New York, NY
68°
Clear
7:06 am6:17 pm EDT
Feels like: 68°F
Wind: 6mph NNW
Humidity: 75%
Pressure: 30.01"Hg
UV index: 0
1 am2 am3 am4 am5 am
66°F
64°F
63°F
61°F
59°F
ThuFriSatSunMon
68°F / 59°F
75°F / 52°F
57°F / 41°F
61°F / 45°F
66°F / 50°F
Jesteśmy z Polonią od 1971 r.
Polonia

Tajna misja Józefa Szczurka

08.09.2026

Całe swoje życie poświęcił Polsce, początkowo strzegąc jej granic jako żołnierz Korpusu Ochrony Pogranicza, później broniąc w niej porządku prawnego jako policjant, a następnie walcząc o jej wolność i niepodległość. Po wojnie Józef Szczurek przeprowadził spektakularną, choć mało znaną, akcję wywiezienia 40 kobiet – narzeczonych i dziewczyn żołnierzy AK – z Poznania na Zachód Europy. Właśnie mija 80 lat od tego momentu, a jego córka poszukuje kontaktu z uratowanymi kobietami lub z ich potomkami i krewnymi.

***

W nowojorskim środowisku polonijnym Józef Szczurek znany był jako aktywny działacz i długoletni komendant Placówki 51. Stowarzyszenia Weteranów Armii Polskiej w Ameryce, która swoją siedzibę ma w Jersey City, NJ. Był także jednym ze współzałożycieli „Nowego Dziennika”, działał i wspierał również wiele innych polonijnych organizacji i instytucji. Z jego inicjatywy postawiono pomnik gen. Władysława Bortnowskiego (honorowego członka Placówki 51. SWAP) na cmentarzu w Amerykańskiej Częstochowie. Tam też po śmierci spoczął zarówno on, jak i jego żona Leokadia, działaczka Korpusu Pomocniczego Pań i zarazem jedna z wywiezionych przez niego kobiet podczas tajnej misji. Również dzięki jego staraniom siedzibę Placówki 51. SWAP w Jersey City odwiedził płk. Ryszard Kukliński, który także przyjął honorowe członkostwo w tej weterańskiej organizacji.  

Urszula Rudd, córka Józefa Szczurka poszukuje kontaktu z wywiezionymi przez jej ojca z komunistycznej Polski kobietami lub ich potomkami / Foto: WOJTEK MAŚLANKA/NOWY DZIENNIK

AKCJA SPECJALNA

Zarówno przedwojenne, wojenne jak i powojenne losy oraz działania Józefa Szczurka są tak ciekawe i niezwykłe, a czasem także dramatyczne, że mogą być gotowym scenariuszem filmowym. Dwukrotnie służył u boku Stanisława Maczka. Po raz pierwszy we wrześniu 1939 r., gdy trafił do 10 Brygady Kawalerii, którą dowodził ówczesny płk. Stanisław Maczek. Z kolei w czerwcu 1943 r. był przydzielony do pierwszego pułku artylerii przeciwpancernej 1 Dywizji Pancernej gen. Stanisława Maczka. Dwukrotne był internowany i osadzony w obozie Vernet d’Ariege we Francji, za pierwszym razem z niego uciekł, za drugim razem został zwolniony. Również dwukrotnie przedzierał się przez Pireneje by z Francji dostać się do Hiszpanii, a później do Anglii by dołączyć do polskich żołnierzy pod dowództwem wspomnianego wcześniej gen. Stanisława Maczka.

Józef Szczurek całe swoje życie poświęcił  Polsce i walce o jej niepodległość / Foto: ARCHIWUM URSZULI RUDD

