Polska spółka, której władze Lwowa wypowiedziały umowę, ma wsparcie rządu – powiedział PAP przewodniczący Rady ds. Współpracy z Ukrainą Paweł Kowal (KO). To jednostkowy przypadek, ale będzie analizowany – dodał. Zdaniem Kowala, mer miasta Andrij Sadowy takimi działaniami odcina Lwów od Europy i robi błąd.
W marcu Rada Miejska Lwowa informowała, że lwowskie przedsiębiorstwo komunalne Zielone Miasto wysłało polskiej firmie Control Process S.A., zawiadomienie o rozwiązaniu umowy na budowę kompleksu przetwarzania odpadów komunalnych. Zdaniem polskiej firmy ukraiński kontrahent nie ma podstaw do odstąpienia od umowy. Firma poinformowała także, że kwestie sporne były przedmiotem rozstrzygnięć procedur arbitrażowych FIDIC (The International Federation of Consulting Engineers — Międzynarodowa Federacja Inżynierów Konsultantów).
W środę w Gdańsku w przededniu Konferencji na rzecz Odbudowy Ukrainy (URC) zorganizowano Dzień Odporności Lwowa (Lviv Resilience Day). Mer Lwowa Andrij Sadowy poinformował po tym wydarzeniu o uzyskaniu wsparcia 2,5 mln euro dla Lwowa i zawarciu sześciu umów z zagranicznymi partnerami. Porozumienia, o których mówił Sadowy, zostały zawarte z podmiotami z Litwy, Niemiec, Czech, Szwecji i Francji. Polskich firm bądź instytucji w tym gronie nie było.
W czwartek rzecznik MSZ Maciej Wewiór podkreślił, że mer Lwowa nie został zaproszony na konferencję URC26 i nie brał w niej udziału. Jak dodał, Sadowy „zorganizował własne, całkowicie odrębne wydarzenie, które nie ma nic wspólnego z URC26”.
W piątkowej rozmowie z PAP przewodniczący Rady ds. Współpracy z Ukrainą, szef sejmowej Komisji Spraw Zagranicznych Paweł Kowal (KO) podkreślił, że polska spółka ma zapewnione wsparcie rządu. – Mój zespół zna dokładnie tę sytuację od kilku lat, nie jest to dla nas nowe. Kilka razy udało się im efektywnie pomóc. Byliśmy u nich na budowie, rozmawiałem osobiście na ich temat z szefem Europejskiego Banku Odbudowy i Rozwoju, bo to za te pieniądze realizowana jest inwestycja – podkreślił Kowal.
Portal Business Insider poinformował, że w sporze z władzami Lwowa polska firma wygrała już siedem postępowań i zapadło 75 decyzji korzystnych dla Polaków, po czym mogła zwrócić się do arbitrażu „ostatecznego” w Paryżu, czyli Międzynarodowej Izby Handlowej (ICC). Ten 16 maja orzekł w sprawie wymówienia umowy i prób przeniesienia arbitrażu do sądu w Kijowie. Trybunał stwierdził, że „próby przesunięcia jurysdykcji nad kontraktem na arbitraż kijowski przez miasto Lwów po wypowiedzeniu umowy są bezprawne”. „Samo wypowiedzenie też jest niezgodne z treścią umowy” — ocenił sędzia ICC cytowany przez Business Insider.
– Wiem, że to jest jeden przypadek na wiele, że wiele przypadków się udaje, a tutaj nie poszło. Ale właśnie dlatego się na nim skupiamy, żeby wyciągnąć wnioski, żeby polski biznes wiedział po pierwsze, że ma wsparcie rządu. Rząd Donalda Tuska do takich rzeczy się przykłada bardzo dokładnie, nawet jeśli to są jednostkowe przypadki. I żebyśmy wyciągnęli wnioski, jakie obwarowania trzeba stosować w przypadku przyszłych umów, żeby ta sytuacja z polską firmą się nie powtórzyła – powiedział Kowal.
Zdaniem przedstawicieli lwowskich władz, polski wykonawca miał w 2025 r. wielokrotnie otrzymywać oficjalne powiadomienia o naruszeniach warunków kontraktu i konieczności ich usunięcia. Spółka Control Process S.A. kwestionowała wtedy zasadność działań ukraińskiego kontrahenta i zapowiedziała dalsze kroki prawne oraz kontraktowe zgodnie z mechanizmami przewidzianymi dla tego projektu. Podkreślała też, że projekt od początku był obciążony szczególnymi okolicznościami, w tym skutkami pełnoskalowej wojny w Ukrainie i formalnym wstrzymaniem robót na budowie przez ponad rok. A także, że stan realizowanych przez nią prac, przekraczał 90 proc.
