Jesteśmy z Polonią od 1971 r.
Wiadomości
Sport

Mundial. Hiszpania, Portugalia i Szwajcaria z awansem. W piątek występ Messiego

03.07.2026

Hiszpania, Portugalia i Szwajcaria awansowały w czwartek do 1/16 finału piłkarskich mistrzostw świata w Ameryce Północnej. Iberyjskie zespoły zmierzą się w poniedziałek ze sobą w 1/8 finału, rywala Szwajcarów wyłoni piątkowy mecz Kolumbii z Ghaną.

 

Jako pierwsi na boisko w Los Angeles wyszli Hiszpanie i Austriacy. Zespół trenera Luisa de la Fuente potwierdził, że jest jednym z faworytów mundialu i bez problemu wygrał 3:0. Dwie bramki zdobył Mikel Oyarzabal, a jedną Pedro Porro.

 

Mistrzowie Europy nie stracili w tym turnieju jeszcze żadnego gola, a Unai Simon został najdłużej niepokonanym bramkarzem w historii mistrzostw świata. Zachował czyste konto przez 519 minut, na co złożyły się mecze w Katarze w 2022 roku oraz w trwającym turnieju w Ameryce Północnej. Zawodnik Athletic Bilbao poprawił osiągnięcie Włocha Waltera Zengi, który na mundialu w swojej ojczyźnie w 1990 roku nie puścił bramki przez 517 minut.

 

Bardzo dobrze zaprezentował się Lamine Yamal, który 13 lipca będzie obchodził 19. urodziny. – Myślę tylko o spełnieniu mojego marzenia, czyli wygraniu mundialu z Hiszpanią – przyznał skrzydłowy Barcelony i zapewnił, że nie odczuwa już skutków niedawnej kontuzji.

 

De la Fuente pogratulował swoim piłkarzom świetnego występu, ale zapewnił, że stać ich na znacznie więcej.

 

– Odnieśliśmy znaczące zwycięstwo, a drużyna grała fantastycznie. Jednak wciąż jest miejsce na poprawę. Możecie myśleć, że widzieliście w nas to, co najlepsze, ale ta drużyna jeszcze nie osiągnęła swojego potencjału. Jest jeszcze wiele do zrobienia – powiedział na pomeczowej konferencji prasowej.

 

W poniedziałek w iberyjskich derbach Hiszpanie zmierzą się z Portugalczykami, którzy w porywającym meczu w Toronto pokonali Chorwatów 2:1. Spotkanie było bardzo emocjonujące, obfitowało w sytuacje podbramkowe i zwroty akcji.

 

Obie drużyny nie zachwyciły w fazie grupowej, ale w czwartek potwierdziły, że należą do światowej czołówki. Długo przewagę mieli Portugalczycy, ale to Chorwaci jako pierwsi cieszyli się z gola – w 53. min 39. bramkę w reprezentacji zdobył 37-letni Ivan Perisić.

 

Kwadrans później z rzutu karnego podyktowanego za faul na Renato Veidze wyrównał Cristiano Ronaldo który zdobył swoją 11. bramkę w mistrzostwach świata, ale pierwszą w fazie pucharowej. Było to jego 146. trafienie w reprezentacji i jest pod tym względem absolutnym rekordzistą.

 

Losy awansu w doliczonym czasie gry rozstrzygnął Goncalo Ramos Leao, posyłając głową piłkę do siatki. W 13. min doliczonego czasu Chorwaci cieszyli się z wyrównania, ale po analizie VAR okazało się, że Josko Gvardiol był na pozycji spalonej.

 

Był to mecz dwóch doświadczonych kapitanów, urodzonych w 1985 roku – Ronaldo i Luki Modricia, którzy w Realu Madryt rozegrali ze sobą 222 mecze. Triumfowali w Lidze Mistrzów, Superpucharze UEFA, Klubowych Mistrzostwach Świata, zdobywali mistrzostwo Hiszpanii i inne krajowe trofea. Ronaldo gra obecnie w Al-Nassr Rijad, a Modrić ostatni sezon spędził w AC Milan. Po zakończeniu spotkania Ronaldo objął Modricia, który rozegrał swój ostatni, 23. mecz w mistrzostwach świata.