Swojej wojskowej działalności nie zakończył wraz z końcem wojny, a do jego spektakularnych akcji na pewno należą dwukrotne, nielegalne wizyty w Polsce, w dodatku pod zmienionym nazwiskiem jako Michał Zieliński. Pierwsza miała miejsce w sierpniu 1945 r. i najprawdopodobniej jej celem było przygotowanie wywózki 40 kobiet – dziewczyn, narzeczonych i żon – żołnierzy AK, którzy po wojnie pozostali na Zachodzie Europy. Drugą wizytę odbył rok później i wówczas przeprowadził tę akcję. Pomagał mu w tym – jak wspomina jego córka Urszula Rudd – inny żołnierz Władysław Smoleń, którego żona Zofia była jedną z wywożonych kobiet. Wśród nich była także jego późniejsza żona Leokadia Musiał, która przed wojną była narzeczoną jego wojskowego kolegi Antoniego Sobczyka. Józef Szczurek spotkał się z nią już podczas pierwszej wizyty w Polsce w 1945 r. ponieważ miał jej dostarczyć list napisany przez jego kolegę. Jednak zanim ten list do niej trafił Antoni Sobczyk zginął – już po wojnie – w wypadku samochodowym. Tak więc wraz z listem, Józef Szczurek, przywiózł jej tę smutną i tragiczną wiadomość. Mimo tego jednak obiecał jej, że ją uratuje i wywiezie z komunistycznej Polski. Miał to także zrobić ze swoją przedwojenną narzeczoną o imieniu Urszula, z którą jednak podczas tej pierwszej wizyty się nie spotkał, ponieważ okazało się, że po wojnie wyszła za mąż za jakiegoś komunistę.

Jedną z wywiezionych kobiet była Leokadia Musiał, późniejsza żona Józefa Szczurka / Foto: ARCHIWUM URSZULI RUDD

Podczas drugich, nielegalnych odwiedzin w Polsce w 1946 r. Józef Szczurek vel Michał Zieliński po przekroczeniu radzieckiej strefy okupacyjnej zgłosił się w Państwowego Urzędu Repatriacyjnego w Dąbroszynie w woj. lubuskim, gdzie zarejestrowano go jako przesiedleńca z terytorium niemieckiego. Po kilkutygodniowym pobycie w Polsce wraz z Władysławem Smoleniem przeprowadził akcję wywiezienia 40 kobiet. Była to ściśle tajna misja, dlatego prawie nikomu o niej nie wspominał. Szczątkowe informacje po wielu latach przekazał swoim dzieciom. Częściowo uzupełniła je także jego żona Leokadia Szczurek (z domu Musiał), którą poślubił w 1946 r. w Niemczech, gdzie po wojnie, w strefie okupacyjnej, stacjonowała jego jednostka. Akcja wywózki 40 kobiet była doskonale przygotowana i przeprowadzona, najprawdopodobniej przy współpracy z kolejarzami. Kobiety zostały ukryte w jednym z wagonów pociągu Brytyjskiego Czerwonego Krzyża, który jechał z Poznania do Niemiec. W odpowiednim momencie, w nocy, po przekroczeniu granicy, gdy pociąg maksymalnie zwolnił w lesie na ostrym zakręcie wszyscy musieli wyskoczyć i schować się w zaroślach. W dodatku musiało to być przeprowadzone bardzo sprawnie i po cichu, by żołnierze strzegący pociągu nie zauważyli, ani nie usłyszeli niczego podejrzanego. Dlatego żadna z kobiet nie mogła ze sobą zabrać żadnego bagażu. „Niestety jedna z nich miała ze sobą nowo narodzone dziecko. Wszyscy się bardzo bali, że zacznie ono płakać i myśleli, że przez to mogą zginąć jeśli rosyjscy żołnierze ich odkryją. Na szczęście matka cały czas je karmiła i dziecko przez całą podróż spało i było bardzo cicho” – podkreśla Urszula Rudd, wspominając opowieści swoich rodziców. Z jej obliczeń i listów jakie Leokadia Musiał pisała, jeszcze przed tą akcją, do jej ojca wynika, że została ona przeprowadzona w sierpniu lub we wrześniu 1946 r. Tak więc właśnie mija 80 lat od tego momentu. Niestety uratowane przed komunistycznymi represjami kobiety praktycznie się nie znały, a podczas transportu, z uwagi na bezpieczeństwo, nie mogły ze sobą rozmawiać. Po ucieczce w pociągu każda poszła w inną stronę lub była przez kogoś odebrana i praktycznie nie miały ze sobą żadnego kontaktu. Nie wiadomo też, czy ktokolwiek związany z tą akcją jeszcze żyje. Niezależnie od tego córka Józefa i Leokadii Szczurków – Urszula Rudd, nie tylko chce nagłośnić misję jej ojca, ale także poszukuje kontaktu z osobami mającymi jakiekolwiek informacje o tej akcji. Dlatego apeluje do dzieci, wnuków i krewnych tych 40 wywiezionych kobiet, którzy dzięki ich opowieściom mogą mieć jakieś wiadomości na ten temat, o kontakt mailowy ([email protected] lub [email protected]). Wierzy też, że w czasach mediów społecznościowych jest to możliwe, tym bardziej, że właśnie w podobny sposób, i zupełnie przypadkowo – jej ojciec –  nawiązał kontakt z holenderskim chłopakiem, którego podczas wojenny uratował. Nawet się spotkali, a władze miasta, w którym mieszka, wręczyli mu do niego symboliczne klucze. „Gdy tata był już na emeryturze to udzielił pewnej dziennikarce wywiadu, który został pokazany w amerykańskiej telewizji, a później także w Holandii. Mówił w nim o pewnym chłopczyku, którego nauczył grać na harmonijce, a który później został postrzelony. Dzięki pomocy mojego taty, jego życie zostało uratowane. Po wielu latach, po wyemitowaniu tego wywiadu i artykułach w holenderskich gazetach odnalazł się ten chłopiec. Jan Martens, bo tak się nazywa, dzięki tej dziennikarce odszukał mojego tatę i nawiązał z nim kontakt. Spotkali się później w trakcie obchodów jednej z rocznic związanych z inwazją na Normandię. Podczas tej uroczystości burmistrz Bredy wręczył mojemu tacie symboliczne klucze do miasta, a pod hotelem, w którym się zatrzymał zorganizowano specjalną paradę” – wspomina Urszula Rudd. Dlatego też wierzy, że dzięki nagłośnieniu jej apelu dotyczącego poszukiwań kontaktu z wywiezionymi z komunistycznej Polski przez jej ojca kobietami lub ich potomkami, również uda się jej dotrzeć do osób mających jakieś wiadomości na ten temat. 

