Jesteśmy z Polonią od 1971 r.
Wywiady

Moja długa przygoda z Unią

22.12.2022
Barbara Zawłocka, menadżer oddziału Unii w Linden, NJ ZDJĘCIA: JANUSZ M. SZLECHTA/NOWY DZIENNIK

„Z Unią jestem związana od 15 października 1987 roku. To jest długa i piękna przygoda” – mówi Barbara Zawłocka, kierownik oddziału Polsko-Słowiańskiej Federalnej Unii Kredytowej (PSFCU) w Linden, NJ.

W najnowszym biuletynie Polish & Slavic Federal Credit Union „Nasza Unia” wyczytałem, że złożono Pani oraz Pani Alinie Krukowskiej, pracującej w Dziale Kredytów Biznesowych, specjalne gratulacje, gdyż świętują Panie 35-lecie pracy w Unii. My też jako redakcja, gratulujemy. Taka rocznica skłania do głębokich refleksji, jak wyjątkowa jest Unia i jak wyjątkowi ludzie w niej pracują.

– Z Unią Kredytową jestem związana od 15 października 1987 roku. Mieszkałam wówczas na Greenpoincie. Funkcjonował tam jedyny oddział Unii przy Greenpoint Avenue. W pewnym momencie stwierdziłam, że dobrze by było w takim miejscu pracować. Złożyłam aplikację i… zostałam zatrudniona przez pana Marcina Sara, ówczesnego głównego menadżera, jako kasjerka. I tak się zaczęła moja przygoda z Unią. W związku z przeprowadzką do New Jersey, w kwietniu 1988 roku zostałam przeniesiona do oddziału w Union. To był pierwszy oddział Unii w stanie New Jersey – powstał we wrześniu 1987 roku. W 1995 roku zostałam menadżerem tego oddziału. Zawdzięczam dużo Unii Kredytowej. Dała mi szansę rozwoju i podnoszenia kwalifikacji. Przeszłam różne szkolenia, które w tej pracy są niezbędne. Skończyłam szkołę bankowości – The Center For Financial Training Atlantic States. Kierownictwo obdarzyło mnie ogromnym zaufaniem.

Siedziba Unii w Linden, NJ

Jak to się stało, że trafiła Pani do oddziału Unii w Linden? Jak długo kieruje Pani tym oddziałem?

– W lutym 2003 roku otrzymałam propozycję objęcia kierownictwa nowo powstającego oddziału Unii w Linden. Zgodziłam się i jestem tutaj do dziś.

Być menadżerem takiej firmy to duże wyzwanie. Obowiązków jest zapewne wiele, jak chociażby kierowanie zespołem pracowników i dbanie o to, aby oddział sprawnie funkcjonował.


– To istotnie jest duże wyzwanie. Menadżer to jest osoba, która nie tylko zarządza oddziałem i nadzoruje pracowników. Misją menadżera jest przede wszystkim zapewnienie członkom rozwiązań i usług finansowych, aby pomóc im osiągnąć ich cele. Oczywiście menadżer musi być też liderem pracowników i dbać o ich rozwój zawodowy. Muszę się również upewnić, że nasz oddział pracuje zgodnie z obowiązującymi zasadami prawnymi bankowości.

Jak wygląda dzień pracy menadżera w oddziale w Linden?

– Nasz oddział ma świetną lokalizację, mieści się bowiem w dużym centrum handlowym przy drodze 1-9, gdzie jest ShopRite, Home Depot, Marshalls i duży Liquor Store. Klienci zaglądają do nas, a potem odwiedzają sklepy i robią zakupy. W poniedziałki jesteśmy otwarci od godziny 9 do 19; od wtorku do piątku – od godziny 11 do 19, a w soboty od 9 do 14. My jako pracownicy, jesteśmy tutaj około pół godziny wcześniej, aby odpowiednio przygotować się przed napływem klientów. Najpierw organizuję krótkie spotkanie, podczas którego pracownicy zdają relację, co działo się poprzedniego dnia i jakie mamy wytyczne na dziś. Potem otwieramy oddział i zapraszamy klientów, którzy z reguły już czekają przy drzwiach, aby wejść do środka. Staramy się spełnić oczekiwania klientów, bo to jest przecież nasze zadanie. A klienci przychodzą z różnymi problemami finansowymi. Aby im pomóc, musimy poświęcić wiele uwagi i czasu. Każdy dzień jest inny i każdy klient jest inny. Przychodzą nie tylko z problemami finansowymi. Niektórzy uważają, że my wszystko wiemy i możemy, więc trafiają się niekiedy zadziwiające pytania. Ale każdy klient jest mile widziany.

