New York, NY
73°
Fair
7:06 am6:17 pm EDT
Feels like: 73°F
Wind: 7mph W
Humidity: 94%
Pressure: 29.88"Hg
UV index: 4
3 pm4 pm5 pm6 pm7 pm
75°F
77°F
79°F
79°F
75°F
ThuFriSatSunMon
66°F / 59°F
73°F / 52°F
57°F / 43°F
59°F / 45°F
66°F / 48°F
Jesteśmy z Polonią od 1971 r.
Polonia

Dar Młodzieży ambasadorem Polski

04.08.2026

„Kształt i styl nowego żaglowca będą bardziej nawiązywały do Daru Pomorza aniżeli do Daru Młodzieży. To będzie piękny, klasyczny żaglowiec z bardzo dopracowanymi detalami” – tak o planowanej, nowej polskiej fregacie szkoleniowej mówi kpt.ż.w. Michał Sadowski, komendant Daru Młodzieży, statku, który podczas pobytu w Nowym Jorku obchodził 44. urodziny.

***

Panie kapitanie, proszę powiedzieć jakie wrażenia towarzyszyły Panu podczas obchodów 250-lecia powstania Stanów Zjednoczonych oraz Parady Żaglowców, w której udział wziął Dar Młodzieży?

Emocje dopiero opadają. Nawet nie miałem czasu, żeby się nad tym zastanowić i przemyśleć to wszystko. To było bardzo duże przeżycie, a poza tym jestem bardzo pozytywnie zaskoczony gościnnością i przyjęciem nas nie tylko przez Polonię, ale także przez Nowojorczyków. Nawet idąc ulicą wzbudzaliśmy duże zainteresowanie. Czasem spotykaliśmy Polaków, którzy widząc orzełka na czapce od razu nas zaczepiali i chętnie z nami rozmawiali. Tak więc spotykaliśmy się tutaj z ogromną sympatią. A jeśli chodzi o paradę… Tutaj muszę powrócić do dziecięcych wspomnień dotyczących Daru Pomorza, który również 50 lat temu wziął udział w podobnej paradzie z okazji 200-lecia powstania USA. Mnie wtedy jeszcze nie było na świecie, ale mimo wszystko Dar Pomorza jest dla mnie ważnym statkiem, na którym wielokrotnie bywałem i nadal bywam. Doskonale znam jego historię oraz słynne zdjęcia z parady w Nowym Jorku w 1976 roku, bo one zrobiły na mnie ogromne wrażenie. Wtedy był trochę inny krajobraz, w dodatku z World Trade Center w tle. Jednak niezależnie od tego, czułem, że uczestniczę w czymś wyjątkowym i historycznym. Otrzymałem też bardzo dużo różnych zdjęć i filmów więc na pewno będę miał piękną pamiątkę.

Podejrzewam, że zarówno parada jak i sama podróż do Stanów Zjednoczonych kosztowała Pana sporo pracy jako komendanta Daru Młodzieży odpowiedzialnego za wszystko, co się na nim działo.   

Ta podróż, parada i wszelkie uroczystości w jakich uczestniczyliśmy wymagały bardzo dużego skupienia i uwagi. Płynęliśmy dosyć długo i po drodze mieliśmy wiele różnych trudności, m.in. z klimatyzacją. Nowy Jork jest naszym drugim portem w Stanach Zjednoczonych i oczywiście tutaj nie ma zbyt wiele czasu na odpoczynek. W Norfolk, gdzie zawitaliśmy wcześniej, też nie było lżej, jeżeli chodzi o intensywność pobytu, ale tutaj na pewno jest o wiele więcej Polonii i spotkań z nią, i mimo że jestem niesamowicie zmęczony to wszystko mnie tutaj bardzo cieszy. Naszej wizycie towarzyszą różne imprezy, recepcje, przyjęcia i kolacje, i jest tego tak dużo, że czasem nie ma nawet kiedy spokojnie zjeść obiadu.

Kpt.ż.w. Michał Sadowski jest komendantem Daru Młodzieży / Foto: WOJTEK MAŚLANKA/NOWY DZIENNIK

A miał Pan okazję zobaczyć Wielkie Jabłko z lądu?