Józef Szczurek w 1946 roku przeprowadził tajną misję wywiezienia z komunistycznej Polski 40 kobiet / Foto: ARCHIWUM SWAP

BIOGRAM JÓZEFA SZCZURKA

Urodził się 22 lutego 1917 r. w Mülheim (Nadrenia Północna-Westfalia, Niemcy), gdzie jego rodzice (Ignacy i Weronika z domu Urbanowicz) wyjechali w poszukiwaniu pracy. Po odzyskaniu przez Polskę niepodległości, wraz z rodzicami, powrócił do Wielkopolski. Po wejściu w wiek poborowy, wiosną 1937 r. wstąpił na ochotnika do Wojska Polskiego. Po ukończeniu służby wojskowej, zdecydował się wstąpić do Policji Państwowej, a po pomyślnym zdaniu specjalnych egzaminów w Poznaniu został przydzielony, jako kandydat kontraktowy, do Kompanii 9 Rezerwy Policyjnej w Białymstoku.

Józef Szczurek był wieloletnim komendantem Placówki 51. SWAP z siedzibą w Jersey City, NJ / Foto: ARCHIWUM SWAP

11 września 1939 r. zatwierdzono go jako posterunkowego Policji Państwowej. W drugiej połowie września batalion policyjny przydzielono jako wsparcie 10 Brygady Kawalerii płk. Stanisława Maczka. Uczestniczył w końcowej fazie tych walk w Karpatach. W trakcie niemieckiego nalotu został lekko ranny w nogę i rękę przez odłamki bomby lotniczej. W nocy z 21 na 22 września 1939 r. ze swoim oddziałem przekroczył granicę węgierską, gdzie policjanci zostali zatrzymani, rozbrojeni i osadzeni w obozach internowania. W styczniu 1940 r. post. Szczurek uciekł z obozu internowania i przedostał się do Jugosławii, a później dostał się do Marsylii we Francji. Z grupą około tysiąca podobnych „turystów Sikorskiego” został przewieziony do ośrodka formowania Armii Polskiej we Francji w Coetquidan (Camp de Coetquidan). Podczas agresji Niemiec na Francję, pod koniec maja 1940 r. jego oddział został skierowany na front w rejon Linii Maginota (odcinek „Sarra”). Po kapitulacji Francji i rozwiązaniu jednostki wraz z kolegami podjął dwutygodniowy marsz przez Vogezy. Po przejściu gór dotarł do Clermont-Ferrand, a stamtąd do Carpiagne, gdzie został zdemobilizowany. W nieokupowanej części Francji pozostawał do października 1940 r., gdy podjął pierwszą próbę przedostania się do Wielkiej Brytanii. Poprzez Pireneje dotarł do Barcelony w Hiszpanii, gdzie w polskim konsulacie zaopatrzono go w bilet kolejowy do Madrytu. Niestety, w Tarragondzie w Katalonii został wraz z grupą Polaków podróżujących pociągiem aresztowany przez tajną policję hiszpańską. W sprzyjających okolicznościach, w październiku 1941 r. uciekł z obozu i po raz drugi przez góry przedostał się do Barcelony, gdzie schronienia udzielił mu polski konsul. Z kolei 27 kwietnia 1943 r. dotarł do Gibraltaru, skąd 26 maja przedostał się do Anglii. Po weryfikacji, 26 czerwca, poprzez Komendę Uzupełnień nr 1 ponownie przyjęto go do Polskich Sił Zbrojnych i skierowano do Szkocji z przydziałem do 1 pułku artylerii przeciwpancernej 1 Dywizji Pancernej gen. Stanisława Maczka. Po zakończeniu działań wojennych wachmistrz Józef Szczurek wraz z 1 Dywizją Pancerną uczestniczył do czerwca 1947 r. w okupacji Niemiec. Jego jednostka stacjonowała w Bentheim.

