New York
48°
Cloudy
6:19 am7:33 pm EDT
15mph
60%
29.6
SunMonTue
72°F
73°F
72°F
Jesteśmy z Polonią od 1971 r.
Wywiady
Warto przeczytać
Społeczeństwo
Opinie i Analizy
Polonia

Polska wśród liderów Sojuszu Północnoatlantyckiego

13.03.2024
"Po 25 latach członkostwa w NATO Polska udowodniła, że nie tylko to członkostwo zostało jej słusznie przyznane, ale że jest też w pewnym sensie liderem tej społeczności" – uważa konsul generalny Adrian Kubicki FOTO: WOJTEK MAŚLANKA/NOWY DZIENNIK

„Dojrzeliśmy nie tylko do pozycji aktywnego członka, którego głos się liczy absolutnie tak jak głos innych członków tejże wspólnoty, ale również do aktywnego udziału w decydowaniu o różnych krokach, posunięciach i kierunkach, w jakich NATO ma się rozwijać” – powiedział „Nowemu Dziennikowi” Adrian Kubicki, konsul generalny RP w Nowym Jorku.

Mija 25 lat od chwili wejścia Polski do Sojuszu Północnoatlantyckiego. Jakie znaczenie dla naszego kraju miało przystąpienie do NATO?

Myślę, że na to rozszerzenie można spojrzeć z trzech perspektyw. Pierwszy i zarazem najbardziej oczywisty jest wymiar militarno-obronnościowy. Włączenie Polski i dwóch pozostałych państw, czyli Czech i Węgier, do struktur natowskich oznaczało diametralną zmianę sytuacji geopolitycznej i wymiaru bezpieczeństwa tych krajów. Państwa te, po przemianach w latach 80. i na początku lat 90., były nadal pomiędzy dwiema siłami – wschodnimi i zachodnimi. Oczywiście sercem chciały należeć do świata zachodniego, ale jako że te siły nadal były równomierne, w dodatku wyczuwalne były także echa zimnej wojny, więc nie była to dla nich prosta sytuacja. Dlatego proces przyłączenia Polski, Czech i Węgier do NATO nie był łatwy i wymagał dużego politycznego sprytu i mądrości zachodnich liderów, zwłaszcza ówczesnego prezydenta Stanów Zjednoczonych Billa Clintona. Ale także George’a Busha seniora, ponieważ gdy spojrzymy na pierwsze hasła, jakie pojawiły się w przestrzeni publicznej w kontekście tego, co powinno stać się z NATO w momencie upadku żelaznej kurtyny, to był to jeszcze czas jego prezydentury. Oczywiście wymiar praktyczny i realny nadał temu prezydent Bill Clinton. Wykazał się on również bardzo dużą sprawnością polityczną, która doprowadziła do włączenia tych krajów w struktury natowskie, co zupełnie zmieniło wymiar ich bezpieczeństwa. Drugą perspektywą jest wymiar społeczny. To był pierwszy bardzo wyraźny sygnał, że Polska w końcu wraca do części świata zachodniego, do którego zawsze należała. Był to także pierwszy wyraz uznania dla przemian, które nasz kraj przechodził przez pierwsze 10 lat transformacji, aż do tego pamiętnego 1999 roku. Jednocześnie był to bardzo ważny sygnał dla polskiego społeczeństwa, że ten wysiłek został wynagrodzony, że zbudowaliśmy zręby demokracji i zręby państwa, które można nazwać krajem demokratycznym, oraz że w pewnym sensie aspiracje, które zawsze mieliśmy, aby stać się częścią zachodniego świata, właśnie się urzeczywistniły. Trzecia perspektywa, która rozkłada się nad wszystkim innym niczym parasol, to wymiar pewnej historycznej sprawiedliwości. Pamiętajmy, że Polska po zakończeniu drugiej wojny światowej, mimo że tę wojnę wygrała i mimo że padła ofiarą dwóch agresorów – najpierw nazistowskich Niemiec, później sowieckiej Rosji – to w pewnym sensie siłą została wepchnięta we wschodnie kleszcze, w których de facto nigdy nie powinna się znaleźć. Myślę, że fakt, że zachodni przywódcy krajów będących już wówczas częścią NATO uznali, że ta tragiczna historia nie może się powtórzyć, oraz że Polsce należy się sprawiedliwość i stała obecność w zachodnich strukturach, czego wyrazem było włączenie naszego kraju do Sojuszu Północnoatlantyckiego, miał wymiar historycznej sprawiedliwości. Przy okazji warto przypomnieć, że osobą, która to bardzo głośno podnosiła na rozmaitych forach, był dzisiejszy amerykański prezydent Joseph Biden. Wówczas jako senator reprezentujący stan Delaware właśnie o tym mówił. Podkreślał, że ze względów choćby takiej historycznej sprawiedliwości to członkostwo Polsce, Węgrom i Czechom po prostu się należy.

