New York
46°
Mostly Cloudy
6:59 am4:29 pm EST
9mph
52%
29.87
ThuFriSat
45°F
48°F
59°F
Jesteśmy z Polonią od 1971 r.
Warto przeczytać
Opinie i Analizy

Wojna: drugie półrocze

02.09.2022
Eksperci od wojskowości mówią, że żadna ze stron nie dysponuje w tej chwili siłami wystarczającymi na przeprowadzenie skutecznej operacji zaczepnej, która pozwoliłaby na odniesienie zdecydowanego zwycięstwa. Na zdjęciu: usuwanie zniszczeń przy zaatakowanym rosyjską rakietą budynku administracji państwowej w Charkowie FOTO: PAP

24 sierpnia minęło dokładnie sześć miesięcy od niesprowokowanej agresji Rosji na Ukrainę. Świat odnotował tę półrocznicę zwracając uwagę na inną symboliczną datę. Tego samego dnia przypadała bowiem 31. rocznica odzyskania niepodległości przez Ukrainę.

Tomasz Deptuła

W ten sposób wkroczyliśmy w drugie półrocze toczącego się tuż za polską granicą konfliktu. Konfliktu, który zostanie z nami na dłużej.

KONIEC SZYBKICH POSTĘPÓW

Po sześciu miesiącach wojna w Ukrainie weszła w fazę stagnacji. Po kilku miesiącach działań zbrojnych Rosji udało się przejąć kontrolę nad 15 proc. terytorium Ukrainy, w tym – oprócz bezprawnie inkorporowanego Krymu – nad całym obwodem ługańskim, większością obwodu donieckiego oraz Zaporożem z Chersoniem. Po pierwszych zdobyczach i wycofaniu się agresorów z kierunku natarcia na Kijów postępy Rosjan zmalały prawie do zera.

Z drugiej strony Ukraina wzmacniana jest przez dostawy uzbrojenia z Zachodu, które umożliwiają jej coraz skuteczniejszą obronę. Eksperci od wojskowości coraz głośniej jednak mówią o tym, że żadna ze stron nie dysponuje w tej chwili siłami wystarczającymi na przeprowadzenie skutecznej operacji zaczepnej, która pozwoliłaby na odniesienie zdecydowanego zwycięstwa. Już za kilka tygodni nadejdzie jesień, która ze względu na uwarunkowania geograficzne jeszcze bardziej utrudni możliwości przegrupowywania wojsk i planowanie ofensywy.

W ten sposób atak Rosji, który miał trwać zaledwie kilka dni i zakończyć się całkowitym podporządkowaniem Kijowa Moskwie, stał się konfliktem na przetrzymanie. Nie tylko na płaszczyźnie militarnej zresztą. Nie mniej ważne przy scenariuszu przedłużającego się konfliktu stały się kwestie gospodarcze.

EUROPA ODCZUWA SANKCJE

Wprowadzone przez Zachód bezprecedensowe sankcje mają na celu gospodarczą i polityczną izolację Rosji oraz odcięcie jej od dostępu do zaawansowanych technologii. Mają one jednak obosieczne skutki. Europa, przyciśnięta przez energetyczny szantaż Władimira Putina, będzie zmagać się ze skutkami niedoboru surowców energetycznych, a co za tym idzie – wysokimi cenami produkcji przemysłowej oraz żywności. Nie mniej dotkliwe mogą okazać się próby uniezależnienia się od innych surowców sprowadzanych z Rosji – aluminium, niklu, miedzi, a nawet azotanu amonu – najważniejszego składnika nawozów sztucznych. Ich zastąpienie nie będzie łatwe, a co gorsze – może okazać się kosztowne.

Krótko mówiąc popandemiczny świat będzie miał nadal problem z wysoką inflacją. Gospodarka zjednoczonej Europy odczuje skutki podwyżek cen energii, gazu i innych surowców i produktów sprowadzanych dotychczas z Rosji, co może znacznie zwolnić rozwój gospodarki. To samo, choć w bardziej ograniczonym stopniu, ze względu na względną niezależność energetyczną, czeka także Stany Zjednoczone.

ROSJA NA RÓWNI POCHYŁEJ

Zdaniem ekonomistów Kreml dobrze przygotował się do wojny, choć zakres sankcji okazał się dużo większy od oczekiwań. Rosja więc z pewnością nie załamie się jako państwo, tym bardziej że wysokie ceny energii i surowców wciąż sprzedawanych do Europy i do krajów trzecich zwiększają wpływy do budżetu i pozwalają na finansowanie wojny. Kreml zwiększył także sprzedaż paliw do Chin, Turcji i Indii, choć robi to z ogromnymi upustami. Choć analitycy są zgodni, że te alternatywne kierunki nie zrekompensują utraty przez Rosję całego rynku europejskiego (o ile do tego dojdzie), to sprzedaż na tych rynkach pomoże Kremlowi w utrzymaniu płynności.

Innym atutem Moskwy jest eksport żywności i szantaż polegający na groźbie pogłębiania kryzysu i przeniesienie go na kraje Trzeciego Świata jako zagrożenia głodem. Tutaj Bruksela musiała ustąpić – kiedy kilka tygodni temu Rosja zgodziła się na wywóz zboża z Ukrainy, Europa złagodziła obostrzenia dotyczące eksportu rosyjskiej żywności.

Jednak według raportu ekonomistów z Yale University, opartym na źródłach nieoficjalnych i danych, które Rosja stara się ukrywać w oficjalnych raportach, gospodarka tego kraju znajduje się na równi pochyłej i tylko od konsekwencji Zachodu zależeć będzie, jak szybko będzie się staczać.

