Władze stanu Nowy Jork zgodziły się na wprowadzenie podatku od luksusowych nieruchomości inwestycyjnych w Wielkim Jabłku. Regulację uchwalono wraz z budżetem stanowym, który został zatwierdzony w środę przez legislaturę w Albany z dwumiesięcznym opóźnieniem. Według szacunków władz nowa danina ma przynosić do kasy miasta 500 milionów dolarów rocznie.
Projekt przygotowali wspólnie gubernator Kathy Hochul i burmistrz NYC Zohran Mamdani. Podatek obejmie nieruchomości warte więcej niż 5 milionów dolarów, których właściciele nie mieszkają na stałe w Nowym Jorku. Nowe przepisy mają dotyczyć około 10 tysięcy nieruchomości – apartamentów inwestycyjnych, mieszkań wakacyjnych i rezydencji użytkowanych okazjonalnie przez osoby nieuiszczające miejskiego ani stanowego podatku dochodowego. Regulacja będzie obowiązywać do 2031 roku, gdy konieczne stanie się ponowne zatwierdzenie podatku przez ustawodawcę.
Dla domów jednorodzinnych przewidziano trzy stawki podatku: 0,8 procent dla nieruchomości wartych od 5 do 15 milionów dolarów, 1,05 procent dla nieruchomości wartych od 15 do 25 milionów dolarów oraz 1,3 procent dla nieruchomości wartych powyżej 25 milionów dolarów. Mieszkania spółdzielcze i kondominia objęte zostaną przez pierwsze dwa lata wyższymi stawkami – 4, 5,25 lub 6 procent – liczonymi od wycen urzędowych Departamentu Finansów już od poziomu 1 miliona dolarów według tych wycen.
Nowe przepisy spotkały się z ostrą krytyką części środowiska biznesowego. Szef funduszu Citadel Ken Griffin – którego penthouse przy Central Park South, kupiony w 2019 roku za 238 milionów dolarów, Mamdani wskazał podczas prezentacji projektu – oświadczył, że burmistrz „bardzo jasno dał do zrozumienia, że w Nowym Jorku sukces nie jest mile widziany”. Podatek skrytykowali także inwestorzy Bill Ackman i Jason Calacanis. Nowe przepisy mogą objąć nieruchomości dziesiątek miliarderów, w tym Jeffa Bezosa i Michaela Della.
Red. JŁ