New York
39°
Clear
7:08 am4:28 pm EST
8mph
62%
30.26
SatSunMon
43°F
43°F
41°F
Jesteśmy z Polonią od 1971 r.
Warto przeczytać
Wywiady
Polonia

Warto to przeżyć, choćby raz w życiu

11.09.2022
Gościem specjalnym Bankietu Mreszałkowskiego oraz 85. Parady Pułaskiego będzie Miss Świata Karolona Bielawska. Na zdjęciu wraz z Wielkim Marszałkiem Parady Pułaskiego 2022 Marcinem Lucem / Foto: WOJTEK MAŚLANKA/NOWY DZIENNIK

„Mogę śmiało stwierdzić, że jeżeli lokalne bale i szarfowania, które odbywały się przez parę miesięcy, w jakiś sposób odzwierciedlają to jak będzie wyglądała tegoroczna Parada Pułaskiego, to uważam, że będzie to przepiękna manifestacja polskości na Piątej Alei” – zapewnia w rozmowie z „Nowym Dziennikiem” Marcin Luc, tegoroczny Wielki Marszałek Parady Pułaskiego.

Minęło już sporo czasu od momentu, w którym otrzymałeś szarfę, a wcześniej nominację marszałkowską, ale mimo tego powróćmy może pamięcią do tych chwil, bo na pewno – podobnie jak dla wcześniejszych Wielkich Marszałków Parady Pułaskiego – były one dla ciebie wyjątkowe. Jak zareagowałeś na propozycję, a później na wiadomość, że staniesz na czele wielkiej biało-czerwonej manifestacji na Piątej Alei w tym roku?   

To była taka nieoczekiwana i bardzo miła niespodzianka. Co prawda będąc marszałkiem Greenpointu w 2019 roku w mojej głowie pojawiła się myśl, że może kiedyś będzie mi dane poprowadzić całą paradę, może za pięć, może za dziesięć lat, ale stało się to już trzy lata po tym gdy stałem na czele kontyngentu tej dzielnicy. Tak więc przypadł mi ten zaszczyt zdecydowanie szybciej niż podejrzewałem. Oczywiście wiążą się z tym bardzo pozytywne emocje i na pewno jestem z tego powodu bardzo dumny. Również cała moja rodzina jest niesamowicie szczęśliwa. Na pewno jest to wyjątkowe uczucie gdy ma się świadomość, że będzie się reprezentowało całą Polonię podczas Parady Pułaskiego, tym bardziej, że jest to jedno z największych wyróżnień w naszym polonijnym środowisku. Szansa jaką dostałem zdarza się raz w życiu. Wszystko zaczęło się pod koniec października ub.r. i mimo że od tego czasu mam bardzo dużo obowiązków i pracy, to wszystko wiąże się z pozytywnymi emocjami. 

Rzeczywiście te dwie nominacje marszałkowskie nastąpiły bardzo szybko po sobie. W dodatku pandemia spowodowała, że do niedawna byłeś także urzędującym marszałkiem Greenpointu, a więc od stycznia br. piastowałeś jednocześnie obie funkcje. Nie wiem, jak było w przeszłości, ale nie pamiętam, żeby w ostatnich dwóch dekadach miała miejsce taka sytuacja. Tak więc myślę, że jest to nie tylko nietypowe, ale wręcz historyczne wydarzenie.

Faktycznie od chwili pasowania na Wielkiego Marszałka pełniłem równocześnie te dwie funkcje aż do 9 września, kiedy to przekazałem swoją greenpoincką szarfę Grażynie Michalskiej. Tak więc rzeczywiście była to ciekawa i niespotykana chyba wcześniej sytuacja

Masz kilkumiesięczne doświadczenie jako Wielki Marszałek Parady Pułaskiego, ale także trzyletnie doświadczenie jako lokalny marszałek Greenpointu. Jak bardzo różne są to funkcje? Czy obowiązki jakimi teraz zostałeś obarczony są zupełnie inne czy też np. zwiększa się tylko ich zasięg i ilość? No i czy doświadczenie z greenpoinckiego kontyngentu w jakimś stopniu jest ci obecnie pomocne i przydatne?