– Mer Lwowa takimi działaniami odcina Lwów od Europy i robi błąd – ocenił Kowal. – Szansą dla Lwowa byłaby ta droga, którą kiedyś władze miasta obrały. Mer Lwowa powinien się na tym skupić, żeby odczuwać odpowiedzialność za to, żeby to okno wystawowe Ukrainy, ta witryna Ukrainy, jaką jest Lwów, wielokulturowy Lwów, był przykładem, że biznes europejski będzie szedł na Ukrainę – dodał.
Kowal podkreślił, że konflikt między władzami Lwowa a polską firmą „to jest jednostkowy przypadek, ale będzie dokładnie analizowany i na pewno polskie firmy będą dostawały wsparcie tam, gdzie będą miały kłopoty”.
Dwudniowa konferencja URC 2026 w Gdańsku odbyła się z udziałem szefów rządów, ministrów i liderów instytucji finansowych. Główne tematy spotkania to: pomoc gospodarcza i obronna dla Kijowa. W poprzednich latach konferencje URC gościły w Rzymie, Berlinie, Londynie i Lugano. Ich celem jest wzmocnienie międzynarodowego wsparcia dla odbudowy kraju, który od 2022 r. odpiera rosyjską agresję, a także stymulowanie inwestycji w ukraińską gospodarkę.
Polska Agencja Prasowa objęła URC 2026 patronatem medialnym. (PAP)
mt/ par/ sdd/
Wiceprezes Control Process Tomasz Wiatr przekazał, że oczekuje zmiany decyzji mera Lwowa, która umożliwi spółce dokończenie budowy kompleksu przetwarzania odpadów w Ukrainie i wypłacenie należności zgodnie z międzynarodową umową. Zadeklarował gotowość do rozmów zmierzających do zakończenia sporu.
W marcu Rada Miejska Lwowa informowała, że lwowskie przedsiębiorstwo komunalne Zielone Miasto wysłało polskiej firmie Control Process S.A. zawiadomienie o rozwiązaniu umowy na budowę kompleksu przetwarzania odpadów komunalnych. Zdaniem polskiej firmy ukraiński kontrahent nie ma podstaw do odstąpienia od umowy. Firma poinformowała, że kwestie sporne były przedmiotem rozstrzygnięć procedur arbitrażowych FIDIC (The International Federation of Consulting Engineers — Międzynarodowa Federacja Inżynierów Konsultantów).
Mer Lwowa Andrij Sadowy informował po Dniu Odporności Lwowa, który odbył się w środę w Gdańsku, o uzyskaniu wsparcia 2,5 mln euro dla Lwowa i zawarciu sześciu umów z zagranicznymi partnerami; wśród nich nie było podmiotów z Polski. Szef MSZ Radosław Sikorski skomentował na X, że „może to i lepiej, bo polska firma, która zbudowała we Lwowie spalarnię śmieci, długo nie może doczekać się zapłaty”. Wiceszef MSZ Władysław Teofil Bartoszewski przyznał w wywiadzie radiowym, że sprawa pozostaje w centrum uwagi resortu.
Wiceprezes Control Process Tomasz Wiatr powiedział PAP, że „oczekuje respektowania międzynarodowych kontraktów” i liczy na szybką zmianę decyzji mera Lwowa, która pozwoli dokończyć prace budowlane. Dodał, że spółka zaprasza Lwów do tego, „by wspólnie wypracować rozwiązanie i zakończyć ten spór”. Przekazał, że zakład jest wybudowany w 95 proc. i do zakończenia prac zostały około dwa miesiące. Oprócz nieuzasadnionego zerwania kontraktu firma zarzuca lwowskim partnerom także bezprawne wstrzymanie płatności.
– Miasto nie zapłaciło 10 mln euro za prace i zerwało gwarancje bankowe zabezpieczone przez polski rząd – 4,5 mln euro. Te pieniądze zostały pobrane nienależnie. Narracja ze strony Lwowa, że wykonawca czegoś nie zrobił, jest nieprawdziwa. Potwierdzają to niezależne decyzje podmiotów, które te tematy przesądziły. W ramach tych decyzji jest jednoznacznie napisane, że naruszenia są nie po naszej stronie, ale po stronie miasta – wskazał Tomasz Wiatr. Poinformował, że na korzyść jego spółki zapadło 75 decyzji w siedmiu postępowaniach.
Lwowska strona zarzuciła firmie, że miała m.in. nie ukończyć przygotowania dokumentacji projektowej, a także odmówić jej przekazania zamawiającemu. Według władz Lwowa nie dostarczyła też części sprzętu finansowanego przez Fundusz Partnerstwa Europy Wschodniej ds. Efektywności Energetycznej i Środowiska.
Wiceprezes Control Process zaznaczył, że na podstawie procedur arbitrażowych Lwów został zobowiązany do zapłaty wynagrodzenia i zwrotu nienależnie pobranych pieniędzy z gwarancji bankowych. Łączna kwota, której domaga się wykonawca (wraz z odszkodowaniami) wynosi około 17 mln euro. – W tym są pieniądze, które powinny być wypłacone podwykonawcom i pracownikom. My na te środki oczekujemy i nie wyobrażamy sobie sytuacji, że ta kwestia nie zostanie rozwiązana. Sprawa jest dla nas jednoznaczna: pieniądze za wykonane prace powinny zostać wypłacone, kontrakt powinien być kontynuowany – skomentował Tomasz Wiatr.