 

Po meczu selekcjoner reprezentacji Portugalii wyraził uznanie dla kapitanów obu drużyn. – Wiek to tylko liczba. Cristiano Ronaldo i Luka Modrić są ikonami sportu. Dają przykład młodszym zawodnikom – powiedział Roberto Martinez.

 

Dla Chorwatów odpadnięcie w 1/16 finału to regres w stosunku do dwóch poprzednich edycji mistrzostw świata. Osiem lat temu w Rosji przegrali w finale z Francją (2:4), a w 2022 roku w Katarze awansowali do półfinału, zajmując ostatecznie trzecie miejsce.

 

– Nie mam nic do zarzucenia chłopakom. To okrutny i bolesny wynik. Mecze na tym poziomie rozstrzygają detale, a brutalny wysiłek fizyczny dał o sobie znać. Gratulacje dla Portugalii – oświadczył trener Zlatko Dalić, który od ponad ośmiu lat prowadzi reprezentację Chorwacji.

 

Ostatni czwartkowy mecz nie przyniósł takich emocji. W Vancouver Szwajcaria wygrała z Algierią 2:0. Już w 11. minucie gola zdobył Breel Embolo i europejski zespół kontrolował sytuację na boisku. O jego awansie definitywnie przesądziło trafienie Dana Dnoye na początku drugiej połowy. Algieria nie była w stanie poważniej zagrozić Szwajcarom, którzy z kolei mogli wygrać wyżej, ale byli nieskuteczni.

 

Pierwszy w historii mecz tych ekip miał szczególne znaczenie dla trenera drużyny z północy Afryki Vladimira Petkovicia, który w latach 2014-21 prowadził Helwetów, osiągając z nimi m.in. 1/8 finału MŚ 2018 w Rosji, a następnie ćwierćfinał Euro 2021.

 

Po czwartkowych meczach zajętych jest już 13 miejsc w czołowej „16” turnieju. O ostatnie trzy w piątek zagrają: Australia z Egiptem w Dallas/Arlington, Argentyna z Republiką Zielonego Przylądka w Miami i Kolumbia z Ghaną w Kansas City.(PAP)

 

krys/ mask/

 

W piątek ostatki w 1/16 finału, Messi w głównej roli

 

 

W trzech ostatnich meczach 1/16 finału piłkarskich mistrzostw świata zabraknie przedstawiciela z Europy. Uwagę kibiców skupi na sobie lider klasyfikacji strzelców Lionel Messi. Argentyńczyk w tegorocznym turnieju zdobył już sześć goli i z 19 trafieniami prowadzi w rankingu wszech czasów.

 

Po czwartkowych meczach zajętych jest już 13 miejsc w czołowej „16” turnieju. O ostatnie trzy Australia zagra w Arlington koło Dallas z Egiptem, Argentyna w Miami zmierzy się z Republiką Zielonego Przylądka, a Kolumbia w Kansas City powalczy z Ghaną. Zwycięzcy dwóch pierwszych par zagrają ze sobą 7 lipca w Atlancie.

 

Jako pierwsze wyjdą na boisku drużyny Australii i Egiptu. Oba zespoły w rywalizacji grupowej zajęły drugie miejsce. Siedmiokrotni mistrzowie Afryki nie przegrali jeszcze spotkania w turnieju.

 

Kibice Egiptu mają nadzieję, że ich najlepszy zawodnik Mohamed Salah będzie gotowy do gry. Były już napastnik Liverpoolu doznał urazu ścięgna udowego w zremisowanym 1:1 meczu z Iranem, który zapewnił Egiptowi pierwszy w historii awans do fazy pucharowej. Trener Hossam Hassan przyznał, że nie jest pewien, czy Salah zagra w wyjściowym składzie na stadionie Dallas Cowboys.

 

W przypadku zdobycia bramki 34-letni Salah zrówna się w krajowej klasyfikacji wszech czasów z… trenerem Hassanem, który w reprezentacji w latach 1985–2006 uzyskał 68 goli.

