New York, NY
63°
Fair
7:07 am6:16 pm EDT
Feels like: 63°F
Wind: 0mph NNW
Humidity: 70%
Pressure: 30.08"Hg
UV index: 0
4 am5 am6 am7 am8 am
61°F
59°F
59°F
59°F
59°F
FriSatSunMonTue
77°F / 54°F
57°F / 41°F
59°F / 45°F
66°F / 50°F
72°F / 52°F
Jesteśmy z Polonią od 1971 r.
Wiadomości
Polska

Prokuratura bada interwencję w mieszkaniu rodziny prezydenta. W sprawie fałszywych zgłoszeń zatrzymano trzy osoby

27.05.2026

Trzy osoby zostały zatrzymane w związku z fałszywymi alarmami, po których służby interweniowały m.in. w domach polityków; wobec jednej zastosowano areszt – przekazał w środę w TVN24 minister spraw wewnętrznych i administracji Marcin Kierwiński.

 

Kierwiński poinformował, że akcja dotycząca fałszywych alarmów, które sprowadzały m.in. na polityków interwencje służb, jest w toku.

 

– Zatrzymane są aktualnie trzy osoby. Wobec jednej osoby już jest zastosowany areszt, wobec drugiej jest wniosek aresztowy. Trzecia osoba to świeże zatrzymanie. Będą kolejne zatrzymania i przeszukania – mówił.

 

Szef MSWiA przekazał też, że zatrzymani to dwudziestolatkowie, którzy już mieli problemy z prawem. Kierwiński zaznaczył, że osoby te działały wspólnie.

 

Dodał, że zatrzymani złożyli zeznania, w których mówili m.in. o swoich motywacjach. Według polityka celem zatrzymanych było m.in. „zaistnienie w sieci” i zdobycie rozgłosu. Jednocześnie Kierwiński przyznał, że osoby te mają „swoje sympatie polityczne”.

 

Kierwiński odniósł się także do interwencji w mieszkaniu należącym do matki prezydenta Karola Nawrockiego, do którego służby weszły w sobotę wieczorem po fałszywym alarmie.

 

– Z dużym prawdopodobieństwem mogę powiedzieć, że namierzona zostanie osoba, która stoi za tym fałszywym alarmem, jeżeli chodzi o matkę pana prezydenta. Pracujemy nad tym bardzo intensywnie, bo bardzo poważnie podchodzimy do tej sprawy od pierwszych godzin, kiedy pojawiły się te fałszywe alarmy – zapowiedział.

 

Wyjaśnił, że zgłoszenie dotyczące matki prezydenta Karola Nawrockiego wymagało zalogowania się na bramce internetowej, którą każdy z nas może wykupić.

 

– Służby dochodzą po kolei, kto krok po kroku, kto tę bramkę kupił, kto tego SMS-a wysłał – mówił Kierwiński.

 

Według szefa MSWiA wejście służb do domu matki prezydenta to „wdzięczny temat” dla polityków prawicy. Kierwiński zapewnił, że strażacy, którzy weszli do tego mieszkania „po prostu robili swoją robotę”.

 

– Jeżeli chodzi o rodzinę pana prezydenta, to wszystkie osoby, które powinny być objęte ochroną, są nią objęte – zapewnił. Wyjaśnił, że do tej pory rodzice żadnego z prezydentów Polski nie byli chronieni. – Żeby było jasne, nie są chronieni z mocy ustawy, nie ma tutaj żadnego obowiązku – zastrzegł.

 

Do sprawy zatrzymań odniósł się w środę przed wylotem do Londynu premier Donald Tusk. Zapewnił, że rządowi zależy na jak najszybszym wykryciu sprawców.

 

– Sprawa jest poważna, bo są bardzo poważne konsekwencje tego typu działań. Sprawcy są bardzo młodzi, prace trwają, będą kolejne zatrzymania – poinformował szef rządu.