Czyli moment włączenia Polski do NATO był w pewnym sensie przeciwwagą, a nawet swoistym zadośćuczynieniem za ustalenia podjęte podczas konferencji jałtańskiej?

Można oczywiście odczytywać to w taki symboliczny sposób, jako pewną dłuższą, niż powinna mieć miejsce, historyczną drogę dojścia do zachodnich struktur, po tragedii, zniszczeniach i szkodach drugiej wojny światowej. Pamiętajmy jednak, że to nie była dla nas nagroda, ponieważ Polacy sobie to wypracowali poprzez doprowadzenie do ostatecznego upadku żelaznej kurtyny oraz budowę i rozwój pokojowej rewolucji, jaką była Solidarność, oraz oddolne zainicjowanie społecznych zmian. To wszystko nie zaczęło się w 1989 roku – on był pewnym momentem przełomu, w którym te zmiany społeczne już dojrzały i władze komunistyczne uzmysłowiły sobie, że nie da się ich już zatrzymać. Tak więc przyłączenie naszego kraju do NATO było efektem ciężkiej pracy. Polska musiała na to członkostwo sposobie zapracować i udowodnić, że jest tego godna. Oczywiście taka też była wola i potrzeba geopolityczna ówczesnego świata, żeby włączyć te kraje do struktur natowskich, ale na pewno nie odbyło się to w żaden ulgowy sposób. Musieliśmy wykonać pewną pracę, żeby udowodnić, że tym członkiem stajemy się w sposób pełnoprawny, oraz żeby uspokoić również głosy krytyków, które przecież także się pojawiały. Nie wszyscy wówczas nawet amerykańscy politycy i amerykańska prasa – sprzyjali pomysłowi rozszerzania NATO. Wiele znanych opiniotwórczych dzienników oraz innych mediów amerykańskich głośno sprzeciwiało się rozszerzeniu Sojuszu Północnoatlantyckiego. Tak więc Polska musiała zaadresować swoimi wysiłkami te wszystkie obawy, które wówczas narastały i powstawały, żeby ostatecznie do tego rozszerzenia NATO mogło dojść. Można powiedzieć w tonie triumfu, że po 25 latach członkostwa Polska udowodniła, że nie tylko to członkostwo zostało jej słusznie przyznane, ale że jest też w pewnym sensie liderem tej społeczności. Patrząc dzisiaj na NATO i rozmaite wyzwania, które przed nim stoją, widzimy, że Polska jest w czołówce krajów, które ze zobowiązań sojuszniczych się wywiązują. Tak więc śmiało można powiedzieć, że po tych 25 latach udowodniliśmy, że ta decyzja z 1998 roku i późniejsza implementacja w 1999 była jak najbardziej słuszna.

To rozszerzenie wówczas było też bardzo symboliczne dla świata zachodniego oraz ówczesnych członków Sojuszu Północnoatlantyckiego, ponieważ Polska, Węgry i Czechy były pierwszymi państwami należącymi w przeszłości do Układu Warszawskiego, które włączono do NATO. To na pewno był poważny policzek dla Rosji.