Chciałem troszeczkę zwiedzić Nowy Jork, odwiedzić Statuę Wolności oraz pojechać – i na tym mi bardzo zależało – na uroczystość, którą weterani organizowali ku czci sierżanta Michaela Ollisa. Niestety z powodu różnych obowiązków musiałem zrezygnować z tej uroczystości, a tam na Staten Island reprezentował mnie starszy mechanik Aleksander Laszka ze studentami. Był zachwycony również tą uroczystością oraz tym jak ich tam przyjęli, a także sympatią, z jaką się spotkał ze strony rodziców Michaela. A jeśli chodzi o moje zwiedzanie Nowego Jorku to odbywało się ono w nocy, jak wracałem z różnego rodzaju spotkań i przyjęć. Wówczas zamiast jechać taksówką czy metrem, wolałem pójść piechotą, żeby przez tę godzinę chociaż coś zobaczyć. Dzięki gościnności naszego przedstawicielstwa przy ONZ miałem okazję zwiedzić siedzibę tej organizacji, a także przepiękną siedzibę Konsulatu Generalnego RP, za co dziękuję panu konsulowi Przemysławowi Postolskiemu.

Zarówno 250. rocznica podpisania Deklaracji Niepodległości Stanów Zjednoczonych, jak i Parada Żaglowców na pewno była dla Pana wyjątkowa, bo zbiegła się z 44. urodzinami Daru Młodzieży.

Te urodziny wypadły nam dokładnie 4 lipca, czyli podczas Parady Żaglowców, więc już to samo w sobie było wyjątkowe. Poza tym mieliśmy z tej okazji dwa spotkania na pokładzie. Jedno z Konsulatem Generalnym RP w Nowym Jorku, a drugie z Polską Misją przy ONZ, która zaprosiła do nas na pokład zaprzyjaźnionych przedstawicieli z innych krajów. Wśród gości byli też m.in.: Inspektor Marynarki Wojennej adm. Jarosław Ziemiański, zastępca komendanta głównego policji. gen. Tomasz Michułka, starszy doradca wojskowy w Polskiej Misji przy ONZ kmdr. Albert Proszowski, dyrektor Biura Współpracy Międzynarodowej Komendy Głównej Policji z Warszawy insp. Ireneusz Sieńko i wielu innych ważnych gości z Polski, którzy przyjechali służbowo do Nowego Jorku na Konferencję Komendantów Głównych Policji z całego świata. 

Dar Młodziezy, podobnie jak kiedyś Dar Pomorza, również jest obiektem szkoleniowym. Jak wyglądają takie praktyki?

Dar Młodzieży jest statkiem szkolnym, którego armatorem i operatorem jest Uniwersytet Morski w Gdyni. Więc przede wszystkim służy studentom tej uczelni. Studiują oni m.in.: na Wydziale Nawigacyjnym, Wydziale Mechanicznym i Wydziale Elektrycznym. Studenci Wydziału Nawigacyjnego odbywają praktyki na Darze Młodzieży dwukrotnie, łącznie około trzech miesięcy. Jednak potrzeby naszego uniwersytetu sprowadzają się do kilku miesięcy w roku, ponieważ studenci pierwszego roku mają zazwyczaj praktykę jednomiesięczną, a studenci drugiego roku dwumiesięczną. Natomiast w pozostałym okresie, kiedy nie ma zapotrzebowania ze strony naszej uczelni, to praktyki odbywają uczniowie średnich szkół morskich i także średnich szkół żeglugi śródlądowej z całej Polski m.in. z Kędzierzyna Koźla, Gdańska, Świnoujścia, Szczecina i Darłowa. Tych szkół w Polsce jest oczywiście więcej, także sezon jest intensywny. Poza tym od prawie 20 lat, każdego roku praktyki na Darze Młodzieży odbywają studenci cywilni i wojskowi z Akademii Morskiej z Antwerpii. Natomiast jeśli chodzi o przebieg takich szkoleń to pierwszoroczni studenci muszą się nauczyć podstaw pracy na morzu, sterowania statkiem, muszą wiedzieć, gdzie jest dziób, a gdzie rufa. Muszą poznać budowę statku nie tylko z zewnątrz, ale i od środka. Jest to tzw. praktyka marynarska, która pozwala im po zaliczeniu pierwszego roku nauki uzyskać świadectwo marynarza wachtowego. Dla nich jest to najczęściej pierwszy kontakt z morzem i ze statkiem, więc także muszą się nauczyć po nim bezpieczne poruszać, poznać pracę z linami oraz wyrobić nawyki pracy zgodnie z zasadami bezpieczeństwa. Bardzo ważne jest nabycie umiejętności pracy w grupie oraz sprzątania po sobie, mycia naczyń, robienia prania, obierania ziemniaków i pomagania w kuchni. Bo na takim statku nie ma służby, która może to za nich zrobić. Są załogą i muszą wykonywać wszystkie powyższe prace, w tym także segregować śmieci, myć pokład statku, dbać o niego, konserwować go, ale także obsługiwać żagle. I właśnie to jest ważny element szkolenia, bo praca przy żaglach pozwala budować zespół. Poza tym uczą się również zarządzania, bo spośród studentów są wybierane osoby na tzw. starszych wachty, którzy dowodzą swoimi kolegami. Uczą się tego dowodzenia. Moją zasadą jest, że nowo przybyłych praktykantów mieszamy w wachtach. Nie mogą być podzieleni np. tak jak w grupach laboratoryjnych na uniwersytecie, tylko zawsze są wymieszani, co sprawia, że dzięki temu lepiej się poznają. Czasem nawet tworzą się między nimi nowe przyjaźnie. Tak więc, mimo że początkowo z ich strony jest opór przed tym podziałem, to jednak później wszyscy są zadowoleni, że tak zdecydowaliśmy. Również my, dzięki temu mamy mniej problemów, bo zazwyczaj w grupach, w których oni sami się dobierali, częściej pojawiały się konflikty. Teraz, dzięki temu, że w każdej wachcie, w każdej grupie czy kubryku są ludzie, którzy nie tworzą tej swojej paczki z uczelni, tylko coś zupełnie nowego, nie mamy już takich problemów.

