Przewodniczący sejmowej Komisji Spraw Zagranicznych Paweł Kowal (KO) ocenił w czwartek po trzydniowej wizycie w Waszyngtonie, że polskie starania o stałą obecność wojsk USA w Polsce trafiają na podatny grunt w Kongresie i zyskują nowy impuls dzięki zapisom przygotowywanego budżetu obronnego.
Kowal podsumował w ten sposób trzy dni spotkań z senatorami i kongresmenami z obydwu partii w Waszyngtonie. Jak zaznaczył, kwestia obecności sił USA w Polsce i dążeń do zamiany jej na stałe stacjonowanie wojsk było głównym tematem, który poruszał.
W tym kontekście wspomniał o projekcie ustawy o budżecie obronnym (NDAA), który w obecnej formie zobowiązuje dowódcę sił USA w Europie do przedstawienia raportu o możliwościach trwałego rozmieszczenia wojsk amerykańskich w Europie. Kowal powiedział dziennikarzom, że poruszał ten temat w każdej z rozmów — z dziewięcioma senatorami i sześcioma członkami Izby Reprezentantów.
– Mamy w Kongresie wielu przyjaciół — przekonywał poseł. Zastrzegł, że praca parlamentarna wymaga cierpliwości. – To jest miejsce, gdzie trzeba przyjść i 10-20 razy powtórzyć, czasami do znudzenia – dodał.
Według Kowala obecny moment jest dla Polski w Waszyngtonie „absolutnie ekstraordynaryjny”. – Jak tu przyjeżdżam ponad 20 lat, to nie słyszałem, żeby na każdym spotkaniu Polska była pokazywana jako przykład pozytywnego rozwoju gospodarki – relacjonował, wskazując na niską inflację i wysokie wydatki zbrojeniowe. – Być może to dodatkowy aspekt do wystąpienia wicepremiera, szefa MON Władysława Kosiniaka-Kamysza, żeby wykorzystać ten moment — dodał.
Odnosząc się do wstrzymanej wcześniej przez Pentagon rotacji amerykańskiej brygady w Polsce, Kowal ocenił, że „nie ma już woli zmniejszania liczby żołnierzy i jest wola do dyskusji o zmianie statusu” z obecności rotacyjnej na stałą. Przyznał jednak, że nie wiadomo jeszcze, jaką ostatecznie formę przyjmie decyzja prezydenta USA Donalda Trumpa o wysłaniu „dodatkowych 5 tys. żołnierzy” USA do Polski.
– Przynajmniej mamy taki stan rzeczy, i tu się chyba wszyscy zgadzają, że nie będzie pogorszenia standardu tej obecności, a wygląda na to, że jest gotowość, jest jakaś przestrzeń do rozmowy o polepszeniu standardu – zaznaczył.
Polityk KO z zadowoleniem przyjął zapowiedź ministra Kosiniaka-Kamysza o złożeniu formalnego wniosku o stałą bazę USA w Polsce. – Po ostatnich doświadczeniach ze wstrzymaniem rotacji zdajemy sobie sprawę, że rozwiązanie ze stałymi bazami byłoby optymalne — powiedział. Zapewnił, że mimo medialnych komentarzy o rywalizacji rządu z prezydentem w sprawach bezpieczeństwa i polityki amerykańskiej „idziemy w jednym kierunku”.
Pytany, czy akt stanowiący NATO-Rosja z 1997 roku pozostaje przeszkodą dla większej obecności stałych wojsk USA w Polsce, odparł, że dokument ma charakter wyłącznie polityczny, a nie prawnomiędzynarodowy. – Dziś Putin dostarcza poważnych argumentów stronie amerykańskiej, by wzmocnić obecność w Polsce – ocenił Kowal.
Potwierdził, że wśród waszyngtońskich ekspertów wrócił temat rozszerzenia roli Polski w programie „nuclear sharing”, o czym pisał „Financial Times”, ale odmówił podania jakichkolwiek szczegółów na temat tego, jakie rozmowy obecnie toczą się między USA i Polską w tej kwestii.
Pytany o sprawę nadania przez prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego jednostce wojskowej imienia „bohaterów UPA”, Kowal powiedział, że jest przeciwny tej decyzji. Przypomniał, że był jednym z pierwszych, którzy wnioskowali o klasyfikację prawną zbrodni wołyńskiej jako ludobójstwa. Zaznaczył jednak, że w tej sprawie toczą się rozmowy, by rozwiązać ten problem, a w interesie Polski nie leży zaognianie relacji z Ukrainą.
– Dzisiaj interes Polski (…) nie polega na tym, żeby zaognić relacje polsko-ukraińskie, tylko żeby nawet kiedy są kryzysy, odbierać to jako wyzwanie do tego, żeby z nich wyjść – powiedział. – Lepsze jest, żeby dać czas ludziom, którzy pracują nad rozwiązaniem. To jest mądrzejsze i to jest lepsze dla naszego kraju – podkreślił Kowal.
Z Waszyngtonu Oskar Górzyński (PAP)
osk/ kar/ par/