18-letni mężczyzna zmarł w szpitalu po wypadku z udziałem powozu konnego, do którego doszło w środę po południu w nowojorskim Central Parku. Według wstępnych ustaleń koń wyrwał się spod kontroli woźnicy, a powóz z pasażerami uderzył w inny pojazd i przewrócił się.
Do zdarzenia doszło w pobliżu restauracji Tavern on the Green przy West 67th Street. Nagranie wykonane telefonem komórkowym zarejestrowało moment, w którym koń pędzi bez żadnej kontroli, ciągnąc powóz z pasażerami, którzy nie mają możliwości zatrzymania pojazdu. Następnie pojazd uderza w inny powóz.
Siła uderzenia przewróciła bryczkę na bok, powodując wypadnięcie 18-letniego pasażera z powozu. Młody mężczyzna uderzył głową o chodnik. W stanie krytycznym przetransportowano go do szpitala, gdzie później zmarł. Pozostali pasażerowie, członkowie rodziny 18-latka, podróżujący tym samym powozem, odnieśli jedynie lekkie obrażenia. Koń nie ucierpiał.
Jak później ustalono, tuż przed wypadkiem woźnica miał oddalić się od konia i powozu na odległość „co najmniej wyciągniętej ręki”, aby zrobić zdjęcie pasażerom. Wówczas koń spanikował i ruszył. Związek zawodowy pracowników transportu publicznego TWU Local 100 poinformował, że zwierzę pracowało w Central Parku od sześciu tygodni i nie jest jasne, co spowodowało nagły galop. Organizacja podkreśliła jednocześnie, że opuszczanie stanowiska pracy przez woźnicę w celu wykonywania zdjęć jest niedopuszczalne i zaapelowała o przeprowadzenie pełnego dochodzenia.
Śmiertelny wypadek ponownie ożywił debatę nt. funkcjonowania przewozów konnych w Nowym Jorku. Do całkowitego zakończenia tego typu działalności w Wielkim Jabłku wzywał w przeszłości m.in. burmistrz Zohran Mamdani. Tydzień wcześniej w Central Parku padł koń o imieniu Deniz. Zgon spowodowało prawdopodobnie spożycie trującej rośliny.
Red. JŁ