Amerykanie walczą o ocalenie ostoi polskości w Nowym Jorku

893
Plakaty i hasła przygotowane przez uczniów Saint Bartholomew School / Foto: WOJTEK MAŚLANKA/NOWY DZIENNIK

Ocalenie budynku mieszkalnego, stworzenie w nim muzeum lub zainstalowanie pamiątkowej tablicy, a także nadanie ulicy, przy której stoi, nazwy "Aleksander & Walentyna Janta Way" – to cele działaczy Elmhurst History and Cemeteries Preservation Society, zabiegających o odpowiednie upamiętnienie działalności byłej sekretarki gen. Władysława Sikorskiego, Walentyny Janty-Połczyńskiej i jej męża Aleksandra. W niedzielę, 8 listopada, odbył się wiec, w którym prócz aktywistów i mieszkańców Elmhurst wzięła udział m.in. nowojorska poseł stanowa Catalina Cruz.

Ponad 50 osób – dorosłych i dzieci – pojawiło się na manifestacji w parku Veterans Grove na Queensie, tuż obok budynku, któremu lokalni działacze chcą nadać status obiektu o znaczeniu historycznym, a tym samym uchronić go przed wyburzeniem. Prócz tego, że mieszkali w nim polscy weterani wojenni i polonijni działacze Walentyna i Aleksander Jantowie-Połczyńscy, przez wiele lat stanowił on ostoję polskości w Nowym Jorku. Był miejscem, które chętnie odwiedzali znani polscy luminarze, artyści, pisarze, ludzie kultury i polityki, a wśród nich: Jan Karski, Czesław Miłosz, Zbigniew Herbert, Marek Hłasko, Jerzy Giedroyć, Kazimierz Wierzyński, Antoni Słonimski ze swoją żoną Janiną Konarską, Tymon Terlecki, Jerzy Sito, Jerzy Wittlin, Wacław Iwaniuk, Wojciech Siemon, prof. Włodzimierz Olszewski, inż. Wacław Gąsiorowski, a nawet dowódca AK gen. Tadeusz „Bór” Komorowski.

Działacze Elmhurst History and Cemeteries Preservation Society starają się o nadanie statusu historycznego budynkowi, w którym przez kilkadziesiąt lat mieszkała Walentyna Janta-Połczyńska / Foto: WOJTEK MAŚLANKA/NOWY DZIENNIK

W domu tym znajdował się także bardzo znany antykwariat z cennymi polskimi rękopisami, książkami i mapami. To wszystko sprawiło, że lokalni działacze, a przede wszystkim członkowie Elmhurst History and Cemeteries Preservation Society postanowili ocalić budynek dla potomnych i zabezpieczyć go przed wyburzeniem przez nowego właściciela, który nabył go pięć lat temu, jeszcze za życia Walentyny Janty-Połczyńskiej, zmarłej ma początku kwietnia br. w wielu 107 lat (jej mąż zmarł w 1974 roku).

Aktywiści chcą, by NYC Landmarks Preservation Commission (Komisja Ochrony Zabytków Nowego Jorku) nadała mu status obiektu o znaczeniu historycznym, a tym samym, by zabezpieczyła go przed likwidacją i budową na jego miejscu apartamentowca, co ich zdaniem ma w planach chiński inwestor. Właśnie w tym celu zorganizowany był niedzielny wiec. Jego uczestnicy zamierzali pokazać decydentom i architektom miejskim, że nie tylko historykom i aktywistom zależy na ocaleniu tego domu, ale że zabiegają o to również lokalni mieszkańcy, którzy chcą, by w ich dzielnicy było miejsce świadczące o jej historycznym znaczeniu, tym bardziej, że jest ona jedną z najstarszych w Nowym Jorku.


W manifestacji wzięli udział przedstawicie Elmhurst History and Cemeteries Preservation Society, wiceprezes James McMenamin i sekretarz Jennifer Ochoa, nowojorska poseł stanowa Catalina Cruz reprezentująca 39. dystrykt obejmujący swoim zasięgiem m.in. Elmhurst, lokalny działacz Alfonso Quiroz, oraz wielu mieszkańców dzielnicy.

