New York
55°
Fog
6:20 am7:32 pm EDT
8mph
95%
29.36
SatSunMon
54°F
68°F
70°F
Jesteśmy z Polonią od 1971 r.
Wiadomości
Polonia

Setne urodziny pani Zofii z teatrem

02.04.2024
Aktorzy wspólnie śpiewają "200 lat" dla pani Zofii. Na akordeonie gra Krzysztof Wierzbicki, a na fortepianie Wojciech Hollender ZDJĘCIA: JANUSZ M. SZLECHTA

Janusz M. Szlechta

Polski Teatr Dramatyczny im. Adama Mularczyka w Filadelfii zorganizował wspaniały benefis dla Zofii Wróblewskiej-Mularczyk z okazji jej setnych urodzin. Pani Zofia jest wieloletnią opiekunką i dyrektorką teatru. Benefis miał miejsce w niedzielę, 10 marca, w Domu Polskim przy 9150 Academy Road w Filadelfii, PA.

Hubert Kojer, członek zespołu teatralnego, powitał serdecznie uczestników tego wydarzenia. „Szanowni Państwo! Taki dzień zdarza się raz na sto lat! – stwierdził. – Jednak tak się niefortunnie złożyło, że pani Zofia wczoraj trafiła do szpitala i nie może być z nami podczas tej uroczystości. Ale wszystko, co tu robimy, będziemy czynić tak, jakby pani Zofia była z nami. Połączymy się z nią za chwilę telefonicznie i złożymy jej życzenia” – zaznaczył.

Wśród specjalnych gości, których Hubert Kojer powitał, byli: konsul generalny w Nowym Jorku Adrian Kubicki, konsul honorowa RP w Filadelfii Deborah Majka, Michael Blichasz – prezes Kongresu Polonii Amerykańskiej, oddział w Filadelfii, Andrzej Złotnicki – prezes filadelfijskiego oddziału Fundacji Kościuszkowskiej, Andrzej Wiśniewski – prezes Domu Polskiego w Filadelfii, Małgorzata Zaleska – prezes Polskiego Uniwersytetu Ludowego w Filadelfii, Helena Morawska-White – wieloletnia reżyserka teatru.

Zofia Wróblewska-Mularczyk dzień przed urodzinowym spotkaniem trafiła do szpitala, ale była obecna w Domu Polskim duszą, sercem i na ekranie ZDJĘCIA: JANUSZ M. SZLECHTA

NIEZWYKŁA HISTORIA NIEZWYKŁEGO TEATRU

Przy tak znakomitej okazji Hubert Kojer przypomniał historię teatru, z którym jest związany od wielu lat. Teatr ten jest wyjątkowym zjawiskiem w polonijnej kulturze w USA. Grają w nim aktorzy amatorzy. Pracują w branży medycznej, są biologami, nauczycielami, informatykami i muzykami. Szlify aktorskie zdobyli na tej scenie pod kierunkiem specjalistów. Teatr jest ich pasją i poświęcają mu swój wolny czas. Nie tylko grają na scenie, ale tworzą dekoracje, przygotowują kostiumy, rekwizyty, a więc to wszystko, co jest konieczne do zbudowania spektaklu. Robią to zupełnie bezinteresownie. Jest to prawdziwa praca z miłości do teatru. Jedynym fachowcem w teatrze jest Helena Morawska-White, była aktorka warszawskich teatrów “Syrena” i “Buffo”. To ona buduje przedstawienia, reżyseruje i pracuje cierpliwie z aktorami.

Nie ulega wątpliwości, że Teatr Adama Mularczyka stara się być profesjonalny w każdym calu. Gra aktorska jest na najwyższym poziomie, a dekoracje, kostiumy i muzyka zdobiąca każdy spektakl robią ogromne wrażenie na widzach. Aktorzy przyzwyczaili publiczność do przedstawień komediowych z dużą dawką muzyki i te właśnie przyjmowane są ze szczególnym entuzjazmem.

Założycielem Polskiego Teatru Dramatycznego w Filadelfii był Adam Mularczyk – aktor teatralny, radiowy i filmowy, reżyser. Występował na scenach Teatru Nowego, Współczesnego i Narodowego w Warszawie. Był wręcz zakochany w teatrze. Stworzył Teatr Podziemny, który działał w Krakowie w czasach okupacji niemieckiej. Znany jest także z filmów „Nie lubię poniedziałku”, „Tysiąc talarów”, „Pieczone gołąbki”, „Kalosze szczęścia” i „Król Maciuś I”.

