Wysokie temperatury są groźne dla naszego organizmu; może dojść do udaru słonecznego i udaru cieplnego lub wyczerpania cieplnego – ostrzega resort zdrowia. Aby temu zapobiec, należy unikać nadmiernego nasłonecznienia i wypijać odpowiednią ilość płynów, najlepiej wody.
Alerty pogodowe z powodu upałów wydano w Europie m.in. we Francji, w Portugalii, we Włoszech i w Chorwacji. W Polsce bardzo gorąco ma być w weekend. Ekstremalne upały nadciągają nad południowo-zachodnie wybrzeże USA, z temperaturą ponad 38 st. C, zagrażając m.in. mieszkańcom aglomeracji Los Angeles i kibicom piłkarskich mistrzostw świata.
W związku z sytuacją pogodową przypominamy informacje Ministerstwa Zdrowia na temat potencjalnych zagrożeń dla zdrowia związanych z wysokimi temperaturami. Należą do nich udar słoneczny, udar cieplny oraz wyczerpanie cieplne.
Najbardziej znany jest udar słoneczny, nazywany też porażeniem słonecznym. Dochodzi do niego na skutek dużego i bezpośredniego nasłonecznienia, głównie głowy oraz karku. Pod wpływem promieni słonecznych działających na skórę głowy może nastąpić przekrwienie opon mózgowych oraz mózgu.
Objawem udaru słonecznego są bóle i zawroty głowy, zaczerwienie i poparzenie skóry oraz ogólny niepokój. W takiej sytuacji należy jak najszybciej przenieść się do chłodniejszego miejsca. Pomagają zimne lub wilgotne okłady na głowę, pomocne są także chłodne kąpiele. Nie zaleca się jednak przykładania lodu, bo grozi to wystąpieniem szoku cieplnego – informuje Ministerstwo Zdrowia.
W razie omdlenia i utraty przytomności trzeba natychmiast wezwać pomoc medyczną. Konieczne może być leczenie szpitalne, szczególnie wtedy, gdy dojdzie do powikłań i niezbędna jest obserwacja. Udar słoneczny nie mija od razu, na ogół trwa od kilkunastu godzin do nawet kilku dni.
Do udaru cieplnego (porażenia cieplnego) dochodzi po dłuższym okresie narażenia całego ciała na wysokie temperatury, na przykład podczas opalania, szczególnie w godzinach od 10.00 do 14.00, kiedy promieniowanie słoneczne jest najbardziej intensywne. Sprzyja temu wysoka wilgotność powietrza i brak ruchu powietrza (lub bardzo mały ruch powietrza). „Temperatura ciała jest wtedy tak wysoka, że organizm nie jest w stanie samodzielnie jej obniżyć” – wyjaśnia Ministerstwo Zdrowia.
Temperatura ciała może wzrosnąć powyżej 39 st. C, a nawet do 41 st., znacznie powyżej tej, która dla naszego organizmu jest optymalna. Najbardziej jest to groźne dla małych dzieci i niemowląt, które nie mają wykształconych mechanizmów termoregulacji, a także dla osób starszych oraz tych z chorobami przewlekłymi. Na udar cieplny narażone są także osoby młode i zdrowe, ale uprawiające intensywnie sport w czasie upałów.
Objawem udaru cieplnego – poza wysoką temperaturą ciała – jest gorąca, czerwona i sucha lub wilgotna skóra oraz szybkie i dobrze wyczuwalne tętno (bicie serca), a także krótki oddech i skurcze mięśni. „Możliwa jest utrata przytomności” – ostrzega Ministerstwo Zdrowia.
Podobnie jak w przypadku udaru słonecznego, w takiej sytuacji należy przenieść się w chłodne miejsce, a jeśli nie jest to możliwe samodzielnie – konieczna jest pomoc innych osób. Niezbędne jest schłodzenie ciała, najlepiej zimnymi okładami. Można zastosować zimne kąpiele lub zimny prysznic. Gdy chory jest przytomny, pomocne jest wypijanie większej ilości chłodnych płynów, w małych porcjach, najlepiej niegazowanej wody.
Ministerstwo Zdrowia zaleca na swej stronie internetowej, żeby w razie wystąpienia takich objawów bezzwłocznie wezwać pomoc, ponieważ jeśli nie zostanie ona udzielona w odpowiednim czasie – może dojść do śpiączki, a nawet śmierci.
Podczas upałów zdarza się także wyczerpanie cieplne. Ma ono jednak inny mechanizm niż udar cieplny czy tym bardziej udar słoneczny. Do wyczerpania cieplnego dochodzi pod wpływem długiego przebywania na słońcu, ale wtedy, gdy w organizmie następuje nadmierna utrata płynów i soli. „Spada wówczas ciśnienie tętnicze krwi, co powoduje uczucie silnego zmęczenia” – zwraca uwagę MZ.