Na manifestacji pojawiła się i głos zabrała poseł stanowa Catalina Cruz. Obok stoi lokalny działacz Alfonso Quiroz / Foto: WOJTEK MAŚLANKA/NOWY DZIENNIK

Wszystkie wymienione osoby zabrały głos podczas wiecu, w trakcie którego przypomniano postać Walentyny Janty-Połczyńskiej, byłej sekretarki gen. Władysława Sikorskiego oraz członkini Polskiego Państwa Podziemnego walczącego z hitlerowskimi Niemcami o wolność nie tylko dla naszego kraju, ale również innych europejskich państw. Mówiono o jej zaangażowaniu w tłumaczenie raportów Jana Karskiego dotyczących Holokaustu, a także sytuacji Żydów w getcie warszawskim i okupowanej przez nazistów Polsce. Mówiono o gościnnych progach dwupiętrowego domu znajdującego się przy 88-28 43rd Avenue na Queensie, w którym każdy gość z Polski związany z kulturą, nauką i polityką, mógł znaleźć schronienie.

Wspominano również działalność męża pani Walentyny – Aleksandra, który prowadził tam swój antykwariat, a poza tym był weteranem drugiej wojny światowej, znanym i wpływowym dziennikarzem, publicystą, poetą, kolekcjonerem i bibliofilem.

Przemówienia poszczególnych osób przerywane były okrzykami typu: „Ocalcie ten budynek”, „Ochrońcie dom Janty” itp.

Napisy związane z akcją ratowania domu Walentyny Janty-Połczyńskiej wykonane na chodnikach przez dzieci z Saint Bartholomew School / Foto: WOJTEK MAŚLANKA/NOWY DZIENNIK

„Manifestacja miała uświadomić wszystkim znaczenie tego domu z historycznego i kulturowego punktu widzenia, a także przyspieszyć proces nadania mu statusu chronionego, ponieważ musimy go ocalić” – podkreśliła w rozmowie z „Nowym Dziennikiem” jedna z organizatorek Jennifer Ochoa. Jej zdaniem, deweloprerzy, którzy nabyli tę nieruchomość, powoli przygotowują się do jej wyburzenia celem wybudowania tam nowego apartamentowca.

„Musimy ocalić ten budynek ze względu na ludzi, którzy w nim mieszkali. To byli bohaterowie, którzy wnieśli i zrobili bardzo dużo dla świata oraz dla naszej społeczności. To jest ogólnoświatowe dziedzictwo, które musimy ocalić i zachować dla naszych dzieci, aby mogły się o nim dowiedzieć i uczyć. Naszym obowiązkiem jako społeczności jest jego zachowanie. To są emigracyjne losy, o których powinno się mówić i które powinny być zapisane w historycznych książkach” – dodała współzałożycielka Elmhurst History and Cemeteries Preservation Society.

Jennifer Ochoa, sekretarz Elmhurst History and Cemeteries Preservation Society, wychowała się w sąsiedztwie Walentyny Janty-Połczyńskiej. Działaczka ta wraz ze stojącym obok Alfonso Quirozem zorganizowała niedzielny wiec / Foto: WOJTEK MAŚLANKA/NOWY DZIENNIK

Organizatorom wiecu chodziło również o to, by jak najwięcej nowojorczyków dowiedziało się o tym wyjątkowym i mającym historyczne znaczenie miejscu, jakim był dom państwa Jantów-Połczyńskich.

„Niezwykle ważne jest, żebyśmy informowali ludzi o osobach, które mieszkały w tym budynku. Bardzo ważne jest także, abyśmy rozumieli i szanowali ich polską kulturę oraz to, co wnieśli nie tylko do historii Stanów Zjednoczonych, ale także Nowego Jorku. I temu również miała służyć dzisiejsza manifestacja” – dodał jej współorganizator i zarazem lokalny aktywista Alfonso Quiroz, mówiąc o Walentynie i Aleksandrze Jantach-Połczyńskich.