W roku 1973 Adam Mularczyk wyemigrował wraz żoną i synem do Stanów Zjednoczonych, bo władze Polski Ludowej uznały go za „wroga ludu”. Osiedlili się w Filadelfii. Tam powołał do życia Polski Teatr Dramatyczny. Oficjalnie uznaje się, że teatr powstał 11 listopada 1973 roku. Wystawił „Niespodziankę” Karola Huberta Rostworowskiego. Odniósł sukces, ale nie udało mu się utrzymać ciągłości. Współpracownicy oczekiwali od niego profitów, których nie mógł im zapewnić. Po „Niespodziance” Adam Mularczyk w 1976 roku musiał zrezygnować z dalszej działalności teatru. Został kierowcą w Domu Opieki Społecznej. Woził pensjonariuszy i pomagał im, ale o teatrze nie zapomniał. W roku 1996, kiedy nadarzyła się okazja i udało mu się ponownie znaleźć chętnych do współpracy, rozpoczął z nimi przygotowania do wystawienia sztuki Jana Kantego Gregorowicza „Werbel domowy”. Niestety, nie doczekał premiery. Zachorował i 12 czerwca 1996 roku odszedł z tego świata.

W dniu jego pogrzebu wykonawcy przyrzekli żonie, że wystawią sztukę. Zofia Wróblewska-Mularczyk poza tym, że była żoną znanego aktora, nie znała się na teatrze. Z zawodu jest lekarzem wirusologiem. Ma duże osiągnięcia w tej dziedzinie. Po ukończonych studiach na Akademii Medycznej w Warszawie odbywała praktykę w Filadelfii, a potem, już na emigracji, pracowała naukowo w Instytucie Wistara u prof. Koprowskiego, twórcy szczepionki przeciwko chorobie Heinego-Medina. Była jego prawą ręką. Po śmierci Adama połknęła bakcyla i pokochała teatr. Do dziś prowadzi go znakomicie i odnosi sukcesy.

„Zrobiła więcej, niż udało się zrobić Adamowi. Myślę, że jest z Niej dumny. Dzięki Niej pamięć o Nim trwa – napisał Witold Sadowy. – O naszej współpracy i osiągnięciach nie tylko teatralnych, ale także radiowych, napisała w pierwszej części swojej książki zatytułowanej 'Śladami Adama. Dzieje Polskiego Teatru Dramatycznego im. Adama Mularczyka w Filadelfii w latach 1996-2006′. W części drugiej, pod tym samym tytułem, opisuje dalsze dzieje tego teatru w latach 2007-2016 pod Jej kierownictwem i opieką artystyczną Heleny Morawskiej-White, która przejęła pałeczkę po mnie. To absolwentka warszawskiej PWST mieszkająca od lat w USA. Działająca i odnosząca sukcesy w zawodowych teatrach amerykańskich jako pedagog i reżyser” – podkreślił.

Po śmierci aktora teatr zyskał nazwę Polski Teatr Dramatyczny im. Adama Mularczyka. Zgodnie z życzeniem męża Zofia Wróblewska-Mularczyk w 1996 roku ufundowała nagrodę pieniężną im. Adama Mularczyka dla najlepszego studenta lub studentki Wydziału Aktorskiego Akademii Teatralnej im. Aleksandra Zelwerowicza w Warszawie.

Do dziś teatr im. Mularczyka wystawił 12 sztuk i stworzył wiele audycji radiowych, wyemitowanych w wielu rozgłośniach polonijnych. Swoją siedzibę ma w Domu Polskim w Filadelfii. Więcej informacji o teatrze można znaleźć na stronie: www.mularczyktheater.org.

MEDAL GLORIA ARTIS DLA PANI ZOFII

Płomienne przemówienie wygłosił konsul Adrian Kubicki. Chciał też wręczyć pani Zofii ważny medal, ale… nie było to możliwe.