Oczywiście miało to swoją symboliczną wymowę, ale należy też pamiętać o tym, że również wówczas toczyła się dyskusja na temat tego, w jaki sposób na ten pomysł zareaguje Rosja. Jak już wcześniej powiedziałem, prezydent Bill Clinton wykazał się niesamowitą zręcznością polityczną w rozmowach ze swoim interlokutorem, czyli Borysem Jelcynem. Należy też zwrócić uwagę, że dla amerykańskiego prezydenta istotne było posiadanie takiego ważnego celu w polityce międzynarodowej, a temat rozwoju i kształtu NATO w pewnym sensie zdominował wymiar międzynarodowej aktywności Billa Clintona podczas jego prezydentury, więc to na pewno było dla niego bardzo pożyteczne. Z kolei dla jego adwersarzy dyskusja o tym, jaki powinien być stosunek Stanów Zjednoczonych do NATO, i czy przypadkiem włączenie do niego pierwszych krajów Układu Warszawskiego z jego zachodniego skrzydła nie spowoduje jakichś agresywnych reakcji Rosji lub przynajmniej takich, które zniweczą ciężką pracę, jaką Amerykanie wykonali z Rosją na początku lat 90., żeby echo rozpadu Związku Radzieckiego i końca zimnej wojny zakończyło się pokojem i stabilnością. Tak więc była to duża cena do zapłacenia i można powiedzieć, że był to odważny ruch, w dodatku nie do końca zbyt oczywisty, jakby się mogło wydawać.

Czy znaczenie Polski w NATO zmieniło się w jakiś sposób po upływie tych 25 lat – od wejścia naszego kraju do struktur sojuszu? Czy w jakiś sposób ewoluowało?

Jesteśmy obecnie w momencie redefinicji sojuszu lub też potwierdzenia definicji tego, czym on jest. 25 lat temu, kiedy Polska wstępowała do NATO, artykuł 5., o którym w ostatnim czasie mówiło się bardzo dużo, brzmiał jako pewien zapis teoretyczny i był wykorzystany tylko raz na prośbę Stanów Zjednoczonych w 2001 roku. Dzisiaj jest on znowu przedmiotem żywotnej dyskusji na temat tego, jak sojusz zachowa się wobec realnego zagrożenia, które narasta po wschodniej stronie NATO. Z tej perspektywy Sojusz Północnoatlantycki stanowi forum pewnej dyskusji o swojej przyszłości. Decyzje potwierdzające dalsze rozszerzenie NATO, włączające kolejne kraje – tym razem skandynawskie – w struktury sojuszu, są też dowodem na to, że musi się on zredefiniować na nowo i określić swoje zdolności i gotowość do działania, ponieważ napięcie ze wschodniej strony narasta oraz pojawia się pewien ważny moment próby dla NATO. Z kolei, jeśli chodzi o ewolucję naszej obecności w Sojuszu Północnoatlantyckim, to jest tak jak z członkostwem w każdej innej organizacji, w której dojrzewamy. 25 lat temu Polska była krajem aspirującym, mimo że gotowym do tego członkostwa. Dodatkowo musieliśmy przekonać adwersarzy również wewnątrz sojuszu, bo były w nim także państwa mniej pozytywnie nastawione do koncepcji rozszerzenia NATO. Tak więc Polska musiała wówczas udowodnić słuszność tej decyzji i swoją pełnoprawność sojuszniczą. Dzisiaj można powiedzieć, że dojrzeliśmy nie tylko do pozycji aktywnego członka, którego głos się liczy absolutnie tak jak głos innych członków tejże wspólnoty, ale również do aktywnego udziału w decydowaniu o różnych krokach, posunięciach i kierunkach, w jakich NATO ma się rozwijać. Dajemy też dowody tego, że jesteśmy współodpowiedzialni za to, jak ten sojusz będzie wyglądał i funkcjonował. Potwierdzają to także dane finansowe dotyczące tego, ile wydajemy rocznie na swoją własną obronność, która jest także elementem obronności całego Sojuszu Północnoatlantyckiego. Poza tym proponujemy reformy i zmiany. Słyszymy także zapowiedzi, że podczas wizyt w Stanach Zjednoczonych oraz w Brukseli prezydent Andrzej Duda będzie m.in. mówił o tym, żeby zwiększyć jeszcze bardziej poziom odsetek PKB, które kraje członkowskie powinny wydawać na obronność. To wszystko w związku z wyzwaniami, które teraz stają się coraz wyraźniejsze, i którym trzeba stawić czoło, przy całkowitym potwierdzeniu tego, że NATO jest strukturą defensywną i przygotowuje się do obrony i nigdy nie miało zamiaru stwarzać dla kogokolwiek zagrożenia.