„Należy również przyznać, że oni są dumą Elmhurst. To była para imigrantów, którzy dokonali niezwykłych rzeczy” – podkreślił z kolei James McMenamin, dodając, że w związku z ich przeszłością wojenną i późniejszą działalnością, dom w którym mieszkali, stał się nie tylko częścią Elmhurst, ale także międzynarodowej, światowej historii. „Wszyscy musimy o tym wiedzieć” – dodał wiceprezes Elmhurst History and Cemeteries Preservation Society.

Historię życia i działalności Walentyny Janty-Połczyńskiej oraz jej męża Aleksandra przybliżył historyk James McMenamin, pełniący funkcję wiceprezesa Elmhurst History and Cemeteries Preservation Society / Foto: WOJTEK MAŚLANKA/NOWY DZIENNIK

Mieszkańcy Elmhurst dopiero od niedawna znają przeszłość oraz znaczenie działalności wojennej i powojennej Walentyny i Aleksandra Jantów-Połczyńskich, którzy byli bardzo skromnymi ludzi. Nie afiszowali się swoją niezwykłością nawet wśród najbliższych sąsiadów. W gronie manifestujących były osoby, które miały okazję poznać panią Walę – jak często określano byłą sekretarkę gen. Władysława Sikorskiego – jednak o jej historycznej działalności dowiedziały się dopiero w ostatnich latach jej życia. Do nich należy m.in. Jennifer Ochoa, która wychowała się w pobliżu jej domu, czy też Nuala O’Doherty-Naranjo, mieszkająca kilka przecznic dalej.

„Była uśmiechnięta, wesoła i posiadała niesamowitą energię. Nawet gdy miała już ponad sto lat okazywała zainteresowanie przyszłością oraz pamiętała o przeszłości” – podkreśliła nasza rozmówczyni.

Nuala O’Doherty-Naranjo dodała, że podziwiała jej postawę zarówno tę wojenną, jak i późniejszą podczas życia na Elmhurst, a zwłaszcza fakt, że mimo przeżytych tragicznych doświadczeń potrafiła się odnaleźć w obcym kraju, rozpocząć w nim nowe życie, a także wspierać i pomagać innym. Wyraziła również wielkie zadowolenie z tego, że Elmhurst History and Cemeteries Preservation Society chce ocalić jej dom oraz utrwalić jego  dziedzictwo i historię związaną z działalnością państwa Jantów-Połczyńskich.

W manifestacji wzięło udział ponad 50 osób dorosłych i dzieci, którzy z uwagi na panujące obostrzenia pandemiczne musieli zachować dystans / Foto: WOJTEK MAŚLANKA/NOWY DZIENNIK

Jak podkreślił wiceprezes tej organizacji, istnieje szansa, że uda im się zrealizować plany, bowiem miejscy decydenci wykazują coraz większe zainteresowanie tym tematem.

„Komisja Ochrony Zabytków Nowego Jorku stwierdziła, że ta sprawa zasługuje na dalszą analizę, więc jest nią zainteresowana” – podkreślił James McMenamin. Dodał, że jeżeli uda im się zdobyć status ochronny dla tego budynku, to w przyszłości zamierzają rozpocząć starania o stworzenie w jego okolicy dystryktu historycznego.

„Elmhurst straciło już wiele takich miejsc, ale to być może dlatego, że były to tylko domy bez jakiegoś ważnego elementu zabytkowego. Tutaj mamy wieloelementową i kompleksową historię, którą możemy udowodnić. Poza tym ten dom pozostaje taki sam od 1930 roku poza niewielkimi zmianami wprowadzonymi w latach sześćdziesiątych” – wyjaśnił wiceprezes, dodając, że to może mieć kluczowe znaczenie w procesie nadania mu zabytkowego charakteru.

Plakaty i hasła przygotowane przez uczniów Saint Bartholomew School / Foto: WOJTEK MAŚLANKA/NOWY DZIENNIK

Jeżeli uda się to zrealizować, w dalszych planach są kolejne elementy mające na celu upamiętnienie nieżyjących już mieszkańców tego domu oraz ich działalności.