GOSPODARKA NA KROPLÓWCE

Zacznijmy od finansów. Po inwazji na Ukrainę doszło do bezprecedensowej stymulacji gospodarki. Po odcięciu od systemu międzynarodowych rozliczeń międzybankowych Kreml zaczął sztucznie wspierać giełdę, przepływy finansowe oraz rubla. Rosja została odcięta od połowy swoich rezerw finansowych, przygotowanych na czarną godzinę, a pozostała część będzie stopniowo topnieć w ciągu najbliższych kilkunastu miesięcy. Ta kroplówka prędzej czy później się skończy, choć eksperci różnią w opiniach, kiedy to się stanie.

Największe szkody wyrządzą w Rosji sankcje w dziedzinach gospodarki uzależnionych od nowych technologii. W kraju praktycznie wstrzymano produkcję nowych samochodów, załamał się też rynek AGD, a samoloty pasażerskie są naprawiane kosztem rozbiórki maszyn, które do tej pory znajdowały się w eksploatacji. Brak dostępu do technologii widać także w produkcji zbrojeniowej, bo Rosja ma problemy w produkcji systemów naprowadzania i będzie coraz bardziej skazana na używanie “głupiej” amunicji. Prędzej czy później gospodarka tego kraju będzie też musiała sobie poradzić z problemem ukrytego bezrobocia, bo na razie powszechną praktyką w przypadku spadku produkcji jest wysyłanie pracowników na przymusowe urlopy. Doświadczenie ZSRR pokazuje, że utrzymywanie pozorów zatrudnienia jest możliwe, ale odbywa się to za cenę dalszego spadku stopy życiowej społeczeństwa.

Zdaniem ekonomistów zastąpienie zachodniej technologii chińską jest niemożliwe, bo Państwo Środka wciąż znajduje się w tyle za Zachodem. Dodatkowym problemem Władimira Putina jest odpływ z Rosji – jak szacują ekonomiści z Yale – 20 proc. specjalistów pracujących w sektorze high-tech, w tym najbardziej uzdolnionych profesjonalistów.

NOWY FRONT WOJNY

Stany Zjednoczone w symbolicznym dniu 24 sierpnia ogłosiły kolejny pakiet pomocy militarnej dla Ukrainy, który zapewni wsparcie dla tego kraju w długoterminowej perspektywie. Przesłanie dla Kremla było oczywiste. Tego konfliktu nie da się przeczekać, licząc na zmęczenie Zachodu sankcjami i złamanie jego jedności – sygnalizuje Biały Dom. I tu warto wspomnieć o kolejnym ważnym froncie tej wojny – komunikacji społecznej.

Gra na przeczekanie toczy się już i będzie toczyć się nadal w warstwie informacyjnej. Ten front może okazać się jednym z największych wyzwań dla wolnych społeczeństw. W mediach społecznościowych funkcjonują farmy botów i trolli, zajmujących się sianiem dezinformacji na korzyść rosyjskiego reżimu.

To już się dzieje. Według fundacji Przeciwdziałamy Dezinformacji w sieci celowo promowane są prorosyjskie narracje, dotyczące np. konsekwencji nakładanych sankcji. Są one dokładnie “skrojone” dla społeczności, na które mają oddziaływać. Mamy więc informacje o trudnościach w pozyskaniu podstawowych towarów (sztuczny popyt na cukier w Polsce), negatywne doniesienia o ukraińskich uchodźcach i ich statusie w różnych państwach, “przecieki” o militarnym zagrożeniu dla Europy Środkowej (straszenie wojną nuklearną), perspektywę zimy przy chłodnych kaloryferach czy obraz porażek militarnych na Ukrainie oraz rozkładu tego państwa. Tych narracji jest dużo więcej. To starannie realizowany scenariusz. Do fałszywych informacji dołącza się hiperłącza, kierujące odbiorców do odpowiednich stron. Trolle oddziaływają i będą oddziaływać na wszystkich możliwych płaszczyznach w celu destabilizacji społeczeństw i rozbijania solidarności Zachodu. Promowany będzie też pogląd, że im bardziej osłabiony będzie Władimir Putin, tym bardziej nieobliczalny będzie jego reżim. Z tego wynikać ma wniosek, że lepiej dogadać się z Kremlem, niż stawiać na Ukrainę.

W drugim półroczu wojny rosyjska dezinformacja, wspierana przez farmy botów, będzie grać na zbiorowym zmęczeniu wysokimi cenami cen energii i towarzyszącej im inflacji. Będzie rozpowszechniać obawy przed zimą i przysłowiowym już brakiem ciepłej wody w kranach sytych społeczeństw. Będzie podważać zaufanie do walczącej Ukrainy, ukazując ją jako kraj sponsorujący terroryzm i niekontrolujący broni, otrzymywanej w ogromnych ilościach od NATO i innych zaprzyjaźnionych krajów. To już zresztą się dzieje – wystarczy zobaczyć, w jakim kierunku zlecono na Kremlu prowadzenie śledztwa po zabójstwie w Moskwie Darii Duniny, córki jednego z głównych ideologów neoimperialnej Rosji. Za zamach, który najprawdopodobniej jest dziełem rosyjskich służb, obciąża się odpowiedzialnością Ukraińców.

Ze wszystkich narracji do najgroźniejszych należy zaliczyć te, które utrwalają przekonanie o słabości NATO, Unii Europejskiej i jeszcze większym uzależnianiu Starego Kontynentu od USA. W drugim półroczu wojny Kreml będzie robić wszystko, aby rozbić jedność zjednoczonego świata, bo tylko w ten sposób będzie miał szanse na zrealizowanie swoich imperialnych celów.

NAJCZĘŚCIEJ CZYTANE

CO GDZIE KIEDY