Zwiedzając Dar Młodzieży widziałem wiele różnych nagród i wyróżnień. Przez te 44 lata sporo się tego uzbierało. Może Pan powiedzieć parę słów ten temat?

Jak się wejdzie na pokład Daru Młodzieży to przy pokładówce rufowej jest forszot, na którym wymalowane są znaki graficzne wszystkich wydarzeń, w których nasza fregata brała udział. Jest już nawet namalowane logo Sail4th250 z Nowego Jorku oraz Sail250 z Norfolk. Wiele wydarzeń jest cyklicznych, np. Sail Amsterdam odbywa się co kilka lat. Oczywiście jest Rejs Niepodległości z 2018 roku, Sail Osaka i wiele innych wydarzeń. Forszot jest cały zamalowany tymi znakami, a pod niektórymi dodatkowo są dopisane daty, bo w niektórych imprezach cyklicznych Dar Młodzieży wielokrotnie brał udział. Te pamiątki, które znajdują się w salonie bardzo często pochodzą właśnie z takich wydarzeń, imprez i regat. Są tam puchary za zajęcie wysokich miejsc oraz różnego rodzaju nagrody honorowe. Są także pamiątki od generałów, premierów, a nawet prezydentów. Wiele z nich jest podarowanych przez władze miast, w których gościł Dar Młodzieży. Praktycznie każde nasze zawinięcie do portu wiąże się z oficjalnym spotkaniem z władzami danego miasta, a czasem ze spotkaniem z marynarką wojenną, ponieważ jesteśmy statkiem państwowym i traktują nas tak, jakbyśmy byli okrętem wojennym. Dostajemy dużo tego rodzaju upominków i pamiątek, i muszę podkreślić, że nie wszystkie są w tej chwili wyeksponowane, bo brakuje nam miejsca. Poza tym przy wejściu do salonu po wewnętrznej stronie można zauważyć nagrody m.in. za Rejs Dookoła Świata i za Rejs Niepodległości.

Puchary zdobyte przez Dar Młodzieży / Foto: WOJTEK MAŚLANKA/NOWY DZIENNIK

Uwagę zwiedzających wzbudza także duży zbiór czapek. Skąd one się wzięły?

Była kiedyś taka tradycja, niestety już trochę zanikająca, że się wymieniano czapkami. Czasem robili to studenci, czasem ktoś inny, a czasem ktoś po prostu przyszedł i zostawił nam czapkę i w ten sposób uzbierała się taka kolekcja. Ja nawet czasami zachęcam studentów – gdy płyniemy na taką dużą imprezę, na której jest możliwość wymienienia się czapką – żeby wzięli sobie dodatkową. Oczywiście muszą za nią zapłacić, ale czasami warto, bo takie pamiątki są fajne. A dlatego muszą mieć zapasową, ponieważ aby student mógł wyjść na miasto, to musi być w pełni umundurowany. Tak więc jak swoją czapkę odda, a nie będzie miał zapasowej, to albo pozostanie na pokładzie, albo będzie musiał pożyczyć czapkę od kogoś innego.

Jak długo jest Pan związany z Darem Młodzieży?

