New York
61°
Sunny
6:15 am7:35 pm EDT
5mph
77%
29.8
TueWedThu
72°F
59°F
52°F
Jesteśmy z Polonią od 1971 r.
Publicystyka
Kultura

Wielki obraz polskiego artysty w Kalifornii

29.03.2024
Fragment obrazu z grupą mieszkańców Jerozolimy oczekujących na ukrzyżowanie Jezusa

Wiesław Cypryś

„Ukrzyżowanie”

W 1976 roku obraz oglądał kard. Karol Wojtyła, który wpisał do księgi pamiątkowej: „Pod wielkim wrażeniem dzieła mojego Rodaka, polecam Bogu wszystkich, dla których krzyż Chrystusa jest nadzieją zmartwychwstania i życia”.

Wielkanoc to czas zadumy nad przemijaniem i śmiercią, która nikogo nie ominie. To też okres nadziei na zmartwychwstanie i życie wieczne. Ukrzyżowanie Chrystusa jest kluczowym momentem Męki Pańskiej za grzechy ludzi. W związku z tym jest najczęściej przedstawiane przez artystów na obrazach, które mniej lub bardziej wiernie oddają to, co spotkało Syna Bożego prawie dwa tysiące lat temu.

Najbardziej okazałe dzieło związane z tym tematem stworzył polski artysta Jan Styka, które opatrzył tytułem „Golgota”. Od 1951 roku jest ono eksponowane w muzeum znajdującym się na terenie cmentarza Forest Lawn Memorial Park w Glendale na przedmieściach Los Angeles w Kalifornii.

Historia powstania obrazu i jego późniejsze losy są tak ciekawe, że należy je przypominać kolejnym pokoleniom, a nawet je odkryć, gdyż niewielu ludzi o nich słyszało, a jeszcze mniej to dzieło widziało.

Tak się złożyło, że podziwiałem je cztery razy i za każdym razem nie mogłem wyjść z zachwytu nad mistrzostwem naszego rodaka. O istnieniu obrazu dowiedziałem się od przyjaciela, który mieszkał w Hollywood. Gdy w 1987 roku gościłem u niego, zawiózł mnie do Glendale i od tamtego czasu, kiedy bywam w Kalifornii, odwiedzam to niezwykłe miejsce.

„Golgota” Jana Styki – która nazywana jest też „Ukrzyżowaniem” (Crucifixion) – o wymiarach około 60 x 15 m, uznawana jest za największy obramowany obraz o tematyce religijnej na świecie. Artysta, wspólnie z Tadeuszem Popielem, Janem Stanisławskim i Zygmuntem Rozwadowskim, malował go sześć lat. Aby w pełni oddać scenerię tragicznego wydarzenia, pojechał do Ziemi Świętej, gdzie przez trzy miesiące szkicował rysunki, które miały mu być pomocne przy kreacji całości. W drodze powrotnej zatrzymał się w Rzymie, gdzie poprosił papieża Leona XIII o błogosławieństwo w ukończeniu dzieła.

Ostatni ruch pędzlem malarz wykonał 8 lipca 1896 roku i wkrótce potem obraz pokazano we Lwowie podczas Zjazdu Katolickiego. Zobaczyło go wówczas ponad 50 tysięcy osób. W styczniu 1897 roku płótno wystawiono w Warszawie. W tym celu przy ulicy Karowej wybudowano specjalny budynek w stylu wczesnego renesansu florendzkiego, który zaprojektował Karol Kozłowski. W 1898 roku obraz Styki pokazany był w Moskwie, a potem w Kijowie.

Jezus na obrazie stoi w świetlistej smudze przed leżącym na ziemi krzyżem

W 1904 roku „Ukrzyżowanie” wraz z kilkudziesięcioma obrazami malarza przetransportowano do Stanów Zjednoczonych, gdzie miał stanowić główny eksponat Wystawy Światowej w St. Louis w stanie Missouri. Do prezentacji jednak nie doszło, gdyż organizatorzy nie dysponowali odpowiednio dużą salą na tak wielkie dzieło. W zamian za to niedopatrzenie artysta wystawił 15 obrazów ze scenami z „Quo vadis”, m.in. płótno ukazujące św. Piotra nauczajacego w rzymskich katakumbach.

