New York
39°
Cloudy
7:00 am5:19 pm EST
2mph
70%
29.96
TueWedThu
45°F
52°F
52°F
Jesteśmy z Polonią od 1971 r.
Warto przeczytać
Opinie i Analizy

Krew w podziemiach metra

29.11.2022
Administracja miejska stara się przekonać nowojorczyków, że metro jest bezpieczne i nie powinni się obawiać podróżowania nim FOTO: PEXELS

Wielokrotnie pisałem o metrze nowojorskim i, o ile mnie pamięć nie zawodzi, żaden felieton nie był mu przychylny, gdyż nic dobrego się w nim nie działo i się nie dzieje. Ten też więc nie będzie inny. Powód? Przestępczość, w tym ta najcięższa – morderstwa.

Wiesław Cypryś

Od 2020 roku liczba zabójstw w nowojorskim metrze poszybowała w przestworza i osiągnęła nienotowany dotychczas poziom, pomimo dużego spadku pasażerów, spowodowanego pandemią. Do uderzenia koronawirusa w systemie metra nigdy nie było więcej jak pięć morderstw rocznie. W 2020 roku sześć osób straciło w nim życie, w ub. roku – osiem, a w bieżącym już siedem.

Co stoi za tym niechlubnym trendem, który przeraża pasażerów i odstrasza ich przed jazdą tym masowym środkiem komunikacji? Nie owijając niczego w bawełnę, jak to świetnie robią politycy, trzeba powiedzieć, że główną przyczyną tego zjawiska jest bezkarność, którą cieszą się przestępcy.

Reforma sprawiedliwości kryminalnej wprowadzona trzy lata temu pozwala przestępcom na opuszczanie aresztu tak szybko, jak się w nim znalezli. Recydywiści, którzy mają na koncie dziesiątki przestępstw, grasują po peronach i w pociągach o każdej porze dnia i nocy. Nawet nie starają się wybierać pustych przystanków i składów pociągów, gdzie nie muszą się obawiać, że trafią na policjanta – operują na węzłowych stacjach, jak Times Square i Union Square, i w wagonach, gdzie jedzie niemało podróżnych.

W ten sposób skończyły się czasy, kiedy przestępczość dotykała mieszkańców biedniejszych dzielnic, w tym pasażerów metra przebiegającego przez te tereny i korzystających z przystanków zlokalizowanych w ich obrębie.

Morderstwa w podziemiach systemu metra nie ustają pomimo wielokrotnych deklaracji władz miasta o wysyłaniu do niego większej liczby policjantów. Od stycznia br., kiedy burmistrz Adams zainnicjował plan zredukowania przestępczości w nowojorskim metrze, każdego dnia ponad trzy tysiące dodatkowych funkcjonariuszy patroluje przystanki i pociągi, ale efektów tego nie widać. Poważne akty kryminalne w porównaniu do tego samego okresu w 2021 roku wzrosły o 42 procent.

Dwie ostatnie śmiertelne ofiary – Charles Moore (lat 38) i Tommy Bailey (lat 43) – zostały ugodzone nożem w oddzielnych niesprowokowanych atakach, gdy wracały z pracy do domu. Tuż przed wtorkowymi wyborami, które miały zdecydować o losie pobłażliwej wobec przestępców gubernator Hochul, w ciągu 24 godzin w podziemiach metra co najmniej sześciu pasażerów zostało albo pobitych, albo zaatakowanych nożem, w tym „dobry samarytanin”, który przyszedł z pomocą kobiecie zaczepianej przez bandziorów. Nie wpłynęło to na wynik głosowania – Hochul wygrała z Lee Zeldinem. Teraz kryminaliści śmieją się, bo bez większych konsekwencji będą mogli nadal uprawiać swój proceder.

Administracja miejska stara się przekonać nowojorczyków, że metro jest bezpieczne i nie powinni się obawiać podróżowania nim. Ale przecież gołym okiem widać coś innego. Próbuje się więc różnych chwytów. I tak główna komisarz policji miasta Keechant Sewell w towarzystwie kamer telewizyjnych wybrała się na rekonesans systemu i przejechała aż… jeden przystanek. Propagandowo nie wyglądało to dobrze, bo zakrawało na żart z obaw pasażerów, którzy w metrze spędzają godzinę, a nierzadko więcej, jadąc do lub z pracy i mijając po drodze niebezpieczne dzielnice.

Gorzej od komisarz policji wypada jej szef, burmistrz Eric Adams, który przestępstwa w metrze minimalizuje, oskarżając media o ich wyolbrzymianie przez umieszczanie artykułów je opisujących na czołowych stronach gazet lub na początku wiadomości dzienników telewizyjnych. „Średnio mamy mniej niż sześć przestępstw dziennie w systemie metra z 3,5 milionów przejazdów” – stwierdził Adams w rozmowie z dziennikarzem CNN Chrisem Wallacem.

Statystycznie to rzeczywiście niewiele, ale gdy bezpośrednio dotyczy ofiary, jest to tragedia. Niech burmistrz powtórzy swoją opinię Elizabeth Tucker, która w ub. miesiącu w niesprowokowanym ataku na przystanku na Queensie została ciężko pobita i może całkowicie utracić wzrok.  Niech powie to rodzinie Heriberto Quintany, ojcu trójki dzieci, który został zepchnięty z peronu na tory, kiedy przypadkowo potrącił Carlosa Garcię i wytrącił mu telefon komórkowy. Nadjeżdżający pociąg linii F na przystanku Roosevelt Ave. – Jackson Hights na Queensie – zabił go na miejscu.  Zdarzenie to miało miejsce dzień przed wypowiedzią Adamsa.

Pasażerowie zawsze obawiali się przestępców w podziemiach nowojorskiego metra, teraz jednak te obawy wzrosły, bo do aktów przemocy dochodzi ze zwiększoną mocą, częstotliwością i okrucieństwem. Kryminaliści już nie zadawalają się okradaniem pasażerów z pieniędzy, kosztowności i telefonów komórkowych, zagrażają także ich życiu.

NAJCZĘŚCIEJ CZYTANE

CO GDZIE KIEDY