 

– Wszystko wskazuje na to, że mamy do czynienia z dobrze zorganizowanymi grupami młodych ludzi, którzy czy to dla „fejmu”, czy to dla osobistej satysfakcji, nie z pobudek ideologicznych czy partyjnych, dopuszczali się już takich rzeczy w przeszłości – dodał Tusk.

 

Z kolei szef KPRP Zbigniew Bogucki w telewizji wPolsce24 stwierdził, że „dobrze, że tak się dzieje, natomiast źle, że to się dzieje dopiero dzisiaj”. – Nie mówię jeszcze o sprawie pana prezydenta, tylko mówię o tym, co dotykało dziennikarzy stacji Republika. Natomiast pytanie, gdzie były wtedy służby? Gdzie było państwo Donalda Tuska? Gdzie byli jego ministrowie przez te wszystkie dni, kiedy sobie śmieszkowali, kiedy sobie drwili i kiedy nic nie robili – pytał Bogucki.

 

Mówiąc natomiast o wejściu służb do mieszkania mamy prezydenta Karola Nawrockiego, Bogucki podkreślił, że „nikt nie wini za to konkretnych służb, czy konkretnych funkcjonariuszy, czy tych strażaków, którzy podjęli tę interwencję”. – To jest odpowiedzialność w ramach braku nadzoru, kontroli, koordynacji i procedur tych, którzy za służby odpowiadają. Czyli premiera i ministra – stwierdził.

 

18 maja MSWiA informowało, że między 10 a 15 maja doszło do 12 interwencji funkcjonariuszy służb policji związanych ze zgłoszeniami dotyczącymi „czy to podłożenia ładunków wybuchowych, czy zagrożenia zdrowia i życia”.

 

W sobotę wieczorem służby, po fałszywym alarmie, siłowo weszły do mieszkania w Gdańsku, należącego do matki prezydenta Karola Nawrockiego. Późnym wieczorem w MSWiA odbyła się pilna narada służb pod przewodnictwem szefa MSWiA Marcina Kierwińskiego, z kolei w niedzielę rano premier Donald Tusk zwołał odprawę z udziałem ministrów i przedstawicieli służb.

 

Prokuratura Okręgowa w Gdańsku wszczęła w poniedziałek śledztwo w sprawie fałszywego zawiadomienia. Jak przekazał rzecznik Prokuratury Okręgowej w Gdańsku prok. Mariusz Duszyński z dotychczas zgromadzonego materiału dowodowego wynika, że w sobotę nieustalona osoba, za pośrednictwem aplikacji „Alarm 112”, dokonała zgłoszenia z ustalonego numeru telefonu.

 

Policja podjęła działania m.in. w mieszkaniu redaktora naczelnego TV Republika po zgłoszeniu dotyczącym rzekomego zagrożenia życia osoby nieletniej. Interwencja okazała się bezpodstawna; uznano ją za próbę wprowadzenia służb w błąd.

 

Policja interweniowała również przy posesji Jarosława Kaczyńskiego w Warszawie. Sprawę nagłośnił w poniedziałek rzecznik PiS Rafał Bochenek. Według jego relacji zgłoszenie miało dotyczyć rzekomego podłożenia ładunków wybuchowych w ogrodzie na terenie nieruchomości prezesa PiS.

 

W środę wiceszef MSWiA Wiesław Szczepański poinformował, że w sprawie fałszywych alarmów resort powołał specjalny zespół, w skład którego wchodzą specjaliści ds. cyberbezpieczeństwa, specjaliści NASK-u i Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego.

 

– Żaden sprawca, który dokonuje takie przestępstwo, nie zostanie bezkarny – zapewnił. (PAP)

 

iżu/ pak/ jj/ hkdw/ kcz/

 

Prokuratura: zdarzenie w mieszkaniu rodziny prezydenta jest badane

 

Sprawa fałszywego alarmu w mieszkaniu rodziny prezydenta jest badana. Nikt nie usłyszał w tej sprawie zarzutów – poinformowała rzeczniczka Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga prok. Karolina Staros. Dodała, że przedstawione zarzuty dotyczą TV Republika i alarmu w domu Jarosława Kaczyńskiego.

