Walczącym z pożarem w rejonie Spokane w stanie Waszyngton strażakom udało się zdusić pożar, który strawił 4 tys. ha pól i lasów; ogień pochłonął też ponad 900 domów. W najbardziej niebezpiecznym momencie ewakuowanych było łączenie ponad 64 tys. osób.
Z ogniem walczyło 1,7 tys. strażaków. Przez kilka dni pożary w rejonie Spokane miały najwyższy priorytet akcji gaśniczych w całych Stanach Zjednoczonych.
Na północ od granicy amerykańsko-kanadyjskiej w weekend oddzielny pożar lasu strawił ponad 10 tys ha w regionie Kolumbii Brytyjskiej – poinformowały władze. Ogłoszono stan wyjątkowy, a około 18 tys. osób nakazano ewakuację, gdy wysokie ściany płomieni pochłaniały domy i inne nieruchomości – przekazała agencja Reutera.
W stanie Waszyngton w niedzielę likwidowano ogniska pożaru, a strażacy dogaszali ogniska w tlących się ruinach najbardziej zniszczonych części Spokane – poinformowali przedstawiciele straży pożarnej. Choć mieszkańcy stref najbardziej dotkniętych pożarem nie będą mogli dotrzeć do domów przez czas nieokreślony, dopóki władze nie zapewnią bezpiecznych warunków, to drogi zostały otwarte, a nakazy ewakuacji cofnięte – poinformował szeryf hrabstwa Spokane, John Nowels.
– Ludzie są z dala od domów od ponad tygodnia. To długi okres – powiedział Nowels. – Wiem też, że wiele osób nie ma pewności, czy mają dom, do którego mogą wrócić, ani czy ich dom w ogóle stoi i czy będą mogli w nim wkrótce zamieszkać.
Przyczyna pożarów w rejonie Spokane jest nadal badana, choć lokalny rezydent, Aaron Farinacci został aresztowany pod zarzutem wzniecenie jednego z pożarów. Sędzia nakazał, by został poddany badaniu psychiatrycznemu – lekarze mają orzec, czy może stanąć przed sądem.
Już na początku sierpnia amerykańska służba meteorologiczna wydała alert czerwony, tj. najwyższego stopnia, ostrzegając środkową i wschodnią część stanu Waszyngton o ekstremalnym ryzyku gwałtownych pożarów, mogących wybuchać z powodu silnego wiatru, niskiej wilgotności i wysokich temperatur.(PAP)
os/ mal/