Klienci przychodzący do oddziału Unii w Linden od razu czyją, że święta tuż, tuż

Czy miała Pani rozmowę z klientem, która szczególnie utkwiła Pani w pamięci z jakiegoś konkretnego powodu?

– Kiedyś przyszedł do mnie pan i zapytał, o której godzinie jest w niedzielę msza w kościele świętej Teresy od Dzieciątka Jezus w Linden. Kościół ten stoi niedaleko od naszej siedziby. Byłam zaskoczona, bo spodziewałam się innego pytania, ale byłam w stanie udzielić tej informacji. Powiedziałam mu, że może udać się na mszę o godzinie 10:30 rano.

Unia jest oczywiście instytucją finansową, która musi zarabiać, aby funkcjonować. Ale to dzięki Unii istnieją i dobrze działają liczne polonijne organizacje. Z jakimi organizacjami współpracuje wasz oddział?

– Współpracujemy z polskimi szkołami, które z reguły działają przy kościołach. Najbliżej współpracujemy – ze względu na geografię – z Polską Szkołą imienia Karola Wojtyły, która działa przy kościele św. Teresy od Dzieciątka Jezus w Linden. Wielu uczniów otwiera u nas konta. Otrzymują potem specjalne certyfikaty z okazji rozpoczęcia nauki w pierwszej klasie czy zakończenia nauki w klasie ósmej. Maturzyści, którzy kończą szkołę średnią, również otrzymują od nas certyfikaty o określonej wartości. Potem uczeń wpłaca ten certyfikat na swoje konto w naszej Unii. Przy okazji wspomagamy parafie w organizacji polskich festiwali i pikników, na przykład Polsko-Amerykańskiego Festiwalu w sanktuarium w Amerykańskiej Częstochowie w stanie Pensylwania. Wspomagamy również organizatorów Polskiego Festiwalu w Linden. Festiwal ten cieszy się dużą popularnością i my, jako oddział Unii w tym mieście, zawsze jesteśmy obecni na głównej alei Wood Avenue.

Polish & Slavic Federal Credit Union skupia aktualnie 112,145 członków. Ile osób korzysta z usług oddziału w Linden?

– Obsługujemy ponad 6 tysięcy osób. Wielu klientów wciąż otrzymuje wynagrodzenie za pracę w formie czeków, które wpłacają na swoje konto. Coraz więcej osób otrzymuje już wynagrodzenie bezpośrednio na konto, zachęcamy więc naszych klientów do korzystania z usługi tzw. Direct Deposit. Informacje o tej usłudze można uzyskać w naszym oddziale. Zapraszamy! Nasi klienci używają kart debetowych, ale także kredytowych. Sporo jest jeszcze takich klientów, którzy bardzo lubią przychodzić do oddziału i korzystać z naszej bezpośredniej obsługi. Osoba, która przychodzi, aby załatwić płatności, z reguły ma kilka pytań i szuka rozwiązania konkretnego problemu. Ten bezpośredni kontakt bardzo to ułatwia.

Mamy za sobą okres pandemii. Czy w tym okresie wasz oddział funkcjonował normalnie, czy były jakieś zawirowania?

– Wszystkie banki wokół były zamknięte, ale nasz oddział nie był zamknięty nawet na chwilę. Pracowaliśmy jednak krócej i załoga była podzielona na dwie grupy. Chodziło o to, że gdyby ktoś zachorował to był potencjalny zastępca. To był bardzo trudny czas chociażby dlatego, że na początku nie było żadnych konkretnych informacji, nie wiedzieliśmy co się dzieje, co to za choroba. Nasi klienci dostosowali się do wymogów, zachowywali dystans między sobą, zakładali maseczki i rękawiczki. Zdarzyły się przypadki, że nasi pracownicy zachorowali, ale mimo to byliśmy w stanie utrzymać otwarty oddział i kontynuować obsługę klientów.