Staros w środę podczas konferencji prasowej przed siedzibą prokuratury przypomniała, że dwie osoby zostały zatrzymane w związku z podejrzeniem udziału w grupie przestępczej zajmującej się wywoływaniem fałszywych alarmów. Jedna z nich usłyszała zarzut udziału, a druga kierowania grupą.

 

Podała, że to osoby młode – w wieku około 20 lat. Jedna z nich była wcześniej zatrzymana i aresztowana, ale wyszła na wolność. Są niekarane, a za czyny, które im zarzucono, grozi do 15 lat pozbawienia wolności.

 

Dodała, że jednemu z podejrzanych, zatrzymanemu 21 maja, zarzucono udział w grupie przestępczej i spowodowanie wywołania kilkunastu fałszywych alarmów – w tym kilku, które miały charakter kaskadowych zgłoszeń, czyli jednocześnie kilkudziesięciu zawiadomień o stanie zagrożenia w kilkudziesięciu podmiotach. Mężczyzna nie przyznał się do popełnienia zarzuconych mu czynów, jednakże złożył wyjaśnienia. Prokurator wystąpił do sądu o trzymiesięczny areszt, na co sąd się zgodził.

 

Drugi mężczyzna, który został zatrzymany 24 maja, jest podejrzany o kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą, a także o udział w poszczególnych zdarzeniach.

 

– Podejrzany częściowo przyznał się do popełnienia zarzuconego mu czynu, złożył wyjaśnienia. Prokurator skierował wniosek o zastosowanie tymczasowego aresztowania i sąd dzisiaj ten wniosek uwzględnił – powiedziała.

 

Przekazała, że jeden z podejrzanych usłyszał zarzut dotyczący udziału w dwóch zdarzeniach. Jest też materiał dowodowy wskazujący na prawdopodobieństwo, że również drugi podejrzany mógł brać w tym udział.

 

– Ta kwestia będzie dalej badana – zaznaczyła rzeczniczka. Sprawdzany jest też udział innych osób w tych przestępczych działaniach – dodała.

 

Przekazała, że w tym postępowaniu badane są również zdarzenia z maja tego roku, w tym to dotyczące TV Republika. Z kolei fałszywy alarm dotyczący zawiadomienia o zdarzeniu w mieszkaniu rodziny prezydenta jest badany. Zaznaczyła, że za to zdarzenie na razie nikt nie usłyszał zarzutów. Podkreśliła, że zarzutami objęte są zdarzenia w siedzibie TV Republika oraz informacja o stanie zagrożenia w miejscu zamieszkania Jarosława Kaczyńskiego.

 

Majowe wydarzenia powiązano z wszczętym wcześniej – w grudniu 2025 r. śledztwem praskiej prokuratury okręgowej i CBZC – podała. W toku tamtego postępowania ustalano sposób działania i skład tej grupy. Rzeczniczka wyjaśniła, że za te historyczne już akcje z 2024 i 2025 r. zarzuty za udział w grupie i poszczególne zdarzenia usłyszały inne osoby.

 

– Ostatnie czynności pozwoliły na powiązanie aktywności innych osób, co do których informacje, a raczej nawet nie co do osób, tylko co do użycia urządzeń, dane telekomunikacyjne wskazywały na powiązania. Dlatego też po ujawnieniu tych informacji i po powiązaniu tych informacji i tych użytkowników z możliwością, ze zdarzeniami między innymi w Telewizji Republika, wtedy dołączono materiały i dlatego też to postępowanie, te zdarzenia są badane w tym postępowaniu – przekazała dziennikarzom.

 

Zaznaczyła, że tak jak inne wątki badane są ewentualne zagraniczne powiązania lub możliwość zlecenia działań z zewnątrz lub przestępcze czyny z własnej inicjatywy. Nie chciała powiedzieć, co wynika z wyjaśnień podejrzanych i skomentować ich i innych szczegółów wynikających ze śledztwa, bo może to wpłynąć na efektywność dalszych czynności. Podkreśliła, że śledztwo ma na celu również zbadanie motywacji tych osób.