Różnica między lokalnym a głównym marszałkiem jest taka jakbyś się przesiadł z roweru na motor. Na pewno jest bardzo dużo pracy, ale w związku z tym, że wcześniej kilku moich kolegów pełniło już tę funkcję w przeszłości, to w pewnym stopniu byłem na to przygotowany. Z rozmów z nimi wiedziałem mniej więcej czego się mogę spodziewać i oczekiwać oraz co będzie wymagane ode mnie. Jednak rzeczywistość jest taka, że jest zdecydowanie więcej pracy i wysiłku niż można sobie wyobrazić do momentu, aż faktycznie zaczyna się pełnić tę funkcję. To oczywiście fajnie i bardzo ładnie wygląda z zewnątrz, bo pojawiasz się na wszystkich lokalnych imprezach marszałkowskich – i faktycznie jest to jest bardzo przyjemna część całego procesu ze względu na to, że poznaje się wielu wspaniałych ludzi i ładne polskie miejsca – aczkolwiek za tym idzie bardzo dużo pracy i to nie tylko mojej, ale również całego Komitetu Głównego Parady Pułaskiego i poszczególnych komitetów lokalnych kontynentów. Jest naprawdę bardzo dużo obowiązków i należy poświęcić sporo swojego prywatnego czasu, ale to wszystko jest warte tych wyrzeczeń. W porównaniu do tego, co było w 2019 roku, kiedy musiałem – że tak powiem – zająć się Greenpointem i go poprowadzić, teraz mam naprawdę dużo większe i trudniejsze wyzwanie niż by to się mogło wydawać, aczkolwiek jest to zarazem bardzo pozytywne i niesamowicie ciekawe doświadczenie.

Marcin Luc stanie na czele 85. Parady Pułaskiego jako jej Wielki Marszałek / Foto: WOJTEK MAŚLANKA/NOWY DZIENNIK

Z jakimi nowymi obowiązkami i wyzwaniami się spotkałeś? Czy zamierzasz wprowadzić jakieś innowacje?

Największym wyzwaniem jest to, aby wszystko ze sobą zgrać. Potrzeba bardzo dużo pracy i czasu, żeby załatwić wszelkie potrzebne sprawy, aby wszystko wyglądało i przebiegało według wcześniejszych założeń. W tym roku naszym nowym pomysłem jest podświetlenie polskimi barwami jak największej liczby znanych budynków i obiektów nie tylko w Stanach Zjednoczonych, ale i w Polsce. Chcemy przez to pokazać jedność Polonii amerykańskiej z rodakami w kraju. Zaczęliśmy myśleć o tym na początku roku i przeprowadziliśmy wiele rozmów z instytucjami zarządzającymi znanymi miejscami. Udało nam się osiągnąć m.in. to, że wodospad Niagara oraz piękny futurystyczny most – Beehive Bridge – łączący dzielnicę Little Poland z miastem New Britain, CT, zostaną podświetlone biało-czerwonymi kolorami. Dostaliśmy też potwierdzenie, że do naszej akcji przyłączy się Willis Tower i Skydeck w Chicago. Z kolei w Nowym Jorku na pewno polskimi barwami oświetlony zostanie budynek Con Edison, firmy, która od wielu lat jest sponsorem parady, a także most Kościuszki. Czekamy także na potwierdzenie od administratorów Bayonne Bridge i pracujemy jeszcze na słynną „gitarą” Hard Rock Cafe na Florydzie. Z kolei w Polsce biało-czerwona iluminacja pojawi się na Pałacu Kultury i Nauki w Warszawie, na zamku i molo w Szczytnie, ratuszu w Rzeszowie i Myślenicach, pałacu w Koszęcinie, gdzie główną siedzibę ma Państwowy Zespół Pieśni i Tańca „Śląsk”, oraz na Domu Kultury w Kolbuszowej, gdzie się urodziłem. Mogę już zdradzić, że w Paradzie Pułaskiego będzie z nami maszerował prezydent Rzeszowa Konrad Fijołek. Jest to dla mnie tym bardziej ważne, że pochodzę z Podkarpacia.