Józef Szczurek (z prawej) z córką Urszulą i gen. Władysławem Bortnowskim / Foto: ARCHIWUM SWAP

Od stycznia do kwietnia 1946 r. był instruktorem i szefem kompanii szkolnej 1 pułku artylerii przeciwpancernej, a następnie magazynierem broni. W tym czasie za zgodą swojego dowództwa i pod zmienionym nazwiskiem – jako Michał Zieliński – dwukrotnie odbył nielegalne podróże do Polski (w 1945 i 1946 r.) oraz przeprowadził akcję wywiezienia na Zachód 40 kobiet, wśród których była m.in. Leokadia Musiał, którą później poślubił. W kwietniu 1947 r. Józef Szczurek wraz z żoną i urodzoną w Niemczech córką oraz z 1 Dywizją Pancerną wyjechał do Anglii do Ullenwood Camp, gdzie w maju 1947 r. został zdemobilizowany. Po dwóch latach pobytu na Wyspach Brytyjskich, w grudniu 1949 r., wraz z rodziną wyemigrował do Kanady, a stamtąd w 1956 r. wszyscy wyjechali do USA i osiedlili się w stanie New Jersey. W tym samym roku wstąpił do Placówki 51. SWAP w Jersey City, gdzie szybko został jej komendantem i funkcję tę pełnił przez wiele lat. W 2007 r. został mianowany przez prezydenta RP na stopień porucznika weterana i odznaczony Medalem „Pro Memoria”. Zmarł 25 stycznia 2008 r., a siedem lat wcześniej – 2 stycznia 2001 r. odeszła jego żona Leokadia. Oboje spoczęli na cmentarzu weterańskim w Amerykańskiej Częstochowie w Doylestown, PA.

Dokument repatriacyjny, który Józef Szczurek otrzymał podczas pierwszej, nielegalnej wizyty w Polsce, w 1945 r. Legitymował się wówczas jako Michał Zieliński / Foto: WOJTEK MAŚLANKA/NOWY DZIENNIK

Za swoje oddanie Polsce i walkę o jej wolność został uhonorowany wieloma odznaczeniami, m.in.: Krzyżem Walecznych (czterokrotnie), Medalem Wojska, Krzyżem Kampanii Wrześniowej 1939, Krzyżem 1 Dywizji Pancernej, odznaką 1 Dywizji Grenadierów, odznaką Miecze Hallerowskie, a także francuskim Krzyżem Wojennym (Croix de Guerre) ze srebrną gwiazdą (1945 r.), Medalem Pamiątkowym Wojny 1939–1945 (Médaille commémorative franćaise de la guerre 1939-1945) oraz brytyjskim Medalem Wojny 1939-1945 (War Medal 1939–1945), Gwiazdą Francji i Niemiec (France and Germany Star) i Medalem Obrony (Defence Medal).  

Autor: Wojtek Maślanka

Medale, którymi został odznaczony Józef Szczurek / Foto: WOJTEK MAŚLANKA/NOWY DZIENNIK
Pomnik gen. Władysława Bortnowskiego w Alei Zasłużonych na cmentarzu w Amerykańskiej Częstochowie. Został postawiony z inicjatywy i za fundusze zebrane przez Józefa Szczurka / Foto: WOJTEK MAŚLANKA/NOWY DZIENNIK

Podobne artykuły

NAJCZĘŚCIEJ CZYTANE