Gorycz kłopotów Styki za oceanem pogłębił jego agent, który okazał się oszustem. Wszystkie obrazy, wycenione na 75 tys. dolarów, co w tamtych czasach było niemałym majątkiem, przygotowane do wysyłki do Europy tuż po zamknięciu wystawy, spłonęły w tajemniczych okolicznościach. Jakby tego było mało, pojawiły się kłopoty z wywiezieniem „Ukrzyżowania” z Nowego Jorku do Paryża, gdyż agent malarza nie uiścił cła po przywiezieniu pracy do USA. Sprzedano więc ją na licytacji, co miało miejsce już po wyjeździe Styki z USA. Artysta nigdy więcej nie zobaczył swojej sztandarowego dzieła. W 1911 roku wystawiono go w Chicago Opera House, ale potem trafiło do magazynu Civic Opera Center i zostało zapomniane.

Dopiero w 1943 roku obraz zwinięty wokół słupa telefonicznego odnalazł Fred Hanson, wysłannik dr. Huberta Eatona, znawcy sztuki i milionera, założyciela Forest Lawn. Płótno było w złym stanie, w związku z tym cena nie była niewysoka. Po gruntownej renowacji, którą przeprowadzili m.in. synowie Styki, Tadeusz i Adam, oraz jego żona Wanda, został odsłonięty w Wielki Piatek w 1951 roku.

Obraz jest wystawiony w specjalnie zbudowanym audytorium z tyłu cmentarnej kaplicy. Prezentacja panoramy to samo w sobie pasjonujące doświadczenie. W zaciemnionej sali, która może pomieścić 800 osób siedzących w wygodnych fotelach, na poszczególne miejsca obrazu pada światło punktowe, a komentator objaśnia, kogo i co przedstawia. Jest to bardzo pomocne nie tylko dla niezorientowanego widza, bo w liczbie i znaczeniu istotnych postaci uwiecznionych na płótnie pogubić się może nawet katolik, który o chwilach poprzedzających ukrzyżowanie Jezusa uczył się na lekcjach religii.

Szczegółowe opisanie oglądanego dzieła mija się z celem, gdyż najistotniejsze w tym miejscu są doznania wzrokowe, ograniczę się więc do głównej postaci – Chrystusa.

Świetlistą, smukłą sylwetkę Jezusa odzianego w białe szaty, patrzącego w niebo, spowijają smugi światła. Obok na ziemi leżą atrybuty jego męki, jak i królewskości: krzyż, korona cierniowa, berło i czerwony całun. Postawa Chrystusa to uosobienie wszelkich cech godnych mędrca, zwycięzcy, zbawiciela i tego, który swoją siłą udzwignie grzechy ludzkości i nieść będzie nadzieję na życie wieczne.

Pokaz – połączony z muzyką i odgłosami tłumu, przyglądającemu się mającej się odbyć egzekucji – po mistrzowsku odtwarza atmosferę wydarzenia, trwa około 30 minut.

Po objaśnieniu najważniejszych fragmentów obrazu odsłania się kurtyna i na całe dzieło padają światła reflektorów. Moment ten jest jedyny w swoim rodzaju, który pamięta się do końca życia. Niestety, po kilku chwilach kurtyna opada i żeby płótno podziwiać jeszcze raz, trzeba czekać do następnego seansu, który odbywa się co godzinę.

Tak było, kiedy gościłem tam wcześniej. Obecnie urządzenie odtwarzające nagranie jest zepsute i obraz jest cały czas odsłonięty. Było to mi na rękę, gdyż bez pośpiechu mogłem porobić zdjęcia i nagrać filmiki. Spoglądając na obraz z bliższej czy dalszej odległości, można docenić kunszt malarski Styki. Żeby doznać duchowych przeżyć, wygodnie rozsiadłem się w moherowym siedzeniu. Nikt mnie nie pośpieszał, nikt mi nie przeszkadzał. Wpatrywałem się w Chrystusa i czułem jego bliskość.

Nie byłem jedynym, który zachwycał się tym, co w tym miejscu doświadczył. W 1976 roku oglądał go kardynał Karol Wojtyła, który wpisał do księgi pamiątkowej: „Pod wielkim wrażeniem dzieła mojego Rodaka, polecam Bogu wszystkich, dla których krzyż Chrystusa jest nadzieją zmartwychwstania i życia”.

Obok auli w bocznej części kaplicy znajduje się popiersie artysty z brązu, portret jego przyjaciela Ignacego Padarewskiego (namalowanego przez Stykę), wybitnego pianisty i męża stanu, który namówił go do namalowania „Golgoty”, bo taki pierwotnie obraz nosił tytuł. Zmieniono go z trudnego do skojarzenia dla Amerykanów słowa na bardziej dramatyczne i przyciągające uwagę „Ukrzyżowanie”, które niezupełnie odpowiada scenerii płótna. W przeszklonej gablocie leży paleta i pędzle, które posłużyły mistrzowi do stworzenia pracy.