Konsulowie generalni Czech (Arnoszt Karesz), Polski (Adrian Kubicki) i Węgier (István Pásztor) po spotkaniu związanym z 25-leciem wstąpienia ich krajów do NATO
FOTO: MATEUSZ DĘBOWICZ

A czy czasem sama koncepcja dalszego rozszerzenia Sojuszu Północnoatlantyckiego, czy to ostatnio o Szwecję, a wcześniej o Finlandię, oraz pomoc Ukrainie w toczącej się wojnie, a zwłaszcza głosy o przyłączeniu – w dalszej perspektywie – tego kraju do struktur NATO, nie stwarzają groźby konfliktu z Rosją albo przynajmniej powrotu do ponownej zimnej wojny?

Można szukać rozmaitych metafor i w pewnym sensie sytuacja, którą obserwujemy obecnie, jest w jakimś wymiarze zimną wojną, z konwencjonalną wojną, która dzieje się w Ukrainie. To oczywiście nie jest wojna z NATO, bo kraj ten nie jest członkiem sojuszu, ale rozmaite operacje prowadzone przez Rosję sprawiają, że pojawiają się pytania, gdzie jest ostateczny cel tych działań i czy przypadkiem w tej koncepcji naruszania granicy, którą wyznaczyła zimna wojna, czyli stwarzania bardzo wysokiego napięcia, przy jednoczesnym braku eskalacji, nie są znakiem, że w nieodległej przyszłości jednak ta granica może zostać przekroczona. Trzeba też bardzo wyraźnie podkreślić, że dzisiaj NATO, jako sojusz, jest bardzo prowokowane przez Rosję. Jej działania w Ukrainie są nielegalne i nieuprawnione. Nie ma też dla niej żadnego realnego zagrożenia ze strony NATO, które by jakąkolwiek interwencję lub nieprzyjacielskie działania Rosji wobec członków sojuszu czy innych krajów uzasadniało.

Mimo że NATO jest strukturą defensywną, nastawioną na obronę, a nie na atak, to na pewno udział Polski w jego szeregach, a zwłaszcza obecność w naszym kraju wojska amerykańskiego na pewno jest solą w oku dla Rosji. Czy w związku z tym Polska jest obecnie bezpieczna, zwłaszcza że dodatkowo tuż za naszą wschodnią granicą toczy się wojna?

Polska obecnie jest niewątpliwie krajem bezpieczniejszym niż 25 lat temu. Oczywiście mamy pełne zaufanie do traktatów, które podpisaliśmy, oraz do naszych partnerów, którzy również się pod nimi podpisali. Umowy te stanowią o natowskiej jedności, czyli pomocy zbrojnej w przypadku otwartego konfliktu i jakiegokolwiek ataku. Tak jak wcześniej powiedziałem, ta jedność została przetestowana tylko raz i można stwierdzić, że ten artykuł 5. wówczas się sprawdził w działaniu, mimo że było ono trochę niestandardowe i niekonwencjonalne, jeśli chodzi o jego zastosowanie. Dlatego nie ma powodu przypuszczać, by kolejnym razem – gdyby zaistniała taka konieczność – miało być inaczej. Należy też pamiętać, że istnieje pewien wymiar społeczny i wewnętrzny, jeśli chodzi o bezpieczeństwo. Członkostwo w NATO było silnym impulsem, by zmieniać Polskę społecznie, by inwestować w różne formy i przyspieszać proces zmian demokratyzujących nasz kraj. To uczyniło Polskę państwem bezpieczniejszym i było silnym impulsem do tego, by skoordynować wydatki w zakresie obronności oraz żeby je zwiększyć, a także by środki na ten cel były rozdysponowane w sposób efektywny. To jest skutek członkostwa w NATO, ponieważ obecność w tej społeczności daje dostęp do wielu rozwiązań, wymiany doświadczeń, wspólnych ćwiczeń, sprzętu, ale też wyznacza pewne standardy, które my jako kraj spełniamy, jeśli chodzi o rozwój naszej bezpośredniej zdolności do obrony. W tym sensie Polska obecnie jest krajem bezpieczniejszym.