Objawami są: zwiększona potliwość, brak sił, zimna, blada i wilgotna skóra, szybkie albo słabo wyczuwalne tętno, nudności lub wymioty oraz zasłabnięcie. Należy wtedy przenieść się w chłodniejsze miejsce, najlepiej położyć się i rozluźnić ubranie, zastosować zimne okłady na całym ciele i wypijać wodę małymi łykami. Jednak w razie wymiotów należy udać się do lekarza.
Ministerstwo Zdrowia zapewnia, że jeśli osoba z objawami wyczerpania cieplnego wystarczająco szybko zostanie przeniesiona w chłodniejsze miejsce i napije się wody, powinna poczuć się lepiej. „Jeśli jednak w ciągu pół godziny złe samopoczucie nie minie, istnieje podejrzenia udaru cieplnego” – ostrzega. Wtedy należy bezzwłocznie wezwać pomoc medyczną.
Aby chronić organizm przed upałem, Narodowy Fundusz Zdrowia zaleca: ograniczyć przebywanie w pełnym słońcu, pić dużo wody, najlepiej niegazowanej; pamiętać o lekkich, regularnych posiłkach, stosować kremy z filtrem UV, korzystać z nakrycia głowy i okularów przeciwsłonecznych z filtrem; unikać nadmiernego wysiłku fizycznego, który może doprowadzić do odwodnienia i utraty minerałów; nie zostawiać dzieci i zwierząt w aucie; unikać alkoholu, ponieważ odwadnia to organizm; nosić jasną, lekką i przewiewną odzież oraz starać się nie wychodzić z domu.
Zbigniew Wojtasiński (PAP)
zbw/ bar/
U psów przegrzanie organizmu następuje szybciej, niż u ludzi. W upały troszczmy się o nie jeszcze bardziej – zaapelowała lek. wet. Dorota Sumińska. Zostawienie psa przed sklepem czy w samochodzie jest niedopuszczalne – oceniła. Policja przypomina: nagrzany samochód jest śmiertelną pułapką.
Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej wydał ostrzeżenia II stopnia przed upałem dla części województwa lubuskiego, dolnośląskiego oraz zachodnich obrzeży Wielkopolski. Na tych terenach w środę termometry pokażą od 29 st. C do 31 st. C., a w czwartek temperatura wzrośnie 31 st. C lub nawet 34 st. C. Natomiast temperatura minimalna w nocy wyniesie od 16 st. C do 19 st. C.
Alerty zaczną obowiązywać w środę o godz. 13 i potrwają do piątku do godz. 20.
W ostatnich dniach wiele przychodni weterynaryjnych apeluje na platformach społecznościowych do właścicieli zwierząt, by zapewnili swoim czworonożnym podopiecznym odpowiednie warunki na czas upałów. Brak właściwej ochrony – wskazują – może prowadzić m.in. do udaru cieplnego.
Lekarka weterynarii Dorota Sumińska, zapytana przez PAP, w jaki sposób zająć się psem w czasie upałów, odparła: – Jeszcze lepiej, niż sobą samym. Wyjaśniła, że u ludzi zasięg regulowania temperatury ciała jest szerzy, niż u psów, u których przegrzanie organizmu następuje szybciej. – Ludzie mają więcej gruczołów potowych. Psy mają je na opuszkach łap – wyjaśniła. – Pies reguluje temperaturę ciała oddychając intensywnie – mówi się, że zieje. Jeżeli jednak zieje powietrzem tak gorącym, jak on sam, nie wystarczy parowanie śliny z jamy ustnej i wówczas ciało psa się nie chłodzi – powiedziała. Dlatego – dodała – z jeszcze większą troską podchodźmy do ochrony psa.
Ekspertka zaznaczyła, że w domu zwierzęciu trzeba zapewnić miejsce, które nie będzie nasłonecznione. – Kładziemy na podłodze mokry ręcznik, żeby pies mógł się schładzać. Kiedy szczególnie mocno świeci słońce, wychodzimy z nim na spacer tylko w celach toaletowych. Na dłuższy spacer idziemy albo wcześnie rano albo późniejszym wieczorem – dodała.
Przy czym – zaznaczyła – należy pamiętać, że w mieście, nawet wieczorem, beton wciąż jest rozgrzany, więc nie można mówić o znacznym ochłodzeniu.
Ponadto – podkreśliła – unikajmy asfaltu, bo ten mocno się nagrzewa. – Chodzimy tam, gdzie jest trawa. Pies chodzi boso – nie ma butów, które chroniłyby jego łapy przed tak wysoką temperaturą – zaznaczyła Sumińska. – Jeżeli mamy podwórko z trawnikiem, to nie ma problemu, jeśli pies jest mały, to możemy go przenieść na trawę. Jeśli jednak mamy dużego psa, to musimy jakoś z nim lawirować, by unikać rozgrzanego podłoża – dodała.