Za nami bardzo udany Bankiet Marszałkowski w hotelu Marriott Marquis na Times Square. Myślę, że śmiało można powiedzieć, że to był Twój wieczór. Jak go postrzegasz?  

Bardzo pozytywnie patrzę i oceniam Bankiet Marszałkowski i myślę, że zakończył się dużym sukcesem przede wszystkim z powodu frekwencji. Było ponad 500 osób na sali, co pokazuje, że mieliśmy duże wsparcie ze strony Polonii, za co serdecznie dziękuję. W naszej uroczystości wziął udział nowojorski burmistrz Eric Adams. Jego obecność była pierwszą od wielu lat wizytą włodarza metropolii nowojorskiej na Bankiecie Marszałkowskim. Obiecał też, że pojawi się na Paradzie Pułaskiego, tak więc czekamy na niego i mamy nadzieję, że dotrzyma słowa. Poza tym bankiet wyglądał przepięknie, wszystko było dopięte na ostatni guzik. Prócz Erica Adamsa pojawiło się na nim wielu wspaniałych gości, wśród których byli: ambasador RP w Waszyngtonie Marek Magierowski, konsul generalny Adrian Kubicki, senator Raymond Leśniak, Naysha Diaz z biura nowojorskiej gubernator Kathy Hochul, a także Curtis Sliwa. Niestety nie pojawiła się zapowiadana wcześniej Miss Świata Karolina Bielawska, ponieważ wraz z całą ekipą, z którą podróżuje, przebywała w tym czasie w Portoryko. Ze względu na ostrzeżenia przed huraganem nie mogli stamtąd wylecieć, bo zostały wstrzymane loty. Zadzwonili do nas nieco wcześniej oraz poinformowali o tych kłopotach i serdecznie przepraszali. Obiecali również, że się pojawią na Paradzie Pułaskiego. Karolina Bialawska razem z Brockiem Pierce’em, mają też być na mszy w katedrze św. Patryka, na śniadaniu w 3 West Club na Manhattanie, i mam też nadzieję, że później pojawią się na koncercie w Central Parku. Poza tym z Polski na paradę przyleci parę ważnych osób: senator Marcin Bosacki, wspomniany wcześniej prezydent Rzeszowa Konrad Fijołek, marszałek województwa śląskiego Jakub Chełstowski, a także burmistrz Myślenic Jarosław Szlachetka i radny miejski województwa małopolskiego Robert Bylica. Na Piątej Alei pojawi się także i będzie z nami maszerował Zespół Pieśni i Tańca „Śląsk” oraz orkiestra dęta z Myślenic.

Wielki Marszałek Parady Pułaskiego Marcin Luc z żoną Magdaleną oraz synami – Alexandrem (z lewej) i Sebastianem / Foto: WOJTEK MAŚLANKA/NOWY DZIENNIK

W tym roku, podobnie jak pięć lat temu, na zakończenie parady odbędzie się koncert w Parku Centralnym. Kogo tam zobaczymy?

Koncert w Parku Centralnym odbędzie się po zakończeniu parady chociaż nie jest związany z Komitetem Głównym Parady Pułaskiego czy też Wielkim Marszałkiem. Jest to impreza towarzysząca organizowana przez Gram-x Promotions. Główną gwiazdą będzie Golec uOrkiestra, ale wystąpią także: Cleo, Mesajah, Rafał Brzozowski, Natalia Kawalec i Zbuku. Mimo że koncert ten nie jest bezpośrednio związany z Komitetem Głównym Parady Pułaskiego to prywatnie go bardzo popieram dlatego jednym z jego sponsorów jest moja firma Greenpoint Insurance Brokerage. Uważam, że jest to wspaniały pomysł i byłoby super, gdyby każdego roku coś takiego było organizowane. Moim zdaniem takie zakończenie parady jest rewelacyjnym pomysłem i uważam, że jest to super idea. Chciałbym, żeby to się przerodziło w taką doroczną tradycję.

