jaki reprezentuje litera „e”. W języku portugalskim litera „e” przedstawia dwie różne głoski. Są nimi /ɛ/ i /e/. W języku polskim zaś tej literze przypisuje się przeważnie wymowa /ε/. Brazylijczycy nieraz mają tendencję, aby wymawiać tę głoskę inaczej niż Polacy. A ta “brazylijska” wymowa często bywa odbierana przez Polaków jako /ɨ/, a tę głoskę reprezentuje w języku polskim litera „y”. Brzmi to wszystko bardzo skomplikowanie, więc podam parę przykładów, jak to wygląda w praktyce. Słowo “przelatuje” zostaje odbierane jako “przylatuje”, “przejedzie” jak “przyjedzie”, “przebić” jak “przybić” i tak dalej. Ale ogólnie rzecz biorąc, to nie samogłoski przyprawiają nas o ból głowy podczas nauki polskiego, a raczej spółgłoski. Kolejną typową dla nas cechą jest miękka wymowa spółgłosek w końcu wyrazów. Brazylijczycy często wymawiają słowo “internet” tak, jakby było ono napisane “interneci”, albo “hot dog” jak “hoci dogi”.

A co jest dla Pana najtrudniejsze w nauce języka polskiego?

Formy czasownikowe w połączeniu z przedrostkami. Wiele osób panicznie boi się siedmiu polskich przypadków gramatycznych, ale moim zdaniem odmiana przez przypadki nie jest taka straszna, jak ją malują. Sądzę, że różnice między aspektem dokonanym i niedokonanym, oraz to, jak prefiksy zmieniają znaczenia czasowników i tworzą nowe pary aspektowe, stanowi o wiele większe wyzwanie niż nauka odmiany polskiej. Mam tu na myśli pary czasowników typu „robić\zrobić”, „zarabiać\zarobić”, „podrabiać\podrobić”. Mało tego, że przedrostki zmieniają znaczenie czasowników, to jeszcze powstają formy typu “podrabiać”, “zarabiać”, w których rdzeń “robić” ulega zmianie na “rabiać” w formach niedokonanych. Trudno się w tym wszystkim połapać.

Co chciałby Pan w życiu osiągnąć? Czym chciałby się Pan zajmować?

Na razie nie mam jakichś konkretnie wytyczonych celów. Bardzo podoba mi się fakt, że na co dzień mogę zajmować się tym, co najbardziej w życiu lubię, czyli językami obcymi. Jeszcze bardziej mnie cieszy, że jestem w stanie zobaczyć owoce mojej pracy w postaci przekładów książek, które się ukazują w druku, czy w postaci postępów moich uczniów w nauce. Mam takie wrażenie, że dopóki będę w stanie robić to, co teraz, wówczas moje życie będzie się dobrze układać.

Rozmawiała Aleksandra Ziółkowska-Boehm

NAJCZĘŚCIEJ CZYTANE

baner