„Jeśli uda nam zdobyć dla tego budynku status historyczny, to naszym kolejnym krokiem będzie nadanie ulicy, przy której stoi, nazwy „Aleksander & Walentyna Janta Way”. Mamy też marzenie by przekształcić ten dom w muzeum. Jeśli to nam się nie uda, to mamy nadzieję, że nowi właściciele utrzymają go w takim stanie i pozwolą na nim postawić tablicę informującą o tym, kto tam wcześniej mieszkał” – zdradza plany Jennifer Ochoa, dodając, że na pewno Elmhurst History and Cemeteries Preservation Society będzie dalej prowadziła akcję edukacyjno-informacyjną na ten temat zarówno wśród dzieci jak i dorosłych. 

Jednym z mówców oraz organizatorów wiecu był lokalny działacz Alfonso Quiroz / Foto: WOJTEK MAŚLANKA/NOWY DZIENNIK

Działania organizacji wspierają zarówno mieszkańcy, jak i lokalni politycy m.in. poseł stanowa Catalina Cruz i radny Daniel Dromm. Wierzą również w sukces osób zaangażowanych w ocalenie domu Walentyny Janty-Połczyńskiej, oraz zachęcają do podpisywania petycji w tej sprawie skierowanej do NYC Landmarks Preservation Commission i znajdującej się na stronie internetowej: https://act.myngp.com/Forms/-4923775589534135296.

Można ją także znaleźć wpisując w internetową wyszukiwarkę hasło: „Landmark the Janta Polczynski House„. Odpowiednie materiały i linki zamieszczone są także na facebookowych profilach: „Elmhurst History & Cemeteries Preservation Society„, „Newtown Civic Association„, „Inside Elmhurst” oraz „Historic District Council„. 

Lokalni politycy popierają również ideę stworzenia na Elmhurst historycznego miejsca.

„Mam nadzieję, że zakończy się to pozytywnie, ponieważ społeczność zasługuje na to i potrzebuje tego – podkreśliła przedstawicielka nowojorskiej legislatury.

„Nikt nie może  tutaj nic wybudować, dopóki nie zachowamy naszego dziedzictwa. Najważniejszą rzeczą, jaką możemy zrobić dla naszych dzieci jest uczenie ich historii w miejscu, w którym dorastają” – stwierdziła Catalina Cruz. 

Napisy związane z akcją ratowania domu Walentyny Janty-Połczyńskiej wykonane na chodnikach przez dzieci z Saint Bartholomew School / Foto: WOJTEK MAŚLANKA/NOWY DZIENNIK

Edukacyjny efekt tych działań było widać już podczas niedzielnej manifestacji bowiem liczny udział wzięły w niej dzieci z okolicznej Saint Bartholomew School. Przed rozpoczęciem wiecu jej uczniowie przygotowali specjalne plakaty, oraz kredą namalowali na chodnikach obrazki przedstawiające dom Walentyny Janty-Połczyńskiej i wypisali hasła nawołujące go jego ocalenia. Wśród cytowanych już haseł takich jak: „Ochrońcie dom Janty”, „Ocalcie ten budynek, „Szanujcie swoją historię lub oczekujcie ignorancji” można było zobaczyć także slogany typu: „Ludzie bez wiedzy o swojej przeszłości, pochodzeniu i kulturze są jak drzewo bez korzeni” czy też „Jeśli nie dbamy o naszą przeszłość, nie możemy mieć nadziei na przyszłość”.

Postawa młodzieży, która aktywnie włączyła się w obronę domu byłej sekretarki gen. Władysława Sikorskiego bardzo cieszy, podobnie jak liczny udział aktywistów i lokalnych mieszkańców. Smuci jednak brak zainteresowania tą akcją ze strony Polonii i polonijnych organizacji, a zwłaszcza tych, do których należała, i które wspierała Walentyna Janta-Połczyńska. Niestety poza reporterami „Nowego Dziennika” i Pol-And.TV nie było tam ani jednego Polaka.

W manifestacji wzięło udział ponad 50 osób dorosłych i dzieci, którzy z uwagi na panujące obostrzenia pandemiczne musieli zachować dystans / Foto: WOJTEK MAŚLANKA/NOWY DZIENNIK