Podkreślił, że „prowadzenie biznesu polsko-ukraińskiego powinno być oparte na zaufaniu, uczciwości i wypełnianiu wzajemnych zobowiązań”. Zaznaczył, że rozwiązanie tej sytuacji jest ważne dla obu stron.
– Poszanowanie europejskiego prawodawstwa na Ukrainie jest szczególnie teraz istotne, bo umożliwi otrzymywanie większej ilości środków na inwestycje, a wykonawcom zagranicznym zapewni bezpieczeństwo i spokój w kontekście prowadzenia biznesu – ocenił wiceprezes firmy.
Rzecznik MSZ Maciej Wewiór oświadczył w czwartek, że „ignorowanie ustaleń międzynarodowego arbitrażu jest niedopuszczalne”. Wiceszef MS Władysław Teofil Bartoszewski w rozmowie z RMF24 na pytanie, czy jego resort odradza polskim firmom inwestycje we Lwowie, odpowiedział: „we Lwowie tak”. – W tej chwili nie możemy rekomendować żadnej polskiej firmie, żeby inwestowała w mieście Lwów. Natomiast nie mówimy o Ukrainie, mówimy o jednym mieście na Ukrainie – dodał Bartoszewski.
W piątkowej rozmowie z PAP przewodniczący Rady ds. Współpracy z Ukrainą, szef sejmowej Komisji Spraw Zagranicznych Paweł Kowal podkreślił, że polska spółka ma zapewnione wsparcie rządu.
– Mój zespół zna dokładnie tę sytuację od kilku lat, nie jest to dla nas nowe. Kilka razy udało się im efektywnie pomóc. Byliśmy u nich na budowie, rozmawiałem osobiście na ich temat z szefem Europejskiego Banku Odbudowy i Rozwoju, bo to za te pieniądze realizowana jest inwestycja – podkreślił Kowal.
Pod koniec marca br. lwowskie przedsiębiorstwo komunalne Zielone Miasto wysłało wykonawcy, polskiej firmie Control Process S.A., zawiadomienie o rozwiązaniu umowy na budowę kompleksu mechaniczno-biologicznego przetwarzania odpadów komunalnych. Przedstawiciele lwowskich władz twierdzili wówczas, że podstawy takiej decyzji są istotne i dobrze udokumentowane. Polski wykonawca miał w 2025 r. wielokrotnie otrzymywać oficjalne powiadomienia o naruszeniach warunków kontraktu i konieczności ich usunięcia.
Spółka Control Process kwestionowała wtedy zasadność działań ukraińskiego kontrahenta i zapowiedziała dalsze kroki prawne oraz kontraktowe zgodnie z mechanizmami przewidzianymi dla tego projektu. Podkreślała, że projekt od początku był obciążony szczególnymi okolicznościami, w tym skutkami pełnoskalowej wojny w Ukrainie i formalnym wstrzymaniem robót na budowie przez ponad rok. A także, że stan realizowanych przez nią prac, przekraczał 90 proc. Control Process informowała też, że pomimo wygrania kolejnego postępowania przetargowego na rynku ukraińskim, zdecydowała się wstrzymać z podpisaniem kontraktu do czasu wyjaśnienia sytuacji związanej z projektem lwowskim.
Na początku sierpnia 2025 r. władze Lwowa zaapelowały do premiera Donalda Tuska o interwencję w sprawie polskiej firmy budujacej zakład przetwarzania odpadów komunalnych.
Według komunikatu firma Control Process S.A. wygrała międzynarodowy przetarg na realizację inwestycji w 2021 r. Zgodnie z kontraktem całość prac, wraz z oddaniem obiektu do eksploatacji, miała być zakończona do 4 października 2025 r. Wówczas firma Control Process S.A. oświadczyła w stanowisku przesłanym PAP, że opóźnienia przy budowie zakładu przetwarzania odpadów we Lwowie wynikały wyłącznie z winy władz tego miasta, a polski wykonawca prac kontynuował je mimo wojny i opóźnień w płatnościach.
Business Insider podawał, że 16 maja Międzynarodowa Izby Handlowej (ICC) orzekała w sprawie wymówienia umowy i prób przeniesienia arbitrażu do sądu w Kijowie. Trybunał stwierdził, że „próby przesunięcia jurysdykcji nad kontraktem na arbitraż kijowski przez miasto Lwów po wypowiedzeniu umowy są bezprawne”. „Samo wypowiedzenie też jest niezgodne z treścią umowy” – ocenił sędzia ICC cytowany przez Business Insider. (PAP)
juka/ pad/ ktl/