Na pewno w obsłudze klientów bardzo wam pomogła bankowość internetowa i mobilna, która jest dostępna przez całą dobę.

– Liczba klientów korzystających z tej bankowości gwałtownie wzrosła właśnie w okresie pandemii, gdyż wielu z nich bało się wychodzić z domów, nie chcieli mieć styczności z ludźmi. Bankowość internetowa jest w miarę prosta i bardzo pomocna, ale trzeba jej się nauczyć. Pomagamy w tym wszystkim osobom, które mają taką potrzebę. Wystarczy przyjść do naszego oddziału.

Praca z ludźmi to nie tylko same sukcesy, są też i problemy. Z jakimi problemami ma Pani do czynienia na co dzień?

– Jest ich wiele, oczywiście głównie dotyczą finansów. Problemy te staramy się rozwiązywać jak najszybciej. Zależy nam na tym, aby klient był z tego zadowolony. Musi to być oczywiście zgodne z obowiązującym prawem. Na przykład klient, który ubiega się o pożyczkę, musi kwalifikować się finansowo, czyli musi być wypłacalny. Dla mnie praca z klientami jest naprawdę przyjemnością. Cieszę się, że mogę im pomóc, że klient wychodzi zadowolony. W większości przypadków są to naprawdę bardzo mili ludzie, potrafią podziękować za obsługę. No i to, że mówimy po polsku, jest dla nich bardzo ważne. Także dla tych klientów, którzy mówią bardzo dobrze po angielsku, a to dlatego, że o finansach lubią rozmawiać po polsku.

Rozumiem, że przede wszystkim Polacy korzystają z waszych usług. Ale macie również klientów innych narodowości. Proszę powiedzieć, z których krajów jest ich najwięcej.

– Mamy klientów różnych narodowości. W ostatnich miesiącach zaczęło nam przybywać dużo klientów, którzy przylecieli do USA z Ukrainy. W Linden mieszka dużo Słowaków i oni też chętnie korzystają z naszych usług. Muszę podkreślić, że dla ludzi, którzy przybywają z Europy do Stanów Zjednoczonych i zaczynają tutaj swoją finansową przygodę, Nasza Unia jest bardzo pomocna. Dotyczy to wydania pierwszej karty kredytowej czy też udzielenia kredytu na samochód lub dom. Po prostu staramy się ułatwić tym osobom start w nowym dla nich kraju. Bardzo dużo osób z tego korzysta. Ja moją pierwszą kartę kredytową otworzyłam w Unii Kredytowej na Greenpoincie. Obsługujemy też klientów, którzy korzystali z naszych usług, ale w pewnym momencie opuścili Stany Zjednoczone. Większość z nich zamieszkała w Polsce, ale też i w innych krajach. Mają z nami kontakt telefoniczny, mailowy bądź za pośrednictwem poczty i w dalszym ciągu korzystają z naszych usług. Mamy też klientów w USA w stanach, w których nie ma oddziałów naszej Unii, ale korzystają z naszych usług: na Florydzie, w Karolinie Północnej, Arizonie i Kalifornii. 

To oczywiste, że zajmujecie się na bieżąco liczeniem pieniędzy, ale też w waszym oddziale miało miejsce wiele interesujących wydarzeń i spotkań z ciekawymi osobami. Proszę przypomnieć przynajmniej o tych ostatnich.

– Nasi klienci spotkali się ze znanym aktorem Cezarym Pazurą. Robili sobie z nim wspólne zdjęcia. To było wspaniałe spotkanie, wszyscy byli bardzo zadowoleni. Gościliśmy znanych sportowców: znakomitego skoczka narciarskiego Kamila Stocha i trzykrotną złotą medalistkę olimpijską w rzucie młotem Anitę Włodarczyk. Kiedy tylko pani Anita przebywa w Stanach Zjednoczonych, chętnie odwiedza nasz oddział.  Ostatnim ważnym wydarzeniem w naszym oddziale była wystawa zorganizowana przez Fundację Kazimierza Górskiego w Warszawie, poświęcona „trenerowi tysiąclecia” Kazimierzowi Górskiemu. Pamiętam trenera Górskiego jeszcze z Polski, pamiętam, co zrobił dla polskiej reprezentacji piłki nożnej, więc ta wystawa dla mnie też była szczególna. Wiem, że powstała z okazji 100. rocznicy urodzin Kazimierza Górskiego. Była prezentowana w wielu naszych oddziałach. Inicjatorem pokazania jej Polonii był Jerzy Karwowski, były prezes Związku Polonijnych Klubów Piłkarskich i założyciel klubu piłkarskiego Olympia Stamford.