 

Selekcjoner rywali Tony Popovic nie ma w składzie gwiazdora tej miary co Salah. Nestory Irankunda czy Connor Metcalfe strzelili jedyne gole dla „Socceroos”, oba w wygranym 2:0 meczu z Turcją.

 

O kolejną przepustkę do 1/8 finału zagrają na Miami Gardens zespoły Argentyna i Republiki Zielonego Przylądka. W zasadzie będzie to piłkarska wersja walki Dawida z Goliatem. Przybysze z wysp Oceanu Atlantyckiego wierzą, że wydarzy się kolejny cud, bo za takie w jakimś sensie uchodzą remisy z mistrzem Europy – Hiszpanią (0:0) i Urugwajem (2:2) w fazie grupowej, z której awans dał im trzeci nierozstrzygnięty mecz – z Arabią Saudyjską (0:0).

 

– To najważniejszy mecz w naszej historii – powiedział trener Kabowerdyjczyków Pedro Leitao Brito znany jako Bubista.

 

– Staramy się cieszyć tym spotkaniem, ale i podchodzić do sprawy odpowiedzialnie. Nie dotarliśmy do tego etapu przypadkiem. Stało się to dzięki naszym własnym zasługom i chcemy pokazać światu nasze cechy, nasze wartości i to, że w piłce nożnej Republiki Zielonego Przylądka jest wiele jakości – dodał.

 

Szkoleniowiec obrońców tytułu Lionel Scaloni zgodził się, że awans Republiki Zielonego Przylądka nie był przypadkiem.

 

– Szczerze mówiąc, nie jesteśmy zaskoczeni. To dobry zespół. Musimy go szanować i tak zrobimy – podkreślił.

 

Według szacunków ok. 30 000 Argentyńczyków mieszka w południowej Florydzie, co stanowi największe skupisko w jakiejkolwiek aglomeracji w Stanach Zjednoczonych. Kibice „Albicelestes” mają stanowić zdecydowaną większość na trybunach. – Uwielbiam ich wsparcie. To nasz dwunasty zawodnik – przyznał Scaloni.

 

W ostatniej parze 1/16 finału za drużynę, która ma więcej atutów uważana jest Kolumbia. Podobnie jak Ghana najdalej jednak dotarła do ćwierćfinału mundialu. Powtórzenie tego wyniku byłoby w obu krajach mile widziane.

 

„Los Cafeteros” w trzech meczach turnieju – z Uzbekistanem, DR Konga i Portugalią – stracili tylko jedną bramkę.

 

Nawet trener Hiszpanii Luis de la Fuente nazwał Kolumbię „kandydatem do zdobycia mistrzostwa świata”.

 

– Wiem, że to komplement od trenera de la Fuente i dziękuję mu za te słowa, ale wolę nie być uważany za faworyta. Z drugiej strony za każdym razem, gdy musieliśmy przejąć stery, drużyna to robiła. To dowód, że się rozwijamy – skomentował argentyński szkoleniowiec Kolumbijczyków Nestor Lorenzo.

 

Oczekiwania wobec Kolumbii już przed MŚ były wysokie, to na Ghanę stawiało niewielu. „Czarnych Gwiazd” pół roku temu po raz pierwszy od ponad dwóch dekad zabrakło Pucharze Narodów Afryki. Jednak zwycięstwo nad Panamą i remis z Anglią wystarczyły, aby awansowały do fazy pucharowej mundialu. Teraz zespół portugalskiego trenera Carlosa Queiroza, który jest już na piątych MŚ, chce sprawić kolejną niespodziankę.

Program kolejnego dnia piłkarskich MŚ:

3 lipca, piątek
Australia - Egipt               (20.00, Dallas/Arlington)

noc z 3 na 4 lipca 
Argentyna - Republika Zielonego Przylądka (0.00, Miami/Miami Gardens) 
Kolumbia - Ghana                (3.30, Kansas City) 

 

(PAP)

 

mask/ pp/

NAJCZĘŚCIEJ CZYTANE