 

Pytana przez PAP, zaznaczyła, że obecnie to Prokuratura Okręgowa Warszawa-Praga prowadzi wszystkie postępowania związane z ostatnimi fałszywymi alarmami – przestępstwami polegającymi głównie na zawiadamianiu różnych publicznych i niepublicznych instytucji o zagrożeniach, które w rzeczywistości nie istniały. Oprócz tzw. alarmów kaskadowych badane są też inne formy przestępczych działań grupy – podała.

 

Przypomniała, że z ustaleń śledczych wynika, iż ta zorganizowana grupa przestępcza, której działalność była ukierunkowana głównie na wywoływanie fałszywych alarmów, zawiązała się w społeczności internetowej.

 

– Korzystała z komunikatorów internetowych, platform internetowych, stworzyła strukturę, hierarchię, która z jednej strony motywowała do tego, żeby piąć się w tej hierarchii, ale z drugiej strony też dawała możliwości kontrolowania, wykonywania poleceń kierownictwa – tłumaczyła prokurator. Uczestnicy grupy nie znali się osobiście.

 

Wyjaśniła, że trzecia osoba, o której była mowa w mediach, nie jest zatrzymana do śledztwa prowadzonego przez Prokuraturę Okręgową Warszawa-Praga.

 

Podkreśliła „ścisłą i bardzo dobrą” współpracę z Centralnym Biurem Zwalczania Cyberprzestępczości policji, która nadal trwa. Zaznaczyła, że przez nagłaśnianie w mediach fałszywych alarmów w najbliższym czasie mogą pojawić się naśladowcy zatrzymanych osób, dlatego apelowała o zachowanie spokoju, dużej ostrożności w reakcjach na niesprawdzone informacje.

 

Prosiła też o zrozumienie pracy służb w takich sytuacjach i umożliwienie im wykonywania swoich działań.

 

Rzecznik prasowy policyjnego Centralnego Biura Zwalczania Cyberprzestępczości komisarz Marcin Zagórski zaznaczył, że w tym śledztwie funkcjonariusze przeanalizowali ogromne ilości danych, które pozyskali w czasie przeszukań i swoich działań. Te dane z komputerów, telefonów czy innych nośników danych pozwoliły na dotarcie do osób, które podejrzane są o wywoływanie fałszywych alarmów.

 

Podał, że każdego dnia od kilku do kilkunastu zgłoszeń o zagrożeniu życia i zdrowia trafia do specjalnej komórki CBZC i w efekcie jej działania policjanci z lokalnej jednostki jadą na miejsce. Podkreślił, że w wielu sytuacjach bywa tak, że docierają w ostatniej chwili po to, żeby nieść pomoc i żeby uratować ludzkie życie. Przekazał, że komórka w Biurze przyjmuje też sygnały w takich sprawach przekazywane od współpracujących instytucji i fundacji.

 

– Zadaniem tej komórki jest bardzo pilne podejmowanie działań zmierzających do tego, żeby nieść pomoc, żeby ratować osoby, które są w kryzysie emocjonalnym i zawiadamiają przez sieć internetową o swoim położeniu i swojej trudnej sytuacji. Tutaj nie ma czasu na sprawdzanie, jakie jest podłoże takiego alarmu i czy mamy do czynienia z prawdziwym, czy z fałszywym. W każdej takiej sytuacji pilnie podejmujemy działania po to, żeby dotrzeć do tej osoby i udzielić jej pomocy – stwierdził.

 

Podkreślił, że będą reagować na każdy taki sygnał, ale jednocześnie „wszystkie osoby, które fałszywie zawiadamiają i które kierują służby w miejsce, gdzie tej pomocy nie trzeba, będziemy oczywiście doprowadzać przed wymiar sprawiedliwości”.

 

– To jest poważne przestępstwo zagrożone wysoką karą pozbawienia wolności – zaznaczył. (PAP)

 

ago/ joz/

NAJCZĘŚCIEJ CZYTANE