Konsul Adrian Kubicki przywiózł dla bohaterki tego szczególnego spotkania kwiaty, wspaniałe życzenia i medal Zasłużony Kulturze Gloria Artis FOTO: PAWEŁ PRZYBYCIEŃ

„Zachowujemy się tak, jakby pani Zofia z nami była: są kwiaty z okazji jej setnych urodzin. Mam nadzieję, że będzie mogła nimi się cieszyć i rozweselą jej czas spędzony w szpitalu. Mam też dla pani Zofii wyjątkowe odznaczenie: medal Zasłużony Kulturze Gloria Artis, przyznany przez ministra kultury i dziedzictwa narodowego prof. Piotra Glińskiego. Chcę państwu pokazać to odznaczenie, że jest i czeka na panią Zofię. Nikomu tego odznaczenia nie zostawię. Poczekam, aż wkrótce będziemy mogli się spotkać z panią Zofią i wtedy osobiście jej to odznaczenie wręczę – powiedział konsul Kubicki. – Państwo znacie panią Zofię lepiej niż ja. Dzięki takim osobom jak pani Zofia kolejne pokolenia Polaków, którzy przyjeżdżali do Ameryki i którzy się tutaj urodzili, zachowały polską tożsamość. Mąż pani Zofii, a potem pani Zofia, wykonywali najcięższą, ale też najważniejszą pracę, żebyśmy – będąc tutaj, za oceanem – nie tracili tożsamości. Bo dostęp do kultury polskiej jest różny. Najłatwiejszy jest do tak zwanej kultury popularnej. Pani Zofia i pan Adam zajmowali się tym, aby tworzyć coś najwznioślejszego, czyli przybliżać rodakom polski teatr w Filadelfii. Dzięki nim można było oglądać polskie sztuki prezentowane przez polskie teatry. Te spektakle pokazywały, jak żyją Polacy w ojczyźnie, jak i co myślą o współczesnej rzeczywistości. Pani Zofia i pan Adam nie tylko organizowali takie wydarzenia, ale też często sami je finansowali. To jest ogromny wkład w promowanie polskiej kultury i ogromny dar dla Polonii. To oczywiste, że na to odznaczenie pani Zofia zasłużyła. I trzeba głośno o tym mówić, że taka postawa nie tylko jest wynagradzana, ale również jesteśmy za to wdzięczni. Urzekło mnie to, że spotykamy się dzisiaj przy tak wyjątkowej okazji. Myślę, że pani Zofia odbierze to jako największą nagrodę za lata swojej pracy. Państwo swoją inicjatywą i obecnością w tym miejscu udowadniają, że wiele lat jej pracy nie poszło na marne. Nie mam jeszcze dla państwa odznaczenia, ale na pewno za to należą się państwu szczere i głębokie podziękowania” – podkreślił konsul Adrian Kubicki.

PANI ZOFIA BYŁA Z NAMI

Zofii Wróblewskiej-Mularczyk nie było na sali, ale… czuło się, że jest obecna, że dzieli się swoją pozytywną energią i miłością do polskiej kultury. Popłynęła dla niej rzeka dobrych życzeń od osób obecnych w Domu Polskim, a także od ludzi związanych z teatrem, którzy nie mogli uczestniczyć w spotkaniu. Stanęli przy mikrofonie i złożyli życzenia: konsul honorowa Deborah Majka, prezes KPA w Filadelfii Michael Blichasz, prezes Domu Polskiego Andrzej Wiśniewski i prezes PUL Małgorzata Zaleska. Osoby, które składały życzenia z daleka, mogliśmy oglądać na ekranie. Byli to: Grażyna Majkowska, Alicja Kajzer, Alicja Fornalik, Aneta Komendarczyk, Marcelina Hollender i Marcin Bronakowski.

Przy stole siedzą specjalni goście (od lewej): Teresa Romanowska – wiceprezes KPA w Pensylwanii, konsul honorowa RP Deborah Majka, konsul Adrian Kubicki i Małgorzata Zaleska – prezes PUL w Filadelfii FOTO: PAWEŁ PRZYBYCIEŃ

Na torcie urodzinowym zapłonęły świeczki i udało się połączyć telefonicznie z panią Zofią przebywającą w szpitalu. Wielce wzruszona, podziękowała wszystkim uczestnikom tego wyjątkowego wydarzenia. „Brak mi słów, aby podziękować wszystkim za uczestnictwo w dniu moich setnych urodzin – powiedziała pani Zofia. – Chciałam wcześniej dowiedzieć się, jaki będzie program tego spotkania. Zawsze otrzymywałam odpowiedź: niedziela, 10 marca, godzina 3 po południu, w Polskim Domu. Przestałam więc pytać. No i doczekałam się wielkiej niespodzianki. Przeszło to wszystkie moje oczekiwania. Z podziwem patrzę na program tej uroczystości. Podziwiam wielkość pracy włożoną w ten program. Jestem oszołomiona i zachwycona. Miałam otrzymać nagrodę od pana konsula, ale ponieważ mnie nie ma z wami, zostało to przełożone na inną okazję. Dziękuję za liczne życzenia. 28 ostatnich lat przeżyłam z moją wielką teatralną rodziną. Wspólnie pracowaliśmy dla teatru. Dzięki tej pracy narodziła się przyjaźń i atmosfera rodzinna, która razem z waszą wiernością teatrowi sprawiła, że teatr działa i rozwija się. Jest w tym zasługa również waszych rodzin, które zgadzały się na to, że nie było was wieczorami w domu, pomagały nam w organizacji przedstawień, przygotowaniu i dystrybucji plakatów oraz sprzedaży biletów. To była prawdziwa, bezcenna pomoc rodzinna. Chcę najserdeczniej i najgoręcej podziękować ci, moja wielka rodzino teatralna, za te 28 lat pracy dla teatru. A drogim przyjaciołom i gościom dziękuję za życzliwość dla teatru i waszą dzisiaj obecność” – zakończyła swoje emocjonalne przemówienie pani Zofia.