Na zakończenie powrócę do początku naszej rozmowy i kwestii wejścia Polski do NATO. Niezaprzeczalne jest to, że bardzo dużą rolę w tym procesie odegrała Polonia oraz Amerykanie polskiego pochodzenia, lobbujący za włączeniem naszego kraju do Sojuszu Północnoatlantyckiego. Jak Pan sądzi – po ponadczteroletnim okresie pełnienia funkcji konsula generalnego i swoich obserwacjach – czy obecnie podzielone nieco środowisko polonijne byłoby w stanie zjednoczyć się tak jak ponad 25 lat temu oraz stanąć w obronie jakiejś słusznej i ważnej sprawy, jeśli oczywiście zaistniałaby taka konieczność?

Myślę, że w komforcie pokoju oraz relatywnej i obiektywnie dobrej sytuacji, w jakiej znajduje się Polska, zarówno sama w sobie, jak i na arenie międzynarodowej, my, jako Polacy, często sobie pozwalamy na eksplorowanie swojej wolności w zakresie wypowiedzi i opinii na rozmaite tematy. Natomiast nie było w historii takiej sytuacji, w której mając już zidentyfikowany cel istotny dla naszego kraju, czy to w kwestii jego obrony, czy dbania o niego na forum międzynarodowym, a w naszym przypadku stricte amerykańskim, żeby Polonia tego egzaminu jedności nie zdała. Takich przykładów jest wiele, i one nie zaczęły się z chwilą wejścia Polski do NATO, lecz dużo wcześniej. Jednym z przykładów jest wsparcie, jakiego Polonia udzielała podczas przemian ustrojowych w Polsce. Można powiedzieć, że gdyby nie to zaangażowanie, to droga naszego kraju do demokratyzacji byłaby zdecydowanie dłuższa, ponieważ to wsparcie amerykańskie, które miało miejsce w dużej mierze za sprawą Polonii, okazało się kluczowe dla 1989 roku. Jeśli chodzi o wejście Polski do NATO, to Polonia zawsze rozumiała, że to jest naturalna kontynuacja tej drogi, i kiedy tylko w opinii publicznej zaczęły się pojawiać pierwsze sygnały o potencjalnym rozszerzeniu Sojuszu Północnoatlantyckiego, to Polonia przystąpiła do działania. Pod koniec 1993 roku Polacy w Ameryce zorganizowali chyba największą w skali akcję pisania listów do swoich polityków, do kongresmanów i senatorów, żeby im uświadomić rolę tego rozszerzenia oraz żeby ich zachęcić do poparcia tej inicjatywy w momencie, w którym ona się materializowała. Bliżej 1998 roku organizowane były kolejne akcje, często punktowe i lokalne. Jeśli był jakiś senator, który opierał się podjęciu pozytywnej decyzji podczas głosowania i wsparcia wejścia Polski do NATO, to Polacy potrafili przyjechać tłumnie pod jego biuro i swoją perswazją skłonić go do zmiany tej decyzji. Takich przypadków było wiele, tak więc można powiedzieć, że Polonia odegrała kluczową rolę zarówno w sensie masowości swoich działań, jak i ich skuteczności. Należy też pamiętać, że jednym z największych i najbardziej zagorzałych zwolenników wejścia Polski, Węgier i Czech do NATO stał się ówczesny senator Joe Biden. Jego opinię kształtowały kontakty z Polonią i Polakami, których znał. Tak więc bez tego wpływu, bez tego lobbingu i kontaktu z ówczesnym senatorem Bidenem, i oczywiście innymi senatorami i kongresmanami w całych Stanach Zjednoczonych Ameryki, być może to poparcie nie byłoby tak otwarte i ostatecznie nie udałoby się uzyskać większości dla tej koncepcji rozszerzenia NATO. Tak więc rola Polonii była tutaj nieoceniona i nie ma powodu, żeby sądzić, że w momencie takiej rzeczywistej próby Polonia miałaby tego egzaminu nie zdać. Zawsze go zdawała i ostatecznie wspierała to, co dla Polski było dobre.

Rozmawiał Wojtek Maślanka

Podobne artykuły

NAJCZĘŚCIEJ CZYTANE

CO GDZIE KIEDY

baner