Od bardzo dawna, chyba od 2009 roku. Przeszedłem na nim praktycznie wszystkie stanowiska i głównie przychodziłem na zastępstwa dlatego, że swoje doświadczenie zdobywałem pracując przede wszystkim na statkach pasażerskich, a okazjonalnie jak było potrzebne jakieś zastępstwo, to na Darze Młodzieży. Pracowałem także na innych żaglowcach, również na pasażerskich np. na Sea Cloud. U mnie pasja do morza i do tego zawodu wzięła się właśnie z żeglarstwa. Jestem żeglarzem i na pewno na urlopie, na który właśnie się wybieram pojadę popływać na mój ulubiony Zalew Koronowski koło Bydgoszczy. Na Darze Młodzieży na pewno te umiejętności żeglarskie się przydają, bo to jest bardzo specyficzna praca. Nie jest to standardowy statek, gdzie ustalamy sobie kurs, ustawiamy silnik i płyniemy. Tutaj niestety trzeba mocno brać pod uwagę pogodę oraz planować tę trasę tak, żeby dało się na tych żaglach płynąć. I moim priorytetem jest jak najwięcej pływać na żaglach, bo to jest ekologia, ale także oszczędność pieniędzy dla armatora, tym bardziej, że paliwo niestety jest dosyć drogie. Poza tym prędkości na żaglach są znacznie lepsze niż na silniku.

W ostatnim czasie dużo się mówi o następcy Daru Młodzieży. Czy zna Pan może jakieś szczegóły dotyczące tego żaglowca?

Tak. Jest przygotowana koncepcja, która mi osobiście bardzo się podoba. Kształt i styl tego nowego żaglowca będą bardziej nawiązywały do Daru Pomorza aniżeli do Daru Młodzieży. To będzie piękny, klasyczny żaglowiec z bardzo dopracowanymi detalami. Jego koncepcja zakłada również takie elementy kadłuba, które będą go jeszcze bardziej stylizować na klasyczny żaglowiec. Duży nacisk jest także kładziony na linie teoretyczne kadłuba i na takielunek. Statek będzie przede wszystkim wprowadzał nowy standard i spełniał wszystkie współczesne normy, wymagania i przepisy. Będzie bardzo nowoczesny i ekologiczny dzięki napędowi hybrydowemu. Będzie też miał mostek wyposażony lepiej niż większość współczesnych statków. Idea jest taka, żeby studenci – którzy, mimo że będą pływać na klasycznym żaglowcu – mogli jednak poznać wyposażenie standardowego statku oraz nowoczesne wyposażenie nawigacyjne, bo z takim później będą mieli styczność na praktykach eksploatacyjnych u armatorów komercyjnych. Dlatego też Uniwersytet Morski w Gdyni bardzo dba o to, żeby już teraz na Darze Młodzieży był zawsze najnowszy sprzęt, jaki jest dostępny. W związku z tym, na naszym statku, co kilka lat odbywa się modernizacja mostka i wymiana sprzętu, dzięki czemu nie odbiegamy w żaden sposób od najlepszych armatorów i najlepszych firm. Mamy lepsze wyposażenie niż niejeden statek towarowy. Na nowym żaglowcu dodatkowo będą takie elementy, z którymi ja nigdy niemiałem do czynienia, mimo że pracowałem na statkach pasażerskich, które kosztowały olbrzymie pieniądze. Tak więc cieszę się bardzo, że armator taki duży nacisk kładzie na to wyposażenie. Mostek też będzie większy niż obecnie, podobnie jak i salon na rufie by można było tam organizować duże przyjęcia i recepcje. To dlatego, że rolą Daru Młodzieży obecnie i nowego żaglowca w przyszłości, jest nie tylko szkolenie praktykantów, ale także bycie ambasadorem Polski w każdym porcie, do którego wpływa. I wtedy bardzo często właśnie takie spotkania tam się odbywają. Oczywiście jeśli jest okazja, to zapraszamy Polaków na pokład. Wówczas tę przestrzeń wykorzystujemy na spotkanie, podczas którego możemy poczęstować ludzi jakimiś polskimi przekąskami. Tak więc każdy żaglowiec musi mieć takie reprezentacyjne miejsce i reprezentacyjny salon, które służą takim spotkaniom, czasem nawet na bardzo wysokim szczeblu, bo przecież bywają u nas prezydenci, premierzy i koronowane głowy. Na nowym żaglowcu będzie wiele rozwiązań technicznych, które są udoskonaleniami niektórych rozwiązań z Daru Młodzieży. Gdy on powstawał, to był statkiem dosyć innowacyjnym. Jego konstruktor, inż. Zygmunt Choreń też się uczył projektowania dużych żaglowców na Darze Młodzieży, który był pierwszym statkiem ze swojej serii. W tej chwili można już projektować żaglowce wyciągając wnioski z własnego doświadczenia i 44 lat doświadczenia w eksploatacji Daru Młodzieży.

Dziękuję bardzo za tak szczegółowy opis dotyczący, planowanego następcy Daru Młodzieży oraz za bardzo ciekawą rozmowę.

Ja również bardzo dziękuję.

Rozmawiał Wojtek Maślanka

Pamiątkowe czapki podarowane przez gości Daru Młodzieży / Foto: WOJTEK MAŚLANKA/NOWY DZIENNIK

Podobne artykuły

NAJCZĘŚCIEJ CZYTANE