New York
52°
Sunny
6:04 am7:44 pm EDT
10mph
45%
30.02
WedThuFri
68°F
55°F
59°F
Jesteśmy z Polonią od 1971 r.
Publicystyka
Opinie i Analizy

Święta w trudnych czasach

30.03.2024
FOTO: DREAMSTIME Dla osób niereligijnych Wielkanoc może nie wiąże się z duchowym przeżyciem, ale wciąż pozostaje fragmentem tradycji, kultury i rodzinnego rytuału

Tomasz Deptuła

Niedziela wielkanocna to także uniwersalne święto życia – radość, że to, co wydawało się już całkowicie przeminąć, jednak odrodziło się. To, co wydawało się skończone, ma ciąg dalszy.

Święta obchodzone w czasach trudnych i przełomowych są zawsze przeżywane w szczególny sposób. Nawet przez niewierzących, bo przecież i ich wyrywają z codzienności dając poczucie czegoś wyjątkowego. W ciężkich czasach wszyscy potrzebują jakiegoś punktu oparcia.

Globalnie wydarzenie obchodzone przez dwa miliardy chrześcijan na całym świecie z pewnością stanowi właśnie taki moment. Dla osób niereligijnych Wielkanoc może nie wiąże się z duchowym przeżyciem, ale wciąż pozostaje fragmentem tradycji, kultury i rodzinnego rytuału.

Zwykle żyjemy dniem dzisiejszym i nie pamiętamy, jak było kiedyś. Trudno nawet sobie nam wyobrazić, że w wiekach XIX i XX ogromna liczba Polaków była poddawana rozmaitym szykanom z powodu obchodzenia Wielkanocy i Bożego Narodzenia.

W zbiorowej pamięci naszych rodzin pozostały co najwyżej wspomnienia świąt z czasów II wojny światowej – niemiecko-sowieckiej okupacji – przekazywane w relacjach dziadków i pradziadków. Tamte świętowanie rzeczywiście było inne – Wielkanoc obchodzono w atmosferze niepewności, biedy, braku żywności czy wręcz egzystencjalnego lęku. Jednak nawet w tak dramatycznych czasach starano się świętować. Gdy z powodu drożyzny i sklepowych niedoborów nie dało się wywołać atmosfery samymi potrawami, stawiano na dekoracje, dające poczucie normalności. Jeszcze trudniej było pod okupacją sowiecką, gdzie celebrowanie Wielkanocy, i to często jeszcze w innym terminie niż obchodził ją Kościół prawosławny, trzeba było ukrywać. Ale zawsze Niedziela Zmartwychwstania przynosiła nową nadzieję.

Natomiast w pamięci naszego pokolenia pozostaną Wielkanoce z 2020 i 2021 roku, kiedy wiele rodzin po obu stronach oceanu nie zasiadło razem przy świątecznym stole. Szczególnie na początku pandemii, gdy przy dużym wzroście zachorowań przemieszczanie się było ograniczone do minimum. Miliony wyznawców nie poszły w tamte święta do kościołów. Podczas Wielkanocy w 2020 roku w Polsce przebywać w świątyni mogło tylko pięciu wiernych, w związku z tym polski Episkopat wydał dyspensę od obowiązku uczestnictwa we mszy świętej w niedzielę w kościele. Nie odbyło się też tradycyjne święcenie pokarmów w Wielką Sobotę – w zamian przygotowano obrzęd błogosławienia pokarmu przez członka rodziny. Nie było też uroczystej drogi krzyżowej w Wielki Piątek.

Także w USA koronawirus zmusił kościoły różnych wyznań do przyjęcia radykalnych zmian. Aby zachować zgodność z zasadami dotyczącymi dystansu społecznego, wiele denominacji przed Wielkanocą (świętowaną tutaj w nieco inny sposób niż u nas Wisłą, bo tylko w niedzielę, ale za to często z wolnym Wielkim Piątkiem) szybko rozszerzyło możliwości celebrowania online. Archidiecezje katolickie w dużych miastach, w tym w Los Angeles, Chicago, Nowym Jorku, Filadelfii, Nowym Orleanie i Portland, zamknęły kościoły, a księża zachęcali do oglądania transmitowanych mszy na żywo. Nawet kupno jajek na pisanki okazało się w 2020 roku trudniejsze i droższe. Według Departamentu Rolnictwa ceny jaj gwałtownie wzrosły z powodu paniki zakupowej związanej z koronawirusem, a „oferta była bardzo ograniczona i niewystarczająca, aby zaspokoić obecny poziom potrzeb”. Trudno dziś uwierzyć, że od tamtej Wielkanocy minęły już cztery lata.

Tegoroczne święta, obchodzone bez pandemicznych obostrzeń, ale za to w cieniu konfliktu na Bliskim Wschodzie i wojny w Ukrainie, też przypadają na trudniejszy czas. Związany jest on z coraz większym poczuciem niepewności – świat wydaje się tkwić na beczce prochu. To nie tylko agresja Rosji na Ukrainę czy groźba wojny o Tajwan. Coraz częściej kwestionowany jest cały dotychczasowy porządek świata. Niewiadomą jest chociażby wynik listopadowych wyborów prezydenckich w USA. Tym razem, bardziej niż kiedykolwiek wcześniej w obecnym stuleciu, od tego, kto zasiądzie w Białym Domu na kolejne cztery lata, mogą zależeć losy nie tylko Ameryki, ale i całego świata. Za tym dylematem kryją się także głębokie podziały przecinające na pół społeczeństwa – zarówno polskie, jak i amerykańskie. Spory te mają także swoje odbicie przy świątecznych stołach, dzieląc często całe rodziny.

Jak zauważa prof. dr hab. Jan Kazimierz Przybyłowski z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego, „wiara i kultura tak bardzo przeniknęły się ze sobą w niektórych płaszczyznach, że poszczególne elementy religii chrześcijańskiej stały się spoiwami życia społecznego. W Polsce granica między wiarą i kulturą została właściwie całkowicie zatarta”. To dlatego w trudnych momentach dziejowych za świątecznymi stołami zasiadali także ludzie niezwiązani z religią. Niedziela wielkanocna to przecież także uniwersalne święto życia – radość, że to, co wydawało się już całkowicie przeminąć, jednak odrodziło się. To, co wydawało się skończone, ma ciąg dalszy. Przemijanie straciło swoją moc – dla wierzących na zawsze, dla niewierzących może tylko na tę ulotną spędzoną wspólnie chwilę. “Jeśli niewierzących czas świąt cieszy, bo spotykają się z bliskimi, to oznacza, że wchodzą na ten sam poziom doświadczenia, co ludzie religijni, tylko mają ku temu inne motywacje. Przeżywanie świąt przez człowieka osadzonego w wierze i tego, który robi to tylko po to, by zachować tradycję, niczym się nie różni” – mówi ks. prof. Przybyłowski.

Warto świętować Wielkanoc, nawet tak krótko, jak to jest w Ameryce. A celebracje organizować tak, aby uniknąć uczucia zmęczenia i spędzenia całego dnia za stołem. Wtedy będzie można czerpać siłę z tego co najważniejsze na niełatwe czasy.

Podobne artykuły

NAJCZĘŚCIEJ CZYTANE

baner