Jesteś jednym z najmłodszych Wielkich Marszałków Parady Pułaskiego i zarazem bardzo prężnie działającym polonijnym biznesmenem. Powiedz, jak długo mieszkasz i działasz w Stanach Zjednoczonych?

Po raz pierwszy w życiu do Stanów Zjednoczonych przyleciałem 1999 roku. Był to krótki wakacyjny pobyt, podczas którego zakochałem się w tym kraju. Wróciłem do Polski, skończyłem szkołę i na stałe przeprowadziłem się tutaj w 2001 roku. Zaczynałem tak jak większość ludzi emigrujących do Stanów Zjednoczonych – od jakiekolwiek prac, które byłem w stanie dostać. Tak było przez kilka pierwszych lat. Natomiast swoją profesjonalną karierę rozpocząłem w 2007 roku. Początkowo pracowałem w środowisku bankowym i tam zacząłem zdobywać swoje pierwsze licencje ubezpieczeniowe. Przepracowałem w sumie parę lat w różnych bankach, cztery lata spędziłem w Capital One oraz Bank of America. Później  rozpocząłem pracę u swojego ojca w biurze ubezpieczeniowym, gdzie zdecydowanie bardziej zagłębiłem się w tym temacie i zrobiłem kolejne licencje ubezpieczeniowe. Po zdobyciu doświadczenia otworzyłem swoje własne biuro ubezpieczeniowe na Greenpoincie, w dzielnicy, z którą zawsze byłem związany, a mieszkałem w niej przez 12 lat. Potem tam pracowałem, aż w końcu otworzyłem biuro, które funkcjonuje do dziś i – mam nadzieję – będzie tam dostępne co najmniej przez kolejnych sto lat. Greenpoint zawsze był bliski mojemu sercu, bo spędziłem na nim bardzo dużą część swojego czasu i życia. Jak już odnalazłem swoje powołanie i wiedziałem, co chcę dalej robić, czyli wiedziałem, że będę iść w stronę ubezpieczeń, to otworzyłem swoje biuro Greenpoint Insurance Brokerage na Manhattan Avenue, które obecnie obsługuje klientów indywidualnych i komercyjnych. Tak więc rośniemy w siłę w miarę szybko i prężnie, i bardzo się cieszę, że w ten sposób mogę w jakimś tam stopniu pomóc polskiemu środowisku.

Wspomniałeś o tym, że pochodzisz z okolic Rzeszowa. Możesz coś powiedzieć o swoich korzeniach, o
wczesnych latach swojego życia?

Urodziłem się w Kolbuszowej, wychowałem w Widełce, a potem mieszkałem w Krośnie. Całe swoje dzieciństwo i młode lata spędziłem na Podkarpaciu. Tam mam całą swoją rodzin:  babcię, ciocie, wujków i kuzynów. Dlatego też bardzo się cieszę, że prezydent Rzeszowa przyleci do nas na Paradę Pułaskiego. W Polsce ukończyłem szkołę podstawową i liceum, i wtedy postanowiłem wyemigrować do Stanów Zjednoczonych. Dwa dni po tym, jak dostałem do ręki świadectwo maturalne, wsiadłem do samolotu do Nowego Jorku, gdzie zaczęło się moje drugie życie.

Jesteś postrzegany nie tylko jako biznesmen, ale również jako aktywny działacz w środowisku polonijnym, w dodatku z bardzo patriotycznym podejściem. Z takim nastawieniem wychowujesz także swoje dzieci. Skąd się to u Ciebie wzięło?