Zaznaczyła też, że pies bezwzględnie musi mieć zapewniony stały dostęp do świeżej, chłodnej wody. – Nawet, kiedy idziemy na dłuższy spacer, musimy mieć butelkę ze sobą, na przykład specjalną z dozownikiem i miseczką, żeby pies w każdej chwili mógł się napić – zaznaczyła.
Zapytana, jakie objawy powinny zaniepokoić właścicieli czworonogów, ekspertka wskazała na intensywne zianie, purpurowy albo fioletowy język. – Nie mówię już o takich objawach przegrzania, które zagrażają życiu, jak wymioty, utrata przytomności – dodała. Przy czym – powiedziała – takie objawy z reguły spotykają psy tych właścicieli, którzy „bezmyślnie zostawiają zwierzę w samochodzie”.
– Trzeba pamiętać o jednej rzeczy: nawet, jeśli zostawiamy samochód w cieniu, to za 20 minut w tym samym miejscu może być pełne słońce – zaznaczyła.
Zapytana, co możemy z kolei zrobić widząc psa pozostawionego przed sklepem w upale, zaznaczyła, że niemal w każdym sklepie jest megafon i należy natychmiast udać się do obsługi, by ta wywołała właściciela. Jeśli mamy taką możliwość, możemy mu podać wodę.
Jednocześnie oceniła, że psów „nie wolno w ogóle zostawiać przed sklepem – bez względu na porę roku – albo jest spacer z psem, albo są zakupy”. – To jest absolutnie niedopuszczalne. Tego nie robimy nigdy (…). Zwierzęta pozostawione przed sklepem są narażone nie tylko na upał, ale na cały szereg różnych innych zagrożeń – podkreśliła.
Dlatego – dodała – widząc psa przed sklepem, tym bardziej w warunkach zagrażających jego zdrowiu i życiu, trzeba natychmiast reagować. Może to być np. telefon do straży miejskiej.
Organizacje prozwierzęce informują o kolejnych interwencjach związanych z zostawianiem psów lub kotów na rozgrzanym balkonie lub w samochodzie – i apelują, by reagować.
O tym, by zwierząt nie zostawiać w samochodzie podczas upałów – nawet na chwilę – od lat mówią też służby.
Policja wielokrotnie przypominała, że nawet pozostawiony w cieniu zamknięty pojazd przy wysokiej temperaturze szybko zamienia się w „piekarnik”. Gdy temperatura na zewnątrz wynosi 30 stopni Celsjusza, to wewnątrz pojazdu może wzrosnąć dwukrotnie. Wtedy nie pomoże uchylona szyba. Nie poprawi to cyrkulacji gorącego powietrza wewnątrz pojazdu.
„Gdy na dworze panują upały, temperatura w rozgrzanym samochodzie wzrasta w bardzo szybkim tempie, potrafi wzrosnąć o 20 stopni Celsjusza w ciągu kilku minut. Brak cyrkulacji powietrza utrudnia swobodne oddychanie” – czytamy we wtorkowym komunikacie Komendy Miejskiej Policji w Bytomiu, która podkreśliła, że „nagrzany samochód jest śmiertelną pułapką”.
Mundurowi apelują, by przed odejściem od samochodu zawsze sprawdzać, czy nie zostawiliśmy w nim dziecka lub zwierzęcia oraz aby reagować, jeśli zauważymy je w czyimś pojeździe. Od lat podkreślają też, że w takiej sytuacji natychmiast powinno się zareagować i zadzwonić na numer alarmowy.
Jeśli ocenimy, że sytuacja może być dramatyczna, nie bójmy się, zachowując ostrożność, wybić szyby – chroni nas tzw. prawo wyższej konieczności.
„Jeżeli nie masz odwagi zbić szyby, zadzwoń pod numer 997 lub 112, albo do najbliższej jednostki policji i poinformuj o zaistniałej sytuacji. Podczas rozmowy telefonicznej uważnie słuchaj dyspozytora numeru alarmowego lub policjanta. Gdy otrzymasz polecenie, aby dla ratowania życia wybić szybę w samochodzie – nie wahaj się” – poinformowała bytomska policja. Dodała, by zostać na miejscu do czasu przyjazdu służb, jeśli jest taka możliwość.
Policja zaznaczyła, by z prawa wyższej konieczności korzystać „z rozsądkiem”. „Jeżeli masz możliwość, udokumentuj stan faktyczny za pomocą zdjęcia zrobionego telefonem lub zdobądź kontakt do świadków” – podkreśliła.
Paulina Kurek (PAP)
pak/ mark/