W uznaniu dla dzieła Jana Styki sprowadzono w 1959 roku z Rzymu jego zwłoki do Forest Lawn Memorial Park i złożono w Kwaterze dla Nieśmiertelnych, znajdującej się nieopodal miejsca ekspozycji. Pięć lat wcześniej pochowano tu także jego syna Tadeusza Stykę, artystę zasłużonego dla kultury amerykańskiej, którego obrazy znajdują się w prywatnych zbiorach w całym kraju.

Opuszczając aulę, zastanawiałem się, jaka jest średnia dzienna liczba odwiedzających pracę polskiego mistrza. Moje zaciekawienie wynikało z tego, że w czasie ponadgodzinnego pobytu w audytorium nie zjawiła się ani jedna osoba. Pamiętałem też, że podczas poprzednich wizyt, gdy prezentowano audiomuzyczną narrację, sala była też prawie pusta. Spytałem o to kobietę, która pełniła rolę strażniczki obrazu, i sprzedawczyni w sklepiku z pamiątkami. Nie była w stanie podać żadnej konkretnej liczby, a gdy naciskałem, powiedziała, że bywają dni, kiedy przyjezdża kilkaset osob, ale są też i takie, kiedy gości tylko kilkanaście.

Zastanawiałem się, czemu przypisać tak małą liczbę oglądających „Ukrzyżowanie”. Jakby nie było, obraz znajduje się na terenie położonego na wzgórzach rozległego cmentarza, gdzie pochowanych jest ponad 250 tys. osób, i jest chyba najbardziej znaną nekropolią w aglomeracji Los Angeles. Oprócz grobów znajduje się tu także mauzoleum w budynku wyglądającym jak kościół. Miejsce pochówku niektórych spoczywających tu zmarłych jest dostępne dla każdego, jak np. grób Elizabeth Taylor, ale też są miejsca strzeżone przez strażników, do których dostęp mają tylko wybrani. Lista znanych ludzi, których szczątki trafiły do Forest Lawn, jest długa, żeby wymienić tylko kilka: Nat King Cole, Walt Disney, Spencer Tracy, Humphrey Bogart. Najwięcej sławy cmentarzowi przysporzył zmarły w 2009 roku gwiazdor muzyki pop Michael Jackson. Jednak jego miejsce wiecznego spoczynku jest strzeżone i nikt poza rodziną nie wie, w którym miejscu w mauzoleum się znajduje.

Do jakiego doszedłem wniosku? Amerykanie nie lubią odwiedzać grobów bliskich. Nie przynoszą nań kwiatów, nie palą zniczy, nie modlą się. Tych, którzy odeszli, traktują jak zamknięty rozdział i starają się o nim zapomnieć. Mało kto – nawet dzieci, rodzeństwo, małżonkowie, rodzice – poświęca czas, aby pojechać na cmentarz, gdzie praktycznie samochodem można dotrzeć niemal do samego grobu. Jeżeli już to robią, to nie częściej jak raz w roku i wcale nie w Dniu Wszystkich Świętych, jak to jest w Polsce, ale w rocznicę urodzin czy śmierci bliskiego. Jednak większość nie zjawia się tam przez długie lata.

To jeden powód, a jest ich więcej. Skoro ludzie nie przyjeżdżają na miejsce spoczynku członków rodziny, to także nie przyjeżdżają, by oglądać znajdujące się na cmentarzu dzieło polskiego artysty. Następna przyczyna jest równie istotna i jest nią niereligijność Amerykanów i niski procent katolików wśród wierzących. Ma to odzwierciedlenie w styczności z pracami artystycznymi o tej tematyce.

Dochodzi do tego także małe publiczne nagłośnienie, które wymaga nakładów finasowych i darczyńców, którzy otworzyliby portfele w celu przybliżeniu światu niezwykłego mistrza i jego zapierającego dech w piersi płótna.

Pisząc ten tekst, mam nadzieję, że dokładam się do rozpowszechnienia „Ukrzyżowania” wśród Polaków zarówno mieszkających w Stanach Zjednoczonych, jak i w Polsce. Liczę na to, że gdy przyjadą do Kalifornii, to miejsce z obrazem Jana Styki będzie ich głównym punktem pobytu i wieść o nim przekażą innym.

Budynek, w którym wyeksponowane jest dzieło Jana Styki w Forest Lawn Memorial Park na przedmieściach Los Angeles w Kalifornii

ZDJĘCIA: WIESŁAW CYPRYŚ

Podobne artykuły

NAJCZĘŚCIEJ CZYTANE

baner