Bardzo często zauważam, że ludzie szybko zapominają, skąd pochodzą, kim byli i jakie są ich korzenie. I to jest ogromnie smutne. Ja nie ukrywam tego, że pochodzę z Polski, która na zawsze pozostaje w moim sercu. Dlatego też staramy się – zarówno ja, jak i moja żona – uczestniczyć w wydarzeniach polonijnych, działać w organizacjach oraz wspierać inicjatywy charytatywne. To jest po prostu część naszego życia, bo od zawsze staraliśmy się, na różne sposoby, pomagać innym. Nie ma nic piękniejszego jak czyjaś uśmiechnięta twarz, zwłaszcza gdy masz świadomość, że w jakimś stopniu się do tego przyczyniłeś. Podobne wartości wpajamy naszym dzieciom, które mimo że urodziły się w Stanach Zjednoczonych, to pięknie mówią po polsku. Języka angielskiego zaczęły się uczyć dopiero jak miały kilka lat. Chodziły do polskiej szkoły prowadzonej przez dr Dorotę Andrakę, uczęszczają do polskiego kościoła, należą do ZHP, a podczas wakacji jeżdżą na polskie kolonie. Starszy syn, Alexander, w tym roku miał pasowanie na harcerza, co było dla niego bardzo wielkim przeżyciem. Poza tym wszyscy chętnie odwiedzamy rodzinę w Polsce. Chłopcy to uwielbiają, a przy okazji możemy trochę pozwiedzać nasz piękny kraj. W końcu ja wyjechałem z niego mając 19 lat, więc – poza wycieczkami szkolnymi – nie miałem zbyt dużej okazji, by go dobrze poznać. W dodatku w tym wieku mało uwagi przywiązuje się geografii czy historii. Dlatego teraz za każdym razem, gdy lecimy do Polski, zwiedzamy jakąś jej część.

Jako Wielki Marszałek Parady Pułaskiego pojawiłeś się chyba na wszystkich lokalnych balach marszałkowskich, szarfowaniach marszałków oraz koronacjach miss danych dzielnic czy miast. Zatem jak postrzegasz Polonię pod kątem przygotowań do parady i do tego, jak podchodzi do wartości związanych z promocją polskości? 

Faktycznie udało się nam pojawić prawie na każdym szarfowaniu. Opuściliśmy chyba tylko jedno i to dlatego, że akurat mieliśmy jakiś konflikt terminów i wydarzeń, na których musiałem być. Dlatego też wtedy nie byliśmy w stanie fizycznie wybrać się na bal marszałkowski. Natomiast mimo wielu trudności, a czasami były 3-4 szafowania jednego wieczoru, staraliśmy się wszędzie dojechać. Oczywiście niejednokrotnie było to bardzo trudne do zrealizowania, ale jakoś nam się udawało. Przy tej okazji muszę powiedzieć, że na każdym szarfowaniu, na którym byliśmy, spotkaliśmy się z bardzo ciepłym przyjęciem wszystkich ludzi. Reasumując mogę śmiało stwierdzić, że jeżeli lokalne bale i szarfowania, które odbywały się przez parę miesięcy, w jakiś sposób odzwierciedlają to, jak będzie wyglądała tegoroczna Parada Pułaskiego, to uważam, że będzie to przepiękna manifestacja polskości na Piątej Alei. Myślę, że będzie wyglądała fenomenalnie, bo bardzo dużo ludzi już jest zadowolonych z tego, że powoli życie wraca do normalności i można się spotykać w większych grupach. Dlatego też myślę, że wiele osób przyjdzie na Piątą Aleję i będzie maszerowało razem z nami.

Trzymamy więc kciuki, żeby wszystko przebiegło zgodnie z planem oraz żeby dopisała pogoda, bo od niej bardzo dużo zależy.

Mam nadzieję, że tak będzie, a pogoda sprawi, że ludzie chętnie przyjdą na paradę. Przy okazji składam również gratulacje tobie w związku z pełnieniem funkcji marszałka Ridgewood. Tak więc myślę, że będziemy mieli okazję spotkać się w szarfach na Piątej Alei podczas parady. Zapraszam także wszystkich Czytelników „Nowego Dziennika”, zwłaszcza tych którzy jeszcze nie mieli okazji zobaczyć, jak wygląda parada, bowiem warto coś takiego przeżyć chociażby raz w życiu.

Rozmawiał Wojtek Maślanka

Wielki Marszałek Parady Pułaskiego 2022 Marcin Luc warz ze swoją poprzedniczą Wielką Marszałek Parady Pułaskiego 2020-21 Jadwigą Kopalą / Foto: WOJTEK MAŚLANKA/NOWY DZIENNIK

Podobne artykuły

NAJCZĘŚCIEJ CZYTANE

CO GDZIE KIEDY