Jest Pani jedną z osób najdłużej pracujących w Unii, z ogromnym doświadczeniem. Zapewne nie raz myśli Pani o tym, a co to będzie za 5 czy 10 lat. Jak Pani widzi przyszłość Unii?

– Kiedy zaczynałam pracę w Unii były tylko dwa oddziały. Aktualnie powstaje 7. oddział w stanie Illinois – w Algonquin, w pobliżu Chicago. Będzie to 22. oddział Naszej Unii w Stanach Zjednoczonych. Unia jest bardzo prężną instytucją finansową i odgrywa ważną rolę w życiu Polonii. Jest to największa polska instytucja finansowa poza granicami Polski, która powstała w 1976 roku. Przyczyniło się do tego wielu ludzi, poczynając od założyciela ojca Longina Tołczyka. Unia rozwija się przede wszystkim dzięki klientom, którzy mają do nas zaufanie i powierzają nam swoje życiowe oszczędności. Są tacy klienci, którzy mają swoje konta od początku istnienia PSFCU. I mamy takich w naszym oddziale. Pragnę podkreślić, że członkami Unii są przede wszystkim Polacy, którzy przyjechali do USA kilka czy kilkadziesiąt lat temu z Polski. Są to również osoby urodzone tutaj w polskich rodzinach, ale są też tacy członkowie, którzy nie mają nic wspólnego z Polską. Znam takich klientów, którzy przychodzili do nas jako dzieci z rodzicami, a teraz przychodzą założyć konto swoim dzieciom. To już jest trzecie lub czwarte pokolenie, które posiada konto w Naszej Unii. Cieszy mnie to, że mamy tak oddanych klientów.

Pracownicy oddziału PSFCU w Linden, od lewej: Lucyna Surowiecka, Arkadiusz Stokłosa, Barbara Zawłocka, Marzena Czerwińska, Bernadetta Opar, Bożena Kowalczyk, Agata Świder-Nędza, Aneta Florczyk

Jonasz Kofta napisał kiedyś w swoim wierszu, że „aby coś się zdarzyło – trzeba marzyć”. Czy zechce Pani zdradzić, o czym zdarza się Pani marzyć?

– Moim marzeniem jest, aby Unia Kredytowa rozwijała się wciąż tak, jak rozwija się do tej pory, aby wciąż dobrze służyła Polonii i aby każdy Polak, który mieszka w Stanach Zjednoczonych, posiadał konto w Naszej Unii. Przy okazji pragnę podziękować moim współpracownikom za to, że rzetelnie wykonują swoją pracę i świetnie mi się z nimi współpracuje. Jest to 8-osobowa załoga, bardzo oddana Unii i klientom. Potrafią dać z siebie dużo, zrobić krok do przodu, wykonać coś nietypowego, aby pomóc klientowi. Wszyscy są otwarci na współpracę z polonijnymi organizacjami i chętnie podejmują się społecznej, charytatywnej działalności.

Zarówno moim współpracownikom, jak i wszystkim klientom Unii życzę radosnych Świąt Bożego Narodzenia oraz tylko dobrych dni w Nowym 2023 Roku, no i aby byli jeszcze bliżej nas.

Dziękuję Pani za rozmowę. Ja też, w imieniu zespołu redakcyjnego „Nowego Dziennika” życzę Pani i pracownikom wspaniałych Świąt Bożego Narodzenia i o wiele lepszego Nowego Roku od tego, który powoli odchodzi.

Rozmawiał: Janusz M. Szlechta

PSFCU Oddział w Linden

619 West Edgar Road

Linden, NJ 07036

Tel. 908-862-6448

NAJCZĘŚCIEJ CZYTANE

CO GDZIE KIEDY