I w tym momencie pianista Wojciech Hollender zaczął grać na fortepianie, a cała sala zaśpiewała dla pani Zofii „200 lat niech żyje, żyje nam”.

Specjalne życzenia urodzinowe dla pani Zofii złożył Michael Blichasz – prezes oddziału Kongresu Polonii Amerykańskiej w Filadelfii. W tle, z lewej – portret Zofii Wróblewskiej-Mularczyk FOTO: PAWEŁ PRZYBYCIEŃ
Uczestnicy spotkania śpiewają „200 lat” dla pani Zofii

URODZINOWY SPEKTAKL

Zwieńczeniem urodzinowych uroczystości był oczywiście specjalnie na ten dzień przygotowany program artystyczny, który składał się z fragmentów sztuk, jakie teatr wystawiał na przestrzeni lat. Na fortepianie grał Wojciech Hollender, a na scenie pojawiali się artyści, którzy śpiewali fajne utwory i rozbawiali publiczność. Jako pierwszy wystąpił Paweł Przybycień, który stwierdził: „Po to właśnie jestem, żebym wiedział”. Kiedy dołączyła do niego Anna Żabińska, zaśpiewali wspólnie piosenkę „W stajni bym siedziała”.

Spektakl został świetnie przygotowany i zagrany, więc publiczność naprawdę dobrze się bawiła. Wystąpili: Anna Żabińska, Katarzyna Przybycień, Halina Gull, Margot Hollender, Teresa Wójcik, Paweł Przybycień, Hubert Kojer, Grzegorz Górski (napisał i wyreżyserował ten spektakl), Łukasz Szymański, Stefan Skorczyński, Kazimierz Kozłowski, Marcin Niemiec i Krzysztof Wierzbicki. O oświetlenie, multimedia i dźwięk zadbał Jarosław Król. Szkoda, że spektakl trwał… tak krótko. Kiedy zbliżał się do końca, wszyscy artyści stanęli na scenie i zaśpiewali „200 lat” dla pani Zofii. Oczywiście dołączyli do nich wszyscy widzowie.

Anna Żabińska i Paweł Przybycień (leży) w zabawnej scenie małżeńskiej. Towarzyszą im Stefan Skorczyński (z lewej) i Hubert Kojer FOTO: PAWEŁ PRZYBYCIEŃ

„Pani Zofia jest osobą niezwykłą. Napisała dwie książki o naszym teatrze: ‘Śladami Adama. Dzieje Polskiego Teatru Dramatycznego im. Adama Mularczyka w Filadelfii w latach 1996-2006’ oraz ‘Śladami Adama. Dzieje Polskiego Teatru Dramatycznego im. Adama Mularczyka w Filadelfii w latach 2007-2016’. Ale nie tylko za to ją cenimy. Po śmierci męża objęła opieką jego osierocony zespół teatralny. Dbała o wszystko i wszystkich. Dzięki niej byliśmy i jesteśmy jak jedna wielka rodzina i za to wszystko pragniemy pani Zofii bardzo serdecznie podziękować” – powiedział Hubert Kojer.

Po spektaklu była okazja na zjedzenie urodzinowego tortu i różnych pyszności. Można było też wypić lampkę szampana za zdrowie pani Zofii oraz podzielić się wrażeniami i porozmawiać o przyszłości teatru.

***

W poniedziałek, 11 marca, a więc następnego dnia po urodzinowym spotkaniu, pani Zofia Wróblewska-Mularczyk wyszła ze szpitala. Czuje się dobrze.

Podobne artykuły

NAJCZĘŚCIEJ CZYTANE

CO GDZIE KIEDY

baner